Wiadomości

Kiedy Maria poznała Mistrza. Nowa powieść Stefana Chwina

Stefan Chwin, "Panna Ferbelin", Wydawnictwo Tytuł, Gdańsk 2011
Stefan Chwin, "Panna Ferbelin", Wydawnictwo Tytuł, Gdańsk 2011 mat. prasowe

Jedni dostrzegą w najnowszej powieści Stefana Chwina przede wszystkim błyskotliwą historię o współczesnym Jezusie, inni - traktat na temat marności ludzkiego gatunku, jeszcze inni docenią pełnokrwistą postać głównej bohaterki. I wszyscy będą mieli rację.



To co sprawia, że od lat kupuję kolejne książki Stefana Chwina, nie bacząc na recenzje, to jego niewątpliwy talent narratorski. Nikt bowiem tak pięknie, jak on, nie opowiada historii - prostych, poplątanych, strasznych, tajemniczych, nostalgicznych - zawsze jednak porywających czytelnika od pierwszej do ostatniej strony książki.

W "Pannie Ferbelin" Chwin proponuje nam spacer po ulicach Gdańska z pierwszej połowy XX wieku, gdzie dzielnice noszą niemieckie nazwy, a panie spacerują w wytwornych sukniach i woalkach. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom - ten dawny Gdańsk ma w sobie więcej współczesności, niż można przypuszczać po lekturze kilku pierwszych stron. Oto bowiem w powieści pojawia się ośmiornica Helga, pomagająca trafnie obstawiać zwycięzców wyścigów konnych na hipodromie w Zoppot, a w okolicach Dolnego Miasta wznosi się falowiec.

Z tego wiru starych i obecnych czasów i miejsc wyłania się historia Marii Ferbelin, córki stolarza, i Nauczyciela z Neustadt, którego poglądy głoszone ze szczytu bastionu św. Gertrudy przypominają nauki Jezusa Chrystusa. Tytułowa panna Ferbelin, początkowo sceptycznie nastawiona do tego kontrowersyjnego mówcy, zwanego także Mistrzem, wkrótce zupełnie straci dla niego głowę i zostanie jego kochanką.

To właśnie historia tego dziwnego związku stanowi oś fabularną książki. Maria Ferbelin, w dzień pracująca jako nauczycielka syna prokuratora Hammelsa, najważniejszego człowieka w Gdańsku, w nocy oddaje się rozkoszom w ramionach Mistrza, pijąc wodę przemienioną za sprawą jego ponadziemskiej mocy w wino. Nietrudno się domyślić, że jej szczęście nie potrwa długo - w Gdańsku bowiem robi się niebezpiecznie, na dworcu dochodzi do krwawego zamachu, przypominającego dzisiejsze akcje terrorystyczne i trzeba szybko znaleźć winnego, którego można ku uciesze gawiedzi przykładnie ukarać - nawet jeśli nie ma on z owym zamachem nic wspólnego.

Fabuła "Panny Ferbelin" w zasadzie jest prosta do przewidzenia, obfituje jednak w mocne, szarpiące wszystkie nerwy czytelnika momenty.
Świetnym przykładem jest chociażby wizyta w rzeźni. Jak zwykle prowokuje też Chwin swoimi poglądami, które wkłada w usta prokuratora Hammelsa. Można się z nimi nie zgadzać, ale trzeba przyznać, że jego tyrady na temat marności gatunku ludzkiego to jedna z najlepszych części tej powieści.

Na uwagę zasługuje również postać Marii Ferbelin - to niezwykle złożona, wyemancypowana, a zarazem romantyczna kobieta, która nie cofa się przed ostatecznymi środkami, by uwolnić swojego ukochanego. Niczym żołnierz w barwach maskujących, bohaterka Chwina używa całego arsenału kobiecych sztuczek - budzących męski zachwyt sukien, pomadek o wyrazistym odcieniu czy drobnych, lecz znaczących gestów - mających ułatwić jej zrealizowanie swojego misternie opracowanego planu. I choć Maria robi wszystko, by ocalić Mistrza, szczęśliwego zakończenia u Chwina nie znajdziemy - a już na pewno nie takiego spod szyldu "i żyli długo i szczęśliwie".

Wiem, że odezwie się wielu takich, którzy będą narzekać, że to pretensjonalne, że wydumane, że znowu o miłości. Ja jednak proponuję nie słuchać malkontentów i dać się poprowadzić pannie Ferbelin przez uliczki Gdańska tak dobrze znanego, a jednak pełnego ufundowanych przez wyobraźnię Stefana Chwina niespodzianek. Moim zdaniem - warto.

Opinie (27) 1 zablokowana

  • nie czytałam (8)

    ale znając Chwina pretensjonalność jest pewnie jednym z głównych bohaterów tej książki. nie róbmy z ewidentnej wady zalety.

    • 18 11

    • nie czytałaś, ale (5)

      wiesz co jest pewne i ewidentne... - jaka to szkoła recenzji?

      • 3 5

      • skoro wszystkie poprzednie były pretensjonalne, to ta też będzie. wiesz, logika, te sprawy. poza to co napisałam to nie jest recenzja, to jest opinia.

        • 3 3

      • (3)

        skoro wszystkie poprzednie jego książki były pretensjonalne, to ta też będzie. wiesz, logika, te sprawy. poza tym to co napisałam nie jest recenzją, jest opinią. wszystko jasne, czy jeszcze potłumaczyć? :)

        • 1 2

        • Opinia (pogląd) (2)

          wejdź na stronę SJP i poczytaj czym jest recenzja, opinia, osąd, ocena... i pretensjonalność.

          • 0 3

          • 1. sztuczne zachowanie się; krygowanie; 2. zły gust, zbytnie wyszukanie

            w mordę strzelił Chwin

            • 0 0

          • opinia

            1. czyjeś zdanie o kimś lub o czymś; sąd; osąd; zdanie; pogląd; 2. renoma, reputacja; 3. ocena kogoś lub czegoś wyrażona ustnie lub pisemnie

            recenzja
            fachowe, krytyczne omówienie i ocena np. dzieła literackiego, spektaklu teatralnego, filmu itp.

            kurczę, nie wiedziałam, że fani Chwina mają aż takie braki :/

            • 0 1

    • Grafoman (1)

      Ktoś, kto nie ma dokładnie nic do powiedzenia i stara się to dokładnie opisać.

      Ninutra?

      • 3 1

      • Grafomania

        1. «pisanie utworów literackich przez osoby pozbawione talentu»
        2. «bezwartościowe utwory literackie»

        przepisz sobie i na przyszłość zapamiętaj

        • 0 0

  • Nieco wyuzdanej erotyki nigdy nie zaszkodzi-ksiazka wtedy nabiera kolorów

    jak wiemy niemcy preferują dosć ostre formy miłosci i sexu i nie wiadomo czy polscy pisarze są gotowi aby wiernie oddać realia upodobań naszych zachodnich sąsiadów.
    Bo sielanki ,spacerki i wielogodzinne gapienie się w oczy to raczej specjalnosć słowian...

    • 7 5

  • To nie jest Panna Ferbelin !!!!

    Przecież na okładce to nie jest Panna Ferbelin tylko pani Krystyna, szanowna małżonka autora.

    • 11 3

  • prawdziwa recenzja (1)

    Jestem świeżo po lekturze w/w książki i niestety nie jest ona tak dobra, jak moznaby wnioskować na podstawie powyższej recenzji. Przyznam szczerze, że początkowo opowieść o Mistrzu-Chrystusie była dla mnie kompletnym banałem, z czasem jednak wciągnąłem się w tok lektury i z niecierpliwością oczekiwałem na finał. I to jest chyba źródło największego mojego rozczarowania. Jeżeli pewnego rodzaju przesłaniem książki jest okreslenie gatunku ludzkiego, który kierowany jest jedynym, ale bardzo silnym pragnieniem- tj. przeżycia za wszelką cenę, to zupełnie nie rozumiem dlaczego i sam Mistrz w finale książki poddaje się temu pragnieniu. W rezultacie okazuje się, że puenta niczym nie różni się od początkowej tezy. A wszystko kończy się smutnym przesłaniem, że bazkształtna i bezkwytyczna względem siebie tłuszcza wygrywa- no nie jest to jakimś specjalnie doniosłym odkryciem. Co więcej uważam, że recenzentka błędnie w centrum powieści lokuje postać Mistrza. Jego bowiem uratowanie od śmierci powoduje że i on sam stanowić zacyna część tego od czego uciekał bo koniec końców behawioryzm zwycięża. Kluczową wydaje się postać Prokuratora Hammelsa, który jest jedyną ofiarą i jako jedyny ponosi pewnego rodzaju odpowiedzialność. Jednocześnie on jako jedyny jest do końca wierny swoim przekoananiom i nie widząc sensu w dalszym sprawowaniu władzy rezygnuje. Jest to o tyle wzniosłe, że przecież była ona tym o co całe życie zabiegał, a teraz będąc na szczycie dostrzega jak bardzo się pomylił. Wszystko to jednak zostało przez Chwina niepotrzebnie "rozmemłane"- wszystkie tezy jak i ich obronę możnba by zamknąć w spokojnie w jakichś 100 stronach tekstu. Nie udało się również autorowi oddać ducha sterego Gdańska- na co przyznaję najbardziej liczyłem. Kupując książkę miałem nadzieję na spacer po Gdańsku, który codziennie widzę ale którego zupełnie nie znam. Jeżeli budowa klimatu ma polegać jedynie na tłumaczeniu nazw ulic, dzielnic itd na język niemiecki, to dla mnie jest to zdecydowanie zamało. Podsumowywując- na początku duży potencjał, ciekawe tematy do rozważań... ale potem chyba Pan Chwin zgubił rozpęd i kolejne rozdziały przynoszą tylko "zamulenie" i rozproszenie akcji, bez niczego ciekawego na koniec. Jeżeli ktoś kupił książkę to polecam skończyć czytać, gdzieś na rozdziale Strajk, bo domyślanie się rozwoju akcji jest zdecydowanie przyjemniejsze niż czytanie o niej.

    • 13 4

    • No cóż,Chwin jak to Chwin po prostu Grassa małpuje.

      • 4 1

  • przeczytalem "Hanemmana" i, pomimo tego, "Esther" i wniosek

    jest nastepujacy: Mniszkówna dla wykształciuchów. Zarzucanie autorowi grafomanii jest jednak, moim zdaniem, zbyt daleko idące.
    Warto zwrócic uwage ze Gdansk nie ma szcześcia do literatów: obok p. Chwina mamy p. Huelle który, zapożyczanie pomysłów, stylistyki (Grass, Hrabal) poszerzył o powieść sponsorowaną

    • 16 2

  • Mój Boże, (1)

    to on ciągle jeszcze pisze?

    • 9 6

    • na szczęście tak :)

      • 2 4

  • że jak?

    "Z tego wiru starych i obecnych czasów i miejsc wyłania się historia Marii Ferbelin, córki stolarza, i Nauczyciela z Neustadt, którego poglądy głoszone ze szczytu bastionu św. Gertrudy przypominają nauki Jezusa Chrystusa. Tytułowa panna Ferbelin, początkowo sceptycznie nastawiona do tego kontrowersyjnego mówcy, zwanego także Mistrzem, wkrótce zupełnie straci dla niego głowę i zostanie jego kochanką." yyyyyy....czyli, że zostanie kochanką wlasnego ojca? coś tu chyba nie tak ze składnią.

    • 13 2

  • Ciekawe że,

    Pani pisząca w całości pozytywną recenzję kilkukrotnie w tekście zakłada, że książka będzie krytykowana:
    "To co sprawia, że od lat kupuję kolejne książki Stefana Chwina, nie bacząc na recenzje(...) "
    albo
    "Wiem, że odezwie się wielu takich, którzy będą narzekać, że to pretensjonalne, że wydumane, że znowu o miłości."
    a może wystarczy napisać tylko, że znowu naśladownictwo Guntera Grassa i brak własnych pomysłów.

    • 14 5

  • (2)

    Stefan Chwin (pseud. Max Lars, ur. 11 kwietnia 1949 r. w Gdańsku), polski powieściopisarz, krytyk literacki, eseista, historyk literatury, grafik związany z Gdańskiem, doktor habilitowany, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Gdańskiego na Wydziale Filologicznym.

    • 4 6

    • Od kilku ładnych lat profesor zwyczajny, czyli "belwederski". A poza tym maluczki człowiek, (1)

      strasznie zadęty, nie dostrzegający wiele więcej ponad czubek własnego nosa. Traktuje innych ludzi przedmiotowo. A pisarz? Po prostu nudny, powtarzalny, schematyczny i mdły. Chwyty znane ze "Złotego pelikana" nadal modne, jak widzę...

      • 10 2

      • miałem

        • 0 0

  • nie byłem i nie będe fanem twórczości Pana prof. Chwina,
    ale jak widzę żonę w kapeluszu, to mam :)

    • 5 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Memy o morsowaniu. Nowa internetowa moda?
Coraz więcej memów o morsowaniu
Kierowca autobusu tworzy artystyczne zegarki
Kierowca autobusu tworzy zegarki

Kulinaria

Restauratorzy mówią "dość" i zapowiadają otwarcie lokali
Restauratorzy zapowiadają otwarcie lokali
Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń

Sprawdź się

Ile rejsów pod polską banderą odbył Dar Pomorza?