Jaka była tegoroczna FETA? Podsumowanie festiwalu

Zobacz relację z sobotniego wieczoru: parada A3 Teatru i wielkie "Galileo" Cie Deus Ex Machina.

Cztery dni z teatrem ulicznym i plenerowym na terenie Starego Przedmieścia i Dolnego Miasta za nami. Co zapamiętamy z 22. edycji Festiwalu FETA? Spektakularny cyrkowy show w spektaklu "Galileo", potężny ścisk na większości weekendowych przedstawień i rozczarowanie finałowym spektaklem "Dzieci Rewolucji".



Przeczytaj relację z pierwszej części Festiwalu FETA

Klimat, atmosfera, publiczność



Festiwal FETA na bastionach, Starym Przedmieściu i Dolnym Mieście ma swój niepowtarzalny klimat. Dzięki niemu ten rewitalizowany od lat zakątek Gdańska w czasie imprezy tętni życiem. Mieszkańcy są dla organizatorów i turystów wyrozumiali, choć niektóre spektakle kończą się tuż przed północą i są doskonale słyszalne w ich domach, a przed prywatnymi posesjami ciężko znaleźć jakiekolwiek miejsce parkingowe. Na FECIE można oglądać spektakle, ale też można po prostu przyjść nad opływ Motławy, pospacerować wzdłuż bastionów, przystając na chwilę przy przedstawieniu, kupując posiłek w jednym z licznych food trucków. Wszystko to kwadrans spacerem od ścisłego centrum miasta.

Spektakle w weekend oglądało mnóstwo widzów.

Oczywiście klimat takiej imprezy zależy od wielu czynników. Kluczowym jest pogoda, która w czwartek przez ulewny deszcz wystawiła publiczność na próbę, a w piątek nieco skomplikowała festiwalowy harmonogram. Jednak niedogodności pierwszych dwóch dni aura z nawiązką zrekompensowała w sobotę i niedzielę, kiedy pogoda dopisała, a zza chmur wyjrzało dawno nie oglądane w takiej dawce słońce. Dzięki temu okolice Bastionu św. Gertrudy, Bastionu Żubr czy Reduty Wilk zapełniły tłumy widzów. W takich warunkach uwidacznia się największy problem FETY, niezależnie od lokalizacji.

Frekwencja, czyli kłopot bogactwa



Festiwal przez 22 lata istnienia doczekał się wiernych widzów, a ich szeregi z roku na rok zasilają nowi. Prawda jest taka, że równoczesne granie przedstawień w kilku lokalizacjach w tym samym czasie to konieczność, by choć trochę ograniczyć liczbę widzów wieczornych spektakli. Właściwie od godziny 17-18 ich liczba jest po prostu za duża jak na możliwości widowni proponowanych spektakli. Problem ten nasila się podczas ostatnich propozycji dnia, które nie mają już przeważnie konkurencji w postaci innych przedstawień.

Zaskoczył spektakl "Pelat", w którym głównym rekwizytem jest słup, wokół którego artysta stworzył przedstawienie.

Jeśli więc spektakl ma klasyczną widownię i nie jest grany na wysokich konstrukcjach czy mobilnych platformach, widzowie nie obdarzeni imponującym wzrostem nie zobaczą za wiele. Inna rzecz, że osoby, które wędrują z przedstawienie na przedstawienie, jeśli zostają do końca jednego z nich, to w najlepszym razie mogą zdążyć na kolejne na ostatnią chwilę, kiedy szansa na znalezienia miejsc z dobrą widocznością graniczy z cudem.

Największa gwiazda festiwalu



Kłopot ten rozwiązać można, zapraszając takie formacje jak Cie Deus Ex Machina z Francji, która do Gdańska przywiozła "Galileo", produkcję światowego formatu, zawierającą wszystkie elementy spektakularnego plenerowego show. Spektakl zbudowany jest w oparciu o potężną konstrukcję modelu heliocentrycznego, zawieszoną na dźwigu kilka-kilkanaście metrów nad ziemią. Teoria heliocentryczna (według której słońce znajduje się w centrum wszechświata) jest obalana przez snującego refleksję nad światem i nauką XVII-wiecznego astronoma. Jednak fabularna rama przedstawienia to pretekst do ukazania perfekcyjnych cyrkowych popisów akrobatów - na linach, na drążku czy na trapezie. Show wieńczy piękna wizualnie scena wprawionego w ruch "układu słonecznego", z artystami kręcącymi się wokół własnej osi kilkanaście metrów nad ziemią.

Początek festiwalu należał do Ondadurto Teatro i jego "Cafe Europa".

Francuzi zajęli rozległą przestrzeń Reduty Wyskok. Dzięki usytuowaniu przedstawienia, było ono świetnie widoczne także z dalszej odległości (niestety, część osób stojąca tuż przy barierkach ograniczała pole widzenie setkom siedzącym nieopodal, co przyczyniło się do nerwowej atmosfery na początku spektaklu). Jednak znalezienie tak dużych plenerowych widowisk, przy niezbyt dużym budżecie festiwalu, jest zadaniem bardzo trudnym. Tym bardziej szkoda, że "Galileo" nie był ostatnim spektaklem festiwalu.

Rozczarowanie na finał



Teatr Ósmego Dnia z Poznania to uznany, wielokrotnie nagradzany teatr, którego aktorzy od kilkudziesięciu lat tworzą spektakularne widowiska plenerowe. Jednak "Dzieci Rewolucji" to jedna z najsłabszych z produkcji "Ósemek", które na Festiwalu FETA dotąd się pojawiły. Spektakl rozpoczyna się od widoku ośmiu młodych ludzi maszerujących na bieżni w jakimś klubie fitness. Na ich sylwetki po pewnym czasie za pomocą projekcji wideo nałożone zostaną zarysy sylwetek powstańców (sugerując potencjał krwawej rewolucji, tkwiący w każdym z nas). Szybko szereg symboli prezentowanych w planie żywym (najciekawszym z nich jest ludzka marioneta na sznurkach) ustąpi miejsca kilkuminutowemu klipowi zapętlonych obrazów wojny, wojennych zniszczeń, ludzkiej krzywdy i cierpienia na tle maszerujących wojsk i pochodów młodzieży w konwencji gry komputerowej.

Trójka starców w pewnym momencie opowiada o zamachu na cara Mikołaja II i nadejściu Lenina. I właśnie od tego momentu - Rewolucji Październikowej - w tym niechronologicznym przedstawieniu datuje się początek opowieści o rewolucji, jaki twórcy spektaklu starają się opowiedzieć przy współpracy z lalkarzami z chorwackiego Osijeka. Opowieść ta jest jednak bardzo plakatowa i chaotyczna, zbudowana z samych symboli, a przy tym zaskakująco mało teatralna, pomimo wielu słów padających ze sceny, z których niewiele wynika. Poza tym - to nie jest tematyka ani format spektaklu na finał festiwalu. Publiczność FETY przyzwyczajona jest do spektakularnych widowisk, zamykających festiwal (świetnie nadawałby się na to wspomniany "Galileo"). Tutaj tylko monumentalna forma i wizualna strona przedsięwzięcia spełniały te wymogi. Trudno się dziwić, że wiele osób wyszło z bardzo ciasnej przestrzeni boiska przy ul. Jałmużniczej (nietrafiona lokalizacja ostatniego spektaklu) z poczuciem dużego niedosytu.

Dużo drobnych spektakli, mało dużych widowisk



Festiwal FETA to wspaniałe przedsięwzięcie, jednak po 22. edycji imprezy wyraźnie widać, że mniejsze produkcje, chętnie zapraszane na festiwal, potrafią "zniknąć" w tłumie. Intymne "Sorriso"portugalsko-niemieckiego Teatru So o dwójce staruszków, to spektakl zbudowany na detalach - ważne są tu gesty, mowa ciała (trzęsące się dłonie czy całe przykurczone ciało) - trudno dostrzec takie detale z kilkudziesięciu metrów. Podobnie rzecz ma się z lalkowym, uroczym Teatrem Barnaby (zagrał dowcipną "Baśń o rycerzu bez konia" i prościutką "Calineczkę"), którego spektakle "skrojone" są na przynajmniej dwukrotnie mniejszą widownię od tych, jakie miały w weekend. Problemy z obejrzeniem spektaklu mieli też widzowie świetnego "Asuelto" grupy HURyCAN, gdzie większość ewolucji odbywa się w parterze - dokładnie obejrzeć je mogła tylko niewielka część widzów obecnych na boisku przy Reducie Wilk. Znacznie lepszym pomysłem było zagranie w tej przestrzeni bardzo precyzyjnego, intymnego "Mulïer" hiszpańskiego Cia. Maduixa w wykonaniu pięciu kobiet tańczących na szczudłach.

Spektakli, które potrafiły zaanektować dużą przestrzeń było jak na lekarstwo. Warto wspomnieć o największym pozytywnym zaskoczeniu imprezy - "Płonących laskach 4" warszawskiego Teatru AKT. To przewrotna, dowcipna, choć zbudowana na niezbyt wyszukanym humorze komedia, pełna ognia nie tylko w nazwie przedstawienia. Spektakl poświęconym czwórce staruszków, wśród których ożywienie wprowadzają dwie młode, ponętne panie, świetnie sprawdził się przed wielką publicznością dzięki swojej widowiskowości. Takich przedstawień (oprócz "Płonących lasek 4" również pełne niewybrednych gagów "Bellevue Hotel" brytyjskiego Bash Street Theatre i "Operativi!" włoskiego Eccentrici Dadarò) było na FECIE za mało.

Liczby Festiwalu FETA:

700 tys. - tyle złotych wynosił budżet festiwalu;

ok. 5 tys. - tak liczna była publiczność największego wydarzenia imprezy - spektaklu "Galileo";

66 - razy zagrano w sumie na Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA 2018;

30 - metrów, najwyżej na taką wysokość wędrowała konstrukcja spektaklu "Galileo";

24 - aż 24 razy zagrali artyści kameralnego spektaklu Daana Mathota "Deep" w namiocie z ograniczoną liczbą widzów;

20 - tyle różnych produkcji znalazło się w programie tegorocznej FETY;

12 - ilość spektakli zagranicznych;

10 - minut trwał najkrótszy spektakl FETY - uroczy, bawiący się iluzją i prawami grawitacji spektakl "Deep" Daana Mathota z Holandii, to również ilość narodowości występujących na festiwalu artystów;

8 - tyle różnych polskich produkcji zagrano na Starym Przedmieściu i Dolnym Mieście w ramach FETY 2018;

5 - wysokość (w metrach) słupa Joana Catali - podstawa jego spektaklu "Pelat" oraz cena (w złotówkach) wstępu na jedyny biletowany spektakl - "Deep" Daana Mathota;

1 - spektakl został odwołany z powodu deszczu ("Sorriso" Teatru So, inne przedstawienie Teatru So z tego samego powodu zostało przerwane po 15 minutach).

Opinie (75) 1 zablokowana

  • niestety polskie wypadają najsłabiej (2)

    pseudo-awangarda, udziwnienia, nowoczesność w najgorszym wydaniu.
    na portugalskim soriso ludzie płakali ze wzruszenia. z polskiego finału masowo wychodzili. smutne.

    • 38 4

    • Nie zgodzę się , w niemym kinie bardzo mi się podobało. Płonące laski także były Ok, zabawne i z efektami. Sorriso to już ona kategoria aktorstwa, u nad teatry uliczne nie są tak popularne jak na zachodzie. Uważam , że było bardzo dobrze , różnorodność i każdy znajdzie coś dla siebie.

      • 6 1

    • Rozrywka dla tempego lewactwa

      Dla rurkowców i innych ć...t. Zrobili by jakąś piękną piaspólnym śpiewem, marszem , flagami ,racami i pochodniami. Byłoby pienknie patrjotycznie i po Polsku!
      Coś dla prawdziwych facetuw a nie jakieś wydziwian

      • 0 2

  • polacy nie rozumiejo (2)

    jak sie robi spektakle. z kazdej dziury wylazi nasza malostkowosc. dlatego polskie spektakle podobaja sie glownie ich tworcom.

    • 12 10

    • Wystarczy że Ty taki oświecony i światowy
      Sól ziemi
      Tej ziemi

      • 6 2

    • Ja z żoną oglądamy tylko teatry Nowozelandzkie.

      • 5 1

  • ostatni raz (4)

    ludzie stoją przy samej scenie jak barany i nic do niech nie dociera
    spektakle rozrzucone po całej dzielnicy, gdy kończy się jeden mamy 5 minut aby dojść do następnego który jest na drugim końcu,
    dla mnie feta jest skończona pomimo dobrych teatrów, po prostu nie da się tego oglądać

    • 15 38

    • (1)

      W jednej godzinie są 2-3 spektakle i możesz sobie wybrać. Jakoś wczoraj udało mi się być na 4 i jestem bardzo zadowolona.

      • 17 1

      • My byliśmy na 7... to chyba nasz rekord:D

        Faktycznie dwa pokazy obejrzeliśmy tylko częściowo

        • 4 1

    • Ja przestałem chodzić trzy lata temu. Tak jak ty miałem dosyć ludzi, co stoją metr od aktorów i nie pozwalają innym czegokolwiek zobaczyć. Szkoda czasu.

      • 4 9

    • Da się. Trzeba się spręzyc i przygotować. Wiele spektakli granych było co dzień A nawet 2x w ciągu dnia. Sama widziałam 11 widowisk w 2 dni i tylko 1 z daleka.

      • 8 0

  • Urocza Feta, dużo uśmiechu! Gratuluję, będę na kolejnych

    Feta to prawdopdoobnie najlpeiej zorganizowana imperza z niewielkim budżtem. W czasach w których szefowie spółek Skarbu Państwa o żadnyc kwalifikacjach zarabiajamiesięcznie wiecej niż budżet wielkiej plenerowej imrezy dającej tyle radości ludzim, trzeba docenić i pochwalić (i to bardzo), to co tak wartościwoe. To nie jest demagofia. To są fakty (o pieniądzach). Nasz świat jest patologicznie chory, więc warto wspierać to, co zdrowe.
    A najwązniejsze jest to, że FETA to uśmiech i radość tysięcy ludzi. Bez nadęcia, bogoojczyźnianych bredni i napuszenia.

    • 60 5

  • (2)

    Stan budynków na Starym Przedmieściu i Dolnym Mieście woła o pomstę do nieba. Delikatnie mówiąc wstyd.

    • 23 3

    • wstyd to przyjść i sikać wszędzie (1)

      a do organizatorów- 5 tys osób - 4 toitoi'e? nich sobie organizator przeliczy ile moczu można oddać do zbiornika.....

      • 7 6

      • Balbina. Jakie 4 toi toje, bylo wiecej.

        • 10 2

  • Rzucam pomysł. (4)

    Czy w budżecie obywatelskim można byłoby przegłosować projekt stałego teatru greckiego.
    Wykorzystać nasze pagórki i jary w na jakieś skarpie usytuować stałą widownię, poniżej scenę.
    Teatr taki traktować jak boisko.
    Każdy mógłby tu przyjść i wystawiać swoją sztukę.
    I każdy mógłby tu przyjść i tę sztukę oglądać.

    • 53 1

    • (1)

      Dobry pomysł
      Sztuka to byłaby o nazwie:
      Chlanie przy grylu w terenie

      • 4 0

      • Może także byłaby widownia która to upojenie ogląda.

        Pić można wszędzie w parku, na plaży.
        Gdyby marihuana była legalna a alkohol nielegalny, to by było kulturalnie, śmiesznie i trochę leniwie.
        A tak jest niekulturalnie, agresywnie.
        Coś za cooś.

        • 3 0

    • (1)

      Teatr Leśny na Jaśkowej? Coś tam się dzieje?

      • 4 0

      • Tak
        Palimy lolki
        Elo

        • 3 0

  • Ciemna strona FETY (3)

    Jestem mieszkanką jednej z kamienic na Starym Przedmieściu , która znajduje się na trasie spektakli. Feta dla Dolnego Miasta zrobiła dużo i choć raz w roku przez kilka dni ta zapomniana dzielnica wraca do życia. Wydawałoby się , że na tego typu imprezy przychodzą ludzie na poziomie, kulturalni, szanujący przestrzeń życiową innych ludzi. Jak bardzo się myliłam … Moja kamienica przez trzy dni zamienia się w szalet publiczny, strugi śmierdzącego moczu są wszędzie.Wczoraj będąc na spacerze z psem jeden w uczestników ( idący z rodziną ) zboczył z trasy mówiąc do żony cytuję “... idę się odlać…” , kierując się pod moje okna . I wiecie co ? Żałuję , że sprzątam po moim psie , może jakby wszedł w g… odechciałoby się mu sikać pod moimi oknami . Nie wspomnę z jakimi epitetami spotkałam się zwracają mu uwagę . Czy naprawdę tak trudno donieść swój śmierdzący piwskiem mocz do Toi Toi ? Na Fecie znajdują się 4 punkty z WC , może jest ich za mało?
    Nie wspomnę już o parkowaniu gdzie popadnie aut, na trawnikach lub prywatnych podwórkach …
    Drogi fetowiczu - po spektaklach wracasz na swoje strzeżone osiedla, do pięknych domów czy chciałbyś , żeby ktoś Tobie załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne na klatce schodowej lub parkował na Twoim trawniku? Chyba nie … więc jak stare przysłowie rzecze ...nie rób drugiemu co Tobie nie miłe ...

    • 130 2

    • (1)

      Niestety , ma pani rację. Byłam pierwszy raz na Fecie i już żałuję , że omijalam impreze wcześniej. Było wspaniale! Ludzie są różni , wielu z nas przyjechało dla artystów, by poczuć atmosferę i się dobrze bawić. Z kulturą :-) na picie browara nie ma czasu bo trzeba biec na kolejny spektakl , zresztą kto by o tym myślał skoro większość żyje tym pięknem kt przed paroma minutami mieliśmy zaszczyt oglądać. Nie wyobrażam sobie by FETY na Dolnym mieście zabrakło :-(

      • 8 1

      • Zmienia się widownia

        Z każdym rokiem coraz więcej takich sytuacji, coraz więcej zupełnie przypadkowych widzów i to nie jest źle, złe jest to że coraz więcej z nich jest po prostu chamska, bez kindersztuby. Od kilkunastu lat FETA to mój punkt obowiązkowy urlopu, obserwacje dość smutne

        • 11 1

    • Niech się pani cieszy, że to tylko raz do roku.

      Mieszkam na Ogarnej i mamy tak całe wakacje.

      • 10 1

  • "Asuelto" grupy HURyCAN (10)

    Może rzeczywiście trudno było obejrzeć stojąc gdzieś dalej, ale sam spektakl był niesamowity. Mimo, że dla dorosłych podobał się bardzo moim dzieciom, szkoda tylko że po jego zakończeniu, zostaliśmy zbesztani przez panią z obsługi FETY, że dzieci za bardzo przeżywały! Śmiały to robić na głos! Serio?! Nie o to właśnie chodzi w teatrach ulicznych?

    • 6 15

    • (1)

      Przeżywały, czy krzyczały i nie potrafiły się zachować, a rodzice pozwalali na głośne zachowanie?

      • 18 0

      • Twoja wolność kończy się w miejscu, w którym zaczyna się moja wolność. I na odwrót.

        Widzowie mają brać czynny udział w spektaklach, ale nie w takiej formie, która
        innym zakłóca odbiór przedstawienia.

        • 14 0

    • (5)

      Przeżywać a się wydzierac to różnica. Wystarczyło przyjść 30 min wcześniej z kocem i zająć dobre miejsce, zwłaszcza z dziećmi. A teatr, czy uliczny czy też nie , wymaga pewnych zasad zachowania. Aktorzy są skupieni, inni widzowie także chcą w spokoju oglądać i przeżywać bez wrzaskow produktu z 500+.

      • 5 6

      • Produktu? Nieładnie (3)

        • 7 5

        • za co minus? dziecko to produkt? (2)

          • 1 3

          • (1)

            W czasach 500+ kiedy patologia się mnoży - tak.

            • 1 6

            • Współczuję

              • 1 1

      • domyślam, że niektórzy rodzice nie widzą różnicy miedzy przeżywaniem a wydzieraniem

        • 7 0

    • już oczami wyobraźni widzę tę rozanieloną mamusię

      wpatrzoną jak sroka w gnat w swoje "przeżywające" sztukę potomstwo i robiącą im focie telefonem. Na pewno dzieci były tak genialne, że wszystko rozumiały ze "sztuki dla dorosłych", na pewno. A japę darły na pewno ze wzruszenia. Ja bym na twoim miejscu zgłosiła oficjalną skargę, że geniusz twoich pampuszków został niedoceniony przez obsługę. Codziennie widzę tabuny takich przeżywających dzieci, jak biegają po sklepach i drą mordy, na pewno równie mocno wzruszone jak te twoje na Fecie, tylko że tym razem "przeżywają" ułożenie towaru w koszach...

      • 1 0

    • 9

      • 0 0

  • 700 tys. zł budżetu... (5)

    ...a frekwencja 5 tysięcy. Wychodzi po 140 zł na głowę. Nieźle!

    • 7 17

    • za 4 dni? za tyle spektakli? to świetna cena (1)

      ok 100zł na ogół płaci się za 1 bilet do teatr

      • 5 1

      • Ale na jakim poziomie. Nie porównuj teatru z występem z niedzieli street coś tam.... bo to był taki poziom że oni powinni dopłacać. Zobacz sobie jaki jest teatr w Pruszczu latem za darmo

        • 1 1

    • - 700 tys. budżet festiwalu
      - 5 tyś publiczność spektaklu "Galileo"

      obliczenia z d*py

      • 13 1

    • Filip

      5 tyś było na Galileo, tylko na jednym występie, czytaj ze zrozumieniem.

      • 8 0

    • Zawsze mozesz zaplacic 500 i pójść na openera

      • 7 0

  • Jestem pod wrażeniem i gratuluję organizatorom (1)

    Kolejna FETA z mega ciekawymi propozycjami. Nie umiem ustalić, który spektakl najlepszy - każdy czymś zaskakiwał. Obsługa miła i pomocna. To, że może być problem z widocznością, że może być ciasno, twardo i niewygodnie jest wpisane w taką formę, więc jak ktoś nie akceptuje to nie musi przychodzić. Jedyny drobny minus to nieaktualne informację o Sorriso - jeszcze wczoraj chwilę przed spektaklem wisiała informacja na Pl. Wałowym, że Sorriso wystąpi na ul. Śluzy, a w rezultacie na Reducie Wilk, jak planowano wcześniej. O mały włos przegapiłabym spektakl. Ale to drobiazg w porównaniu z doznaniami.
    Ja już czekam na FETę 2019.

    • 20 3

    • Dokładnie :-) było cudownie!!!!

      • 9 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Która z inicjatyw nie jest Miejskim Znakiem Kultury Szymona Wróblewskiego?