Wiadomości

stat

Oko-uchem. Niekulturalne przeszkadzałki

felieton w trojmiasto.pl

Jednostki uniesione emocjami usiłują uwiecznić chwilę, robiąc jej (sic!) zdjęcie. Od utrwalenia chwili w pamięci wolą fotografię robioną komórką...
Jednostki uniesione emocjami usiłują uwiecznić chwilę, robiąc jej (sic!) zdjęcie. Od utrwalenia chwili w pamięci wolą fotografię robioną komórką... fot. Maciej Warowny / trojmiasto.pl

Cudownie jest obudzić się rano z myślą, że to już dziś owo Wielkie Wydarzenie (WW)! Bilet już dawno kupiony, plan życia ułożony tak, by nic nie przeszkodziło w celebracji WW. Dzień dłuży się upiornie, ale w końcu wieczór! Koszula odprasowana, włos ułożony. Docieram na miejsce WW. Ręce drżą w radości i podnieceniu. Zajmuję miejsce. Za chwilę się wydarzy! Po jednej stronie ja, po drugiej oni - artyści.



...a przecież robiąc zdjęcia i filmując wydarzenia często przeszkadzamy innym.
...a przecież robiąc zdjęcia i filmując wydarzenia często przeszkadzamy innym. fot. Mateusz Ochocki / KFP
Zaraz wejdziemy w mistyczny dialog, tajemne porozumienie, zgłębimy tajemnicę, a ja przyjmę komunię artystycznego doznania. I nagle... No nie! Jak zwykle! Wszystko się sprzysięgło, żeby zmarnować mi wieczór i unicestwić wielkość Wielkiego Wydarzenia. Bo oto na wojnę ze mną wyrusza armia przeszkadzałek. I to złożona z wielu oddziałów. Wymienię te frontowe.

Czy zdarza Ci się robić zdjęcia lub amatorskie filmiki podczas wydarzeń artystycznych?

tak, ale tylko podczas imprez plenerowych

18%

tak, jeśli coś wyjątkowo mi się podoba

28%

nie, chociaż rozumiem, tych, którzy to robią

17%

nie, to przejaw braku kultury, a niekiedy też kradzież praw autorskich

37%
Oddział 1 czyli Lekkomyślny organizator. Godzina rozpoczęcia jest jedynie sugestią. Większość imprez beztrosko rozpoczyna się przynajmniej z kilkuminutowym opóźnieniem. Efekt jest taki, że zirytowani punktualni z czasem sami przyłączają się do grupy spóźnialskich. Bo przecież wiadomo, że i tak zacznie się później. Często zwala się winę na korki, w których uwięzieni zostali uczestnicy. Ale przecież nie trudno je przewidzieć, bo wszyscy wiedzą gdzie i kiedy można się ich spodziewać. A jeśli są powolni z natury to niech wychodzą z domu tydzień wcześniej. Co gorsza - coraz rzadziej można usłyszeć od organizatora "przepraszam". Czy więc to już jest normą? Teatr Muzyczny wprowadził zabawny zwyczaj rozpoczynania premier siedem minut po pełnej godzinie, dając spóźnialskim symboliczną możliwość zrealizowania swego nawyku bez zbędnego wystawiania na próbę cierpliwości punktualnych.

Oddział 2 czyli Odgłosowcy. Wydają odgłosy. Nie tylko paszczą. Znają utwór, ale nie mają pewności, czy zna go wykonawca. Więc niczym sufler podpowiadają mu, nucąc niektóre motywy. Ci bardziej wrażliwi na rytm wystukują ósemki i szesnastki czubkiem buta w oparcie mojego fotela. Bywa więc, że jednego wieczora mogę usłyszeć dwa równoległe wykonania "Bolera".

Oddział 3 czyli Mówcy. Wygłaszają spicze. O ile pojawiają się przed "wykonem" są do przyjęcia. Z przyjemnością zaklaszczą wymienianym sponsorom. No i są pewnego rodzaju buforem oraz deską ratunku dla spóźniających się. Gorzej, gdy ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia, gdy wybrzmi już muzyka. Po Beethovenie czy Zimmermanie raczej trudno zaistnieć i przykuć uwagę słuchacza, ale łatwo popsuć mu dobre wrażenie całości.

Oddział 4 czyli Uwieczniający chwilę amatorsko. Jednostki uniesione emocjami usiłują uwiecznić chwilę, robiąc jej (sic!) zdjęcie. Od utrwalenia chwili w pamięci wolą fotografię robioną komórką. Pstryk! Błysk! To nic, że strzelając fotkę z ostatniego rzędu i tak nie uchwyci się artysty. A chwili to nawet z pierwszego. Nieważne, że zdekoncentrowaliśmy i oślepiliśmy i artystę, i chwilę, i połowę publiczności. Przecież mamy taką miłą pamiątkę!

Oddział 5 czyli Uwieczniający chwilę profesjonalnie. Ledwo zaczyna się nasze wyczekiwane WW a tu już: "pstryk - pstryk" - chrzęst migawki. Niczym nawołująca się zwierzyna po chwili dołączają do niej inne. I już nic, tylko "pstryk-pstryk" i "pstryk-pstryk". Ofensywa, ostrzał, wręcz zmasowany atak pstrykpstryków. Fotoreporterzy. Trudno mieć do nich pretensje - oni tylko wykonują swoją robotę. Ale dlaczego kosztem słuchaczy? Bo organizator chce mieć fajne foty na fejsa i fizyczny dowód dla sponsora, że impreza miała miejsce? Czy nie można zorganizować sesji przed, ograniczyć pstrykanie do pierwszych dwóch minut albo po prostu korzystać, niech mi Łukasz Unterschuetz wybaczy, z serwisu przygotowanego przez wykonawcę i jego agenta?

Oddział 6 czyli Klasyka. Tak, komórki. I bynajmniej nie będę piętnował tych dzwoniących. Bo nie mniej irytujące jest wysyłanie SMS-a w trakcie WW. Że niby pod kątem, dyskretnie, w cieniu marynarki. Ale i tak z gigantycznego wyświetlacza bije łuna, większa od tej, jaką daje szperacz.

Coraz bardziej rozumiem tych, którzy wolą WW we własnym domu, z dala od ludzi. Którzy w otoczeniu CD, DVD, przy komputerach, w kinie domowym coraz liczniej zasilają inną armię - kulturalnych mizantropów, zaprzedających duszę samotności.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (98)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

października

Więcej niż musical. Scenogr... Gdynia, Gdyńskie Centrum Kultury

28

października

Drużyna MEGamocnych - warsz... Gdynia, Muzeum Emigracji

02

listopada

Ikony Jazzu: John Scofield ... Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Orzeł (i to jak) wylądował. Recenzja filmu "Pierwszy człowiek"
Recenzja filmu "Pierwszy człowiek"
Wielka Giełda Płytowa we Wrzeszczu
Wielka Giełda Płytowa we Wrzeszczu

Kulinaria

Smaki deluxe: jesienne menu w trójmiejskich restauracjach
Jesienne menu w restauracjach
Sztuczka doceniona w konkursie Wine&Food Noble Night
Sztuczka laureatem Wine&Food Noble Night

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia