Wiadomości

stat

Nowy szef klubu Plama: trzydniowy Festiwal FETA i spektakle na zamówienie

- Zastanawiamy się, czy w najbliższej przyszłości nie skrócić imprezy o jeden dzień. Myślimy o tym, by zrezygnować z czwartku, a zaoszczędzone pieniądze zainwestować w mocniejsze otwarcie - przyznaje nowy szef klubu Plama Tomasz Hildebrandt.
- Zastanawiamy się, czy w najbliższej przyszłości nie skrócić imprezy o jeden dzień. Myślimy o tym, by zrezygnować z czwartku, a zaoszczędzone pieniądze zainwestować w mocniejsze otwarcie - przyznaje nowy szef klubu Plama Tomasz Hildebrandt. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

- Wiem, jakie są możliwości i gdzie znajdują się granice fantazji, które mogę próbować urzeczywistnić, więc nie mam zamiaru tworzyć bajek. Plama jest znana, nieźle funkcjonuje i organizuje ciekawe imprezy, więc gruntowna zmiana nie jest konieczna. Chcę wprowadzić korekty - mówi Tomasz Hildebrandt, nowy kierownik klubu Plama GAK, organizatora m.in. Festiwalu FETA.



Czy skrócenie Festiwalu FETA, by było więcej środków na widowskowe otwarcie festiwalu, to dobry pomysł?

zdecydowanie tak - lepiej mniej, ale bardziej konkretnie i efektownie, niż więcej, ale byle jak

46%

nie jestem przekonany, wiele zależy od tego, czy faktycznie przełożyłoby się to na jakość zaproszonych przedstawień

33%

zdecydowanie nie - sądzę, że to źle wpływnie na klimat imprezy, która będzie przez to bardziej zatłoczona

21%
Łukasz Rudziński: Jakim szefem chce być Tomasz Hildebrant?

Tomasz Hildebrandt: Nie jestem tyranem. Preferuję zasady lidera, a nie führera. Kogoś, kto wyznacza najważniejsze linie programowe, oczywiście po wspólnych ustaleniach i ich później pilnuje. Chcę zwiększyć odpowiedzialność pracowników za projekty, żeby mogli się wykazać i byli za nie odpowiedzialni od "a" do "z", a rola kierownika sprowadzać się będzie do pomagania i ewentualnego korygowania. Sam też pewnie tego typu zarządzanie projektowe wprowadzę i mu się podporządkuję, wykonując jakiś odcinek pracy. Liczę też na pogłębienie współpracy z innymi ośrodkami, choć trzeba pamiętać, że każda z placówek GAK-u jest autonomiczną jednostką i tendencje odśrodkowe są bardzo silne.

Jakie masz pomysły na działanie klubu Plama, pamiętając, że już wcześniej działałeś w strukturach Gdańskiego Archipelagu Kultury?

Moja wiedza to plus i minus. Wiem, jakie są możliwości i gdzie znajdują się granice fantazji, które mogę próbować urzeczywistnić, więc nie mam zamiaru tworzyć bajek. Mam jednak sporo pomysłów, które chciałbym tu zrealizować. Część zamierzam wprowadzić od razu, część chcę przetestować i przeanalizować możliwości, a potem wprowadzać na bieżąco, bez rewolucji. Z doświadczenia wiemy, że skutki rewolucji rzadko kiedy bywają satysfakcjonujące. Plama jest znana, nieźle funkcjonuje i organizuje ciekawe imprezy, więc gruntowna zmiana nie jest konieczna. Chcę wprowadzić pewne korekty.

- Chcę zwiększyć odpowiedzialność pracowników za projekty, żeby mogli się wykazać i byli za nie odpowiedzialni od "a" do "z". Sam też pewnie tego typu zarządzanie projektowe wprowadzę i mu się podporządkuję, wykonując jakiś odcinek pracy - mówi Tomasz Hildebrandt, który klubem Plama kierować będzie od 1 marca.
- Chcę zwiększyć odpowiedzialność pracowników za projekty, żeby mogli się wykazać i byli za nie odpowiedzialni od "a" do "z". Sam też pewnie tego typu zarządzanie projektowe wprowadzę i mu się podporządkuję, wykonując jakiś odcinek pracy - mówi Tomasz Hildebrandt, który klubem Plama kierować będzie od 1 marca. mat. prasowe
Co wymaga zmiany?

Trzeba pamiętać, że w tym roku bazuję na planie i budżecie przygotowanym przez poprzednika. Mam więc ograniczone możliwości. Jestem trochę artystą, trochę administratorem i trochę gospodarzem i żadnej z tych funkcji nie zamierzam zaniedbywać. Zacznę od kwestii gospodarskich. Plama artystycznie świetnie prosperuje. Trochę jest do zrobienia w samym obiekcie. Trzeba go odświeżyć wewnątrz, niektórym pomieszczeniom można też nadać nowe funkcje. Liczę, że uda się wygospodarować nieco więcej miejsca na biuro.

Zamierzam zmienić wystrój i wizerunek Plamy. On powstał w latach 90. za czasów Elwiry Twardowskiej i trochę odstaje od współczesnych standardów. Teraz szuka się wielofunkcyjnych przestrzeni, gdzie jest dużo miejsca i światło. Chcemy więc uczynić to miejsce bardziej przyjaznym każdemu - zarówno naszym stałym klientom, jak i nowym. Nowe trendy dostrzegamy w bibliotekach - w Bibliotece Manhattan, czy w Bibliotece Oliwa. Jeśli chodzi o bryłę, to na razie nic nie zrobię. Wszystko zależy od finansów. Ile będę miał pieniędzy, tyle zainwestujemy. To jednak nie nasz obiekt, tylko Spółdzielni Mieszkaniowej "Młyniec".

Twój poprzednik, Szymon Wróblewski chciał, by Plama rozwijała się w górę. To możliwe?

Mam nadzieję, że tak. Taki plan jest i chętnie byśmy z takiej możliwości skorzystali, ale to wymaga środków i przede wszystkim możliwości inwestycyjnych. Obiekt musiałby być nasz lub miejski, a nie spółdzielczy. W obecnej sytuacji inwestowanie w niego mija się dla nas z celem. Z pewnością podejmę rozmowy, by obiekt przejąć na rzecz miasta lub Gdańskiego Archipelagu Kultury. Na pewno chcielibyśmy rozbudować siedzibę Plamy w górę i być może też w bok. Przydałoby się rozbudować salę widowiskową, bo jest stosunkowo mała. W wydarzeniach może uczestniczyć maksymalnie ok. 100 osób. Bywa, że to wystarczy, ale na nieco większe wydarzenia to za mało. Trudno zaprosić nieco droższego artystę, bo ciężko to potem sfinansować.

Podobnie w przypadku zajęć. Funkcjonuje teraz sale plastyczna i ceramiczna. Jest jeszcze galeria, którą też często wykorzystujemy na zajęcia. Cieszą się one dużym zainteresowaniem, funkcjonują bardzo dobrze i będziemy chcieli przynajmniej to podtrzymać. Będę chciał przetestować również inne zajęcia, znane z działalności konkurencyjnych placówek. Galeria służy różnym celom, co też daje nam pewne możliwości. Działalność wystawiennicza funkcjonuje nieźle, ale chciałbym pomyśleć o spotkaniach - są spotkania z podróżnikami, chciałbym to rozwinąć o spotkania z literatami.

Jedną z czołowych imprez klubu Plama są organizowane na Zaspie Obrany Ogniem Malowane. Zobacz relację z 2017 roku.

Planujesz zmiany i modyfikacje wydarzeń artystycznych?

Nie chcę przesadzać i zmieniać profilu Plamy - nie mamy za wiele sal i są ograniczone możliwości wprowadzenia nowości do tego, co już mamy. Niektóre rzeczy świetnie funkcjonują. Nasza podstawowa działalność to oczywiście imprezy. Utrzymam na razie to, co jest, próbując wprowadzać korekty. Wiele wydarzeń, jak Obrazy Ogniem Malowane, działa dobrze i nie zmierzamy tego zmieniać. W przypadku Festiwalu Monodramu Monoblok przemyślimy sprawę i być może odświeżymy formułę, żeby go uatrakcyjnić. To ciekawy, ambitny projekt, ale dość niszowy. Dobrze byłoby przyciągnąć ludzi mniej zorientowanych na taką działalność dramatyczną, którzy chętnie uczestniczyliby w tym festiwalu.

Kino w Blokowisku ma swoich widzów i będziemy je kontynuować. Muzyka w blokowisku również się sprawdza - organizujemy koncerty i to przeważnie dość ambitne. Na pewno widziałbym u nas nieco więcej jazzu. Chciałbym, by w Plamie odbywały się też wydarzenia impresaryjne. Będę zapraszał zespoły i udostępniał im obiekt, a wpływami z biletów będziemy się dzielić. Rynek jest dość bogaty. Można też promować młodych artystów, współpracować z debiutantami i zespołami, które chcą się wybić.

Co z dalszą działalnością Teatru w Blokowisku?

Na pewno będzie on dalej funkcjonował. Chcemy rozwinąć teatralną działalność amatorską i produkować więcej własnych spektakli. Będziemy chcieli rozwinąć twórczość dla szkół i połączyć działania edukacyjne i produkcyjne, czyli przy współpracy ze szkołami tworzyć przedstawienia na potrzeby uczniów. Chodziłoby o wystawianie lektur, ich adaptacje. Spektakle byłyby produkowane przez nas, przy współpracy ze szkołami, a potem mogłyby być wystawiane u nas i w szkołach. Sądzę, że na takie formy teatralno-edukacyjne będzie zapotrzebowanie.

Festiwal FETA przejdzie pewne modyfikacje? Wiadomo, że to najbardziej znana impreza Plamy i całego GAK-u.

Na razie pozostaniemy przy tej formule, którą znamy. Zastanawiam się nad pewnymi zmianami, ale nie na ten rok. Rozmowy z teatrami są zaawansowane, powoli klaruje nam się program. Zastanawiamy się, czy w najbliższej przyszłości nie skrócić imprezy o jeden dzień. Myślimy o tym, by zrezygnować z czwartku, a zaoszczędzone pieniądze zainwestować w mocniejsze otwarcie. Mamy budżet w wysokości 700 tys. zł, który od lat się nie zmienia, a koszty rosną (m.in. ochrona, nagłośnienie etc.), więc de facto budżet nam się kurczy. Będę starał się o jego zwiększenie. Chcę również pozyskiwać pieniądze w ramach projektu "Kreatywna Europa" jako partner projektu z kilku-, kilkunastu innymi podmiotami - FETA idealnie się w tego typu współpracę wpisuje. Chcemy też wnioskować o pieniądze w ramach Rady Bałtyckiej (to współpraca w basenie Morza Bałtyckiego). Oczywiście, liczymy też na granty ministerstwa kultury.

- Teatr w Blokowisku będzie dalej funkcjonował. Będziemy chcieli rozwinąć twórczość dla szkół i połączyć działania edukacyjne i produkcyjne, czyli przy współpracy ze szkołami tworzyć przedstawienia na potrzeby uczniów. Chodziłoby o wystawianie lektur, ich adaptacje - mówi nowy szef klubu Plama. Na zdjęciu "Od Juliana do Mariana" w reż. Marka Branda.
- Teatr w Blokowisku będzie dalej funkcjonował. Będziemy chcieli rozwinąć twórczość dla szkół i połączyć działania edukacyjne i produkcyjne, czyli przy współpracy ze szkołami tworzyć przedstawienia na potrzeby uczniów. Chodziłoby o wystawianie lektur, ich adaptacje - mówi nowy szef klubu Plama. Na zdjęciu "Od Juliana do Mariana" w reż. Marka Branda. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
FETA byłaby krótsza, ale bardziej treściwa. Czy coś jeszcze ulegnie zmianie?

Myślę o tym, by zainwestować w spektakle site-specific na zamówienie, przygotowywane specjalnie z myślą o konkretnej przestrzeni. Wtedy można by FETĘ rozszerzyć na inne, prestiżowe rejony miasta, gdzie można by grać takie spektakle. Poza tym chciałbym bardziej profilować festiwal tematycznie, tworzyć pewne narracje. Ciężko mi mówić jakie hasła miałyby temu przyświecać. Mogłyby to być wartości uniwersalne, można by też wziąć pod uwagę patronów danego roku w Europie, Polsce lub Gdańsku. Możliwości jest sporo. Jeśli będą dodatkowe środki, to też pod tym kątem można by robić spektakle na zamówienie.

Może zmienić się też komfort odbioru spektakli ze względu na kwestie bezpieczeństwa?

To dla mnie bardzo istotna kwestia. Będziemy pewnie zmuszeni jeden lub dwa największe spektakle zarejestrować jako imprezy masowe. Liczymy na przyjazd dużego teatru, który byłby gwoździem programu tegorocznej FETY. Dlatego myślimy nad zwiększeniem środków bezpieczeństwa. Będzie miało to konsekwencje, bo pojawią się pewne obostrzenia. Główną zmianą będzie kontrola na bramkach. Spektakle nie będą biletowane, ale by zabezpieczyć teren, trzeba będzie go częściowo ogrodzić. Będziemy chcieli przeprowadzić to jak najmniej inwazyjnie dla widzów. Jestem zwolennikiem jakości, a nie ilości, bo jak jest dużo wydarzeń, to zdarzają się "zapychacze". Chciałbym też, by była wisienka na torcie, wydarzenie, które podsumuje, przyciągnie media i publiczność, i które później się pamięta.

Kim jest Tomasz Hildebrandt?

Nowy szef klubu Plama GAK posiada dziewięcioletnie doświadczenie w sektorze kultury. Z gdańskimi instytucjami kultury związany jest od 2009 roku. Swoje doświadczenie zawodowe zdobywał w takich instytucjach jak: Europejskie Centrum Solidarności i Gdański Archipelag Kultury, gdzie od 2015 roku kierował Działem Organizacyjno-Administracyjnym i Promocji. Zaangażowany w produkcję wielu wydarzeń kulturalnych, w tym: Zaczęło się w Gdańsku (Kylie Minogue, Scorpions), koncert Ennio Morricone, widowisko pt. "Solidarność. Twój Anioł wolność ma na imię" (reż. Robert Willson), Festiwal Rock in Wrocław (Queen), Festiwal Solidarności, Festiwal All About Freedom, Seven Festiwal Węgorzewo, Gdańsk Dźwiga Muzę. Kierownik projektu Strefy Kibica EUFA EURO 2012. Od 2015 r. zaangażowany w organizację Festiwalu FETA.

Autor książek z gatunku literatury popularnej. Tomasz Hildebrandt zastąpi na stanowisku kierownika Plamy GAK prowadzącego tę placówkę od 2011 roku Szymona Wróblewskiego, który zrezygnował z pracy w Gdańskim Archipelagu Kultury ze względu na realizację alternatywnych planów zawodowych. Tomasz Hildebrandt jest absolwentem Wydziałów Prawa Uniwersytetu Gdańskiego i University of Glasgow, słuchaczem Podyplomowych Studiów Menadżerskich dla Twórców, Artystów i Animatorów Kultury na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, animatorem i menadżerem kultury, pisarzem.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (22)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

lipca

Ino Mig - podstawy języka m... Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

22

lipca

The best of Max Klezmer Ban... Sopot, Teatr Atelier

27

lipca

Europa +/- 1700: Kobiece dź... Gdańsk, Muzeum Archeologiczne

Rozrywka

Niespodziewane zaręczyny na Długim Targu
Taneczne zaręczyny na Długim Targu

Kulinaria

Nowe lokale: dziczyzna, bezglutenowe i domowe jedzenie
Nowe lokale w Trójmieście. Co oferują?
Okiem dietetyka: najlepsze pudełka na jedzenie
Okiem dietetyka: pudełka na jedzenie

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: teatry plenerowe, koncerty i pikniki rodzinne
Planuj tydzień: warto wyjść z domu