Wiadomości

stat

Festiwal Actus Humanus - kulturalna marka Gdańska

Bilety na tegoroczną, II edycję Actus Humanus wyprzedały się na długo przed rozpoczęciem festiwalu. Duża w tym zasługa organizatorów, którzy zadbali o odpowiednią promocję, ale przede wszystkim zaprosili największe gwiazdy wykonawstwa historycznego, jak na przykład zespół Europa Galante pod dyr. Fabia Biondiego.
Bilety na tegoroczną, II edycję Actus Humanus wyprzedały się na długo przed rozpoczęciem festiwalu. Duża w tym zasługa organizatorów, którzy zadbali o odpowiednią promocję, ale przede wszystkim zaprosili największe gwiazdy wykonawstwa historycznego, jak na przykład zespół Europa Galante pod dyr. Fabia Biondiego. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Festiwal Actus Humanus to nie tylko znakomici wykonawcy i świetna muzyka. To także dowód na to, że kiedy za organizację zabiorą się odpowiednie osoby, festiwal muzyki dawnej jest w stanie przebić popularnością największe wydarzenia muzyki pop.



Podczas festiwalu dziennikarze i posiadacze biletów premium mieli okazję spotkać się z wykonawcami. Do Jordiego Savalla ustawiła się długa kolejka po autografy.
Podczas festiwalu dziennikarze i posiadacze biletów premium mieli okazję spotkać się z wykonawcami. Do Jordiego Savalla ustawiła się długa kolejka po autografy. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Problemem była na pewno niska temperatura podczas koncertów, co zrozumiałe o tej porze roku, ale publiczność była wyrozumiała i zamiast narzekać, doceniała walory akustyczne kościoła św. Jana.
Problemem była na pewno niska temperatura podczas koncertów, co zrozumiałe o tej porze roku, ale publiczność była wyrozumiała i zamiast narzekać, doceniała walory akustyczne kościoła św. Jana. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Czy to dobrze, że festiwal Actus Humanus organizowany jest w Gdańsku?

tak, to znakomita promocja dla miasta 69%
nie, te pieniądze powinny pójść na promocję miejscowych artystów 22%
nie mam zdania 9%
zakończona Łącznie głosów: 72
Tegoroczna, II edycja Actus Humanus, która odbyła się w Gdańsku w ubiegłym tygodniu, przyniosła wiele muzycznych niespodzianek. Jedną z największych był solowy występ w Dworze Artusa katalońskiego wirtuoza violi da gamba, Jordiego Savalla. W repertuarze znalazły się najbardziej nostalgiczne i melancholijne kompozycje Marina Marais i Sainte-Colombe'a (ojca i syna), po części pochodzące ze ścieżki dźwiękowej do filmu "Wszystkie poranki świata"(taki tytuł nosił też cały koncert) oraz utwory Carla Friedricha Abla, Johanna Schencka oraz Jana Sebastiana Bacha.

Artysta zadedykował swój recital, a szczególnie jeden z utworów - "Fantasie en Rondeau" Monsieur de Sainte-Colombe'a syna, zmarłej przed rokiem żonie, wybitnej sopranistce Montserrat Figueras. Bez względu na to, czy grał wirtuozerskie folie, czy bardziej nastrojowe "Les Pleurs" Sainte-Colombe'a ojca, które znalazło się na ścieżce dźwiękowej do filmu, odnosiło się wrażenie, że każde dotknięcie smyczkiem strun sprawia mu ból. Z Monserrat Figueras przeżyli wspólnie przeszło 40 lat, tworzyli parę nie tylko w życiu, ale i na scenie, nic więc dziwnego, że występy, już bez niej, są dla niego tak trudne.

Po raz kolejny mieliśmy również okazję wysłuchać interpretacji "Wariacji Goldbergowskich" Jana Sebastiana Bacha. Tym razem w niezwykle energetycznej interpretacji Ottavia Dantonego.

Mogliśmy również podziwiać występy znakomitych zespołów. Jako pierwszy w kościele św. Jana utwory Marca- Antoine'a Charpentiera korespondujące z okresem Bożego Narodzenia wykonał zespół Akademia pod dyrekcją Françoise Lasserre. Artyści z Szampanii pokazali, jak wiele piękna drzemie w prostocie. Nie porwali się na wydumaną interpretację, o którą aż proszą się proste konstrukcyjnie utwory Charpentiera. Perfekcyjnie wykonali to, co było zapisane w nutach, dodając od siebie jedynie dużą dawkę emocji. W drugiej części usłyszeliśmy "Messe de Minuit pour Noël" - mszę niezwykłą, ponieważ stworzoną z francuskich piosenek bożonarodzeniowych.

I Turchini pod dyr. Antonia Floria wykonał natomiast oratorium "La Purificazione della Vergine" Gaetana Veneziana - dzieło dość proste, a jednak piękne i niezwykłe melodyjne. Na uwagę zasługuje fakt, że Antonio Florio podarował gdańskiej publiczności najpiękniejszy prezent - prawykonanie utworu, który niedawno odkrył i przywrócił do życia. Choć w przyszłym roku nakładem wytwórni Glossa ukaże się jego nagranie, to właśnie Gdańsk znajdzie się na kartach historii jako miejsce, w którym oratorium Veneziana zostało wykonane po raz pierwszy.

Trzeci z zespołów, Mala Punica pod dyr. Pedro Memelsdorffa, zachwycił publiczność perfekcyjnym wykonaniem niezwykle trudnych utworów włoskiego Trecenta i Ars Subtilior, a do tego bawił się brzmieniem, co rusz zmieniając ustawienie solistów w kościele św. Jakuba. Mistrzostwo!

Finał festiwalu okazał się wisienką na torcie. Włoski zespół Europa Galante pod dyr. Fabia Biondiego nie grał, ale wymiatał Vivaldiego, a diva barokowych scen, śpiewająca kontraltem Sonia Prina, która w ostatniej chwili zastąpiła włoskiego tenora Carlo Allemano, swoją perfekcją i temperamentem rozgrzała publiczność do czerwoności.

Włączenie festiwalu Actus Humanus do kalendarza gdańskich imprez kulturalnych nie spotkało się z entuzjazmem środowiska muzycznego i głosy niezadowolenia słychać do dziś. Filip Berkowicz utarł jednak nosa wszystkim przeciwnikom, organizując festiwal muzyki, zdawać by się mogło niszowej, z rozmachem charakterystycznym dla największych imprez muzyki rozrywkowej. Była intensywna kampania promocyjna w całej Polsce, promowano festiwal na portalach społecznościowych, przygotowano nawet specjalną aplikację na urządzenia mobilne. Berkowicz nie "przykleił" festiwalu do konkretnego miejsca, dzięki czemu festiwal - wędrując po gdańskich kościołach - dostarczał nowych wrażeń brzmieniowych słuchaczom i tym samym promował lokalne zabytki.

Problemem była na pewno niska temperatura podczas koncertów, co zrozumiałe o tej porze roku, ale publiczność była wyrozumiała i zamiast narzekać, doceniała walory akustyczne kościołów św. Jana i św. Jakuba. Pojawiły się zarzuty, że wbrew założeniom festiwalu, z programem bożonarodzeniowym wystąpił tylko jeden zespół (Academia), a i samej muzyki religijnej było niewiele. To jednak, że organizatorzy są elastyczni w tej kwestii należy jednak zaliczyć na plus. Bo czy warto zmuszać Savalla, którego recital tak wzruszył publiczność oraz Floria, który zaproponował prapremierowe wykonanie, do zmiany repertuaru na mniej atrakcyjny, za to korespondujący z okresem Bożego Narodzenia?

Zaproszono dziennikarzy i krytyków muzycznych z całej Polski oraz zorganizowano spotkania z artystami - nie tylko dla dziennikarzy, ale również dla publiczności. Po festiwalu dziennikarze wrócą do swoich redakcji i napiszą o festiwalu. Trudno o lepszą promocję dla Gdańska. Berkowicz pokazał, że zorganizowanie festiwalu na światowym poziomie jest w Gdańsku możliwe i bardzo wysoko podniósł poprzeczkę organizatorom festiwali, nie tylko muzyki dawnej.

Opinie (22) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

listopada

Narracje #11 Gdańsk Siedlce,

16

listopada

Polska Noc Kabaretowa - Hum... Gdynia, Gdynia Arena

20

listopada

The World Of Hans Zimmer Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

Rozrywka

Roboty z odzysku. Recenzja filmu "Terminator: Mroczne przeznaczenie"
Recenzja filmu "Terminator: Mroczne ..."
Świetny koncert Lao Che w Starym Maneżu
Koncert Lao Che w Starym Maneżu

Kulinaria

Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Niedzielne obiady i animacje w restauracji hotelu Radisson Blu
Rodzinny obiad w hotelu Radisson Blu

Planuj z nami tydzień

Nie tylko Święto Niepodległości. Planuj tydzień
Nie tylko Święto Niepodległości

Sprawdź się

Co odpędzało wszelkie zło w czasach wpływów rzymskich, czyli pierwszych wiekach naszej ery?