Wiadomości

Po Festiwalu FETA 2019: podsumowanie

Co widzowie myślą o tegorocznej FECIE?

Festiwal FETA nigdy dotąd nie rozgrywał się na tak dużej przestrzeni. Impreza przez dwa pierwsze dni gościła na terenie Dolnego Miasta i Starego Przedmieścia. W sobotę przeniosła się na Główne Miasto. Bardzo dobra pogoda przez cały festiwal przyciągnęła rodziny z dziećmi.



Aktualizacja 15.07, godz. 8:35

Powrót na Główne Miasto



W sobotę i niedzielę Festiwal FETA odbywał się na terenie dzielnic Śródmieście i Długie Ogrody, a na moment także Młyniska. Nowa-stara przestrzeń pozwoliła uczestniczyć w imprezie także przypadkowym widzom i turystom, ale nie miała tego klimatu, jaki towarzyszy FECIE na Dolnym Mieście i Starym Przedmieściu.

Najlepiej widać to było po spektaklach granych w obu lokalizacjach (a organizatorzy w tym roku zadbali o to, aby większość spektakli grana była kilkukrotnie w różnych miejscach). Choćby dla żywiołowej parady "The Street is Ours" zespołu Always Drinking Marching Band ulice Dolnego Miasta były dużo lepszą przestrzenią do działań niż ciasne i zatłoczone ul. Długa i Długi Targ, choć i tutaj Hiszpanie porwali publiczność, a ich wspólna gra z napotkanym ulicznym zespołem wypadła bardzo sympatycznie.

Finał Festiwalu FETA - show "Muaré Expirience" - odbył się w powietrzu i na estradzie.

Świetną przestrzenią okazał się park św. Barbary, który znajduje się niemal w sercu miasta i jest na tyle duży, by pomieścić bardzo wielu widzów. Dzięki nowym lokalizacjom FETA ponownie odkrywa przed widzami piękno nieznanych zakątków Gdańska (można też było odkryć m.in. ogród Domu Chodowieckiego i Grassa czy urodę Stoczni Cesarskiej). Odległości między niektórymi lokalizacjami festiwalu były spore, ale porównywalne z tymi na Dolnym Mieście i Starym Przedmieściu.

Warto dopracować formułę festiwalu, by nie powstały - jak w tym roku - w pewnym sensie dwa odrębne festiwale (jeden w dotychczasowej lokalizacji, drugi na Głównym Mieście). Oczywiście minusem grania w centrum miasta są większe tłumy, brak przestrzeni amfiteatralnych i co za tym idzie, niższy komfort oglądania przedstawień. Gdy przestrzega się pewnych ogólnie przyjętych zasad, nie jest to tak uciążliwe, co wielokrotnie udowadniali zdyscyplinowani zazwyczaj widzowie FETY, choć incydenty z tymi, którzy uznali, że muszą stać także pośród osób siedzących, niestety wciąż się zdarzają.

Podniebno-muzyczny finał festiwalu



Co roku jest podobnie - finał Festiwalu FETA jednych zachwyca, u innych pozostawia niedosyt. W tym roku zaliczam się do drugiej grupy, bo zobaczyliśmy poprawne widowisko "Muaré Experience" kolektywu Duchamp Pilot i Voala, bez fabuły ani teatralnego zacięcia, któremu niestety brakowało spektakularnego finału. Dysponujący popowym, co prawda miłym dla ucha, ale niewyróżniającym się głosem wokalista zespołu Duchamp Pilot pasował do swojego zespołu (dwie gitary elektryczne i perkusja) jak kwiatek do kożucha.

Efektowne, bardzo ładne wizualnie popisy akrobatów z zespołu Voala, którzy podczepieni pod wielką konstrukcją wykonywali ewolucje kilkadziesiąt metrów nad widzami (a czasem wokół nich lub tuż nad ich głowami) sprowadzono do dosłownie czterech epizodów, przeplatanych oczekiwaniem na kolejne uruchomienie dźwigu, urozmaicone graniem zespołu na scenie. Finał odbył się przy bardzo licznej, około 5-tysięcznej publiczności (wykupiono wszystkie 4 tys. biletów, więc organizatorzy wykazali się refleksem i zorganizowali dodatkową strefę do oglądania spektaklu bez biletów).

Problem w tym, że dzień wcześniej spektakl grupy Voala - "Voala Station" - wykorzystywał dokładnie ten sam pomysł, ale ich widowisko było ciekawsze plastycznie i bardziej liryczne, a akrobaci przez cały czas znajdowali się na widoku widzów, co pozwalało trzymać napięcie podczas ich nocnego występu w Stoczni Cesarskiej.

Warto wspomnieć o innych godnych zapamiętania momentach FETY. Zaliczyć do nich można grupę Jashgawronsky Brothers z Armenii, która okazała się mistrzami w graniu "na byle czym", czyli zabawkach i sprzętach domowego użytku, oczywiście odpowiednio zmodyfikowanych. Liczba gagów, jakie zaserwowali, świetnie pasuje do klimatu ulicznej rozrywki.

Najbardziej kontrowersyjnym występem FETY był z pewnością show Marcina "EX" Styczyńskiego, który pluł ogniem, wcześniej "połykając" imponującej wielkości balonik. Dowcipnie o damsko-męskiej znajomości opowiedzieli Hendrick-Jan de Stuntman i Merel Kamp w swoim "Springtime", zawieszeni na potężnych sprężynach, zaś swoistym kuriozum okazał się najdłuższy spektakl FETY - "Trash Poem" zespołu InZhest z Białorusi, który okazał się ciągiem przedziwnych skojarzeń, przywołujących na myśl zarówno tresurę zwierząt, jak i nazizm, a wszystko to dosłownie zostało umieszczone w kontenerach na śmieci.

Warto było zostać chwilę dłużej w parku św. Barbary, by samemu zagrać sztukę Williama Szekspira i zobaczyć wykonany przez innego widza spektakl dzięki instalacji "Micro-Shakespeare" oraz zajrzeć do Vincenta de Roou i Daana Mathota, by ujrzeć miniaturę "Off". Jak co roku potwierdziło się, że warto dać się zaskoczyć artystom FETY i poddać dobrej zabawie ulicznego święta, w czym FETA od lat jest niedościgniona.



Efektowne otwarcie



Czwartek ograniczono do oficjalnego otwarcia, finału konkursu Foto FETA (nagrodzone prace można podziwiać w czasie festiwalu przy centrum festiwalowym) oraz do jednego spektaklu, inaugurującego festiwal. Trzeba przyznać, że Teatr Akt z Warszawy wywiązał się z tej roli bardzo dobrze. Jego "Sen kustosza" zaczyna się dość leniwie i opiera na prostym scenariuszu - kustosz pewnego muzeum przysypia, jawa zaczyna mieszać się ze snem, a obrazy, które pielęgnuje, ożywają.

Bogate, efektowne wizualnie sceny "wywołane" z obrazów m.in. Gustawa Klimta, Marca Chagalla czy Pablo Picassa. Świetne wrażenie zrobiły akrobatyczne popisy na podwieszonym kole i gimnastyczne przygotowanie większości aktorów. Spektakl przy półtoratysięcznym tłumie wydawał się nieco za mały na boisko przy ul. Jałmużniczej na Dolnym Mieście, ale dzięki pojemnej symbolice trafił do przekonania również miłośnikom teatru nie tylko w odmianie ulicznej.

Akrobacje na kołach były największą atrakcją "Poza czasem" Teatru Akt.


Bardzo dobra pogoda w czwartek i piątek



Inaczej niż w poprzednich latach, początek FETY nie był deszczowy. Wręcz przeciwnie - pogoda była bardzo dobra, a obyło się bez upału, co zaowocowało sporą, choć nie tak liczną jak można się było spodziewać, widownią w piątek. Dzień rozpoczął się od dowcipnej komedii romantycznej w konwencji kina niemego "Springtime" holenderskiego duetu Hendrick-Jan de Stuntman i Merel Kamp oraz spektaklu pracowników LPP "To tu, to tam" - szeregu scenek rodzajowych w restauracji.

Prawdziwy kataloński żywioł i doskonały kontakt z widownią (także tą obserwującą spektakl z okna czy balkonu) potrafili nawiązać artyści hiszpańskiej wesołej orkiestry Always Drinking Marching Band. Ich "The Street is Ours" doskonale wypełnia tytuł spektaklu ("Ulica jest nasza"). Skoczna, latynoska muzyka niejednego poderwała do tańca, inni turlali się z górki, a wszyscy razem dobrze się bawili (nie licząc pasażerów autobusu, który z powodu spektaklu "To tu, to tam" nie mógł przejechać przez ul. Łąkową - o czasowym zamknięciu ulic, w tym Łąkowej, wiadomo było od kilku dni - sami informowaliśmy o tym w zapowiedzi festiwalu).



Najliczniejszą widownię przyciągnął spektakl "Bestiary" grupy Mr Pejo's Wandering Dolls, grany na placu przy Bastionie św. Gertrudy. Mr Pejo's Wandering Dolls to stały gość festiwalu, zawsze oferujący widowiska ciekawe wizualnie, co przełożyło się na bardzo wielu widzów. Nieoczekiwanie finałowe przedstawienie "Poza czasem" Teatru Akt nie cieszyło się aż takim zainteresowaniem widzów, choć i tym razem publiczność dopisała. "Poza czasem" zbudowane jest podobnie jak "Sen kustosza", tym razem mamy zegarmistrza, który nakręca mechanizm zegarów, pozwalając uwolnić potencjał tkwiący w podróży w czasie. Z szeregu związanych ze sobą luźno motywem podróży scen, znów w pamięć zapadają przede wszystkich popisy akrobatyczne w kołach.

Festiwalowy savoir-vivre do poprawki



FETA to święto teatru plenerowego i ulicznego i nie byłoby go bez publiczności. To oczywiste, że każdy chce zobaczyć spektakl, ale niestety wciąż zdarza się, że niektórzy mocno utrudniają to innym.

Mapa tegorocznej odsłony Festiwalu FETA.
Mapa tegorocznej odsłony Festiwalu FETA. mat. Plama GAK
Warto więc kierować się kilkoma prostymi zasadami:

  • będąc tuż przed sceną, siadamy na ziemi - przenośne krzesełka rozkładamy za siedzącymi na ziemi, a nie przed nimi;
  • jeśli mamy dwa metry wzrostu, możemy uwzględnić, że nikt za nami nie będzie w stanie zobaczyć tego, co dzieje się na scenie i nie ustawiamy się w pierwszym stojącym szeregu;
  • nie przychodzimy na FETĘ z psem bez kagańca, szczególnie, jeśli zamierzamy obejrzeć spektakl w tłumie innych widzów - zwierzę będzie zdezorientowane, przestraszone, a tym samym może zachowywać się nieprzewidywalnie;
  • nie rozmawiamy stojąc w tłumie ani nie komentujemy głośno tego, co widzimy - spektakl warto omówić we własnym gronie, bez udziału postronnych widzów;
  • nie palimy na widowni spektakli.

FETA - przewodnik co warto wiedzieć


Korzystając z tych zasad z pewnością ułatwimy odbiór festiwalowych wydarzeń sobie i innym.

Dwa dni na Głównym Mieście



W sobotę impreza przenosi się na teren Śródmieścia i Długich Ogrodów. Po południu mogą zdarzyć się przelotne deszcze, więc warto na wszelki wypadek zabrać ze sobą pelerynę przeciwdeszczową. Spektakle grane będą m.in. na Targu Węglowym, w parku św. Barbary, czy na boisku przy ul. Krosienka, Osiek (tam przeniesiono przedstawienie "Ukryte" Teatru Hom z Tych). Na koniec dnia w sobotę czeka nas wizyta w Stoczni Cesarskiej (spektakl "Voala Station"), a finałowe przedstawienie w niedzielę "Muaré Experience" zagrane zostanie na placu Zebrań Ludowych - i jako jedyne z plenerowych przedstawień ma płatny wstęp - 5 zł. Na inne widowiska plenerowe wstęp jest bezpłatny.

Opinie (76) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • FETA 2019 (1)

    Dzięki za obszerną relację i zdjęcia. Nie ma mnie w Gdańsku a bardzo ciekawa jestem tegorocznej FETY. Z tego, co widzę, to jest super. Czekam na dalsze relacje, może ktoś dałby najciekawsze występy na YouTube. Fajna sprawa obejrzeć chociaż z daleka.

    • 28 2

    • Feta

      Tylko Dolne Miasto , dlatego chociażby żeby nie zbierać przypadkowych turystów i sebixów , dziś w sobotę całe tłumy pijanych kibiców , na prawdę nie fajnie było

      • 7 0

  • (3)

    fantastyczny występ Włochów-przesympatycznych...;;Romeo i julia' '..wloch w kapeluszu fantastyczny drugi Tony-również..

    • 35 0

    • Spotkałyśmy ich z córką na światłach.

      Jechali białym busem. Pokiwałyśmy a oni radośnie i głośno odwazjemnili nasze pozdrowienia.Bardzo pozytywni ;)

      • 4 1

    • ten drugi to duńczyk

      • 2 0

    • Super

      Potwierdzam, wspaniali byli..

      • 1 0

  • Zbyt rozproszone miejsca spektakli, słaba organizacja (2)

    W czwartek była jeszcze możliwość zobaczenia kilku spektakli, gdyż miejsca występów były skupione w jednej okolicy. Aczkolwiek służby informacyjne nie potrafiły określić czy dane miejsce to A4 czy A5. Przydałoby się umieszczenie przy scenach oznaczeń zgodnie z mapką. Zobaczenie kilku przedstawień w sobotę czy niedzielę to już większy problem, bo są rozrzucone na zbyt dużej przestrzeni. Festiwal towarzyszących foodtracków jest niewątpliwym atutem, aczkolwiek zabrakło mi oferty vege.

    • 48 15

    • Aczkolwiek służby informacyjne nie potrafiły określić czy dane miejsce to A4 czy A5 (1)

      nie masz na to apki?

      • 6 7

      • Ta, chrapki..sluzby informacyjne wam tez przy oddychaniu potrzebne?

        • 6 3

  • O łąkowej już pisałem.UM nie reaguje. (1)

    Łąkowa posiada 4 pasy ruchu z których trzy przeznaczone są do parkowania samochodów a czwartym autobusy jeżdżą z samochodami osobowymi i dostawczymi na wahadło.Za chwile będzie jeszcze więcej turystów to Łąkowa będzie stała.Pozdrawiam ludzi pracy i d**ili z UM.

    • 22 9

    • I ????

      • 4 6

  • A też dzisiaj do widowni będą krzyczeć spider...... Bo wczoraj na próbie do dzieci tak krzyczeli w parku Św. Barbary

    • 8 13

  • Według mnie Feta to najlepszy festiwal teatrów plenerowych w Polsce

    Bywam na nim od początku istnienia.

    • 26 3

  • Uwielbiam Fetę, ale te tłumy na Długiej mnie zniechęcają.

    • 46 4

  • Hm ,co to za dziadostwo, ani ladu ani skladu...

    • 10 19

  • nie palimy na widowni spektakli (1)

    • 37 4

    • Bieda z tymi obdrapanymi kamienicami

      • 2 10

  • U mnie feta codziennie gosci. Luuubie to.

    • 5 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Obiady do domu. Zamów i spróbuj nowych rzeczy
Zamów obiady do domu

Sprawdź się

Jak pierwotnie nazywało się Muzeum Historyczne Miasta Gdańska?

 

Najczęściej czytane