Wiadomości

stat

Ma 24 lata i napisała już... 13 powieści

Agata Przybyłek - 24-letnia pisarka. W maju ukazała się jej najnowsza, 13 powieść, pt. "Ja chyba zwariuję!".
Agata Przybyłek - 24-letnia pisarka. W maju ukazała się jej najnowsza, 13 powieść, pt. "Ja chyba zwariuję!". fot. Beata Cichecka

Ma zaledwie 24 lata i już 13 powieści na swoim koncie, wydanych w ciągu 3 lat. Mówi się o niej, że jest nową Katarzyną Grocholą. Pochodzi z Raczyn, ale związana jest z Gdańskiem - tutaj mieszka i studiuje. W maju ukazała się jej najnowsza książka pt. "Ja chyba zwariuję!". Rozmawiamy z Agatą Przybyłek.



Niektórzy porównują cię do Katarzyny Grocholi. Podoba ci się to porównanie?

Agata Przybyłek: Kiedy Polki zaczytywały się nałogowo w powieściach pani Grocholi, byłam jeszcze dzieckiem. Pierwszą książkę jej autorstwa, a była to "Houston, mamy problem", przeczytałam dopiero po tym, gdy zostałam do niej porównana i ta powieść przypadła mi do gustu - była lekka i humorystyczna, a takie lubię najbardziej. Panią Grocholę podziwiam przede wszystkim za sukces, który odniosła i bardzo ją szanuję, ponieważ bezapelacyjnie jest jedną z najbardziej znanych i czytanych polskich pisarek. To porównanie jest dla mnie miłym wyróżnieniem, chociaż myślę, że każdy pisarz ma swój własny, indywidualny styl. Lubię być po prostu Agatą Przybyłek.

Masz zaledwie 24 lata, a na swoim koncie już 13 powieści napisanych i wydanych w 3 lata. Jak to się dzieje, że pracujesz w takim szaleńczym tempie? Nie obawiasz się "wypalenia"?

Myślę, że moje tempo wydawnicze jest konsekwencją systematycznej pracy. Pisanie weszło mi w nawyk i niewiele jest dni, gdy chociaż na chwilę nie otwieram pliku tekstowego i nie dopisuję przynajmniej kilku akapitów. Istotny jest też na pewno fakt, że napisałam kilka powieści jeszcze zanim do czytelników trafił mój debiut, więc sporo książek po prostu wyciągnęłam z szuflady. A jeśli chodzi o wypalenie... Na razie o tym nie myślę. Mam w głowie tyle pomysłów, że wręcz marzę o tym, by doba była dłuższa i bym mogła przelać je wszystkie na papier.

Agata Przybyłek.
Agata Przybyłek. fot. Beata Cichecka
Studiujesz psychologię na Uniwersytecie Gdańskim. Czy ten kierunek studiów pomaga w pracy pisarskiej np. podczas konstruowania postaci w twoich książkach?

Moje studia są niezwykle inspirujące i zdobywana na nich wiedza bardzo przydaje się podczas pisania książek. Wiele razy na wykładach robiłam w notatkach dopisek, że muszę koniecznie napisać powieść o omawianym zagadnieniu. Wiedza psychologiczna pomaga rozumieć wiele zjawisk społecznych i wnikać głębiej w meandry ludzkiej psychiki. Przydaje się podczas kreowania bohaterów i pozwala poruszać ważne społecznie tematy, takie jak np. przemoc, żałoba, alkoholizm czy wiele innych. Lubię, gdy książki stanowią nie tylko formę rozrywki, ale i pobudzają do refleksji. Mam też nadzieję, że dzięki wiedzy z psychologii opisywane przeze mnie historie są bardziej życiowe.

Pochodzisz z Raczyn, z woj. mazowieckiego, jak znalazłaś się w Gdańsku?

Gdy byłam nastolatką, spędzałam wakacje w województwie pomorskim i nawiązałam podczas nich liczne przyjaźnie. Gdy po maturze przyszedł czas na wybór studiów, bez wahania złożyłam dokumenty na Uniwersytet Gdański. Miałam tutaj bliskich znajomych, a poza tym od zawsze uważałam, że Gdańsk ma w sobie coś niezwykłego i nie mam na myśli tylko dostępu do morza. Gdańsk jest miastem z duszą i uwielbiam jego klimat. Nigdy nie żałowałam decyzji, że postanowiłam tutaj studiować i mieszkać.

Najbliższe miesiące po studiach na pewno spędzę w Gdańsku. Mam tu zobowiązania, poza tym nie mogę doczekać się wieczornych lipcowych spacerów nad morze po dniu pełnym pracy. Co będzie później, nie wiem. Życie nauczyło mnie, że nie można niczego być pewnym, ale część mojego serca zawsze będzie wyrywała się w stronę Gdańska. Uwielbiam to miasto.

Debiutowałaś trzy lata temu powieścią, która była podobno dla ciebie formą autoterapii. Autorzy często korzystają z własnego życia i własnych doświadczeń w budowaniu fikcji literackiej. A jak to jest w twoim przypadku? Czy dużo więcej jest fikcji, czy raczej czerpiesz z życia?

Opisywane przeze mnie historie to fikcja, żadna z nich nie wydarzyła się naprawdę, ale w książkach komediowych przemycam czasem pewne sytuacje z życia codziennego, które zdarzyły się naprawdę. Zwykle są to trochę zmodyfikowane na potrzeby utworu zabawne wspomnienia rodzinne i sytuacje, które zdarzyły się kiedyś albo mi albo członkom mojej rodziny czy przyjaciołom. Sporo takich scen pojawia się w serii o Zuzannie (na przykład ta, gdy samochód Zuzanny omal nie wjechał do sklepu, co przytrafiło się kiedyś mojej cioci), a "Ja chyba zwariuję!" wymyśliłam podczas zajęć w szpitalu psychiatrycznym. Lubię pisać o tym, co dobrze mi znane, a życie pisze czasem o wiele lepsze historie niż te opisywane w książkach.

Zajęcia w szpitalu psychiatrycznym? Brzmi ciekawie - możesz nam zdradzić, co to za zajęcia? Pewnie to na studiach jakieś praktyki?

Tak, dokładnie, zajęcia w szpitalu psychiatrycznym to był blok zajęć w trakcie studiów, na III roku, przedmiot nazywał się Psychopatologia i odbywał się przez kilka tygodni na Srebrzysku.

Co cię skłoniło do tego, by zostać pisarką? Podobno wielkim wsparciem byli dla ciebie rodzice, którzy zaszczepili w tobie miłość do literatury. Pisałaś wcześniej recenzje, pracowałaś jako dziennikarka, wszystko więc kręciło się wokół słowa pisanego...

Gdy patrzę wstecz zawsze dochodzę do wniosku, że moje życie po prostu musiało potoczyć się w ten sposób. Lubiłam czytać książki i pisać teksty właściwie od zawsze. Już jako kilkuletnia dziewczynka tworzyłam pierwsze dziecięce książeczki i uwielbiałam buszować między półkami w bibliotece. Zakochiwałam się w kolejnych powieściach i gdy moje koleżanki marzyły o tym, by być aktorkami albo piosenkarkami, ja chciałam być pisarką. Jako nastolatka pisałam sporo opowiadań i wierszy, brałam udział w wielu konkursach literackich. Pisanie od zawsze sprawiało mi przyjemność i przychodziło mi niezwykle łatwo. Ważną osobą była dla mnie polonistka w liceum, pani Ewa, która jeszcze bardziej rozbudziła we mnie miłość do literatury. Jest to osoba pełna pasji, i uważam, że jest wspaniałą nauczycielką. Pierwszy raz na poważnie zapragnęłam pisać książki po lekturze "Jestem nudziarą" pani Moniki Szwaji. Urzekła mnie ta książka i obiecałam sobie, że kiedyś napiszę taką lekką i zabawną powieść, po lekturze której ktoś się uśmiechnie.

A co będzie z twoim zawodem wyuczonym?

Ponieważ kończę studia, sporo się ostatnio nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że jestem przede wszystkim pisarką i to głównie z książkami wiążę swoją przyszłość. W najbliższych miesiącach po obronie pracy magisterskiej zamierzam skupić się przede wszystkim na pisaniu, ponieważ gonią mnie terminy na oddanie kolejnych powieści. Chciałabym jednak w przyszłości popracować trochę w zawodzie psychologa. Podoba mi się ta praca i uwielbiam kontakt z ludźmi, zwłaszcza z dziećmi. Mam nadzieję, że uda mi się połączyć to z pisaniem książek.

Agata Przybyłek.
Agata Przybyłek. fot. Beata Cichecka
Wielu pisarzy uważa, że w pisaniu najważniejszy jest nie talent, lecz systematyczna praca, praca i jeszcze raz praca. Że liczy się rzemiosło, że zawsze trzeba pisać, nawet, gdy nie ma się "weny". Czy takie rzemieślnicze podejście do tematu jest ci bliskie?

Jak najbardziej, też tak sądzę. Nie kwestionuję istnienia tak zwanej weny, ale ostatnie lata utwierdziły mnie w przekonaniu, że najważniejsza w pisaniu jest właśnie systematyczność i samodyscyplina. Siadam do pliku niemal codziennie chociaż na kilka chwil i bardzo nie lubię dłuższych przerw w pisaniu, jak na przykład niedawno, kiedy kończyłam swoją pracę magisterską. Oczywiście niektóre książki powstają szybciej, a pisanie innych to momentami udręka, ale uważam, że trzeba pisać codziennie. Upór i konsekwencja to droga do każdego sukcesu.

Jak dotąd, to co stworzyłaś, jest klasyfikowane jako literatura kobieca, obyczajowa i psychologiczna. Czy masz w planach lub w zamiarach odejść od tego typu literatury i napisać jakiś inny gatunek np. kryminał?

Raczej będę trzymała się szufladki "literatura kobieca", ponieważ moje książki już i tak są dość różne. Piszę komedie romantyczne, romanse, obyczaje i dramaty psychologiczne - to spory rozstrzał. Na kryminał raczej się nie porwę, ponieważ pisanie o zbrodni nie wydaje mi się tak ciekawe, jak o relacjach i miłości. Lubię pisać dla kobiet i o kobietach.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (135)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

października

Andre Rieu - Amore - Mój ho... Gdańsk, Multikino Gdańsk

18

października

28

października

Gdynia - dzieło otwarte. Op... Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

Rozrywka

Miauczyński idzie do szkoły. Recenzja filmu "7 uczuć"
Recenzja filmu "7 uczuć" Koterskiego
"Gwiezdne wojny" w Ergo Arenie - znakomity pokaz przy skromnej widowni
"Gwiezdne wojny" z muzyką na żywo

Kulinaria

Lokalna podróż kulinarna z Restaurant Week
Podróż kulinarna z Restaurant Week
Sztuczka doceniona w konkursie Wine&Food Noble Night
Sztuczka laureatem Wine&Food Noble Night

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty, targi i jedzenie
Planuj tydzień: koncerty, targi i jedzenie