Wiadomości

Musical z pomysłem. Recenzja "Wiedźmina" w Teatrze Muzycznym

"Wiedźmin" to kolejna wielka produkcja Teatru Muzycznego, którą warto obejrzeć na Dużej Scenie.

"Wiedźmin" to z pewnością najbardziej wyczekiwany spektakl roku w Trójmieście. Budzi emocje wśród fanów, intryguje miłośników Teatru Muzycznego, zastanawiających się czy spektakl jest w stanie nawiązać do sukcesu najlepszych autorskich musicali Kościelniaka - "Lalki" i "Chłopów". Po premierze spektaklu o przygodach Geralta z Rivii nie sposób nie odnotować sukcesu reżysera, który sprytnie unika porównań do filmu czy gry komputerowej, zachowując charakter prozy Sapkowskiego na podstawie skromnego wycinka z jej fabuły. Tworzy udany musical na swoich warunkach.



Przeniesienie "Wiedźmina" na deski Teatru Muzycznego budziło powszechne zainteresowanie. Kto jak nie Wojciech Kościelniak, jedyny w Polsce twórca musicalowych adaptacji wybitnych dzieł literatury polskiej ("Lalka", "Chłopi", "Zły" w Gdyni) i światowej ("Sen nocy letniej" w Gdyni, "Idiota", "Frankenstein", "Mistrz i Małgorzata" w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu) mógł tego dokonać? Tym razem jednak do zadania podszedł zupełnie inaczej niż przy poprzednich gdyńskich produkcjach, w których skupił się na nakreśleniu całej problematyki powieści za pomocą głównych wątków i zazwyczaj udanego "streszczenia" problematyki dzieła przy pomocy inteligentnych teatralnych skrótów.

Pięć opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (z dwóch tomów opowiadań: "Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia"), z których reżyser wyłuskał wątek fabularny, nie jest ułożone chronologicznie. Z każdego z nich ("Miecz przeznaczenia", "Kwestia ceny", "Ostatnie życzenie", "Coś więcej" i "Okruch lodu") wybrano jakiś motyw, niekoniecznie kluczowy z punktu widzenia jego fabuły. I tak z "Ostatniego życzenia" zapożyczono przygodę z dżinem w butelce, z "Miecza przeznaczenia" kluczowe zagadnienie miecza przeznaczenia, rozwijane przez cały spektakl i wizytę w Brokilońskim Lesie, z "Kwestii ceny" wzięto wątek Pavetty i Jeża, rodziców Ciri. "Okruch lodu" zainspirował rozwinięcie i rozwiązanie wątku Geralta i Yennefer, zaś opowiadanie "Coś więcej" - czyli spotkanie kupca Yurgi i Geralta - stanowi ramę całego spektaklu.

Losy Wiedźmina poznajemy podczas jednej z misji - walki ze zgnilcami, która kończy się dla niego niefortunnie, przez co w majakach bohatera poznajemy kolejne zdarzenia z jego przeszłości.
Losy Wiedźmina poznajemy podczas jednej z misji - walki ze zgnilcami, która kończy się dla niego niefortunnie, przez co w majakach bohatera poznajemy kolejne zdarzenia z jego przeszłości. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Właśnie pomoc Yurdze, któremu utknął wóz w bardzo podejrzanej okolicy, to dla Kościelniaka punkt wyjścia do snucia dygresji i podróży w czasie w trakcie majaków rannego Wiedźmina. O tych "powrotach do przeszłości" informują nas animacje z krótkim komunikatem gdzie trafia Wiedźmin - czy jest to dwór królowej Calanthe w Cintrze, czy Aedd Gynvael, czy wspomniany Brokiloński Las - którego "wyczarowanie" na początku drugiego aktu to najlepszy inscenizacyjnie moment całego spektaklu.

Warstwa plastyczna musicalu, czyli prosta, niezwykle praktyczna scenografia zbudowana na minimalistycznej, drewnianej, ruchomej konstrukcji oraz bardzo efektownych animacjach autorstwa Damiana Styrny to prawdziwy majstersztyk. Świetne, łudząco przypominające niekiedy kostiumowe cudeńka z serialu "Gra o tron" kostiumy przygotowała Bożena Ślaga. Ogromną pracę wykonała również Liwia Bargieł, autorka choreografii, która w wielu momentach spektaklu (np. taniec błaznów na dworze Calanthe, taniec driad, taniec kobiet podczas snu Jaskra) jest pomysłowo, zabawnie i bardzo ciekawie przygotowana (udanie wspiera ją w układach akrobatycznych Mirosława Kister-Okoń).

Bardzo dobrze wpisuje się w akcję spektaklu, dynamiczną i pełną jazzowych wstawek, muzyka autorstwa głównego dyrygenta spektaklu, którym jest Piotr Dziubek, wspierany za pulpitem dyrygenckim przez Dariusza Różankiewicza. Zaś za teksty piosenek kolejny raz w spektaklu Kościelniaka odpowiadał Rafał Dziwisz.

Oczywiście najważniejsi w tym wszystkim są artyści Teatru Muzycznego, na których reżyser kolejny raz ma bardzo dobry pomysł. Dlatego niemal wszyscy wypadają dobrze lub bardzo dobrze. Siłą rzeczy największa uwaga koncentruje się na postaci wiedźmina Geralta. Grający tę postać podczas premiery Modest Ruciński (zaproszony do tej roli gościnnie) podołał zadaniu - jego Wiedźmin jest sztywny, dystyngowany, wyobcowany, co wpisuje się w charakterystykę bohatera Sapkowskiego. Przyciąga uwagę, choć zwłaszcza w pierwszym akcie częściej (nie tylko z racji charakteru roli) wtapia się w tło, w drugim akcie zyskuje bardziej ludzką twarz i możliwość zniuansowania swojej postaci, co mu się udaje. Ruciński bardzo udanie, bez musicalowej maniery, śpiewa też główny song Wiedźmina - "Dziki Gon", zabawnie wypada również podczas bajki dla Ciri.

Bardzo dobrą rolę Królowej Calanthe zagrała Karolina Trębacz (na zdjęciu).
Bardzo dobrą rolę Królowej Calanthe zagrała Karolina Trębacz (na zdjęciu). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jednak to dwójka Jakub Badurka i Katarzyna Wojasińska należą do najbardziej wygranych dzięki "Wiedźminowi". Dla Badurki rola Jaskra (szczególnie w pierwszym akcie spełniającego też funkcję narratora) to pierwsze duże wyzwanie i doskonały debiut w jednej z kluczowych rol w Muzycznym. Jego Jaskier jest pociesznym, uroczym lekkoduchem, prowadzącym akcję pierwszego aktu z przymrużeniem oka. Badurka bardzo dobrze wypada i aktorsko, i wokalnie ("Uczta Calanthe", "Sen Jaskra").

Doskonałą rolę Yennefer przygotowała Katarzyna Wojasińska. Czarodziejka w wykonaniu Wojasińskiej jest wyzywająca i wulgarna, ale w pewnych ramach, których aktorka nie przekracza. To "niegrzeczna", kipiąca seksapilem, ostra jak brzytwa dziewczyna, dużo ciekawsza niż postać wykreowana przez Grażynę Wolszczak w filmie z 2001 roku. Oczywiście dodatkowym atutem Yennefer są piosenki napisane przez Dziwisza - szczególnie pierwszą z nich, przybliżający postać czarodziejki ("Yennefer") Wojasińska śpiewa perfekcyjnie.

Największym pozytywnym zaskoczeniem spektaklu jest postać Ciri - dziewczyny przeznaczonej Wiedźminowi na prawach "niespodzianki". Reżyser bardzo odważnie daje jej ogromnie dużo przestrzeni - od dziewczynki grającej tę bohaterkę zależy powodzenie kilku scen. Grająca podczas premiery Maria Błaszkiewicz zaskakująco dobrze i dojrzale radzi sobie z zadaniami na scenie. Ujmuje bezpośredniością, wdziękiem wszędobylskiej małej dziewczynki, zjednując sobie widownię od pierwszych chwil. Wpływa na mrukliwego Geralta, uruchamiając w nim emocje i ludzkie odruchy. Błaszkiewicz swobodnie porusza się po scenie, w naturalny sposób przekazując emocje odważniej, przebojowej, ale w gruncie rzeczy małej, zagubionej dziewczynki.

Wiedźmin (podczas premiery Modest Ruciński, na zdjęciu) zawsze może liczyć na swoją klacz Płotkę (Renia Gosławska).
Wiedźmin (podczas premiery Modest Ruciński, na zdjęciu) zawsze może liczyć na swoją klacz Płotkę (Renia Gosławska). fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Trudno pominąć innych bohaterów, bo w "Wiedźminie" Kościelniaka aż roi się od udanych ról i epizodów. Ogromne uznanie kolejny raz budzi Karolina Trębacz jako wyniosła i dumna królowa Calanthe swoją postawą i fizis przywodząc na myśl Królową Daenerys z "Gry o tron". Trębacz z pasją śpiewa wściekły song "Dwanaście uderzeń zegara". Bardzo efektowną rolę driady Braenn (z przejmującym utworem "Nie pamiętam") przygotowała Izabela Pawletko. Efektowny epizod jako królowa driad Eithne zalicza Karolina Merda, wreszcie świetną klaczą Geralta, Płotką, jest Renia Gosławska, do której należy też kolejna muzyczna perełka - "Ballada o umarłych" z udziałem zjaw czarodziejów. Niezwykle efektowne drugie i trzecie plany tworzą tancerze oraz artyści Akrobatycznego Teatru Tańca Mira-Art, wykonujący skomplikowane, pomysłowo wplecione w spektakl ewolucje.

Pecha ma jedynie Krzysztof Wojciechowski, który akurat nie otrzymuje żadnego wsparcia dla swojego Jeża z Erlenwaldu podczas "Piosenki Jeża", przez co kilkuminutowa (nie najlepsza wśród tekstów Rafała Dziwisza) piosenka wypada wyjątkowo statycznie. To zdecydowanie najsłabszy inscenizacyjnie moment spektaklu (również kolczasty kostium Jeża odstaje od pozostałych), choć wina aktora w tym żadna.

Kościelniak stawia na sprawdzone inscenizacyjne chwyty - groteskę podszytą czarnym humorem i "pieprzykiem", objawionym w kreacji postaci i wulgarnym języku (w dużo większym stopniu niż u autora sagi o wiedźminie). Zawiedziony będzie ten, kto liczy na efektowne, podszyte technologią walki z potworami (większość z nich ustępuje miejsca akrobacjom) czy mrożące krew w żyłach walki na miecze (taka scena jest jedna, choć walczący właściwie nie mają ze sobą kontaktu). Udaje się jednak bardzo zgrabnie opowiedzieć historie z wiedźmińskiego świata w konwencji musicalu, wykorzystując siłę teatru (np. "ludzka" postać konia).

Jest tu miejsce na przygody, nieco symulowanej, ale jednak magii (teleportacje przez magiczne portale) oraz wątek romantyczny ze wzruszającym zakończeniem. Są bohaterowie uniwersum prozy Sapkowskiego i świetne piosenki (dostępne już także na płycie CD). Taka wizja świata Sapkowskiego z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, ale nie ulega wątpliwości, że powstał bardzo dobry musical, warty wizyty w Teatrze Muzycznym.

Opinie (154) 9 zablokowanych

  • Musical na podstawie gry (17)

    Tak jak wszelkie ekranizacje gier to nie może się udać

    • 27 190

    • (7)

      Czekałem kiedy nastąpi ten dzień, że gimby które nie potrafią czytać stwierdzą, że "Wiedźmin" to przede wszystkim gra. O książce to już nikt nie słyszał? To właśnie książka stała się pierwowzorem dla filmu, gry czy spektaklu.
      Niestety jak to mówią, wpuść gbura do biura to atrament wypije.

      • 92 12

      • (5)

        książki zostały napisane po sukcesie gry i serialu z M. Żebrowskim

        • 23 75

        • matko i córko (4)

          że co?? świat się kończy, czasu umierać, książki powstały na podstawie gry i "sukcesu" serialu... czy na świecie są już tylko bezmózgi?

          • 55 10

          • (3)

            pierwszy był film z wybitna kreacja Żebrowskiego (2001) , rok później powstal serial . gra powstała w 2007 a dopiero później jakiś Sapkowski napisał "Sezon burz" (2013) .

            • 23 24

            • (2)

              muahuahuahua :-D

              • 20 2

              • trollujący gimbus - nie karmić (1)

                Rozmowa z idiotą zawsze tak się kończy - na koniec sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem

                a co to tych durnych wpisów powyżej to:

                pierwsze opowiadanie Sapkowskiego o Wiedźminie ukazało się w 1986 roku, a pierwszy tom sagi Krew elfów w 1994 roku

                i tyle w temacie

                • 41 3

              • Dopowiem, opowiadanie "Wiedzmin" nadeslane ot tak na konkurs..

                ... "Fantastyki" w 1986, zdobylo III miejsce - ale zrobilo wielki szum, poniewaz otworzylo droge do tzw. slowianskiego nurtu fantasy. Zaraz potem byl cykl opowiadan, nastepny,..., 1 tom powiesci itd.

                • 2 0

      • A on czekal

        Na takich jak Ty, którzy dadzą się tak łatwo wkręcić w tą niskich lotów prowokację,ale jak niżej widzisz,obniża poziom jeszcze bardziej,żeby wkręceni zrozumieli...

        • 22 1

    • (1)

      Spektakl nie powstał na podstawie gry!!

      • 12 9

      • taa jasne. gry odnisly sukces na swieci to nic dziwnego ze tera jakies musicale robia

        • 7 5

    • Pfff...

      Kiepska prowokacja.

      • 13 3

    • Ja uważam, że książki na podstawie gier Wiedźmin były całkiem udane ;) ;) ;) (1)

      • 21 2

      • Ale Sapkowski mógł się trochę bardziej przyłożyć ;)

        • 13 0

    • trooooooo lolololo

      • 2 0

    • Jaka gra?!

      To nie jest gra tylko proza Andrzeja Sapkowskiego!

      • 2 0

    • Wiedźmin to saga a dopiero potem gra

      • 1 0

    • Czy to marna prowokacja,

      czy naprawdę jesteś jakimś głupiutkim gimbusem?

      • 4 0

  • Smutne jest to, ze pierwsze rzędy zajmują urzędnicy z darmowymi wejściówkami (11)

    Tyle znanych twarzy z urzędu miasta Gdynia dawno nie widziałam.

    • 65 29

    • Jak zazdrościsz to droga wolna... (1)

      Próbuj pracy w urzędzie, może nudno, może słabo płacą, ale zaproszenie na premierę dostaniesz. Jeśli miasto czy marszałek współfinansują teatr (jeśli?) to warto by mieli okazję zobaczyć na co te pieniądze idą i czy się to ludziom podoba.

      • 30 23

      • To podatnicy współfinansują, nie Marszałek

        więc podatnicy powinni móc siedzieć w pierwszych rzędach, żeby móc zobaczyć na co idą ich pieniądze.

        • 32 10

    • Na prapremiery zawsze i wszędzie wchodzi się na zaproszenia. Jakoś nie mam z tym problemu.

      • 26 6

    • Skoro widziałeś tzn., że też musiałeś siedzieć z przodu :) Felmet? Bełbot?

      • 14 7

    • Miasto wspiera teatr (2)

      Zdziwiony , że teatr zaprasza urzędników na premierę?
      Ojca dobrodzieja ma zaprosić ?
      Antonia?

      • 22 13

      • Podatnik wspiera (1)

        Urzędnicy tylko decydują na co idzie kasa. Kasa nie jest ich jest nasza.

        • 22 0

        • No właśnie - idą po to, żeby sprawdzić, czy dobrze zadecydowali dając kasę w imieniu podatnika. Proste. Jak chcesz też chodzić za darmo to stań się urzędnikiem.

          • 8 7

    • Kto z urzędu był?

      • 2 0

    • Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, premiera ma to do siebie, że na widowni znajduje sie wiele specjalnych widzów. Zawsze można wybrac sie na późniejszy spektakl, ktory czesto jest o wiele lepszy ze wzgledu na rezegranie sie i swobode aktorów. Nic smutnwgo w tym nie ma :)

      • 13 6

    • Nie pracuję w urzędzie miasta a siedziałam w pierwszym rzedzie wczoraj. Mit obalony!

      • 1 2

    • Ja nie pracuję w UM

      W UM nie pracuję, a jednak dzisiaj (8 paźdz.) na spektaklu siedziałam z rodziną i znajomymi w pierwszym rzędzie. Za bilety wszyscy zapłaciliśmy z własnej kieszeni! Nawet jeżeli instytucja wspierająca teatr ma jakieś takieś profity, to co? Cieszmy się, że Gdynia ma i Teatr Muzyczny, i mecenasów :) po co tyle żółci?

      • 1 1

  • jez mi sie podobal

    bardzo

    • 29 7

  • Piękny choć trudny spektakl (1)

    Olbrzymie wrażenie robią projekcje, las i sztorm - rewelacja. Piękne stroje, spektakl z rozmachem, mnóstwo aktorów na scenie, wiele akrobacji. Ciągle coś się dzieje, a jednak się dłuży... Pewnie w montażu wyleciałoby kilka scen, w teatrze każda jest ważna.. Podziwiam dzieciaki, grały rewelacyjnie. Ile to prób po szkole, ile lekcji opuszczonych by móc się realizować w teatrze. Ja chyba wolę jak teatr nie jest taki psychodeliczny, smutny, niepokojący...bo najbardziej podobał mi się utwór o kocie i lisku:) Wielkie brawa za całość mimo wszystko bo to OGROM PRACY.

    • 69 6

    • Ciezko kupic bilety, nawet na wiosne

      • 5 0

  • Niestety (1)

    autor recenzji nie widzi jednak powiązanej muzyki wcześniejszych spektalki pana Kościelniaka, znajdziemy Lalke ,Chłopów,Złego.Dekoracja natomiast podobna do wyżej wymienionych premier, bardzo słabo to wyglada dla widza "Stałego widza" Myzcznego, chcemy przychodzić na coś nowego a nie oglądać 3 w 1 to wszystko ratujedobrze dobrane światło i projekcje.Myślę że czas pana Kościelniaka w Muzycznym powinien sie skonczyć na długi czas,spektakle ponad 3godzinne a ciągle to samo.Chciałbym napisac połowa scen ale dwie lub cztery sceny bym pominoł zdecydowanie.Ocenian spektakl w skali od 0 do 10 na mocne 6

    • 28 37

    • pominął*
      Pozdrawiam.

      • 2 0

  • Cudowne wrażenia (2)

    Spektakl wypadł niesamowicie, jako fanka powieści Sapkowskiego muszę przyznać, że byłam bardzo mile zaskoczona. Szczególnie moje serce zdobył Jaskier (jak go można nie kochać) i oprawa muzyczna. Przy okazji, w artykule mowa jest o płycie CD z piosenkami, gdzie miałabym możliwość zakupu jej?

    • 36 10

    • w teatrze

      • 1 0

    • Mhmm

      Byłem i widziałem. Nie wiem czy poleciłbym komuś kto z prozą wiedźmińską nie miał doczynienia. "Na ucho" to około 80% dialogów jest żywcem wyjęta z książek - a we śnie Jaskra ten wyśpiewuje "Nie dziwota, że są harde urodziwe panie...". Ja bawiłem się świetnie. Kilka opadów szczęki, rozwiązania rewelacyjne i te mniej. "Dwanaście uderzeń zegara" świetne. "Ballada o umarłych" to rewelacja. Bajka o kocie i lisie też bardzo dobra. Yennefer trochę przerysowana. Wiedźmin natomiast jest tak geraltowaty, że bardziej nie można (świetnie odegrana rola, i świetne warunki fizyczne i wokalne aktora). To samo z Jaskrem - jest taki jak być powinien! Natomiast Ciri po prostu zachwyca. Chapaux bas dla młodej wiekiem, lecz wielkiej talentem aktorki. Jeśli chodzi o pozostałych artystów i cały spektakl to długo mógłbym chwalić, o kilka rozwiązań mógłbym się pożalić, ale po co strzępić język. Polecam.

      • 14 0

  • Yeeen!

    Yenefer boska! Kipiąca energia!! Zjawisko!!!

    • 23 25

  • (4)

    Yennefer to totalna porażka. Czy autor recenzji w ogóle czytał książki? Wulgarna Yen? Bez przekraczania barier? Przez całą sagę tyle nie przeklina co tutaj w ciągu 5 minut. Masakra. Yen jest postacią najbardziej elegancką, przeciez uczyla Wiedzmina jesc kurczaka sztućcami..
    Brak charakterystycznego dla niej czarnego stroju to kolejny minus.

    • 70 16

    • (1)

      Czerń i biel, nie czerń. Jak dla mnie ok. Nigdy nie odbierałem jej jako stroniącej od przekleństw. Nawet jeśli wulgarny wyraz nie występuje, w tekście,nie oznacza to,że go tam nie ma. Gdy czytasz,że bohater 'zaklął szpetnie' rozumiem,że Twoim zdaniem powiedział 'o jejku jej'? W Sapkowskim jest masa ukrytych wulgaryzmów. I serio, przeczytaj opowiadania i przestań nudzić o sadze. Osobiście uważam ją za lepsza od opowiadań,co swego czasu było nieomal świętokradztwem:) ale musical jest na podstawie OPOWIADAŃ. Yennefer w przedstawieniu jest nieco przerysowana,ale nie było aż tak źle,mi pasowała do pierwowzoru. Za to Calanthe była skrajnie przerysowana i egzaltowana,wkurzała mnie tylko.

      • 8 2

      • Przeciez saga to tez opowiadania?
        tak wiem, czern i biel. Tylko tej bieli tyle że juz nie wspominalam, serio..łapiesz mnie za słówka...
        Wiem, że przeklinaja. Ale tu bylo to za mocne. Wygladala i zachowywala sie jak Doda.

        • 6 9

    • Yen był osobą bardzo wyniosłą i elegancką kobietą, której

      Zdarzało się mowic o chędozeniu. Teatralna była arogancką, wyszczekaną i wulgarna czarodziejka. Rola do gustu mi nie przypadla, ale aktorka rewelecyjnie zagrala wg. wytycznych rezysera.

      • 17 1

    • W spektaklu pokazano pierwsze spotkanie Wiedźmina z Yen...

      Dopiero w kolejnych opowiadaniach i książkach stała się ona stateczną, mądrą i odpowiedzialną Czarodziejką...

      • 10 2

  • Porażka (3)

    Byłem , zobaczyłem i się przeraziłem. Cały spektakl przypominał mi wizytę w szpitalu psychiatrycznym w którym ordynatorem jest dziwak który przeczytał opisy na tomach sagi o Wiedźminie i nieudolnie coś tworzy. Jeżeli miało ty być na podstawie sagi to nie nazywajmy tego spektaklu Wiedźminem. Klauny z drewnianymi ramkami, wszystko szare .Postacie albo przerysowane albo niezgodne z pierwowzorem - wulgarna Yennefer? To się skłóci . Spektakl dobry na jakiś przegląd artystyczny . Pan Kościelniak wyreżyserował tym samym schematem kolejną sztukę . Spektakl LALKA i WIEDŹMIN mają ze sobą więcej wspólnego niż on sam z sagą Pana Sapkowskiego. PORAŻKA i kolejna bardzo jednostronna recenzja pana redaktora.

    • 56 63

    • Jeśli ktoś nie odróżnia

      Sagi od opowiadań, nie powinien zarzucać braku związku z Sapkowskim...

      • 18 4

    • Psyche

      Człowieku! Ty byłeś kiedyś na Oddziale Psychiatrycznym?! Chyba nie...daruj sobie te żenujące porównania.

      • 6 6

    • Twoja znajomość sagi to porażka

      Mocne słowa, szkoda, że bez poparcia w rzeczywistości. Byłem wczoraj. Doskonale oddane ważne motywy z Miecza przeznaczenia. Też mi nie pasowała Yennefer - ale tak zinterpretowali tę postać do czego mieli prawo - bo Yennefer w ostatnim życzeniu podobnie się prezentuje :V Polecam sobie odświeżyć. No i podać jeszcze jakiś przykład postaci niezgodnej z pierwowzorem :V Musical świetny, powieść przeniesiona starannie, polecam odświeżyć książki.
      NO BO JAK TO TO PRZECIEŻ MIAŁA BYĆ KSIĄŻKA A JAKIEŚ PIOSENKI I TAŃCE CO TO MA BYĆ PORAZKA! - tak się prezentuje ta opinia xD

      • 3 2

  • Dobry pustak nie jest zły, na krótko.

    • 7 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Tinder w czasach pandemii. Czy się zmienił?
Tinder w czasach pandemii. Czy się zmienił?
Filmowe Trójmiasto: z wizytą u "Lokatorów"
Wspominamy: z wizytą u "Lokatorów"

Kulinaria

Kuchnia azjatycka w Trójmieście godna polecenia
Kuchnia azjatycka w Trójmieście
Iluminacje, choinki  i szlak kulinarny. Gdańsk odpala święta inaczej niż zwykle
Święta w mieście inaczej niż zwykle

Sprawdź się

Dwa spektakle Teatru Wybrzeże zarejestrowała Telewizja Polska w ostatnich kilku latach i wyemitowała w TVP Kultura. Jakie?