• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Thomas Hampson dał tak dobry koncert, że nie da się tego opisać

Ewa Palińska
29 października 2022, godz. 12:00 
Thomas Hampson oczarował publiczność nie tylko swoim głosem, ale i umiejętnościami aktorskimi. Thomas Hampson oczarował publiczność nie tylko swoim głosem, ale i umiejętnościami aktorskimi.

Czym Thomas Hampson zasłużył sobie na miano jednej z najwybitniejszych gwiazd operowych naszych czasów? Ci, którzy w piątkowy wieczór wzięli udział w koncercie charytatywnym z cyklu "Muzyka Czyni Cuda", przekonali się o tym już od pierwszej chwili. Artysta oczarował nas nie tylko swoim głosem, ale i umiejętnościami aktorskimi. Każda aria i piosenka została tak zinterpretowana, że zawierała się w niej cała dramaturgia dzieła, z którego pochodziła. Wyzwoliło to w słuchaczach takie pokłady emocji, że nie da się tego opisać. Podejmę jednak próbę...



Koncerty muzyki poważnej w Trójmieście - kalendarz imprez



"Nic nie mówili o nim w telewizji. To chyba ktoś mało znany" - taki komentarz pojawił się pod naszą zapowiedzią piątkowego koncertu i nie było to dla mnie zaskoczeniem. My, w Polsce, nie interesujemy się światową operą. Lubimy posłuchać operetki, walców Straussa, tych samych, dobrze znanych arii Lehara czy Offenbacha, pobujać się w rytm walca "Nad pięknym, modrym Dunajem" czy poklaskać podczas Marsza Radetzky'ego. Jeśli coś robi u nas furorę, to projekty z udziałem tenorów i sopranów. Jakość jest nieistotna, byle w programie znalazły się pieśni neapolitańskie z "O sole mio" na czele, brindisi, czyli toast z "Traviaty", i "Usta milczą, dusza śpiewa", żeby każdy słuchacz mógł również zaprezentować swoje umiejętności wokalne.

Czy jest w tym coś złego? Pewnie nie, choć trochę żal, że przez to, że popyt nakręca podaż, powstaje coraz więcej słabych projektów, które cieszą się ogromną popularnością tylko dlatego, że w programie znajdują się te najpopularniejsze, mielone w kółko utwory. Warto jednak mieć świadomość, że poza tą naszą, polską bańką funkcjonuje zupełnie inny operowy świat. Świat, w którym jakość ma znaczenie, a repertuar jest tak szeroki, że da się sklecić program bez "O sole mio" czy tym podobnych hitów.

"1989": musical z muzyką słynnych polskich raperów

  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"
  • VIII Koncert charytatywny "Muzyka Czyni Cuda"

Okno na wielki, operowy świat



Okno na ten szeroki, operowy świat już od ośmiu lat otwiera nam prof. Piotr Czauderna - chirurg, który poprzez muzykę postanowił sięgnąć do portfeli darczyńców. Do udziału w organizowanych przez siebie koncertach charytatywnych z cyklu "Muzyka Czyni Cuda" zaprasza najlepszych z najlepszych. Artystów, którzy występują na najbardziej prestiżowych scenach operowych czy koncertowych świata, a zdobycie biletów na ich występ graniczy z cudem.

Taką właśnie gwiazdą jest Thomas Hampson - gwiazda ósmej już odsłony cyklu "Muzyka Czyni Cuda". Jego kreacje sceniczne, zarówno pod względem wokalnym, jak i aktorskim, są tak genialne, że publiczność niejednokrotnie, po zakończonym spektaklu, opuszcza widownię oszołomiona. Nie inaczej było podczas piątkowego koncertu w Filharmonii Bałtyckiej, bo amerykański baryton potraktował każdą z wykonywanych arii czy piosenek, jak aktorską etiudę.

Od pełnego humoru Mozarta po śmierć na scenie



Zaczął swobodnie i z humorem, od oper Mozarta "Cosi fan tutte" i "Wesele Figara". Później zrobiło się nieco poważniej, bo zabrzmiała aria Heroda z opery "Hérodiade" Jules'a Masseneta, aby wreszcie zakończyć pierwszą część koncertu pełną sceną śmierci z opery "Don Carlos" Giuseppe Verdiego. Arie przedzielały numery instrumentalne z oper czy baletu, w wykonaniu Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej prowadzonej przez dobrze już znanego gdańskiej publiczności Gianlucę Marciano. A trzeba przyznać, że gdańscy filharmonicy brzmieli pod batutą włoskiego dyrygenta znakomicie, nie tylko grając bez solisty, ale też mu partnerując.

Część druga miała zdecydowanie lżejszy charakter. Thomas Hampson rozpoczął od "O Vaterland du machst bei Tag" z "Wesołej wdówki" F. Lehára, tak znakomicie odgrywając mężczyznę będącego "pod wpływem", że rozbawił publiczność do łez. Jeden ze słuchaczy głośno skomentował: "Tak pijany, a jaka czystość w głosie. Prawdziwy artysta. Szanuję!"

Nasze recenzje wydarzeń kulturalnych




Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej grała tego wieczoru znakomicie. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej grała tego wieczoru znakomicie.

Dyrygujący baryton na rauszu



Po zakończeniu arii Thomas Hampson szybko "otrzeźwiał" i przeszedł do muzyki, która wyszła spod pióra amerykańskich twórców musicalowych - Cole'a Portera i Leonarda Bernsteina. I tu pokazał jeszcze inne swoje oblicze. Kameleon! Dla mnie miało to wymiar szczególny, bo znam na wylot zarówno musical "Kiss me, Kate", jak i "On The Town". Pierwszy raz w życiu miałam jednak okazję wysłuchać na żywo interpretacji pochodzących z nich piosenek. A Hampson zrobił to tak fenomenalnie, że w jednej chwili oczy łzawiły mi ze wzruszenia, a chwilę później płakałam ze śmiechu.

Kiedy na tapet wjechały kompozycje Bernsteina, Gianluca Marciano oznajmił, że kończy dyrygować, bo się zmęczył, spocił i w ogóle ma dość. Przekazał batutę Thomasowi Hampsonowi i powiedział, że od tej pory śpiewak ma dyrygować sobie sam. Ten oczywiście odegrał zaskoczenie, po czym chwycił batutę i poprowadził instrumentalny numer z "On The Town" Bernsteina z taką werwą, że takiego wykonania nie powstydziłby się sam kompozytor. A dyrygentem, jak doskonale wiemy, był wybitnym.

Gianluca Marciano szybko jednak odzyskał siły i wrócił na swój podest dyrygencki, a Thomas Hampson do śpiewania. Było jeszcze bardziej energetycznie, jeszcze bardziej emocjonalnie, a publiczność nie czekała z owacjami na stojąco do zakończenia koncertu, tylko zrywała się z miejsc spontanicznie, po zakończeniu kolejnych utworów.

Konkursy w Trojmiasto.pl - do wygrania m.in. bilety na koncerty



Orkiestrę PFB już po raz trzeci w ramach cyklu "Muzyka Czyni Cuda" poprowadził Gianluca Marciano. I, jak zwykle, zrobił to fantastycznie. Orkiestrę PFB już po raz trzeci w ramach cyklu "Muzyka Czyni Cuda" poprowadził Gianluca Marciano. I, jak zwykle, zrobił to fantastycznie.

Wysoka jakość zawsze w cenie



Kiedy oficjalna część koncertu dobiegła końca, publiczność po raz kolejny poderwała się z miejsc, a prof. Piotr Czauderna wręczył gwieździe wieczoru tradycyjny upominek z bursztynem. Tym razem była to zakładka do książki. Jako że i organizator cyklu "Muzyka Czyni Cuda", i Thomas Hampson mają ostry dowcip, zaserwowali publiczności wymianę słów, która ponownie rozbawiła wszystkich do łez. Amerykański śpiewak odwdzięczył się bisami, na które był przygotowany - trzymał dwa utwory w zapasie. Kiedy jednak repertuar został "wyczerpany", a artystę poproszono o powtórkę czegoś, co już zostało wykonane, ten podziękował za wspólny wieczór i zaprosił na spotkanie we foyer. Tam jeszcze długo po zakończeniu koncertu podpisywał zakupione przez fanów płyty, bo kolejka ustawiła się do niego ogromna.

To tylko potwierdziło, że polska publiczność potrafi docenić jakość, tylko nieczęsto ma szansę obcować z artystami pokroju Thomasa Hampsona. Zakładam, że wiele osób trafiło na ten koncert z przypadku, nie znając nazwiska ani dorobku gwiazdy wieczoru - chciały po prostu wesprzeć szczytny cel, bo był to koncert charytatywny. Po raz kolejny się jednak okazało, że artysta wcześniej gdańskim słuchaczom nieznany, wykonujący repertuar, z którym wiele osób nie miało wcześniej styczności, potrafi tak zagrać na emocjach, że odczuwa się potrzebę posiadania płyty i zdobycia na niej autografu. Te osoby wrócą do domu, odsłuchają to, co kupiły i najdzie je ochota na więcej, bo muzyka tak wysokiej próby uzależnia. Pozostaje nam mieć nadzieję, że organizatorzy innych wydarzeń pójdą tropem profesora Czauderny i zaczną stawiać jakość, zamiast na sprzedaż jak najtańszym kosztem.

Prof. Piotr Czauderna jest nie tylko wybitnym chirurgiem, ale i niestrudzonym popularyzatorem opery z najwyższej półki. To dzięki niemu do Gdańska przyjeżdżają największe gwiazdy. Prof. Piotr Czauderna jest nie tylko wybitnym chirurgiem, ale i niestrudzonym popularyzatorem opery z najwyższej półki. To dzięki niemu do Gdańska przyjeżdżają największe gwiazdy.

Prof. Czauderna nie zwalnia tempa



Jeśli jednak tak się nie stanie, a macie ochotę na muzykę operową najwyższej próby, wypatrujcie informacji na temat kolejnej edycji cyklu Muzyka Czyni Cuda - wróbelki ćwierkają, że Gdańsk odwiedzi nie tylko wybitny śpiewak i dyrygent, ale też wielki showman. Spektakularna niespodzianka jest też planowana na 10. rocznicę cyklu, ale szczegóły, póki co, owiane są tajemnicą.

Wydarzenia

Wybitny amerykański baryton w Gdańsku

muzyka poważna

Miejsca

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (15)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Wystawa Truso - legenda Bałtyku

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Która z inicjatyw nie jest Miejskim Znakiem Kultury Szymona Wróblewskiego?

 

Najczęściej czytane