Po Festiwalu FETA 2019: podsumowanie

Co widzowie myślą o tegorocznej FECIE?

Festiwal FETA nigdy dotąd nie rozgrywał się na tak dużej przestrzeni. Impreza przez dwa pierwsze dni gościła na terenie Dolnego Miasta i Starego Przedmieścia. W sobotę przeniosła się na Główne Miasto. Bardzo dobra pogoda przez cały festiwal przyciągnęła rodziny z dziećmi.



Aktualizacja 15.07, godz. 8:35

Powrót na Główne Miasto



W sobotę i niedzielę Festiwal FETA odbywał się na terenie dzielnic Śródmieście i Długie Ogrody, a na moment także Młyniska. Nowa-stara przestrzeń pozwoliła uczestniczyć w imprezie także przypadkowym widzom i turystom, ale nie miała tego klimatu, jaki towarzyszy FECIE na Dolnym Mieście i Starym Przedmieściu.

Najlepiej widać to było po spektaklach granych w obu lokalizacjach (a organizatorzy w tym roku zadbali o to, aby większość spektakli grana była kilkukrotnie w różnych miejscach). Choćby dla żywiołowej parady "The Street is Ours" zespołu Always Drinking Marching Band ulice Dolnego Miasta były dużo lepszą przestrzenią do działań niż ciasne i zatłoczone ul. Długa i Długi Targ, choć i tutaj Hiszpanie porwali publiczność, a ich wspólna gra z napotkanym ulicznym zespołem wypadła bardzo sympatycznie.

Finał Festiwalu FETA - show "Muaré Expirience" - odbył się w powietrzu i na estradzie.

Świetną przestrzenią okazał się park św. Barbary, który znajduje się niemal w sercu miasta i jest na tyle duży, by pomieścić bardzo wielu widzów. Dzięki nowym lokalizacjom FETA ponownie odkrywa przed widzami piękno nieznanych zakątków Gdańska (można też było odkryć m.in. ogród Domu Chodowieckiego i Grassa czy urodę Stoczni Cesarskiej). Odległości między niektórymi lokalizacjami festiwalu były spore, ale porównywalne z tymi na Dolnym Mieście i Starym Przedmieściu.

Warto dopracować formułę festiwalu, by nie powstały - jak w tym roku - w pewnym sensie dwa odrębne festiwale (jeden w dotychczasowej lokalizacji, drugi na Głównym Mieście). Oczywiście minusem grania w centrum miasta są większe tłumy, brak przestrzeni amfiteatralnych i co za tym idzie, niższy komfort oglądania przedstawień. Gdy przestrzega się pewnych ogólnie przyjętych zasad, nie jest to tak uciążliwe, co wielokrotnie udowadniali zdyscyplinowani zazwyczaj widzowie FETY, choć incydenty z tymi, którzy uznali, że muszą stać także pośród osób siedzących, niestety wciąż się zdarzają.

Podniebno-muzyczny finał festiwalu



Co roku jest podobnie - finał Festiwalu FETA jednych zachwyca, u innych pozostawia niedosyt. W tym roku zaliczam się do drugiej grupy, bo zobaczyliśmy poprawne widowisko "Muaré Experience" kolektywu Duchamp Pilot i Voala, bez fabuły ani teatralnego zacięcia, któremu niestety brakowało spektakularnego finału. Dysponujący popowym, co prawda miłym dla ucha, ale niewyróżniającym się głosem wokalista zespołu Duchamp Pilot pasował do swojego zespołu (dwie gitary elektryczne i perkusja) jak kwiatek do kożucha.

Efektowne, bardzo ładne wizualnie popisy akrobatów z zespołu Voala, którzy podczepieni pod wielką konstrukcją wykonywali ewolucje kilkadziesiąt metrów nad widzami (a czasem wokół nich lub tuż nad ich głowami) sprowadzono do dosłownie czterech epizodów, przeplatanych oczekiwaniem na kolejne uruchomienie dźwigu, urozmaicone graniem zespołu na scenie. Finał odbył się przy bardzo licznej, około 5-tysięcznej publiczności (wykupiono wszystkie 4 tys. biletów, więc organizatorzy wykazali się refleksem i zorganizowali dodatkową strefę do oglądania spektaklu bez biletów).

Problem w tym, że dzień wcześniej spektakl grupy Voala - "Voala Station" - wykorzystywał dokładnie ten sam pomysł, ale ich widowisko było ciekawsze plastycznie i bardziej liryczne, a akrobaci przez cały czas znajdowali się na widoku widzów, co pozwalało trzymać napięcie podczas ich nocnego występu w Stoczni Cesarskiej.

Warto wspomnieć o innych godnych zapamiętania momentach FETY. Zaliczyć do nich można grupę Jashgawronsky Brothers z Armenii, która okazała się mistrzami w graniu "na byle czym", czyli zabawkach i sprzętach domowego użytku, oczywiście odpowiednio zmodyfikowanych. Liczba gagów, jakie zaserwowali, świetnie pasuje do klimatu ulicznej rozrywki.

Najbardziej kontrowersyjnym występem FETY był z pewnością show Marcina "EX" Styczyńskiego, który pluł ogniem, wcześniej "połykając" imponującej wielkości balonik. Dowcipnie o damsko-męskiej znajomości opowiedzieli Hendrick-Jan de Stuntman i Merel Kamp w swoim "Springtime", zawieszeni na potężnych sprężynach, zaś swoistym kuriozum okazał się najdłuższy spektakl FETY - "Trash Poem" zespołu InZhest z Białorusi, który okazał się ciągiem przedziwnych skojarzeń, przywołujących na myśl zarówno tresurę zwierząt, jak i nazizm, a wszystko to dosłownie zostało umieszczone w kontenerach na śmieci.

Warto było zostać chwilę dłużej w parku św. Barbary, by samemu zagrać sztukę Williama Szekspira i zobaczyć wykonany przez innego widza spektakl dzięki instalacji "Micro-Shakespeare" oraz zajrzeć do Vincenta de Roou i Daana Mathota, by ujrzeć miniaturę "Off". Jak co roku potwierdziło się, że warto dać się zaskoczyć artystom FETY i poddać dobrej zabawie ulicznego święta, w czym FETA od lat jest niedościgniona.



Efektowne otwarcie



Czwartek ograniczono do oficjalnego otwarcia, finału konkursu Foto FETA (nagrodzone prace można podziwiać w czasie festiwalu przy centrum festiwalowym) oraz do jednego spektaklu, inaugurującego festiwal. Trzeba przyznać, że Teatr Akt z Warszawy wywiązał się z tej roli bardzo dobrze. Jego "Sen kustosza" zaczyna się dość leniwie i opiera na prostym scenariuszu - kustosz pewnego muzeum przysypia, jawa zaczyna mieszać się ze snem, a obrazy, które pielęgnuje, ożywają.

Bogate, efektowne wizualnie sceny "wywołane" z obrazów m.in. Gustawa Klimta, Marca Chagalla czy Pablo Picassa. Świetne wrażenie zrobiły akrobatyczne popisy na podwieszonym kole i gimnastyczne przygotowanie większości aktorów. Spektakl przy półtoratysięcznym tłumie wydawał się nieco za mały na boisko przy ul. Jałmużniczej na Dolnym Mieście, ale dzięki pojemnej symbolice trafił do przekonania również miłośnikom teatru nie tylko w odmianie ulicznej.

Akrobacje na kołach były największą atrakcją "Poza czasem" Teatru Akt.


Bardzo dobra pogoda w czwartek i piątek



Inaczej niż w poprzednich latach, początek FETY nie był deszczowy. Wręcz przeciwnie - pogoda była bardzo dobra, a obyło się bez upału, co zaowocowało sporą, choć nie tak liczną jak można się było spodziewać, widownią w piątek. Dzień rozpoczął się od dowcipnej komedii romantycznej w konwencji kina niemego "Springtime" holenderskiego duetu Hendrick-Jan de Stuntman i Merel Kamp oraz spektaklu pracowników LPP "To tu, to tam" - szeregu scenek rodzajowych w restauracji.

Prawdziwy kataloński żywioł i doskonały kontakt z widownią (także tą obserwującą spektakl z okna czy balkonu) potrafili nawiązać artyści hiszpańskiej wesołej orkiestry Always Drinking Marching Band. Ich "The Street is Ours" doskonale wypełnia tytuł spektaklu ("Ulica jest nasza"). Skoczna, latynoska muzyka niejednego poderwała do tańca, inni turlali się z górki, a wszyscy razem dobrze się bawili (nie licząc pasażerów autobusu, który z powodu spektaklu "To tu, to tam" nie mógł przejechać przez ul. Łąkową - o czasowym zamknięciu ulic, w tym Łąkowej, wiadomo było od kilku dni - sami informowaliśmy o tym w zapowiedzi festiwalu).



Najliczniejszą widownię przyciągnął spektakl "Bestiary" grupy Mr Pejo's Wandering Dolls, grany na placu przy Bastionie św. Gertrudy. Mr Pejo's Wandering Dolls to stały gość festiwalu, zawsze oferujący widowiska ciekawe wizualnie, co przełożyło się na bardzo wielu widzów. Nieoczekiwanie finałowe przedstawienie "Poza czasem" Teatru Akt nie cieszyło się aż takim zainteresowaniem widzów, choć i tym razem publiczność dopisała. "Poza czasem" zbudowane jest podobnie jak "Sen kustosza", tym razem mamy zegarmistrza, który nakręca mechanizm zegarów, pozwalając uwolnić potencjał tkwiący w podróży w czasie. Z szeregu związanych ze sobą luźno motywem podróży scen, znów w pamięć zapadają przede wszystkich popisy akrobatyczne w kołach.

Festiwalowy savoir-vivre do poprawki



FETA to święto teatru plenerowego i ulicznego i nie byłoby go bez publiczności. To oczywiste, że każdy chce zobaczyć spektakl, ale niestety wciąż zdarza się, że niektórzy mocno utrudniają to innym.

Mapa tegorocznej odsłony Festiwalu FETA.
Mapa tegorocznej odsłony Festiwalu FETA. mat. Plama GAK
Warto więc kierować się kilkoma prostymi zasadami:

  • będąc tuż przed sceną, siadamy na ziemi - przenośne krzesełka rozkładamy za siedzącymi na ziemi, a nie przed nimi;
  • jeśli mamy dwa metry wzrostu, możemy uwzględnić, że nikt za nami nie będzie w stanie zobaczyć tego, co dzieje się na scenie i nie ustawiamy się w pierwszym stojącym szeregu;
  • nie przychodzimy na FETĘ z psem bez kagańca, szczególnie, jeśli zamierzamy obejrzeć spektakl w tłumie innych widzów - zwierzę będzie zdezorientowane, przestraszone, a tym samym może zachowywać się nieprzewidywalnie;
  • nie rozmawiamy stojąc w tłumie ani nie komentujemy głośno tego, co widzimy - spektakl warto omówić we własnym gronie, bez udziału postronnych widzów;
  • nie palimy na widowni spektakli.

FETA - przewodnik co warto wiedzieć


Korzystając z tych zasad z pewnością ułatwimy odbiór festiwalowych wydarzeń sobie i innym.

Dwa dni na Głównym Mieście



W sobotę impreza przenosi się na teren Śródmieścia i Długich Ogrodów. Po południu mogą zdarzyć się przelotne deszcze, więc warto na wszelki wypadek zabrać ze sobą pelerynę przeciwdeszczową. Spektakle grane będą m.in. na Targu Węglowym, w parku św. Barbary, czy na boisku przy ul. Krosienka, Osiek (tam przeniesiono przedstawienie "Ukryte" Teatru Hom z Tych). Na koniec dnia w sobotę czeka nas wizyta w Stoczni Cesarskiej (spektakl "Voala Station"), a finałowe przedstawienie w niedzielę "Muaré Experience" zagrane zostanie na placu Zebrań Ludowych - i jako jedyne z plenerowych przedstawień ma płatny wstęp - 5 zł. Na inne widowiska plenerowe wstęp jest bezpłatny.

Opinie (76) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Finałowy pokaz zepsuła muzyka (2)

    W sobotę występ Voala Station z urokliwą muzyką był cudowny w każdym calu,. Niestety pokaz niedzielny z wydzierającym się ze sceny gościem został pozbawiony uroku i magii. Szkoda....

    • 19 6

    • Voala

      Voala zrobili genialny spektakl, Ale fakt finał to był koncert nie sztuka teatralna i o tym trzeba było pamietać :) Że idzie sie na koncert rockowy :)

      • 0 1

    • Finał słaby...

      • 4 1

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Muare Expirience na finał FETY

    (1)

    bardzo szkoda ,że mało w tym roku spektakli na Dolnym mieście....uważam ,że nie ma lepszego miejsca na taką imprezę jak Dolne miasto..piękna sceneria kanałów,fortów,łąk..robi ogromne wrażenie..i ta przestrzeń..proszę nie przenoście fety w inne miejsca....

    • 2 0

    • Opinia do filmu

      Zobacz film Muare Expirience na finał FETY

      oraz "naturalne" amfiteatry fortyfikacji ułatwiają widoczność

      :)

      • 0 0

  • Ten tego ten... (3)

    Częściowa zmiana lokalizacji nie sprawdziła się. Ponadto za dużo było cyrku w tym teatrze w tym roku. Mój nr1 to "Off" - małe jest piękne :)

    • 11 0

    • Romeo i Julia też wpisali się w konwencje Fety!!

      Springtime również uważam za całkiem udany:) Poprzednie spektakle wandering dolls według mnie były znacznie ciekawsze, ale ten powiedzmy, że się obronił. Pantomima poprawna ( "Dom z moich snów") Występ na stoczni cesarskiej również plasuje się w naszej czołówce. Mnóstwo emocji-akurat byliśmy ustawieni centralnie pod opuszczanym dźwigiem, także kontakt z artystami mieliśmy dosłownie na wyciągnięcie ręki:)) Poza tym ciekawa choreografia, muzyka-zdecydowanie sobotni występ "wygrał" z fianłowym pokazem. Co jeszcze? Do ogranizatorów. Faktycznie, feta w tym roku nieco zanadto rozproszona, ale nie było najgorzej nawet dziewczyny w zaawansowanej ciąży dawały radę i nie marudziły;) Problem jak co roku pojawia się jeśli chodzi o oglądanie spektakli!! Pamiętam, że w poprzednich edycjach przed niektórymi pokazami ktoś z ekipy informował widzów jak należy zajmować miejsca na widowni. Może przed każdym pokazem, na 2-3 minuty przed rozpoczęciem widowiska, ktoś powinien poinformować audytorium, że pierwsze rzędy muszą zając miejsca siedzące? Albo należy zrobić "znaki" i np.wolontariusze staliby z takim znakiem, na którym widniałby rysunek dotyczący zajmowania miejsc? I dziękujemy za podstawienie autobusu przed finałowym występem!! Ciężarne skorzystały:) Poza tym prosimy o więcej szczudlarzy, których tym razem chyba w ogóle zabrakło? oraz o trudniejsze spektakle typu... "el ninio" czy wieża babel poznańskiej grupy (sprzed lat) które to zresztą były odegrane na targu węglowym i w uliczkach głównego miasta;) Reasumując dziękujemy za kolejną FETĘ. Mamy nadzieję, że impreza pozostanie na wysokim poziomie, gdyż odnosimy wrażenie, że z roku na rok fetowa poprzeczka jest nieco obniżana... Uwielbiamy ten festiwal i już z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję!! Zawsze staramy się tak organizować wakacje by przebywać w Gdańsku podczas tego teatralnego święta:)) Wszystkiego dobrego wszystkim!! i do zobaczenia za rok!! paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!

      • 2 0

    • Mocny nick. (1)

      Klasyka kina. :-)

      • 0 0

      • :)

        Brawo Ty! Pozdrawiam.

        • 0 0

  • (3)

    fantastyczny występ Włochów-przesympatycznych...;;Romeo i julia' '..wloch w kapeluszu fantastyczny drugi Tony-również..

    • 35 0

    • Super

      Potwierdzam, wspaniali byli..

      • 1 0

    • ten drugi to duńczyk

      • 2 0

    • Spotkałyśmy ich z córką na światłach.

      Jechali białym busem. Pokiwałyśmy a oni radośnie i głośno odwazjemnili nasze pozdrowienia.Bardzo pozytywni ;)

      • 4 1

  • FETA na Targu Węglowym straciła swój urok

    FETA w parku Św Barbary udana. Super miejsce. Ale Osiek, Targ Węglowy, Długa, Długi Targ lub Plac Zebrań Ludowych to jakieś tegoroczne nieporozumienie.
    Stocznia Cesarska też ma potencjał ale za kilka lat. Teraz teren jest tam nierówny, jest niebezpiecznie.
    Dolne Miasto i Park Św Barbary oraz Dom Grassa uratowały imprezę ale niestety to co się działo na Targu Węglowym nie powinno mieć miejsca. To zniszczyło całkowicie charakter FETY.
    Plucie ogniem to też jakaś pomyłka. Trudno było to nazwać przedstawieniem - to był pokaz jakich wiele na Długiej.
    Byłem też świadkiem jak dziecko pytało rodziców, czy chodząca Myszka Miki z parasolką po Długim Targu to też FETA. Usłyszało, że tak. Że to też przedstawienie.

    W skali 1-10 tegoroczna FETA może na 4.5 by się załapała. Kilka przedstawień uratowało imprezę. Oby przyszły rok był lepszy i w bardziej dobranych miejscach.

    • 6 0

  • (1)

    Feta to nie atrakcja turystyczna Moze tak odpepowic sie od centrum miasta Zaczynala na Zaspie moze wrocic do dawnej formy

    • 1 3

    • NIE..tylko Dolne miasto....ta sceneria,przestrzeń...jaki tam wspaniały klimat...

      • 2 1

  • (4)

    Najfajniejsza feta była na górze gradowej.

    • 9 4

    • tak..bo Dolne miasto to fantastyczne miejsce dla fety...!!!!!!!!!!!!!!! niech żyje Dolne miasto-ach..jaki tam klimat

      • 0 0

    • (2)

      Na Gradowej była najgorsza, gorsza nawet od tej w tym roku. Tylko Dolne Miasto i Bastiony!

      • 0 1

      • ;-) (1)

        Tylko Góra Gradowa albo Bastiony!

        • 0 0

        • Na gradowej był syf i bałagan

          • 0 0

  • Opinia wyróżniona

    Organizacja słaba (w porównaniu do poprzednich edycji). (11)

    Pomysł żeby sobotnie i niedzielne spektakle przenieść na targ węglowy, długą, czy koło muzeum II wojny - fatalny. Na Dolnym mieście pojawiali się ludzie, którzy chcieli obejrzeć spektakle i byli zainteresowani samą Fetą.. A tak, część osób jest z przypadku, masa turystów, do tego bójki i zero kontroli. Organizator powinien lepiej zabezpieczyć wydarzenie. Druga rzecz - odległości. Nie ma szansy żeby przejść w 5min z Długiej do muzeum i zdążyć na kolejny spektakl.. Szkoda. Wróccie do formuły z zeszłego roku. Wtedy będzie lepiej. Pozdrawiam

    • 115 7

    • 100% prawda (2)

      W niedzielę pomieszanie przypadkowych turystów i miłośników teatru sięgnęło zenitu.
      Spektakle przegrały z frytkami.

      • 9 3

      • Czym różni się widz jako turysts od wyjadacza fety?

        • 2 0

      • ogólnie tak sobie

        Niestety (lub stety), Gdańsk nabiera sznytu miasta turystycznego pełną gębą, masa przypadkowych osób w centrum sprawia, że tego typu wydarzenia giną w masie ludzkiej. Osoby, które specjalnie przyszły na przedstawienia, często nie miały zwyczajnie okazji ich zobaczyć. Wróciłbym z Feta na Dolne Miasto lub może w pobliże Fortów, naturalna sceneria też dobrze robiła przedstawieniom. A wczorajszy pokaz finałowy - trochę nieporozumienie. Straszna muzyka, dużo efekciarstwa. Brak scenariusza, budowania napięcia.

        • 12 0

    • Pomyłka (1)

      Pisałem o zmianie miejsca z obawą dawno temu, wczoraj zostało to potwierdzone. Jeżeli ten pomysł będzie kontynuowany to chyba po 20 sezonach ten będzie ostatni. Nie ma w tej zmianie nic dobrego o złych rzeczach mówią i piszą inni Ale może taki jest zamiar organizatorów, sponsorów i miasta - widzów więcej ale przypadkowych i turyści będą wrzucać fotki na insta i będzie się mówić więcej o Gdańsku. Dla mnie, weterana to już nie moja bajka. Córka, która dorastała z FETA po raz pierwszy nieobecna, powiedziałem że nie ma czego żałować. Szkoda

      • 17 1

      • prawda

        Zgadzam się i ja. To już nie dla stałej publiczności tylko dla przypadkowego turysty. A szkoda, bo buszowanie po dolnym mieście miało swój wspaniały klimat. Nawet jeśli nie utrafiło się w fajne przedstawienie można było sympatycznie spędzić czas.

        • 2 0

    • Opinia wyróżniona

      Zgadzam się z przedmówcą (2)

      Ten rok jest jakiś inny. Feta wpisała się - i to chyba nie źle - w Dolne Miasto a tegoroczne rozproszenie spowodowało bałagan. Czyżby organizatorzy chcieli wzbogacić resztę miasta kosztem stałego widza... i jak można tak słabo przygotwać mapkę - rzeka tego samego koloru co ulice... Widziałem wielu turystów szukających lokalizacji, gdzie jako mieszkaniec grodu też musiałem się lekko wysilać. Albo piszecie nazwy ulic na mapie albo nie i później wychodzi, że Park św. Barbary jest na ul. Angielska Grobla. Nie zmienia to faktu, że podoba mi się ale jest gorzej niż rok temu. Można było zobaczyć więcej i mniej się nachodzić.

      • 51 1

      • (1)

        park sw barbary jest przy ulicy sw barabry przeciez, heloł o cochodzi, angielska grobla jest ulice da;ej, moze te wasze smartfony zle ogarniaja, mieszkam tam i wiem

        p.s. i bardzo dobrze ze bylo takie rozproszenie, troche ruchu wam nie zaszkodzi, i tak zamalo chodzicie ludzie

        • 3 5

        • do trolla

          No super się robiło spacery z 15kg dziećmi na plecach biegiem 40 minut tylko po to, żeby zdążyć z 1 seansu na drugi. To chyba nie o to chodzi, żeby na FECIe uprawiać sport, tylko cieszyć się występami. W zeszych latach można było spokojnie obejrzeć z 5-6 spektakli teraz z 3... No to chyba nie tak powinno to wyglądać. Aczkolwiek w porównaniu do zeszłego roku spektakle na wyższym poziomie i bardzo interesujące.
          Pozdrawiam

          • 5 3

    • Targ Węglowy - porażka

      FETA - jedno z wydarzeń, na które czekam w lipcu. Dolne Miasto - perfekcyjna lokalizacja. Tegoroczna edycja sobota-niedziela porażka, szczególnie Targ Węglowy - tłumy, odór z food trucków. kamień do siadania... Do tego odległości, które trzeba pokonać - dorośli z zadyszką, a rodzice z wózkami bez szans - daleko i jeszcze trzeba się przepychać między ludźmi. Generalnie pomysł tak poroniony, jak joga na Ołowiance.

      • 15 1

    • Prawda!

      Tłumy przypadkowych turystów na Długiej.Dopiero w parku Barbary luźniej....

      • 9 1

    • Czysta prawda.

      Moge tylko podziekowac, ze to napisales/as, bo bylismy i nas tez to zirytowalo. Nie bylo szans zdazyc na kolejne spaktakle. A wybor jednego wypadal slabo. Dodam jeszcze, ze bardzo zle bylo widac, stojacy w zbitym tlumie ludzie, plasko, trudno bylo znalezc jakas szczeline. Naprawde slabo...

      • 22 1

  • (1)

    Szkoda że przed festiwalem tak mało napisaliście

    • 2 7

    • Ale o czym?

      • 1 0

  • feta (1)

    Brak programu imprez. zawsze najwięcej info dostępne po zakończeniu imprezy

    • 4 11

    • Grunt to świetny refleks!

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
warsztaty
lis 24-5.12
Warsztaty - GAK Plama ul.
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj 15-31.12
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Najdłuższy festiwal teatralny w Trójmieście to: