• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Ten "Szelest" naprawdę szeleści. O nowym kryminale Małgorzaty Sobczak

"Szelest" to pierwsza część zupełnie nowej serii kryminalnej zatytułowanej "Granice ryzyka" Małgorzaty Oliwii Sobczak.
"Szelest" to pierwsza część zupełnie nowej serii kryminalnej zatytułowanej "Granice ryzyka" Małgorzaty Oliwii Sobczak. mat. prasowe/ archiwum autorki

Niektóre książki są jak niektóre niemowlęta - nieodkładalne. Po prostu nie dają się odłożyć: wciągają w fabułę, intrygują, wchłaniają nas w swój mikrokosmos. Pochłania się je w jeden dzień lub wieczór, zależnie od preferencji, a czytając, jest się niedostępnym dla świata i ludzi. Taki jest właśnie, rozgrywający się w Trójmieście, thriller kryminalny pt. "Szelest" (wyd. W.A.B.) Małgorzaty Oliwii Sobczak, nowa propozycja autorki świetnego cyklu "Kolory zła".



Recenzje książek z Trójmiasta



Można by powiedzieć, że Małgorzata Oliwia Sobczak wraca w dobrym stylu, gdyby nie to, że w sumie nie zniknęła na długo. W maju minionego roku ukazała się finalna część jej bestsellerowej serii "Kolory zła" - "Biel" (wcześniejsze to "Czerwień""Czerń"), dzięki której została okrzyknięta największą nadzieją polskiego kryminału, a w listopadzie dostaliśmy do rąk już nową powieść, czyli "Szelest" właśnie.

Nowa seria kryminalna



"Szelest" to pierwsza część zupełnie nowej serii kryminalnej zatytułowanej "Granice ryzyka", która - analogicznie jak poprzednia - rozgrywa się w Trójmieście. W każdej części, jak zapowiada autorka, podobnie jak w "Kolorach zła", fabuła będzie skupiona na innej zagadce śledczej. Cykl będą łączyły postaci głównych bohaterów, których poznajemy już w "Szeleście".

Przeczytaj także: Jestem zlepkiem przeciwieństw - rozmowa z pisarką Małgorzatą Oliwią Sobczak

Nowy duet: dziennikarka i detektyw



"Szelest" Małgorzata Oliwia Sobczak
"Szelest" Małgorzata Oliwia Sobczak mat. prasowe wydawnictwa
Każdy Sherlock potrzebuje swojego Watsona, tak jest i tym razem. Duety w powieściach kryminalnych to stały punkt programu, a zestawienie policjant/policjantka i dziennikarz/dziennikarka to znany i sprawdzony w kryminale zespół bohaterów. Taki stan rzeczy mamy przykładowo u Jørna Liera Horsta w jego serii o detektywie Williamie Wistingu, gdzie bohater i jego córka Line - dziennikarka, tropią przestępców. Podobny duet wystąpił w cyklu z komisarzem Forstem autorstwa Remigiusza Mroza: sprawę prowadził tu Wiktor Forst wraz z dziennikarką Olgą Szrebską.

W "Szeleście" bohaterami są detektyw Oskar Korda oraz dziennikarka Alicja Grabska. O tym pierwszym wiemy niewiele, poza tym, że jest ambitny i nosi na twarzy bliznę. Życiorys Alicji z kolei poznajemy dość dobrze, bo od czasów liceum - śledzimy jej pierwsze miłości, toksyczną relację z matką, jej kontakty ze znajomymi, a potem nieudane małżeństwo. Wszystkie te szczegóły, a także traumatyczne wydarzenia z przeszłości, które miały niebagatelny wpływ na jej poturbowaną osobowość, odkrywamy z czasem. Lektura stopniowo odsłania kolejną nieoczekiwaną rysę w biografii dziennikarki.

Ta pewna siebie, zimna i niezwykle atrakcyjna femme fatale, do której wszyscy faceci kleją się jak muchy, nieumiejąca stworzyć poważnego związku, ale też będąca ofiarą, gdzieś w głębi siebie jest totalnie pogubiona, rozsypana i mocno pokiereszowana. Poznajemy w zasadzie dwie Alicje: tę, którą ona sama kreuje i pokazuje światu oraz tę drugą, która w niej tkwi, a z którą wciąż nie stanęła twarzą twarz. Czy to się kiedyś stanie? Zobaczymy.

Przeczytaj także: Jest pisane, będzie czytane. Plany trójmiejskich autorów na ten rok

Morderstwa z aplikacją w tle



Jak już wspomniałam, akcja rozgrywa się w Trójmieście, w kilku lokalizacjach, głównie w Sopocie, gdzie mieści się redakcja "Dziennika Trójmiejskiego" (to taka autorska zbitka nieistniejącej gazety), w którym pracuje Grabska, a także w Gdyni, Dębkach, we Wrzeszczu, gdzieś w drodze na trasie do Kościerzyny. Fabuła toczy się wokół sprawy tajemniczych morderstw, do których wiedzie podejrzana aplikacja mobilna "Place to Rest". To właśnie sprawa aplikacji połączy Alicję i Kordę - ona dostanie za zadanie w pracy, by aplikację przetestować i napisać cykl artykułów, on zaś prowadzić będzie śledztwo, które rozpocznie się od pierwszego morderstwa z aplikacją w tle. Wkrótce okaże się, że ofiary są w jednym typie i zupełnie nieprzypadkowo typ ten pasuje do Grabskiej...

Oczywiście nie jest ani moim celem, ani zadaniem zdradzać tu fabułę książki. Powiem jedynie, że intryga i co za nią idzie - tropienie mordercy są wyjątkowo misternie skonstruowane. Jeśli lubicie zagadki i typowanie, kto zabił, a mamy tu do czynienia z seryjnym mordercą, co na pewno zostanie docenione nie tylko przez wielbicieli "Mindhuntera" - to zapewne nie zawiedzie was dochodzenie. Autorka z gracją i skutecznie myli tropy, a najbardziej podejrzani (jest ich kilku, ale z czasem zaczynamy podejrzewać kolejne osoby), okażą się naszą detektywistyczną porażką.

Przeczytaj także: Zbrodnia znów nawiedza Trójmiasto. Nowy, rewelacyjny thriller Małgorzaty Oliwii Sobczak

Wspomnienia są jak ameba



Warto tu nadmienić, że Małgorzata Sobczak - podobnie jak w poprzednich swoich książkach - korzysta z zabiegu prowadzenia akcji na dwóch płaszczyznach czasowych. Tym razem jest to rok 2018 oraz 1999. Jak zwykle u tej pisarki, końcówka lat 90. jest odmalowana z detalami: pod względem mody, muzyki i rozrywek, jakim oddawała się w tamtych czasach młodzież. Powracanie do przeszłości, odkrywanie wspomnień, o których się zapomniało, ale też pamiętanie inaczej różnych rzeczy - będą kluczem do rozwiązania zagadki.

W pewnym momencie czytamy: "Wspomnienia są jak zmieniająca swój kształt ameba. Nigdy nie stają w miejscu. I nigdy nie przestają nas pochłaniać". Ważne są też słowa: "Dziwne jak działa pamięć. Widzimy tylko jakieś drobne szczegóły, które przysłaniają nam całość, albo całość obrazu, który zaciera szczegóły". Na te szczegóły właśnie spojrzymy z różnych perspektyw - autorka przygotowała dla nas tę samą scenę, kluczową dla całości, z kilku punktów widzenia, co pozwala nam lepiej zrozumieć motywację wszystkich bohaterów, nawet mordercy.

Ten "Szelest" naprawdę szeleści



Z ciekawostek warto jeszcze odnotować, że w tle opowieści przewiną się epizodycznie postaci z "Kolorów zła": Pająk i Kita, ale wspomniany zostaje też Leopold Bliski. Jest to jednak bardziej mrugnięcie okiem przez Sobczak do swoich fanów, niż jakiś poważny zabieg dramaturgiczny. Wywołuje to jednak uśmiech na czytelniczej twarzy.

Na koniec chciałabym jeszcze powiedzieć jedną ważną rzecz. A mianowicie: ten "Szelest" naprawdę szeleści. Autorka "Bieli" już nie raz udowodniła, że potrafi konstruować nie tylko napięcie i zmyślną intrygę oraz zaciekawiać pomysłową, inteligentną fabułą, ale i stwarzać atmosferę grozy, budować mroczny klimat, niczym z thrillera. Nie inaczej jest w "Szeleście" - na kartach tej powieści ciągle coś szeleści: liście w sopockim lesie, trzaskające gałęzie, krzaki wokół domu, korony drzew za oknem, zatarte wspomnienia w głowie, kroki kogoś idącego za tobą... A na dodatek szeleści okładka książki, którą wykonano z nietypowego szorstkiego papieru. Ten "Szelest" słyszy się potem jeszcze długo.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (30)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
15 zł
ulgowy 10 zł
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe
Zajęcia musicalowe
warsztaty
Gdynia, Virtuo
280 zł
ulgowy 180 zł

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaki gdański kościół został przerobiony na wielofunkcyjne centrum kulturalne?