Wiadomości

Wojciech Mann opowiadał o swojej książce w Sopotece

Spotkanie z Wojciechem Mannem - charyzmatycznym dziennikarzem, cechującym się niezwykłą erudycją i specyficznym poczuciu humoru, przyciągnęło tłumy jego wielbicieli.
Spotkanie z Wojciechem Mannem - charyzmatycznym dziennikarzem, cechującym się niezwykłą erudycją i specyficznym poczuciu humoru, przyciągnęło tłumy jego wielbicieli. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

W sobotę, w samo południe, w Sopotece odbyło się kolejne spotkanie z cyklu Biesiad Literackich, z powodzeniem organizowanych od lat przez Agencję Artystyczną R&K Nehrebeccy. Tym razem zaproszonym gościem był człowiek, którego przedstawiać chyba nikomu nie trzeba - Wojciech Mann: dziennikarz muzyczny, satyryk, aktor, lektor, pedagog, tłumacz, a także autor piosenek i książek.



Spotkania literackie w Trójmieście


To właśnie wokół jednej z książek, napisanych przez zaproszonego gościa, toczyło się spotkanie, a mianowicie wokół publikacji pt. "Artysta. Opowieść o moim ojcu", wydanej przez oficynę Znak. Książka ta, będąca jednocześnie wspomnieniem ojca Wojciecha - Kazimierza Manna, oraz swego rodzaju albumem prac tego niedocenianego za życia artysty-plastyka, stała się punktem wyjścia do rozmowy na różne tematy. Tradycyjnie prowadzący spotkanie - Krystian Nehrebecki - często odwoływał się do zawartych w niej informacji oraz cytował co ciekawsze fragmenty, choć przyznać trzeba, że cała książka warta jest przytoczenia.

Biesiady Literackie z Wojciechem Mannem odbędą się jeszcze dziś, tj. 7 kwietnia 2019 r. (niedziela) w dwóch miejscach: w Gdyni o godz. 12:00, w Gdyńskim Centrum Filmowym oraz w Rumi o godz. 17:00Domu Kultury "Janowo". Na wszystkie spotkania wstęp wolny.

- Nie oceniałem jego obrazków, były taką samą częścią mojej codzienności jak meble w mieszkaniu, firanki w oknach czy kolor ścian. Jednak słuchając mimochodem tego, co ojciec mówił o różnych wydarzeniach czy faktach artystycznych, zacząłem orientować się, jak ważne jest rozróżnianie tego, co brzydkie, a co ładne. Nie potrafię powiedzieć, czy wieloletnie obcowanie ze sztuką, którą tworzył, ukształtowało mój gust, ale z całą pewnością pozwoliło mi docenić to, co robił. Jakby na przekór oficjalnie dominującej szarzyźnie i braku fantazji tamtych lat jego obrazy uderzały feerią kolorów i śmiałością ich zestawiania - pisze w książce o ojcu Wojciech Mann.
Nietrudno było się domyślić, że spotkanie z tym charyzmatycznym dziennikarzem, nietuzinkową osobowością, a także wyjątkowym człowiekiem, cechującym się niezwykłą erudycją i specyficznym poczuciu humoru, przyciągnie tłumy jego wielbicieli. Tak też się stało - miejsca siedzące w Sopotece wypełniły się co do ostatniego krzesełka, a wielu co bardziej zaradnych przybyłych organizowało sobie na własną rękę "dostawki". Pozostali gromadnie tłoczyli się w dalszej części sali, skąd przysłuchiwali się rozmowie na stojąco. Wśród przybyłych nie brakowało ani młodszych, ani starszych - jak się okazuje Wojciech Mann ma fanów chyba w każdym wieku.

Myślę, że każdy, kto postanowił to piękne, słoneczne sobotnie wczesne popołudnie spędzić w sopockiej mediatece (nawet na stojąco) nie żałuje podjętej decyzji. Dyskusja bowiem nie tylko obfitowała w ciekawe anegdotki z życia Wojciecha Manna (zwłaszcza jego dzieciństwa), lecz również dała możliwość przeniesienia się w czasie i przestrzeni do Warszawy lat powojennych, gdzie żyli i mieszkali państwo Mannowie i gdzie tworzył bohater książki - Kazimierz Mann. Poza spodziewanym dowcipem, którym gość okraszał co jakiś czas swoją opowieść, nie brakowało w rozmowie wątków osobistych, nawiązań do czasów PRL-u czy prób scharakteryzowania twórczości plastycznej Manna seniora.


Mogliśmy się zatem dowiedzieć o lwowskich korzeniach rodziny Mannów, o stryjach Wojciecha: Romanie (słynnym scenografie filmowym, tworzącym scenografie do obrazów, tj. m.in. "Do widzenia, do jutra", "Krzyżacy", "Matka Joanna od Aniołów" i wielu innych) oraz Tadeuszu (polskim biochemiku studiującym w Cambridge, autorze ponad 250 prac naukowych i książek), o tym, że ojciec dziennikarza przebywał w więzieniu, o ich sublokatorskim mieszkaniu na warszawskim Powiślu, gdzie dzielili łazienkę, toaletę i kuchnię z dwiema innymi rodzinami a sami zajmowali jeden pokój, o wystawnych kolacjach w słynnych stołecznych restauracjach po wypłacie taty, o tym, jakim Kazimierz był kierowcą i przede wszystkim, jakim był ojcem. To tylko niektóre z przytaczanych z książki i rozwijanych przez gościa opowieści.

- Ja nie wiem, jak oni się dogadywali - mówił o swoich rodzicach Mann. - Mama była raczej taką osobą przewidującą, zawsze potrafiła znaleźć schowany gdzieś w bieliźniarce zaskórnik, jakąś rezerwę, a ojciec kompletnie na to nie patrzył. To, co miał w portfelu, to było po to, żeby z tego skorzystać.
Wiele z tych historii miało akcent nie tylko humorystyczny, ale też nostalgiczny i wzruszający. Po tonie i postawie autora książki, a także po słowach z jej Wstępu i Posłowia można wywnioskować, że publikacja ta stała się dla Wojciecha Manna swoistym "poszukiwaniem" ojca, próbą zrozumienia go, a także - co zaznaczył na początku - chęcią przywrócenia jego twórczości potomnym, "zwrócenia uwagi na pracę i osiągnięcia ludzi, których dostatecznie nie doceniono ani za życia, ani po śmierci". A za takiego człowieka właśnie uznał autor swojego ojca.

Oczywiście przez pryzmat historii o ojcu poznajemy samego Wojciecha Manna, którego - jak przewrotnie powiedział na początku prowadzący spotkanie Krystian Nehrebecki - wydaje nam się, że wszyscy znamy, a tak naprawdę niewiele o nim wiemy. On sam stwierdził, że nie bardzo jako dziecko rozumiał twórczość ojca - "dla mnie obraz to był Matejko". Tymczasem Kazimierz nie miał sztalug, nie malował na płótnach ani też nie podejmował takiej tematyki jak Matejko. Jednak jak autor książki sam przyznał - z czasem zrozumiał, że poza dzieciństwem i młodością wśród artystycznych dokonań rodzica otrzymał od niego znacznie więcej.

- W związku z tym, że ojciec nie miał stałej pracy, nigdy w życiu nie było sytuacji, że on musi na którąś godzinę zdążyć, podpisać listę - coś takiego, co było normalnym trybem życia wszystkich dookoła, to ja tak przesiąkłem wiarą, że można tak żyć, że zrobiłem to samo. Nigdy nie miałem biurka i normowanych godzin pracy.
Usłyszeliśmy również całe mnóstwo innych ciekawych opowiastek, m.in. o "magicznym zielonym oku" pierwszego radia, z jakim Mann miał do czynienia, a które należało do ojca, o tym, jak rozkręcił radioodbiornik, by zobaczyć "maleńkie miasto" ukryte za jego pokrywą, jak tata czytał mu bajki, tłumacząc je bezpośrednio z niemieckiego, jak dwukrotnie wyrzucano go ze studiów (handel zagraniczny, na który namówiła go mama) i tym samym "przedłużał sobie młodość", po czym studiował filologię angielską na UW (opowiedział też śmieszną anegdotę z egzaminu wstępnego), bo "chciał wiedzieć, o czym oni śpiewają".

W takiej lekkiej i nieco nostalgicznej, choć wesołej atmosferze przebiegło to spotkanie, które minęło bardzo szybko. Na koniec jeszcze chętnie padały pytania od widzów, m.in. o współpracę z Krzysztofem Materną czy o początki kariery radiowej. Gość z dużą swobodą i zabawnie odpowiadał na nie wszystkie.

Organizatorzy ponadto zadbali o odpowiednią promocję książki - na początku spotkania wyświetlono prezentację wideo na temat tego wydawnictwa wraz z fragmentami tekstu, zdjęciami i reprodukcjami pochodzącymi z książki. Na koniec zaś można było "Artystę" zakupić i jak przystało na dobrym spotkaniu literackim - zdobyć autograf jego autora. Chętnych, by to uczynić, nie brakowało.

Opinie (90) 5 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Geniusz humoru (10)

    Szczegolnie w serii "za chwile dalszy ciag programu".

    • 93 11

    • (2)

      I złośliwości,lubi kpić z innych
      A jego występ na festiwalu w Sopocie w duecie z Materną to porażka
      Ośmieszanie kogoś to wychodzi p.Maternie najlepiej

      • 11 29

      • inteligentna zlosliwosc, bez obrazania. mistrz

        • 12 1

      • Panie Wojciechu

        Pan mnie nauczył słuchać dobrej muzyki , dziękuję

        • 8 3

    • Za chwile dalszy ciąg programu to kultowa produkcja.... (3)

      Ale jak widzisz dzieciaki nie znają, więc nie lubią :)

      • 34 2

      • Tak, widze,

        ale to byla rozrywka dla ludzi inteligentnych - tu jest najwiekszy problem.

        • 17 2

      • Podobnie jak komiczne odcinki cykliczne :) (1)

        Tez humor najwyzszych lotow.

        • 10 1

        • Tak!

          Zapomnialem o KOC-u!

          • 2 0

    • Nie da się tego już dziś oglądać. (1)

      • 7 21

      • nie da, bo w zamian dobra zmiana puszcza wam w tv festiwale disco polo wy ofiary nowego systemu

        • 9 2

    • a także seria audycji radiowych Nie Tylko Dla Orłów (choć to była praca wspólna)

      • 4 0

  • (9)

    jaki on "zdrowy" z wyglądu.........buahahahhahahahahahahahahaha, i to ma byc autorytet....

    • 22 155

    • Ciebie nikt nie zna, go wszyscy

      • 36 4

    • Pokaż się. Ocenimy też.

      • 26 2

    • ale Ty zdrowy i fit ?!?!?!?! (6)

      hahaha......przeżyj tyle co On to pogadamy ! korpo-kalesoniarzu !

      • 27 2

      • (5)

        tak, nie wyglądam jak worek z g*wnem , a co?

        • 1 30

        • RE: hehe

          A mogłeś zamilczeć....

          • 9 1

        • Jednak jesteś rąb*&6/ym gów$%em frajerze

          • 4 2

        • daj se siana człowieku. Zamilcz

          • 1 1

        • Może i nie wyglądasz, ale na pewno jesteś g*wnem (1)

          • 4 2

          • komentarze nie zawodzą

            w poniedziałek rano lepsze to niż kawa :D a gdzie moderator?

            • 2 0

  • genialny dziennikarz, nauczył całe pokolenia, słuchania muzyki

    • 90 16

  • Gebialne audycje sa z nim ! (3)

    • 31 12

    • ??? ale oco się rozchodzi ? (1)

      możesz po Polsku ?

      • 3 4

      • Ty też spróbuj po polsku. Pięć błędów w paru słowach ...

        • 1 4

    • To się chyba nazywa

      radiowe audycje.

      • 0 0

  • kto to wogóle jest? taki dawny odpowiednik Kuby Wojewódzkiego? (7)

    • 20 119

    • Mylisz się dogłębnie. (1)

      100 Wojewódzkich, jeden na drugim nie dałoby mu rady. Inna liga.

      • 41 3

      • ale Wojewódzki + Ibisz już by dali radę

        • 3 23

    • Kubusiowi - bez urazy - brakuje zbyt wiele do Manna, żeby snuć tego typu porównania. (3)

      Mann to legenda, niemal biały kruk w zestawieniu z dzisiejszymi tzw. dziennikarzami. Polecam.

      • 44 2

      • jednak to nie to (2)

        co Pani pełne zawadiackiego pazura komentrze na trojmiescie, Pani Redaktor.

        • 0 3

        • - Dobry sarkazm nigdy nie jest zły - podsumowała wiewiórka wznosząc znacząco pazurek. (1)

          Nie, nie środkowy ;) Miłego.

          • 5 2

          • Sarkazm jest lepszy jak orgazm...Woody Allen ;)

            • 1 0

    • Odpowiednik Kuby Wojewódzkiego? Nie, Mann nigdy nie był pozerem.

      • 22 1

  • Skąd ten jad u ludzi? (2)

    Koszmar jaka dzisiaj jest nienawiść do drugiego człowieka,niektórych komentarze są tragiczne wręcz

    • 81 13

    • To pislamiści.

      Normalni tak nie piszą!

      • 6 1

    • Też się zastanawiam nad tym

      Ciągłe ataki na kościół, rodzinę itp.

      • 1 3

  • czerwony jak cegła (2)

    Precz z komuną

    • 25 90

    • Bzdury wypisujesz buraku

      • 8 3

    • przecz z komuna = precz z pis

      • 7 3

  • Zebrali się, k...a, intelektualiści! (3)

    Inteligentom rozdać łopaty, zfeminizowanym osobnikom miotły, a majątki poddać rewizji i objąć domiarem.

    • 16 72

    • (1)

      ...a ciebie na ministra w rządzie PIS

      • 13 7

      • Znowu PIS. Powtarzaj sobie - nienawidzę pis, nienawidzę pis, nienawidzę pis.

        • 5 5

    • A jednak nie zrozumieli ironii

      Bo dużo więcej "w dół" niż "w górę".
      Czyli nie do końca tacy intelektualiści...

      • 1 0

  • (1)

    Przyspawany do mikrofonu.

    • 14 58

    • Co?

      • 2 4

  • opowiadał jak mu się pracuje w trójce

    która stała się partyjną szczekaczką i z której wyrzucono przyzwoitych ludzi? czuje dumę?

    • 21 54

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Gdańszczanin w programie "Down the road"
Gdańszczanin w "Down the road"

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Obiady do domu. Zamów i spróbuj nowych rzeczy
Zamów obiady do domu

Sprawdź się

Gdzie grą na saksofonie debiutował trójmiejski jazzman Przemek Dyakowski?

 

Najczęściej czytane