Wiadomości

stat

Uroki międzywojnia w Gdyńskim Centrum Kultury. O 'Rewii. Lata 20., lata 30.'

"Rewia. Lata 20., lata 30" to propozycja pełna żywiołowego tańca i pamiętnych piosenek sprzed lat w bardzo dobrym wykonaniu. Na uznanie zasługuje też bardzo efektowne kostiumy autorstwa Karoliny Bryl.
"Rewia. Lata 20., lata 30" to propozycja pełna żywiołowego tańca i pamiętnych piosenek sprzed lat w bardzo dobrym wykonaniu. Na uznanie zasługuje też bardzo efektowne kostiumy autorstwa Karoliny Bryl. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Tuż przed sylwestrem w karnawałowy klimat piosenkami sprzed blisko stu lat wprowadził publiczność amatorski zespół Tomasza Podsiadłego, znany dotąd pod nazwą Scena 138. Przeszło godzinny spektakl przekonuje, że grupa ta rzeczywiście w pełni zasługuje na miano teatru. "Rewia. Lata 20., lata 30." Bałtyckiego Teatru Różnorodności zaskakuje profesjonalnym wykonaniem i ciekawą choreografią.



W programie siedemnastu piosenek, które wykonuje na scenie trzynastoosobowy zespół Bałtyckiego Teatru Różnorodności (szesnaście śpiewanych i jeden utwór tańczony), znajdują się takie, które kojarzy niemal każdy, takie, które pewnie większości słuchaczy starszego pokolenia wydadzą się znajome (choć młodszym już niekoniecznie) oraz utwory zupełnie zapomniane.

Przeczytaj także: Tomasz Podsiadły: czas podnieść naszą działalność do rangi teatru

Do pierwszych należy choćby "Ja się boję sama spać", "Sex appeal" czy "Ta ostatnia niedziela". Do tych ostatnich zaliczyć można "Jestem zawsze rad" Henryka Roztworowskiego z muzyką Norberta Glanzberga, "Jak za dawnych lat" Jerzego Jurandota z muzyką Henryka Warsa z filmu "Manewry miłosne" albo "Pani Mania gra na mandolinie" Mariana Hemara z muzyką Hansa Maya z rewii "Będzie gorąco, czyli dwie możliwości".

Jednym z najbardziej zaskakujących pomysłów reżysera było wykonanie piosenki "Sex appeal" przez zespół żeński i Szymona Kowalskiego, przechodzącego w jej trakcie metamorfozę.
Jednym z najbardziej zaskakujących pomysłów reżysera było wykonanie piosenki "Sex appeal" przez zespół żeński i Szymona Kowalskiego, przechodzącego w jej trakcie metamorfozę. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Reżyser spektaklu Tomasz Podsiadły zadbał o to, aby nie był to program recitalowy, ale też nie poprowadził "Rewii..." w stronę klasycznego show. Motyw przewodni - lata międzywojenne, czyli rozkwit kabaretu i repertuaru wodewilowego - potraktowano nie tylko jako kierunek poszukiwań muzycznych, ale też jako punkt wyjścia do zbudowania nastroju przedwojennego klubu z dancingiem, który zaaranżowała w Konsulacie Kultury autorka scenografii Agnieszka Szewczyk. Na scenie umieszczono stoliki oraz estradę ze sceną i kurtyną. Dowcipnym dodatkiem początkowych numerów jest sofa w kształcie wanny, w której siedzi Agata Braun, śpiewająca jeden z najlepiej wykonanych utworów całego wieczoru "Ja się boję sama spać".

Zobacz kiedy grana "Rewia. Lata 20., lata 30."


Tak jak kilka koleżanek, Braun jest ubrana w efektowny i bardzo, bardzo krótki sceniczny kostium z czarną peruką i fascynatorem z piórkami na głowie. Pozostali bohaterowie wieczoru również ubrani są adekwatnie do epoki przez Karolinę Bryl, jedną z występujących przed publicznością, w nieco dłuższej sukience. Te i kilka innych kobiecych kostiumów i wszystkie męskie stanowić mogą przegląd mody międzywojnia, bo inspiracja tamtymi czasami jest bardzo widoczna w każdym z nich.

Scenę Konsulatu Kultury zaaranżowano na klub dancingowy z lat 20. i 30. minionego wieku, w którym na niewielkiej przestrzeni pomieściło się trzynaścioro wykonawców.
Scenę Konsulatu Kultury zaaranżowano na klub dancingowy z lat 20. i 30. minionego wieku, w którym na niewielkiej przestrzeni pomieściło się trzynaścioro wykonawców.
Sukces "Rewii. Lat 20., lat 30." nie byłby możliwy, gdyby nie choreografia, w której Tomasz Podsiadły zaproponował powrót do jazzu, charlestona, swingu z domieszkami innych ówczesnych stylów, z którymi cała trzynastka wykonawców (w różnym wieku i ze zróżnicowanymi możliwościami fizycznymi) bardzo pewnie sobie radzi. Dynamika, żywiołowość, a także typowo wodewilowy dowcip, czego przykładem był utwór "Oh, l'amour" z filmu "Bolek i Lolek", w wykonaniu Heleny SuttonKarola Rody (ze wsparciem pozostałych panów) to największy atut spektaklu.

Tomasz Podsiadły zadbał o to, by większość utworów wykonana w stylu piosenki aktorskiej zaskakiwała rozwiązaniami scenicznymi. W pamięci pozostaje przezabawne "Ja się boję utyć" w wykonaniu Joanny SętkowskiejAnny Górnej (oraz niezapomniana "sukienka" pierwszej z nich) czy słynny "Sex appeal" - najodważniejszy pomysł reżysera, by piosenkę tę, wspólnie z paniami wykonał (bardzo dobrze, zresztą) przechodzący w jej trakcie metamorfozę Szymon Kowalski. Dowcipny charakter ma także bardzo udana "Kuracja odchudzająca" ze zgrabną choreografią drugiego planu (dobre wykonanie Heleny Sutton i całego zespołu żeńskiego). Kompletnie inscenizacyjnie nieudana jest jedynie wulgarna interpretacja kołysanki "Dlaczego nie chcesz spać" z udziałem Anny Górnej i trójki panów.

W spektaklu znalazło się miejsce na piosenki śpiewane zbiorowo i te wykonywane kameralnie w bardziej wodewilowym stylu, jak "Oh, l'amour" śpiewane przez Helenę Sutton i Karola Rodę.
W spektaklu znalazło się miejsce na piosenki śpiewane zbiorowo i te wykonywane kameralnie w bardziej wodewilowym stylu, jak "Oh, l'amour" śpiewane przez Helenę Sutton i Karola Rodę. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Momenty taneczne i utwory zbiorowe (m.in. wykonywane na otwarcie wieczoru "Na cześć młodości" z filmu "Sportowiec mimo woli" oraz śpiewana z publicznością na zakończenie nastrojowa "Ta ostatnia niedziela") urozmaicono utworami spokojniejszymi, jak nastrojowe "Jak za tamtych lat" z wokalem Joanny Sętkowskiej. Całość uzupełniono krótkimi wstawkami filmowymi, podczas których publiczność ogląda muzyczne fragmenty filmów z epoki (m.in. "Dobranoc, oczka zmruż" z filmu "Włóczęgi" z 1939 roku) i może przeczytać zawsze zabawne ogłoszenia drobne i anonse towarzyskie sprzed niemal wieku (np. "pan poza miłą panią w celu wydania książki").

Dlatego też "Rewia. Lata 20., lata 30." ani przez moment nie nuży, a umiejętności wokalne i taneczne zespołu Bałtyckiego Teatru Różnorodności budzą podziw. Zespół Tomasza Podsiadłego udowodnił, że nazwanie tej grupy amatorskiej pasjonatów teatrem jest w pełni uprawnione, bo poziom "Rewii..." w niczym nie odbiega od profesjonalnych produkcji w wykonaniu dyplomowanych aktorów.

Opinie (34) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

listopada

The World Of Hans Zimmer Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

24

listopada

Niezapomniani Artyści Gdynia, Sala Koncertowa Portu Gdynia

27

listopada

Kaszana zdalnie sterowana. ... Gdańsk, Scena Teatralna NOT

Rozrywka

Roboty z odzysku. Recenzja filmu "Terminator: Mroczne przeznaczenie"
Recenzja filmu "Terminator: Mroczne ..."
Świetny koncert Lao Che w Starym Maneżu
Koncert Lao Che w Starym Maneżu

Kulinaria

Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Niedzielne obiady i animacje w restauracji hotelu Radisson Blu
Rodzinny obiad w hotelu Radisson Blu

Planuj z nami tydzień

Nie tylko Święto Niepodległości. Planuj tydzień
Nie tylko Święto Niepodległości

Sprawdź się

Jaka premiera otworzyła dyrekcję Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże?