Sounding Jerusalem: wycieczka po wielokulturowej Jerozolimie z André Ochodlo

Projekt "Sounding Jerusalem" tworzy przestrzeń dla współpracy artystów z różnych stron Europy, którzy konfrontują swoje rozmaite spojrzenia i wrażliwość na muzykę żydowską.
Projekt "Sounding Jerusalem" tworzy przestrzeń dla współpracy artystów z różnych stron Europy, którzy konfrontują swoje rozmaite spojrzenia i wrażliwość na muzykę żydowską. fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

Z jednej strony nastrojowe, przejmujące, refleksyjne piosenki w językach jidisz i hebrajskim, interpretowane przez André Ochodlo. Z drugiej przebojowe, pełne energii i humoru kompozycje instrumentalne, wykonywane przez towarzyszący artyście pięcioosobowy zespół Mélange Oriental. Projekt Sounding Jerusalem, którego premiera odbyła się w Teatrze Atelier, to kulturowy tygiel, w którym można się doszukać nieskończonej ilości odniesień i nawiązań. Dzięki niesamowitej muzykalności i fenomenalnym umiejętnościom artystów ten miks stapia się jednak w tak fascynującą całość, że jak się zacznie słuchać, to nie chce się kończyć.



Kalendarz imprez - zobacz, co dzieje się w Trójmieście



André Ochodlo, niestrudzony popularyzator kultury jidysz, regularnie rozpieszcza swoich fanów ciekawymi projektami. W sobotni wieczór zaprosił publiczność zgromadzoną w sopockim Teatrze Atelier na muzyczną wycieczkę po prawdziwym kulturowym tyglu - starej Jerozolimie. Miejscu, gdzie mieszają się m.in. kultury: żydowska, muzułmańska, ormiańska i chrześcijańska.

André Ochodlo rozkochał mieszkańców Trójmiasta w kulturze jidysz. Tym razem zabrał nas na muzyczną wycieczkę po wielokulturowym Jeruzalem.
André Ochodlo rozkochał mieszkańców Trójmiasta w kulturze jidysz. Tym razem zabrał nas na muzyczną wycieczkę po wielokulturowym Jeruzalem. fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

Wielokulturowo, wielonarodowościowo, a jednak jakby jednym głosem



Wielokulturowa była nie tylko "baza", czyli inspiracja, ale i obsada, bo w projekcie "Sounding Jerusalem" wzięli udział artyści z Austrii, Niemiec, Izraela i Polski: Erich Oskar Huetter - wiolonczela, Marwan Abado - ud, Stefan Heckel - akordeon, Chen Zimbalista - perkusja, Adam Żuchowski - kontrabas. Znakomita współpraca, jaką zademonstrowali panowie, była najlepszym dowodem na to, że wielonarodowość w żaden sposób nie stanowi bariery w komunikacji - był to jeden z najlepiej zgranych zespołów, jakie słyszałam w ostatnim czasie.

André Ochodlo postawił na pieśni nastrojowe, refleksyjne i bardzo emocjonalne. Interpretatorem jest wybitnym, więc każdy z tekstów opowiedział muzycznie w sposób bardzo emfatyczny. Jego interpretacje były tak wyraziste i kompletne, że mnie przytłoczyły. Nie znalazłam w nich miejsca na doświadczanie własnych emocji - to, co powinnam czuć, narzucał mi bowiem artysta.

Wstydzisz się, że jesteś Polakiem? Recenzja "Niepokoju" Teatru Wybrzeże



Marwan Abado grający na ud (potocznie lutnia perska) okazał się też znakomitym wokalistą. Publiczność nagrodziła jego brawurową interpretację jednej z piosenek gromkimi brawami i okrzykami zachwytu.
Marwan Abado grający na ud (potocznie lutnia perska) okazał się też znakomitym wokalistą. Publiczność nagrodziła jego brawurową interpretację jednej z piosenek gromkimi brawami i okrzykami zachwytu. fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

Zespół akompaniujący kradnie show



Skoro w kwestii wokalu niewiele miałam do "odczucia", bo - jak wspomniałam - André Ochodlo wyraził wszystko, co dało się wyrazić, skupiłam się na akompaniamencie. Jakie tam działy się cuda! Niesamowite wrażenie robiła kolorystyka, bo niby instrumenty były typowe dla muzyki klezmerskiej, a jednak zamiast altówki czy skrzypiec z basem, z którymi w podobnych składach jestem osłuchana, występowały obok siebie dwa instrumenty o najniższych rejestrach - wiolonczela i kontrabas.

Do tego ud, zwany potocznie lutnią arabską. Brzmienie niby podobne do gitary, a jednak technika gry zupełnie inna, co oczywiście dodatkowo podkręcało efekt finalny. Początkowo trochę brakowało mi klarnetu, ale akordeon tę lukę szybko wypełnił. No i wreszcie perkusjonalia - tego, co Chen Zimbalista wyprawiał z bogatym zestawem swoich instrumentów, nie da się opisać.

Solista schodzi ze sceny i następuje zwrot o 180 stopni



To, co rzucało się w oczy od pierwszej chwili, to niesamowita współpraca. W każdym z wykonywanych utworów wszystko było na swoim miejscu. Wszystko idealnie pasowało, brzmiało tak, jak powinno. Słyszałam ten materiał pierwszy raz w życiu, a miałam wrażenie, że gdyby którakolwiek nuta zabrzmiała inaczej, niż została zagrana, całość by się posypała jak domek z kart.

Kiedy śpiewał André Ochodlo, zespół robił za tło, jednak w tak finezyjny sposób, że mimowolnie koncentrowałam na nim całą swoją uwagę. Piękne tematy, wyraziste frazowanie i emocjonalność sprawiły, że to, czego nie byłam w stanie odnaleźć w partii solisty, a więc przestrzeń do "przeżywania", dostarczał mi akompaniament.

Zdarzało się jednak, że André Ochodlo schodził ze sceny, odstępując ją na kilka utworów zespołowi. I wtedy zaczynała się prawdziwa zabawa! Momentalnie muzyka nabierała innego charakteru - stawała się energetyczna, wręcz przebojowa, a artyści po prostu szaleli. Był to zwrot o 180 stopni w stosunku do repertuaru prezentowanego przez Ochodlo.

Koncerty, kino, warsztaty i spotkania. Kultura na Jarmarku Dominikańskim



Artyści zaprezentowali się tak znakomicie, że po zakończeniu koncertu publiczność natychmiast poderwała się z miejsc, aby nagrodzić ich owacją na stojąco. To samo powtórzyło się po każdym z obu bisów.
Artyści zaprezentowali się tak znakomicie, że po zakończeniu koncertu publiczność natychmiast poderwała się z miejsc, aby nagrodzić ich owacją na stojąco. To samo powtórzyło się po każdym z obu bisów. fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl

To była udana wycieczka po Jeruzalem!



Publiczność pokochała ten zespół, czego dowodem były gromkie brawa po każdej z zaprezentowanych kompozycji. Wisienką na torcie całego projektu "Sounding Jerusalem" była piosenka zaśpiewana przez grającego na udzie Marwana Abado - żartobliwa, wykonana z polotem i humorem, ale przede wszystkim prezentująca niesamowite zdolności każdego z wirtuozów. Dwukrotne owacje na stojąco i dwa bisy były naturalną konsekwencją tak dobrego koncertu.

Jednym z celów projektu "Sounding Jerusalem" było zaprezentowanie różnorodności kulturowej i to się bez wątpienia udało. Fani André Ochodlo i jego natchnionych interpretacji dostali solidną porcję pieśni śpiewanych w języku hebrajskim i jidysz, ale też - na bis - częściowo po polsku. Zespół instrumentalny miał natomiast w sobie taki ogień, że gdyby nie ograniczona przestrzeń, to publiczność poderwałaby się z miejsc do tańca. Każdy z elementów składowych tych prezentacji był najwyższej próby, w tym aranżacje i wykonanie. To była bardzo piękna, wartościowa i pouczająca wycieczka po Jeruzalem. Mam nadzieję, że nie ostatnia, bo w takim tyglu kulturowym znalazłoby się jeszcze sporo ciekawych rzeczy do "pozwiedzania".

Artyści wrócą być może w przyszłym roku do Teatru Atelier, ale raczej z nowym materiałem.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (22)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Architektem, który zaprojektował eklektyczną willę, dzisiejszą siedzibę Muzeum Sopotu był: