Maciek Chodziński.
Trzeba jak najczęściej pokazywać zjawiska pochodzące z Trójmiasta poza nim i współpracować z instytucjami kulturalnymi z innych miast. Zbyt często działalność na polu sztuki zaczyna się i kończy w Trójmieście - w naszej debacie o trójmiejskiej sztuce na tle Polski wypowiada się Maciek Chodziński z artystycznej grupy Krecha.
To prawda, że Setka "Obiegu" jest tylko rankingiem i nie ma co się nim wielce ekscytować. Rankingi, konkursy, stypendia i plebiscyty to zjawiska wpisane w świat kultury, ale nie są to zjawiska najwartościowsze, ani najistotniejsze. Prawdą jest także, co autorzy owego rankingu sami na wstępie podkreślają, że jest to lista subiektywna - napisana z perspektywy kilku konkretnych osób, piszących z perspektywy konkretnego miejsca - w tym przypadku Warszawy. Nie zmienia to jednak faktu, że te akurat osoby i to miejsce reprezentują w dużym stopniu centrum krajowego życia kulturalnego i artystycznego. Wygląda na to, że to, co się dzieje w Trójmieście do świadomości owego centrum nie dociera.
Nie przepadam za określeniami typu "sztuka trójmiejska", "sztuka polska" itp. Sztuka to sztuka, no chyba, że ktoś zajmuje się tworzeniem grafik takiej czy innej starówki, albo malowaniem portretów właśnie tego, a nie innego burmistrza. Nie da się jednak ukryć, że oprócz wartości sztuki samej w sobie, bardzo ważnym aspektem twórczości artystycznej jest jej publiczny odbiór.
Oczywiście znamy z historii sztuki przykłady artystów i artystek nieznanych za życia, żyjących w biedzie i anonimowości, a mimo to tworzących wartościowe rzeczy. Z całą pewnością żyli i nadal żyją ciekawi i uzdolnieni twórcy piszący do szuflady i malujący do piwnicy, o których nigdy się nie dowiemy. No, ale właśnie - nie dowiemy się o nich.
Świat sztuki już dawno stał się domeną dość wąskiej grupy specjalistów. Zainteresowanie odbiorców z poza środowiska jest minimalne, na wystawach widać zwykle ten sam zestaw twarzy. W świetle rankingu Obiegu wygląda na to, że w Trójmieście owa "specjalizacja" odbioru sztuki jest posunięta jeszcze dalej - ogranicza się nie tylko do specjalistów w dziedzinie sztuki, ale do trójmiejskich, lokalnych specjalistów w dziedzinie sztuki. Sam "Obieg" jest magazynem dla ludzi ze środowiska. Nikt niezainteresowany sprawami kultury nie wie, co to takiego. "Obieg" mało kogo obchodzi, tak jak mało kogo obchodzą sztuki plastyczne. No i tego właśnie Obieg-u, którego sztuka akurat obchodzi, nie obchodzi sztuka dziejąca się w naszej części kraju. Jak można wyrwać się z tej lokalnej pułapki?
Trzeba jak najczęściej pokazywać zjawiska pochodzące z Trójmiasta w innych miejscach - w Polsce i poza nią. Współpracować z instytucjami kulturalnymi z innych miast, zapraszać kuratorów i artystów, oraz wysyłać kuratorów i artystów z naszej "metropolii". Jeśli coś jest wystarczająco dobre, aby to pokazać w którejś z (niewielu) trójmiejskich instytucji, to dlaczego nie pokazać tego gdzie indziej? Oczywiście tak się też czasami dzieje, ale odnoszę wrażenie, (czego dowodem jest omawiany przez nas ranking), że nie w wystarczającym stopniu. Oraz, że zbyt często organizacja takiego "eksportu" sztuki zależy od inicjatywy samych artystów.
Funkcjonuję w tym mieście nie od dziś i nie poznałem jeszcze nikogo takiego, kto byłby w stanie pomóc mi w sprawach organizacyjnych i promocyjnych, ułatwiających organizację czegoś poza Trójmiastem. Nie widzę galerii, które dawałyby mi możliwość ponownego pokazania moich prac innej grupie docelowej niż znajomi i studenci gdańskiej ASP. Nie znam instytucji, która byłaby potencjalną trampoliną do dalszej, i szerszej artystycznej drogi. Zbyt często działalność na polu sztuki zaczyna się i kończy w Trójmieście. Kisimy się we własnym sosie.
W Pomorskim można uprawiać sztukę, jak najbardziej. Jednak dobrze by było, gdyby dało się docierać z tym, co tu robimy poza nasz region, bez zmiany miejsca zamieszkania. Co ma zatem zrobić artysta, któremu zależy na zdobyciu nowych odbiorców i na rozwoju kariery? Czy powinien wyjechać? Niekoniecznie -liczy się sztuka, nie kariera i miejsca w stołecznych rankingach. A jeśli pragniesz kariery i miejsca w rankingach ze stolicy? Wyjedź - przecież liczy się sztuka, a nie adres zamieszkania.
Maciej Chodziński - artysta wizualny, mieszkający w Gdańsku. Należy do nieformalnej grupy artystycznej Krecha. Zajmuje się m.in. grafiką, malarstwem i tworzeniem animacji. Współtworzy magazyn artystyczny "Krecha".





















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.