Wiadomości

Teatralne podsumowanie roku

Koniec roku to czas podsumowań i rozliczeń, więc przyjrzyjmy się temu, co w trójmiejskim teatrze najciekawsze, najczęściej komentowane i najbardziej kontrowersyjne.



Dobre spektakle, ale...



Nie mogę z czystym sumieniem wskazać najlepszego spektaklu roku, bo powstało kilka bardzo dobrych przedstawień, jednak żadne z nich nie wybija się ponad pozostałe na tyle, by zyskać zdecydowaną palmę pierwszeństwa. Stąd krótki przegląd pięciu najlepszych produkcji mijającego roku.


Teatr Muzyczny - "Wiedźmin"

Musical "Wiedźmin" trafił zarówno do fanów prozy Andrzeja Sapkowskiego, jak i do miłośników musicali, choć pozostawia pewien niedosyt.
Musical "Wiedźmin" trafił zarówno do fanów prozy Andrzeja Sapkowskiego, jak i do miłośników musicali, choć pozostawia pewien niedosyt. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

O "Wiedźminie" mówiło i pisało się na długo przed tym, zanim powstał. Bilety na kilkadziesiąt pierwszych spektakli rozeszły się na kilka tygodni przed premierą. Nowy musical Wojciecha Kościelniaka spełnia pokładane w nim nadzieje, choć wielu liczyło na bardziej spektakularne sceny walki lub mocniej zarysowaną postać tytułową. Wygrał przemyślany, dobrze skonstruowany musical (z bardzo dobrymi rolami Yennefer i Jaskra) z wizją rozbuchanego technologicznie show. Spektakl poświęcony przygodom Geralta z Rivii trafił w gusta zarówno fanów prozy Andrzeja Sapkowskiego, jak i wielbicieli musicali. "Wiedźmin" jest więc bez wątpienia sukcesem, jednak lepsze wrażenie pozostawiły inne produkcje Kościelniaka w Muzycznym - "Lalka" i "Chłopi" czy megaprodukcja "Notre Dame de Paris".



Opera Bałtycka - "Pinokio""Dziadek do orzechów"

"Dziadek do orzechów" jest pierwszą produkcją baletową Opery Bałtyckiej od wielu lat. W spektaklu zagrała "na żywo" orkiestra, a z profesjonalnymi tancerzami na scenie wystąpili uczniowie gdańskiej Szkoły Baletowej.
"Dziadek do orzechów" jest pierwszą produkcją baletową Opery Bałtyckiej od wielu lat. W spektaklu zagrała "na żywo" orkiestra, a z profesjonalnymi tancerzami na scenie wystąpili uczniowie gdańskiej Szkoły Baletowej. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

Chociaż Opera Bałtycka jest dziś bardziej znana z działań nieartystycznych (o czym za chwilę), powstały w niej jedne z najbardziej wartościowych spektakli roku. Oba w wykonaniu zdecydowanie najlepszego obecnie zespołu Opery - Baletu. Zarówno "Pinokio" włoskiego twórcy Giorgio Madii, jak i "Dziadek do orzechów" wedle koncepcji francuskiego choreografa Françoisa Mauduit to propozycje autorskie. Pierwszy ze spektakli ma wymiar taneczno-gimnastyczny (wykorzystano trampoliny do najbardziej efektownych scen), drugi jest pierwszym otwartym zwrotem w stronę klasycznego baletu (cały drugi akt). Oba miewają drobne potknięcia, ale stanowią spójne opowieści adresowane do dorosłego i dziecięcego widza. Dodatkową wartością "Dziadka..." jest skorzystanie z zespołu Orkiestry (po raz pierwszy od wielu lat w spektaklu baletowym grającej "na żywo") oraz zaproszenie do udziału w spektaklu kilkudziesięciu uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Gdańsku. Oba mają wymiar familijny, prezentują ciekawe choreografie i kunszt taneczny artystów baletu.

Przeczytaj nasze recenzje:


Teatr Wybrzeże i Gdański Teatr Szekspirowski - "Zakochany Szekspir"

"Zakochany Szekspir" jest kolejną, udaną artystycznie współpracą między Teatrem Wybrzeże a Gdańskim Teatrem Szekspirowskim.
"Zakochany Szekspir" jest kolejną, udaną artystycznie współpracą między Teatrem Wybrzeże a Gdańskim Teatrem Szekspirowskim. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl

Paweł Aigner wraz z zespołem aktorów Teatru Wybrzeże po raz drugi zmierzył się z komedią w Teatrze Szekspirowskim w układzie sceny elżbietańskiej (otoczonej widzami z trzech stron) i po raz drugi wyszedł z tej próby zwycięsko. Formalnie "Zakochany Szekspir" przypomina "Wesołe kumoszki z Windsoru" - ponownie bawi nas teatr w stylu rubasznej komedii dell'arte, połączonej z dowcipnym konceptem, komediową formą i farsowym tempem. Niektórym widzom skorzystanie z patentu "Kumoszek..." może wydać się powieleniem koncepcji i oczywiście będą mieli rację, co w moim odczuciu w żadnym stopniu nie przeszkadza w odbiorze przedstawienia. To spektakl lepiej dopracowany, nie mniej zgrabny i z pewnością równie zabawny jak "Wesołe kumoszki...". Śledzimy intrygę wymyśloną przez Toma Stopparda, który ukazuje młodego Szekspira w rozkwicie sił witalnych i w trakcie uwiądu sił twórczych. Z kryzysu wyrwać go może tylko wyjątkowy... aktor, który zagra rolę Romea w jego sztuce. Duet aktorów Michał Jaros (Szekspir) i Marta Herman (Viola de Lesseps) ma wsparcie zgranego zespołu.

"Zakochany Szekspir" - nasza recenzja


Teatr Miejski w Gdyni - "Kursk"

Dramat marynarzy "K-141 Kursk" bardzo dobrze oddał zespół Teatru Miejskiego w Gdyni w spektaklu granym na "Darze Pomorza" - "Kursk".
Dramat marynarzy "K-141 Kursk" bardzo dobrze oddał zespół Teatru Miejskiego w Gdyni w spektaklu granym na "Darze Pomorza" - "Kursk". fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Gdyńska scena dramatyczna kontynuuje dobrą passę. Część spektakli regularnie wyprzedawana jest wkrótce po rozpoczęciu dystrybucji biletów (z tegorocznych premier są to m.in. "Prawda. Komedia małżeńska" i "Następnego dnia rano"). Jednak to zrealizowany na fregacie Dar Pomorza "Kursk" jest produkcją najbardziej wartościową, nawiązującą do sukcesu "Idąc rakiem" - pierwszego spektaklu zrealizowanego przez Krzysztofa Babickiego na wspomnianym statku-muzeum. Los umierających marynarzy okrętu podwodnego "K-141 Kursk" na Morzu Barentsa w opartej na faktach sztuce Pawła Huellego zestawiono ze spostrzeżeniami na temat Rosji Markiza Astolfa de Custine`a, bohatera "Listów z Rosji". Wprowadzono w ten sposób wymiar uniwersalnej refleksji nad dramatem rosyjskich marynarzy i próbę interpretacji pełnych niedomówień zdarzeń. Reżyser konsekwentnie poprowadził od początku do końca w bardzo bliskim, rozgrywającym się tuż przed oczami widzów, planie jako dramat ludzki - nie tylko zakleszczonych w żelaznej pułapce marynarzy na dnie morza, ale też ich matek, żon czy kochanek.

"Kursk" - nasza recenzja


Sezon jubileuszy



W sezonie jubileuszy doczekaliśmy się okolicznościowych spektakli - "Urodzin, czyli ceremonii żałobnych w czas radosnego święta" w Wybrzeżu (na zdjęciu) oraz "Takiej duszy" w Miniaturze.
W sezonie jubileuszy doczekaliśmy się okolicznościowych spektakli - "Urodzin, czyli ceremonii żałobnych w czas radosnego święta" w Wybrzeżu (na zdjęciu) oraz "Takiej duszy" w Miniaturze. fot. Łukasz Głowala / trojmiasto.pl

Teatr Wybrzeże i Miejski Teatr Miniatura świętowały jubileusze. W Wybrzeżu kontynuowano zainaugurowane w grudniu minionego roku obchody 70-lecia istnienia Teatru Wybrzeże i zarazem 50 lat w obecnej siedzibie na Targu Węglowym (wcześniej grywał na różnych trójmiejskich scenach, m.in. w obecnym Teatrze Miejskim w Gdyni czy w budynku Opery Bałtyckiej). W Teatrze Miniatura z kolei cieszono się z poczwórnej okazji: 70-lecia istnienia teatru lalkowego w Gdańsku (początkowo jako Teatr Łątek), 65. rocznicy objęcia ówczesnej sceny przez Alego Bunscha, 60-lecia obecnej nazwy "Miniatura" oraz 55. rocznicy legendarnego spektaklu "Bo w Mazurze taka dusza...", granego w Miniaturze przez 25 sezonów.

"Urodziny, czyli ceremonii żałobnych w czas radosnego święta" - nasza recenzja

Oba teatry zwieńczyły jubileuszowe okolicznościowymi przedstawieniami (odpowiednio "Urodziny, czyli ceremonie żałobne w czas radosnego święta" w Wybrzeżu i "Taka dusza" w Miniaturze). Oba tytuły są próbą zmierzenia się z własną historią... i na tym podobieństwa się kończą. "Urodziny..." łączą faktografię (szereg postaci, od dyrektorów, przez reżyserów, po aktorów związanych z Wybrzeżem przez lata) z metaforyczną wizją teatru, jako zbioru ludzi. "Taka dusza" została pomyślana jako próba spektaklu, więc z jednej strony pokazuje teatr "od kulis", z drugiej przybliża historię teatru lalkowego, jawnie nawiązując do "Bo w Mazurze taka dusza...".

"Taka dusza" - nasza recenzja

Na tym nie koniec. Teatr Dada von Bzdülöw zorganizował w Teatrze Wybrzeże Festiwal Dada Fest z okazji swojego 25-lecia. A już 31 grudnia premierą sylwestrowego koncertu "Rewia jubileuszowa" rozpoczną się obchody 60-lecia istnienia Teatru Muzycznego w Gdyni, które zwieńczy premiera "Krakowiaków i Górali" w reżyserii Michała Zadary.

Festiwal Dada Fest - nasza relacja


Rozczarowanie roku: konflikt w Operze Bałtyckiej



Konflikt w Operze Bałtyckiej trwa od wielu lat, ale od początku kadencji dyrektora Warcisława Kunca przybrał na sile. Sytuacja wydaje się patowa, a jakiekolwiek formy kompromisu działają tylko doraźnie.
Konflikt w Operze Bałtyckiej trwa od wielu lat, ale od początku kadencji dyrektora Warcisława Kunca przybrał na sile. Sytuacja wydaje się patowa, a jakiekolwiek formy kompromisu działają tylko doraźnie. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Niestety w tej kategorii od miesięcy nic się nie zmienia. Rok temu w tej rubryce znalazł się spór między dyrekcją Opery a jej pracownikami, szczególnie tymi zrzeszonymi w związkach zawodowych (operową "Solidarnością" oraz PAMO - Związku Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych). Pomimo mediacji, udanych artystycznie spektakli, sytuacja w Operze Bałtyckiej jest, delikatnie rzecz ujmując, daleka od dobrej. Ponieważ nie pomógł mediator ze strony Urzędu Marszałkowskiego (organizator Opery Bałtyckiej), konflikt ponownie wkroczył w fazę listów otwartych, oświadczeń do mediów, pikiet i różnego rodzaju protestów, przyciągających uwagę bardziej niż działalność statutowa Opery Bałtyckiej, czyli wydarzenia artystyczne. Warto by zarówno dyrekcja, jak i pracownicy Opery, którzy ochoczo w swoich działaniach powołują się na dobro tej instytucji, pamiętali o jednym - na konflikcie tracą wszyscy.

Przeczytaj wszystkie artykuły poświęcone konfliktowi w Operze Bałtyckiej

Zwykły widz słyszy i czyta o ciągłych sporach, idąc do Opery otrzymuje do ręki ulotki protestacyjne, zmuszany bywa do siedzenia w półmroku przez kwadrans na widowni w oczekiwaniu na wydarzenie, za które kupił nie tani przecież bilet... Następnym razem wybierze inny teatr, by nie uczestniczyć w festiwalu żalów, nieporozumień i pretensji dotyczących związanych z tą instytucją osób, które patrzą na siebie wilkiem, wszędzie doszukując się potencjalnych wrogów lub sprzymierzeńców. Sytuacja, niestety, jest patowa. Mając w perspektywie listopadowe wybory samorządowe, nie wierzę, że konflikt uda się rozwiązać do czasu ich przeprowadzenia. Wszystko wskazuje więc na to, że czeka nas kolejny rok wzajemnych przepychanek, oskarżeń i następujących po nich wyjaśnień czy sprostowań. Niestety, w jakie słowa by tego nie ubierać, działa to przede wszystkim na szkodę samej Opery Bałtyckiej. Trudno bowiem oczekiwać olśnień artystycznych wprost z pola bitwy, jakim stał się zabytkowy i coraz mniej funkcjonalny gmach Opery.

Opinie (36) 7 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12

lipca

Kino Letnie w Orłowie - 10.... Gdynia, Scena Letnia w Orłowie

12

lipca

Kino po zachodzie słońca Gdańsk, Teatr Leśny

25

lipca

Jarmark św. Dominika 2020 Gdańsk, Targ Węglowy

Rozrywka

Z widokiem na morze i miasto. Trójmiejskie lokale z tarasami
Lokale z tarasami w Trójmieście
Do Hollywood po marzenia. Historia muzyka z Gdyni
Przeprowadził się z Gdyni do Hollywood

Kulinaria

Z widokiem na morze i miasto. Trójmiejskie lokale z tarasami
Lokale z tarasami w Trójmieście

Sprawdź się

Która z instytucji jest posiadaczem największej kolekcji urn związanych z kultem ognia?