Wiadomości

stat

Piękno klasycznego baletu. O "Giselle" Opery Bałtyckiej

Piękna opowieść o miłości, pokonującej granice życia i śmierci, to popisowe partie dla tancerzy kreujących Giselle i Alberta. Podczas premiery wspaniale zaprezentowali się w nich Maria Kielan i Gento Yoshimoto (na zdjęciu).
Piękna opowieść o miłości, pokonującej granice życia i śmierci, to popisowe partie dla tancerzy kreujących Giselle i Alberta. Podczas premiery wspaniale zaprezentowali się w nich Maria Kielan i Gento Yoshimoto (na zdjęciu). fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

Bez przepychu, skomplikowanej scenografii, ale za to z dobrze dysponowaną orkiestrą - pierwszy mocny akcent rozpoczętego niedawno sezonu Opery Bałtyckiej zdecydowanie należy jednak do Baletu. Tancerze Opery Bałtyckiej, szczególnie w II akcie, zaprezentowali w romantycznej "Giselle" bardzo wysokie umiejętności.



Balet Adolphe`a Adama to najsłynniejszy balet romantyczny, należący do kanonu tańca klasycznego, o czym przekonuje również libretto Jules'a-Henry'ego Vernoy de Saint-Georges'a i Théophile`a Gautier'a. W gdańskiej wersji libretta pracująca w tawernie rybackiej Giselle zakochuje się w adorującym ją nieznajomym Albercie. Zazdrosny, pracujący w tej samej tawernie i zakochany w dziewczynie Hilarion odkrywa, że nieznajomy jest narzeczonym celebrytki Batyldy i ujawnia prawdę. Zrozpaczona Giselle odbiera sobie życie. Jednak granice życia i śmierci wobec prawdziwej miłości Giselle do Alberta przestają mieć znaczenie, o czym przekonuje magiczno-romantyczny II akt, gdy dziewczyna, już jako duch, walczy o ukochanego.

Sprawdź, kiedy można zobaczyć "Giselle" Opery Bałtyckiej.



Klasyczny nieszczęśliwy trójkąt miłosny nieznacznie więc uwspółcześniono, bo zazwyczaj Albert jest księciem, a nie bogatym narzeczonym celebrytki. W programie do spektaklu z bliżej nieznanych przyczyn pojawia się informacja, że miejscem akcji jest Gdańsk, jednak na scenie nie znajdziemy żadnych odniesień do Grodu Neptuna. Scenografia autorstwa Olgi Skumiał jest symboliczna - oprócz kilku stolików z krzesłami wspomnianej tawerny po bokach i podestu ze schodami z tyłu sceny (w I akcie), dominują pastelowe odcienie toni morskiej, którą obserwujemy w formie projekcji (zasługa Piotra Bednarczyka), odpowiadające stanom emocjonalnym bohaterów w tle sceny. Również grób Giselle (II akt) potraktowany jest umownie jako miejsce, gdzie kwiaty składa Albert. Pomysłowe kostiumy (m.in. efektowne, zwiewne suknie wodnic) przygotowała Marta Fiedler.

Giselle to jedna z najważniejszych partii baletowych. W gdańskim przedstawieniu wykonywać ją będą naprzeminnie: Maria Kielan (na zdjęciu, w premierowej obsadzie) oraz nowe nabytki Baletu: Gwenllian Davies i Milena Crameri.
Giselle to jedna z najważniejszych partii baletowych. W gdańskim przedstawieniu wykonywać ją będą naprzeminnie: Maria Kielan (na zdjęciu, w premierowej obsadzie) oraz nowe nabytki Baletu: Gwenllian Davies i Milena Crameri. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Asceza inscenizacyjna jest dobrą okazją, by przyjrzeć się, w jakiej kondycji jest przebudowywany zespół Baletu Opery Bałtyckiej, w którym ostatnio pojawiło się kilkoro nowych tancerzy. Najważniejsze partie "Giselle" w premierowej wersji powierzono jednak solistom z dłuższym stażem. Kluczowe partie - Giselle oraz Alberta - wykonali Maria KielanGento Yoshimoto. Hilariona zatańczył Filip Michalak, zaś w Bertę (matkę Giselle) i Mirtę wcieliła się Beata Giza-Palutkiewicz.

Przeczytaj także: Dziewięcioro nowych tancerzy Baletu Opery Bałtyckiej

Choreografię I aktu przygotował Emil Wesołowski, który skoncentrował się na dużej teatralizacji gestów i reakcji bohaterów. Świetnie pod jego kierunkiem prezentują się Hiliarion Michalaka i Berta Beaty Gizy-Palutkiewicz. Przygotowanie fizyczne Michalaka z biegiem lat imponuje coraz bardziej, zaś Giza-Palutkiewicz (doskonała przed laty w "Chopinarcie" przygotowanym przez tego choreografa) wyraźnie odzyskała lekkość ruchu, który oprócz precyzji technicznej, charakteryzującej tę tancerkę od lat, tym razem wydaje się też radosny.

Dobrze prezentuje się również Natalia Cedrowicz w roli Batyldy. O dziwo w pierwszym akcie lekkości i świeżości brakuje głównej ostatnio solistce Baletu Opery Bałtyckiej - Marii Kielan, skupionej w tym fragmencie spektaklu przede wszystkim na technice. Lepiej wypada Gento Yoshimoto, ale cały pierwszy akt pomimo choreograficznej, tanecznej i teatralnej rzetelności, nie zapisuje się w pamięci niczym wyjątkowym.

Przeczytaj także: Klara w Operze Paryskiej. Recenzja "Dziadka do orzechów"

Interesujące kostiumy przygotowała Marta Fiedler.
Interesujące kostiumy przygotowała Marta Fiedler. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl
Jednak druga odsłona spektaklu, w choreografii Izabeli Sokołowskiej-BoultonWojciecha Warszawskiego (dyrekcji Baletu OB) staje się prawdziwym tanecznym popisem w wykonaniu zarówno głównych solistów, jak i całego żeńskiego zespołu, zasilonego uczennicami Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Gdańsku. Jedynym zbędnym elementem tej części przedstawienia jest klamra, spinająca wydarzenia II aktu w postaci snującego się wzdłuż sceny z papierosem w dłoni, załamanego Alberta, który zapada na krześle tawerny w sen, co daje pretekst, by cały II akt potraktować jako marzenie senne.

Już na początku tej części spektaklu ujmuje wariacja Mirty w wykonaniu Beaty Gizy-Palutkiewicz. Świetnie wypadają wiły (w gdańskiej inscenizacji zwane wodnicami - duchami dziewczyn, które utopiły się z rozpaczy) w układach zbiorowych. Duet Sokołowska-Boulton - Warszawski tak ułożył ich piękny wizualnie taniec, że nie sposób odróżnić uczennic gdańskiej "baletówki" od profesjonalnych tancerek. Najlepiej wypadają znajdujące się w pierwszej linii wodnic: Sayaka Haruna-Kondracka i jedna z nowych twarzy w Balecie OB - Milena Crameri, potwierdzająca swój bardzo duży potencjał.

Przeczytaj także: Urocza baśń z akrobacjami w tle. Recenzja "Pinokia" Opery Bałtyckiej

Jednak drugi akt należy do znów pełnej gracji, zwiewnej i doskonałej technicznie Marii Kielan (świetna wariacja Giselle) oraz Gento Yoshimoto, perfekcyjnego w każdej wykonywanej figurze. Pas de deux Giselle i Alberta w ich wykonaniu rozpoczyna taneczny popis, który kończy się dopiero wraz z opadnięciem kurtyny. To klasyka baletu w świetnym technicznie wydaniu.

Zobacz jak wyglądała Gala Operowa na otwarcie sezonu 2018/2019.

Warto dodać, że po "Dziadku do orzechów" to druga produkcja Baletu Opery Bałtyckiej w ostatnich latach, wykonywana do muzyki granej przez Orkiestrę Opery Bałtyckiej "na żywo". Tym razem jednak nie będzie zastępowania orkiestry taśmą podczas niektórych przedstawień, co zdarza się w przypadku "Dziadka do orzechów". Zespół Orkiestry pod batutą Tomasza Tokarczyka stanowi mocny punkt obu aktów spektaklu, zapewniając głębokie, miłe dla ucha brzmienie i odpowiednią dramaturgię przedstawienia.

"Giselle" Opery Bałtyckiej to ukłon w stronę klasyki, pozbawiony inscenizacyjnych fajerwerków. Koncentracja na tańcu przy inscenizacyjnej i scenograficznej ascezie zachwyci sympatyków baletu, ale może rozczarować wielbicieli efektownych inscenizacji, do jakich dzięki produkcjom "Pinokia" i "Dziadka do orzechów" Opera Bałtycka ostatnio przyzwyczajała swoją publiczność. Warto dać się porwać historii Giselle i zobaczyć kunszt tancerzy Opery Bałtyckiej (z doskonałym Gento Yoshimoto w partii Alberta na czele), którzy dzięki pracy Wojciecha Warszawskiego i Izabeli Sokołowskiej-Boulton są coraz lepsi.

Opinie (25) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Na czym polega poliamoria?
Na czym polega poliamoria?
Klub Metro we Wrzeszczu kończy działalność
Klub Metro kończy działalność

Kulinaria

Nałóż, zważ i jedz. Gdzie w Trójmieście zjemy "na wagę"?
Gdzie w Trójmieście zjemy "na wagę"?
Najsłodszy dzień w roku. Dziś tłusty czwartek
Tłusty czwartek, najsłodszy w roku

Planuj z nami tydzień

Garou, targi vintage i hip-hop. Planuj tydzień
Planuj tydzień: targi vintage, hip-hop

Sprawdź się

W którym roku trafił do Gdańska obraz "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga?