Wiadomości

Tomasz Valldal Czarnecki: robię teatr na własnych zasadach

Ostatnią premierą Teatru Komedii Valldal jest "Hejt School Musical".

- Robimy duże produkcje, bo dzieciaki najbardziej je kochają, a my potrafimy je przygotować. Brzmi to może dziwnie, że nasze spektakle są efektem warsztatów, ale wiemy po reakcjach publiczności i środowiska, że ten model świetnie się sprawdza - mówi Tomasz Valldal Czarnecki, którego Teatr Komedii Valldal kilka dni temu świętował 5-lecie.



Łukasz Rudziński: Z Teatrem Komedii Valldal kilka dni temu świętowaliście pięć lat istnienia. Jak doszło do tego, że działacie i to działacie w takiej formie?

Tomasz Valldal Czarnecki: To wyszło naturalnie, nie zaplanowaliśmy tego. Wiedzieliśmy, że chcemy robić teatr na własnych zasadach. Robimy to, co czujemy i lubimy, dlatego nie ograniczamy się do teatru dramatycznego, musicalowego czy lalkowego. Liznąłem każdej z tych form teatralnych, więc wiem, że są to środki wyrazu, które mogę wykorzystać w razie potrzeby. Nie ograniczamy się ani tematycznie, ani formalnie. Nasze spektakle biorą się z potrzeby opowiedzenia pewnych historii.

Recenzja "Hejt School Musical"


Najważniejszy jest dla nas nurt warsztatowy i zajęcia z młodzieżą. To nasza codzienność i nasza pasja. Praca z dziećmi i młodzieżą nas spełnia - temu poświęcamy najwięcej energii i z tego czerpiemy największą frajdę. Robimy duże produkcje, bo dzieciaki najbardziej je kochają, a my potrafimy je zrobić. Brzmi to może dziwnie, że nasze spektakle są efektem warsztatów, ale wiemy po reakcjach publiczności i środowiska, że ten model świetnie się sprawdza. Prowadzimy zajęcia dla 150 dzieciaków i dla grupy "seniorów".

Tyle tylko, że robicie duże produkcje z kilkudziesięcioma osobami na scenie, będące autorskimi musicalami Tomasza Valldala Czarneckiego z tekstami Szymona Jachimka.

Wszystko poszło naturalnym trybem. Już "Gwiazdka w Muzycznym""Pippi", zrealizowane jeszcze w Teatrze Muzycznym Junior w Gdyni, przekonały nas, że możemy i potrafimy przygotować duże produkcje. Wcześniej nie robiliśmy tak dużych rzeczy, a Duża Scena Teatru Muzycznego wcale nie jest łatwą sceną. Po tych przedstawieniach uznaliśmy, że krokiem wstecz byłoby robienie mniejszych spektakli, skoro mamy zadowolonych z naszych pomysłów widzów i potencjał w postaci setki zainteresowanych pracą z nami dzieci. Dlatego postanowiliśmy kontynuować pracę z rozmachem.

Teatr Komedii Valldal przygotowuje duże produkcje musicalowe z udziałem dzieci i młodzieży. Jedną z nich, wciąż obecną w repertuarze, są "Wikingowie. Musical nieletni" (na zdjęciu).
Teatr Komedii Valldal przygotowuje duże produkcje musicalowe z udziałem dzieci i młodzieży. Jedną z nich, wciąż obecną w repertuarze, są "Wikingowie. Musical nieletni" (na zdjęciu). fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Faktycznie ciężko byłoby stworzyć scenariusz spektaklu dramatycznego dla kilkudziesięciu bohaterów. Nawet tak giętki w słowie twórca jak Szymon Jachimek miałby z tym kłopot. Musical daje na to większe szanse.

W "Księdze Dżungli" się udało. W "Alicji w Krainie Cz." popełniliśmy błąd, bo zdecydowaliśmy się dać wszystkim takie role, żeby każdy miał dużo tekstu. Serce mi pękało, jak widziałem, że dzieci liczą wersy, które mają do wypowiedzenia. Dzięki temu doświadczeniu przekonaliśmy się, że musi być główny bohater lub bohaterka, ewentualnie "drużyna pierścienia", a nie dwudziestu równoprawnych bohaterów, bo to zawsze odbywa się kosztem dramaturgii. Takie decyzje są trudne, ale dzieciaki same odczuły, że na tego rodzaju kompromis wspólnie musimy się zgodzić.

Zresztą czytanie obsady to najtrudniejszy dzień w roku. Czytam i od razu widzę łzy w oczach niektórych. Ktoś marzył o dużej roli i widzi, że dostał rolę, która się jakoś nazywa, potem w scenariuszu chce zaznaczyć mazakiem swoje kwestie i okazuje się, że to raptem dwa wersy na 60 stron scenariusza. Zawszę tłumaczę, że dzięki temu, że te role są tak zróżnicowane, to spektakle są później żywotne, co pozwala nam z czasem także na zmiany w obsadzie. Mam aktorkę, która nie grała w premierze "Hejt School Musical", a dotąd zagrała w nim już dwie role. Mamy teraz wznowienie "Wikingów. Musicalu nieletniego" - część starszych "valldalowców" odejdzie i musimy ponownie wybrać obsadę. To zawsze jest szansa na zagranie innej roli. Dzięki temu nasze spektakle nie kończą się na secie premierowym. Czasem grane są w kolejnym sezonie, czasem dłużej.

To jest szansa dla tych z ostatniego rzędu na większą rolę w tym samym tytule?

Co roku zdarzają się sytuacje, że ktoś bierze mnie na stronę i mówi: "bo ja tak sobie myślałam, czy mogłabym w przyszłym secie "Wikingów... wejść na rolę...". Każda dziewczyna chce zagrać Leę w "Hejt School Musical" czy Astrid w "Wikingach. Musicalu nieletnim". We wrześniu robimy wewnętrzny casting i na nowo wybieramy obsady. Zdarza się, że ktoś zagrał już tę samą rolę w kilkunastu spektaklach i chciałby spróbować czegoś nowego. Cieszą nas takie sygnały, bo dzięki temu spektakle zyskują nową energię i świeżość.

- Uwielbiam styl pracy wolnego artysty. Na szczęście nie mamy przymusu wystawiania spektakli. Nie stoimy pod ścianą, robimy je dlatego, bo chcemy, a nie dlatego, że musimy - mówi Tomasz Valldal Czarnecki, założyciel i reżyser Teatru Komedii Valldal.
- Uwielbiam styl pracy wolnego artysty. Na szczęście nie mamy przymusu wystawiania spektakli. Nie stoimy pod ścianą, robimy je dlatego, bo chcemy, a nie dlatego, że musimy - mówi Tomasz Valldal Czarnecki, założyciel i reżyser Teatru Komedii Valldal. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Przygotowanie premiery to mobilizacja, emocje, ale dzieciaki muszą mierzyć się z tym, co jest solą tego zawodu - powtarzalnością i monotonią grania. Jak sobie z tym radzicie?

Zawsze mamy dwie obsady, niektóre role mają aż potrójną obsadę, więc rzadko zdarza się, że ktoś przez cały czas gra to samo w krótkim czasie. Zawsze powtarzam przed spektaklem: "pamiętajcie, gracie pierwszy raz". Poza tym bardzo cieszy mnie ich rozwój aktorski w trakcie grania tytułu. Nie w procesie prób, bo wtedy dochodzi stres, emocje i o mobilizację nietrudno, ale właśnie po premierze, gdy te spektakle się docierają. Wtedy pojawia się luz i pewność na scenie. Uwielbiam, jak przychodzą do mnie i zapowiadają, że chcieliby coś dołożyć, albo chwalą się, że coś od siebie dodali. To bardzo ważne, bo pozwala też utrzymać energię, która w naturalny sposób obecna jest podczas premiery, ale z czasem, zwłaszcza dla nieprofesjonalnego aktora, jej utrzymanie jest bardzo trudne.

Problemy poruszane przez was w spektaklach dotykają zarówno kilku-, jak i kilkunastoletnie dzieci. Korzystacie z ich sugestii przy tworzeniu scenariusza i spektaklu?

Dwukrotnie oparliśmy się na materiale źródłowym - "Księdze Dżungli" Rudyarda Kiplinga i "Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carolla. Przy "Wikingach..." zaczerpnęliśmy temat spektaklu od dzieci. Zawsze na początku roku rozdaje im kartki i proszę, by wypowiedziały się na temat tego, co ich najbardziej porusza, cieszy, boli. Myślałem, że będą to tematy szkolne, a okazało się, że najwięcej wypowiedzi dotyczyło rodziców. Akcję umieściliśmy w konwencji wikingów, ale spektakl poruszał bardzo ważne i aktualne dla dzieci problemy. Przy "Hejt School Musical" też poprosiliśmy o inspiracje i wątek szkolnej zawiści i wyścigu szczurów był bardzo popularny. Scena zebrania z rodzicami została zainspirowana przez nauczycielkę, którą poprosiłem o opisanie realiów takich zebrań. Podobnie jak hejt nauczycieli, to również zostało zaczerpnięte wprost z opowieści dzieciaków.

Teatr Komedii Valldal to nie tylko przedstawienia dla dzieci, realizowane przez dzieci. Produkcją dla dorosłych jest "Hotel Palace" (na zdjęciu).
Teatr Komedii Valldal to nie tylko przedstawienia dla dzieci, realizowane przez dzieci. Produkcją dla dorosłych jest "Hotel Palace" (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Teatr Komedii Valldal to typowo trójmiejska formacja. Spektakle przygotowujecie w Gdyni, musicale wystawiacie w Scenie Teatralnej NOT. Zdarzają się mniejsze produkcje, z którymi obecni jesteście w całym Trójmieście.

W Gdyni nie ma dla nas odpowiedniej sceny i raczej w najbliższym czasie taka nie powstanie. Chcielibyśmy kiedyś pokazać coś w Gdyni Arenie. W ogóle w Trójmieście jest problem z tego typu salami teatralno-koncertowymi na 500 widzów. NOT to jedyna przestrzeń, która pozwala nam pokazywać nasze spektakle w odpowiednich warunkach, bo granie w Sali Koncertowej Portu Gdynia ma ten minus, że publiczność siedzi na jednym poziomie i w przypadku spektakli teatralnych z 10-11 rzędu już niewiele widać. Grafiki zresztą w każdym z takich miejsc są zapełnione, co przekonuje, że jest zapotrzebowanie na tego typu przestrzenie. Nasze spektakle wyprzedają się do ostatniego miejsca.

Zajęcia z młodzieżą nie wyczerpują działalności Teatru Komedii Valldal. W twoich spektaklach grają również dorośli. W pełnoletniej obsadzie gracie między innymi "Bakteriusza i Próchniaka" dla dzieci, czy "Hotel Palace" dla dorosłych.

To również nie wynika z jakiegoś planowania. Uwielbiam styl pracy wolnego artysty. Nie wiem, jaki będzie kolejny spektakl, ale może zaraz będę miał na niego pomysł. Jak już go znajdę, zawsze dzwonię z nim do Szymona Jachimka, a on stwierdza, czy to nadaje się do pracy i ma potencjał, czy nie. Na szczęście nie mamy przymusu wystawiania spektakli. Prowadzimy warsztaty, z tego żyjemy i możemy sobie pozwolić na realizację spektakli wtedy, kiedy poczujemy, że tego chcemy. Nie stoimy pod ścianą, robimy je dlatego, bo chcemy, a nie dlatego, że musimy.

Oprócz dzieciaków występujących w musicalach macie też grupy "mini" oraz "seniorów".

To prawda. Z grupą dzieci nieco bardziej doświadczoną, która pracuje już dwa lata, przygotowujemy premierę. Jest to "Kra, kra, kra, czyli zwierzęta na lodzie". Szymon napisał fajny, krótki scenariusz o zwierzątkach. Niedźwiedź polarny pewnego dnia budzi się na krze, która oderwała się od lądolodu z powodu efektu cieplarnianego. Misiek trafia więc do dżungli i spotyka różne zwierzęta. Druga grupa jest świeża, pokazała się na naszym Koncercie Musicalowym. W przyszłym roku chcemy również z nim przygotować jakieś przedstawienie. Z "seniorami" rozpocząłem pracę rok temu. Zgłosiło się sporo ciekawych ludzi z różnych branż, więc rzuciłem pomysł, żeby zrobić parodię "Wikingów. Musicalu nieletniego", co przerodziło się w "Wikingów 20 lat później", czego kilkunastominutowy efekt pokazaliśmy podczas Koncertu Musicalowego. Dla nich to ogromne przeżycie. Zobaczymy, czy ta praca doczeka się kontynuacji.

Propozycją graną przez dorosłych dla dzieci jest z kolei edukacyjny "Bakteriusz i Próchniak".
Propozycją graną przez dorosłych dla dzieci jest z kolei edukacyjny "Bakteriusz i Próchniak". fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Jak rysuje się przyszłość Teatru Komedii Valldal?

W grudniu chcemy wznowić "Gwiazdkę w Muzycznym", bo sądzimy, że taki świąteczny tytuł warto mieć w repertuarze. Nie będzie nas to kosztowało zbyt dużo pracy - scenariusz jest gotowy, a sporo dzieciaków, grających ten tytuł, powtarza, że nie ma dla nich święta bez naszej "Gwiazdki..." nie mają tej wyjątkowej magii, bo sprowadzają się do kolacji wigilijnej i prezentów, a historia narodzin Pana Jezusa gdzieś w tym wszystkim znika. Przekonaliśmy się, że zrobienie czegokolwiek w czerwcu pod względem produkcji jest horrorem - liczba wycieczek szkolnych, zielonych szkół, komunii, bierzmowań, egzaminów, matur nas przytłacza i dziesiątkuje zespół podczas prób. Dlatego będziemy przygotowywać premierę dopiero na jesień 2020 roku. Zdradzę, że tym razem będzie to spektakl o piratach. Myślimy o wątku ekologicznym. Nie chcemy być wtórni wobec samych siebie, bo problemy nastolatków w dużej mierze wyczerpaliśmy w "Wikingach. Musicalu nieletnim" i "Hejt School Musical". Teraz chcemy pójść w inną stronę. Zalew plastiku jest wielkim problemem. Będzie to więc pewnie musical recyklingowy o piratach podróżujący po oceanie pełnym plastiku.

Recenzja spektaklu "Wikingowie. Musical nieletni"


Będziemy też kontynuowali drogę wokalną. Wymyśliliśmy poniedziałkowe "Wieczorki Valldalowe". Tam każdy może wejść i zaprezentować swój talent, bez obaw, że go ocenimy. Nasze dzieciaki są fantastyczne, same się nawzajem dopingują. Chcemy też poszukać ciekawych festiwali zagranicznych - w Trójmieście jest nam już trochę ciasno. Mamy poczucie, że gramy tu bardzo dużo i chcielibyśmy pokazać swoje spektakle innej publiczności. W Polsce za bardzo nie ma na to miejsca, bo większość festiwali dla dzieci obliczona jest na przedstawienia trwające pół godziny ze scenką na kilku aktorów, a na festiwale zawodowe raczej się nie dostaniemy, bo jednak jesteśmy amatorami. Za granicą oddźwięk jest dużo lepszy. Przetłumaczenie naszych spektakli na angielski nie będzie problemem. Wszystkie dzieciaki mają angielski w szkole i gra po angielsku byłaby dla nich dodatkową frajdą.

Opinie (9) 1 zablokowana

  • suuper teatr (2)

    Świetny teatr, wspaniali ludzie którzy go tworzą, cudowne dzieciaki - młodzi aktorzy. Niepowtarzalna atmosfera na każdym spektaklu i wydarzeniu. Aż szkoda że Gdynia nie mia dla nich miejsca... Ich praca i osiągnięcia byłyby piękną wizytówką miasta.

    • 30 0

    • Świetny teatr, wspaniała atmosfera. Oby tak dalej.

      • 4 0

    • Gdynia nie ma miejsce dla żadnej kultury niezawodowej

      Mieszkańcy coś robią a oni maja to w d*pie. Tam liczą się tylko pseudo zawodowcy i ich układy pomiędzy sobą.

      • 6 1

  • (2)

    A jak można dziecko zapisać na te zajęcia?

    • 4 2

    • (1)

      Castingi do Teatru są przeprowadzane we wrześniu. Trzeba śledzić na stronie

      • 4 0

      • Dziękuję

        • 0 0

  • niesamowite dizeciaki!

    Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Wszystkie producje Valldal'owe bawią, uczą, wzruszają!
    Zawsze podziwiam przygotowanie tak wielkich przedsięwzięć z dzieciakami, które przecież mają jeszcze szkołę... Dobra muzyka! Świetne teksty! Potrafią trafić nawet do mojej nastoletniej zbuntowanej córki! ..to największa recenzja :) |
    Życze im własnej siedziby. Najlepiej w Gdyni - bo blisko :) Tak trzymać!!

    • 11 0

  • Gratulacje

    Gratulacje dla całego Teatru, za spektakle, które są bardzo wartościowe, świetnie przygotowane i zagrane przez bardzo zdolną młodzież. Życzę udanych realizacji kolejnych projektów.

    • 12 0

  • Hejt School Musical fenomenalny, córa oglądała z rozdziawioną buzią. Temat, język, muzyka, kostiumy - w punkt. Mam nadzieję że będzie wznowiony po wakacjach, na pewno się wybierzemy ponownie.

    • 10 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Kolejny amerykański sukces gdańskiej aktorki
Amerykański sukces gdańskiej aktorki

Kulinaria

Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

Sprawdź się

Jaką nazwę nosił festiwal, który później został przekształcony w odbywający się do dziś Festiwal Polskich Filmów Fabularnych?