Przeznaczeniu nie uciekniesz. O "Marii" Teatru Atelier

Maria (Weronika Asińska) to dziewczyna ze społecznych nizin. By wyjść na prostą, będzie musiała naprawdę zawalczyć o swoje.
Maria (Weronika Asińska) to dziewczyna ze społecznych nizin. By wyjść na prostą, będzie musiała naprawdę zawalczyć o swoje. fot. Teatr Atelier

Inaczej niż w ubiegłych latach, sopocki Teatr Atelier przy produkcji swojej premiery teatralnej podjął w tym roku współpracę z Teatrem Nowym z Poznania, a nie z Teatrem im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Na deski teatru przeniesiono współczesny dramat "Maria", poświęcony losom przeciętnej dziewczyny, która usiłuje wyjść na prostą właściwie na przekór całemu światu.



Wydarzenia Teatralnego Lata Teatru Atelier


Maria, wołana przez podchmielonych okolicznych koleżków Ria, to prosta dziewczyna, która dopiero stawia pierwsze kroki w dorosłość. Musi przejść przyspieszony kurs dojrzewania, bo poznajemy ją podczas rozmowy z jej ginekologiem podczas wizyty kontrolnej. Dziewczyna nie trafia tam przypadkowo - jest w zaawansowanej ciąży. Jej wiedza o tym stanie i przebiegu porodu jest jednak mocno wybrakowana i wyraźnie czerpana z przypadkowych źródeł.

Tytułowa bohaterka spektaklu usiłuje się przygotować do nowej roli, która oczywiście ją przeraża, tym bardziej że nie ma obok niej ojca dziecka. Na pytanie lekarza, czy ktoś będzie jej towarzyszył podczas narodzin dziecka, mamrocze niewyraźnie, że nie wie, kto jest ojcem, bo "było ich kilku".

Kilku interesujących bohaterów drugoplanowych stworzył Mateusz Ławrynowicz, na zdjęciu w roli zakochanego w Marii kolegi z osiedla.
Kilku interesujących bohaterów drugoplanowych stworzył Mateusz Ławrynowicz, na zdjęciu w roli zakochanego w Marii kolegi z osiedla. fot. Teatr Atelier
Jednak myśl, że powinna mieć wsparcie w tym trudnym, granicznym momencie, Marii nie opuszcza. Dlatego dziewczyna rozpoczyna poszukiwania osoby, która mogłaby jej w tym momencie życia towarzyszyć. Proponuje to ukochanej babci, swojemu ojcu, a nawet bezdzietnej koleżance marzącej o dziecku. Przy okazji poznajemy coraz bliżej rodzinne perypetie dziewczyny, jej bliskich i kolegów.

Sztuka wziętego brytyjskiego dramatopisarza Simona Stephensa ma zamkniętą konstrukcję. Opowiada losy dziewczyny z nizin społecznych, która nie chce powielać złych wzorców, na jakich się wychowała. To życie pełne raczej upadków niż wzlotów, jednak Maria za wszelką cenę chce się utrzymać na powierzchni, nie dając się zaszufladkować. Musi też skonfrontować się z mianem samotnej matki, pomimo wianuszka osiedlowych adoratorów.

Najciekawszą rolę zbudowała Dominika Popławska, której Babcia więcej wyraża miną, gestem i postawą niż słowami.
Najciekawszą rolę zbudowała Dominika Popławska, której Babcia więcej wyraża miną, gestem i postawą niż słowami. fot. Teatr Atelier
Reżyser spektaklu André Hübner-Ochodlo ma do dyspozycji aktorów Teatru Nowego w Poznaniu. Główną, kluczową rolę Marii powierzył grającej w tym zespole gościnnie Weronice Asińskiej, która swojej 21-letniej bohaterce daje naiwność nastolatki i wiele żywiołowego entuzjazmu. Maria Weroniki Asińskiej obserwuje świat szeroko otwartymi oczami, nie do końca rozumie kierujące nim mechanizmy, ale szybko się ich uczy.

To niełatwa rola, z którą aktorka nie do końca sobie radzi w planie rzeczywistym, jednak świetnie wypada w bardzo długiej scenie wideo, gdy pracuje jako CamGirl. Jej klienci stanowią w soczewce przegląd dewiantów i nieszczęśników, którzy nie radząc sobie w realnym życiu, łakną internetowego kontaktu z młodą, atrakcyjną dziewczyną. Scena ta jest znakomicie poprowadzona, bohaterowie epizodów są dookreśleni, ale z powodzeniem można by ją skrócić co najmniej o połowę, ponieważ wyszedł właściwie odrębny spektakl w spektaklu, na temat tego, kogo można "spotkać" w internecie. Na plus trzeba też zaliczyć wszystkie piosenki, bardzo dobrze zaśpiewane przez aktorkę.

Jej partnerzy stają na wysokości zadania. Waldemar Szczepaniak gra zaciągającego ze wschodnim akcentem lekarza oraz fajtłapowatego ojca Marii, Mateusz Ławrynowicz znakomicie wypada jako pijany kolega z podwórka, który chciałby zaopiekować się Rią, znacznie gorzej w roli jej brata Christiana. Role charakterystyczne są jednak głównie zasługą Andrzeja Niemyta, bawiącego w roli "przegiętego" instruktora fitness i szefa ojca dziewczyny.

Najciekawszą rolę buduje jednak Babcia (Dominika Popławska), nieco oschła emocjonalnie, ale bardzo serdeczna dla wnuczki. Historia nestorki nie jest wypowiedziana wprost, ale z pauz, min i zachowania wiele można wyczytać. Zupełnie odwrotnie jest z rolami Małgorzaty Łodej-Stachowiak, jej epizody cechuje powierzchowne, markowane aktorstwo i jedyny moment, gdy któraś z jej bohaterek wydaje się prawdziwa, to rozmowa online Rii z pijaną Australijką.

Role charakterystyczne udanie odgrywa Andrzej Niemyt, na zdjęciu jako szef ojca Marii.
Role charakterystyczne udanie odgrywa Andrzej Niemyt, na zdjęciu jako szef ojca Marii. fot. Teatr Atelier
Spektakl rozgrywa się w kolorowej, efektownej scenografii André Hübnera-Ochodlo, w której na podkładach kolejowych ustawiono bieżnię zamiast podestu. Ten zabieg sprawdza się, podobnie jak obskurnie oplakatowane ściany i kawałek przyczepy kempingowej, w której mieszka Ria. Kolorowe, ubrane w przerysowane zdarzenia i emocje jest też całe przedstawienie. Znakomitą, delikatnie jazzującą muzykę przygotował Adam Żuchowski.

Recenzja "Powarkiwań Drogi Mlecznej" Teatru Wybrzeże



Spektakl Teatru Atelier nie zawiera drugiego ani trzeciego dna. To solidny teatr psychologiczny, ukazujący starania młodej kobiety, by wyjść na prostą, chociaż życiowe okoliczności jej tego nie ułatwiają. Nieco naiwna inscenizacja André Hübnera-Ochodlo, chociaż momentami za długa (wspomniana scena wideo) i niepotrzebnie uzupełniana o niepotrzebne zadania aktorskie, broni się konsekwencją i zgrabną dramaturgią. Z pewnością koprodukcja Teatru Atelier z nowym teatrem wychodzi na plus i wnosi ożywienie w stosunku do ostatnich spektakli André Hübnera-Ochodlo.

Opinie (7) 5 zablokowanych

  • Cześć wideo strasznie długa i w sumie monotonna

    Generalnie bardzo ciekawa sztuka i nie żałuję ale część wideo i rysowanie postaci dewiantów jest po prostu za długie i niewiele ubogaca całość. Atelie mogło by zainwestować w klimatyzację na sali bo przy obecnych upałach temperatura tam jest nie do zniesienia.

    • 0 0

  • (1)

    Na spektaklu nie byłem, więc ciężko mi się odnieść do recenzji, ale przypomniała mi się "Biała bluzka" Agnieszki Osieckiej z piosenką "Na zakręcie". Życie jest różnorodne czego przykładem jest historia Lulli la Polaca. Oby możliwie jak najwięcej ludzi odnalazło na świecie swoje miejsce i odnalazło wewnętrzną harmonię - spokój ducha...

    • 2 3

    • Zdecydowanie tak! Oby jak najwięcej ludzi odnalazło spełnienie i oby "Portret młodzieńca" Rafaela Santi (rekonstrukcja w Świątyni Sebilli) powrócił do Polski!

      • 0 1

  • Polecam!!!

    Nie czytajcie recenzji, idźcie na spektakl.

    • 8 4

  • Brylant

    Andre Ochodlo ma dar wynajdywania diamentów wśród młodych nieznanych jeszcze artystów, i nadaje im szlachetne szlify,pani Weronika Asińska jest tego kolejnym przykładem i myślę że swoim talentem jeszcze nieraz nas zachwyci!

    • 6 3

  • Byłam wczoraj z koleżanką na spektaklu i zrobił na nas ogromne wrażenie. Cały zespół był super!! :) To smutne, że pan redaktor nie poznał się na talencie aktorki, która gra główną rolę - myślę, że czeka ją świetna kariera i będę śledzić jej losy. Spektakl jak najbardziej do polecenia.

    • 6 4

  • Proponuje prostrzy tytul: "Dalam, ale nie wiem komu"

    • 2 9

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaka premiera otworzyła dyrekcję Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże?