Wiadomości

Bunt młodych. "Romeo i Julia" w Teatrze Szekspirowskim

Dwa zwaśnione, rywalizujące ze sobą rody są dla twórców "Romea i Julii" Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego tematem ciekawszym niż doskonale wszystkim znana historia miłosna.
Dwa zwaśnione, rywalizujące ze sobą rody są dla twórców "Romea i Julii" Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego tematem ciekawszym niż doskonale wszystkim znana historia miłosna. fot. Tamara Wyrzykowska

Gdański Teatr Szekspirowski na koniec roku przygotował premierę "Romea i Julii" Szekspira. W ujęciu reżysera Macieja Konopińskiego to bezwzględna, polityczna walka dwóch rodów o władzę w Weronie, w której młodzi ludzie już dłużej nie chcą brać udziału. Ważnym bohaterem spektaklu jest również sam Teatr Szekspirowski, prezentowany z wielu różnych perspektyw. Spektakl można bezpłatnie oglądać online.



Wydarzenia online w najbliższych dniach


Zaczyna się intrygująco. W pierwszych chwilach spektaklu towarzyszymy ojcu Romea i matce Julii, gdy opłakują stratę swoich dzieci. "Nic nie wiecie. Nic nie wiecie tak naprawdę. Bo myślicie, że to o młodości historia, o młodości, co życia nie zna, co nie wie nic, co nic nie widziała i nic nie słyszała (...) ale od początku to nie o tym było" - wyrecytuje nam po chwili kilkunastoosobowy chór ubranych w kominiarki postaci.

Romeo (Igor Teodorowicz) i Julia (Anna Przybysz) nie chcą uczestniczyć w jałowym konflikcie rodziców.
Romeo (Igor Teodorowicz) i Julia (Anna Przybysz) nie chcą uczestniczyć w jałowym konflikcie rodziców. fot. Tamara Wyrzykowska
Bohaterów tego "Romea i Julii" jest kilkoro. To przede wszystkim ojciec Romea, lider Montekich i matka Julii, przywódczyni Capulettich. Szekspirowskie rody wydają się tutaj raczej stronnictwami politycznymi, których liderzy zaślepieni są wizją dominacji nad rywalem i samodzielnej władzy, co doskonale znamy z naszej sceny politycznej. Oboje liderów skłóconych frakcji instruuje młodych, co i jak mają mówić, bo kreuje ich na swoich następców. Julia i Romeo są więc wprzęgnięci w walkę ze znienawidzonym wrogiem. Ich rodzice oddziałują na emocje i dyskredytują przeciwnika, usprawiedliwiając swoje działania.

"Niech się biją, niech do gardeł sobie skaczą. A gdy zwłoki się pojawią - trudno, kiedyś nam wybaczą" - wyrecytuje oboje przywódców w scenie, gdy na tle widowni Teatru Szekspirowskiego obserwujemy walkę postaci w kominiarkach i z kijami bejsbolowymi w dłoniach. Śmierć Tybalta i Merkucja błyskawicznie zostaje upolityczniona i staje się pretekstem do jeszcze bardziej zajadłego atakowania rywali. Właśnie wtedy Romeo i Julia zaczynają dostrzegać jałowość wyniszczającego sporu i biorą sprawy w swoje ręce. "Winna jest nienawiść - ten popęd starczy, co wszystko w pamięci swej mieli, przetwarza" - mówi nam wstrząśnięty Romeo, patrząc wprost do kamery.

Takich zabiegów jak głębokie wejrzenia w kamery czy tekst wypowiadany przez aktorów z offu w spektaklu Teatru Szekspirowskiego jest wiele, bo to produkcja powstała z myślą o realizacji wideo. Wiele przestrzeni Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, w których umieszczono akcję, po prostu wyklucza obecność widzów.

Każde, nawet tragiczne zdarzenie jest natychmiast upolityczniane jako okazja do pielęgnacji urazy i niechęci do znienawidzonego wroga.
Każde, nawet tragiczne zdarzenie jest natychmiast upolityczniane jako okazja do pielęgnacji urazy i niechęci do znienawidzonego wroga. fot. Tamara Wyrzykowska
Wędrówka widzów między sceną, tarasem, korytarzami i schodami w gmachu teatru oraz zaułkami dziedzińca czy murami teatru, nie wspominając o również wykorzystanej na potrzeby nagrania sali wystawienniczej czy drewnianym foyer, trwałaby zdecydowanie dłużej niż samo niespełna półgodzinne przedstawienie. Trzeba jednak dodać, że Teatr Szekspirowski jako naturalna sceneria spektaklu wypada bardzo efektownie.

Reżyser Maciej Konopiński (na co dzień aktor Teatru Wybrzeże) miał wsparcie w postaci świetnego tekstu Sandry Szwarc i scenografii przygotowanej przez odpowiedzialnego za kompozycje kadrów Piotra Wyrzykowskiego, a zarazem autora światła i ciekawych (nawiązujących do czasów rycerskich) czarno-czerwonych kostiumów. O montaż i remiks niektórych kadrów w postprodukcji zadbał Filip Ignatowicz.

Aktorzy Anna Przybysz (Julia) i Igor Teodorowicz (Romeo) oraz Joanna Tomasik-Gierczak (matka Julii) i Jacek Gierczak (ojciec Romea) nie mają szczególnie trudnych zadań, bo w koncepcji Konopińskiego i Wyrzykowskiego są raczej pionkami na szachownicy. To w dużej mierze role nieme, budowane pracą kamer i umiejętnym montażem.

W spektaklu wykorzystano wiele różnych lokalizacji na terenie teatru, włącznie z efektownym widokiem na widownię GTS.
W spektaklu wykorzystano wiele różnych lokalizacji na terenie teatru, włącznie z efektownym widokiem na widownię GTS. fot. Tamara Wyrzykowska
Historia Romea i Julii (przywołana w pobieżnym skrócie) jest pretekstem do opowiedzenia o buncie młodych ludzi, którzy poddawani presji i niezdrowym ambicjom, nie chcą dłużej tkwić w konfliktach "starych". Ten bunt ma wymiar polityczny i osobisty, bo to przecież także opowieść o dorastaniu w kajdanach ambicji i oczekiwań dorosłych, którzy usiłują projektować dzieciom życie według swoich zasad. "Wy, Monteki, Capuletti kiedyście spali, dzieci wasze się z Werony wypisały" - podsumuje to chór.

Muzyczne opowieści. Ballady osiedlowe z gdyńskich dzielnic



Skondensowane, ciekawie zrealizowane przedsięwzięcie wpisuje szekspirowską tragedię w naszą polityczną rzeczywistość, pełną podziałów i personalnych sporów, które młodych ludzi nie dotyczą i - jak sugerują twórcy spektaklu - coraz mniej obchodzą. Trudno się z tym nie zgodzić.

Opinie (9) ponad 10 zablokowanych

  • Sztuka

    BArdzo dobre. Gratulacje dla reżysera i ekipy.

    • 16 11

  • Igor czy Oliwier

    w opisie spektaklu jest napisane, że wystąpił Igor Teodorowicz, a w recenzji (i pod zdjęciem) Oliwier?

    • 3 3

  • Teatr Szekspirowski to (3)

    największa inwestycja-nieporozumienie ostatnich lat. Tyle publicznej forsy przepuszczone, że szkoda pisać. Przed pandemią częściej odbywały się tam koncerty i pokazy filmów, bo przedstawienia tytułowego wieszcza to raz do roku. Te miliony to mogły pójść na rozbudowę dróg na południu miasta...

    • 16 16

    • (1)

      Teatr Szekspirowski to fenomen w skali kraju.
      Bardzo ciekawy i potrzebny

      • 4 4

      • Dlaczego

        nie fenomen w skali świata?

        • 3 1

    • Zgadzam się

      Wiem, że walczycie z przemocą słowną ,ale ***** szeks**row*ki

      • 2 0

  • wow !

    • 5 5

  • Opinia

    Żenująco niski poziom sztuki.

    • 3 7

  • dlaczego mamy tak mało teatrów?

    oj nie. mamy ich aż nadto chyba.
    dlaczego?
    dlatego że tak mało osób z nich korzysta...
    dlaczego?
    bo to nie jest takie proste, aby sztuką na trzeźwo się cieszyć, delektować. czasem, dy patrzę przez okno jadąc przez ten cudny twór, to mam jedno przemyslenie... nie wolno oczekiwać, że w takim systemie mentalnym, w takim położeniu na mapie, w takim ułożeniu w głowie od małego, kultura, sztuka bedzie czymś bardzo ważnym... tak się przyglądając, to w sumie to tu zakrawa chyba o abstrakcję. i to taką konkretną.

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Gdańszczanin w programie "Down the road"
Gdańszczanin w "Down the road"

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Obiady do domu. Zamów i spróbuj nowych rzeczy
Zamów obiady do domu

Sprawdź się

Który spośród legendarnych, często eksploatowanych przez filmowców, średniowiecznych wodzów, stał się inspiracją do budowy Dworu Artusa w Gdańsku?

 

Najczęściej czytane