Wiadomości

Z muzyką ogni sztucznych, choć bez fajerwerków - podsumowanie Sopot Classic

Uroczysta Inauguracja II Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Sopot Classic odbyła się w sopockiej Operze Leśnej. Świętowano podwójnie - 80. rocznicę urodzin Wojciecha Kilara oraz XXX-lecie istnienia Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot.
Uroczysta Inauguracja II Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Sopot Classic odbyła się w sopockiej Operze Leśnej. Świętowano podwójnie - 80. rocznicę urodzin Wojciecha Kilara oraz XXX-lecie istnienia Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot. fot. Anna Szczodrowska / trojmiasto.pl

Przygotowując program tegorocznej edycji festiwalu Sopot Classic, organizatorzy dwukrotnie zagrali va banque. Za pierwszym razem się udało i koncert inauguracyjny w Operze Leśnej mogło obejrzeć kilka tysięcy osób. Za drugim razem szczęścia zabrakło. Zorganizowanie koncertu finałowego wraz z pokazem fajerwerków na terenie sopockiej Mariny uniemożliwiła ulewa. Mimo przeniesienia koncertu do kościoła św. Jerzego i godzinnego opóźnienia publiczność była zachwycona nie tylko koncertem finałowym, ale i całym festiwalem.



W Koncercie Inauguracyjnym wzięła udział orkiestra jubilatka - Polska Filharmonia Kameralna Sopot (w składzie rozszerzonym o muzyków z całej Polski) pod batutą Wojciecha Rajskiego.
W Koncercie Inauguracyjnym wzięła udział orkiestra jubilatka - Polska Filharmonia Kameralna Sopot (w składzie rozszerzonym o muzyków z całej Polski) pod batutą Wojciecha Rajskiego. fot. Anna Szczodrowska
- Grałam w tej orkiestrze, kiedy byłam uczennicą szkoły muzycznej. Była to wówczas najlepsza orkiestra w okolicy, a ja chciałam grać z najlepszymi. Cieszę się, że po latach mogę właśnie z nimi wykonać
polską prapremierę koncertu, który Anna Ignatowicz- Glińska skomponowała specjalnie dla mnie - powiedziała po koncercie Katarzyna Myćka.
- Grałam w tej orkiestrze, kiedy byłam uczennicą szkoły muzycznej. Była to wówczas najlepsza orkiestra w okolicy, a ja chciałam grać z najlepszymi. Cieszę się, że po latach mogę właśnie z nimi wykonać polską prapremierę koncertu, który Anna Ignatowicz- Glińska skomponowała specjalnie dla mnie - powiedziała po koncercie Katarzyna Myćka. www.kemkla.de
Odbywający się w Operze Leśnej koncert inauguracyjny był okazją do podwójnego świętowania - 80. rocznicy urodzin Wojciecha Kilara oraz XXX-lecia istnienia Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot. Orkiestra w składzie powiększonym o zaprzyjaźnionych muzyków z całej Polski wykonała kompozycje dostojnego jubilata. Na początek "Krzesanego", ukazując pełnię symfonicznego brzmienia. Po nim I koncert fortepianowy, który Wojciech Kilar zadedykował szwedzkiemu pianiście polskiego pochodzenia, Peterowi Jablonskiemu. To właśnie on, tak jak przed piętnastoma laty podczas prapremiery utworu, wykonał dla sopockiej publiczności partię solową. A był to utwór niezwykły, stanowiący mistrzowską syntezę wirtuozerii, indywidualnego stylu kompozytora oraz tradycji gatunku.

Druga część koncertu była znacznie łatwiejsza w odbiorze i z pewnością bardziej przypadła do gustu wszystkim tym, którzy muzykę odbierają intuicyjnie. Po inspirowanej motywami ludowymi "Orawie", Justyna Steczkowska przy akompaniamencie orkiestry wykonała "Wokalizę", skomponowaną do filmu "Dziewiąte wrota" Romana Polańskiego. Wokalistka zachowała się nadzwyczaj skromnie, dając do zrozumienia, że to nie ona jest na tej scenie gwiazdą a orkiestra kierowana przez Rajskiego. Artystka wykonała swoją partię perfekcyjnie, choć nie podobało mi się to wykonanie, tak jak nie podoba mi się muzyka wykonywana przez Steczkowską. Nie zmienia to faktu, że uważam ją za jedną z najbardziej utalentowanych polskich wokalistek. Koncert zakończyło wykonanie suity z muzyki do "Pana Tadeusza" Andrzeja Wajdy i to był chyba ten moment, na który większość widzów czekała. Było dynamicznie, efektownie a przede wszystkim przyjemnie dla ucha.

Wszystkim utworom towarzyszyły prezentacje multimedialne, wyświetlane na zawieszonym za sceną ekranie. Warstwę dźwiękową wizualnie zobrazowano po mistrzowsku. Podczas kończącej koncert suity na ekranie wyświetlono fotorelację z 30 lat działalności orkiestry. Dzięki niezwykłej precyzji Wojciecha Rajskiego w prowadzeniu orkiestry, prezentacja wizualna oraz wykonanie muzyczne były idealnie zsynchronizowane, co przełożyło się na bardzo ciekawy obraz całości. Wiele osób uznało ten koncert za prawdziwą inaugurację odnowionej Opery Leśnej, uznając prezentowane przed tygodniem widowisko Sopot Art Opera za nieudany falstart.

Jak często słuchasz muzyki klasycznej?

przy każdej możliwej okazji, jest ze mną obecna wszędzie 42%
od czasu do czasu, przeważnie, gdy trafię na nią przypadkiem 38%
w ogóle jej nie słucham 20%
zakończona Łącznie głosów: 74
Gwiazdą drugiego festiwalowego koncertu była światowej sławy marimbafonistka, Katarzyna Myćka. Publiczność miała niebywałą okazję usłyszeć utwory kompozytorów współczesnych, wykonywane na polskich scenach koncertowych niezwykle rzadko. Wojciech Rajski z przyczyn zdrowotnych nie poprowadził koncertu, a jego miejsce za pulpitem dyrygenckim zajął Szwajcar Matthias Kuhn. To nie był zwyczajny koncert a prawdziwe widowisko! Katarzyna Myćka grała na marimbie z takim zaangażowaniem, że momentami jej gra była kreacją aktorską godną najlepszych scen teatralnych. Matthias Kuhn dyrygując prawie tańczył.

Koncert finałowy w ostatniej chwili przeniesiono z sopockiej Mariny do kościoła św. Jerzego. Choć na rozpoczęcie publiczność czekała blisko godzinę, z czego połowę tego czasu moknąc przed kościołem, nie było słychać głosów niezadowolenia. Orkiestra Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyrekcją Pawła Przytockiego wykonała "Muzykę na wodzie" i "Muzykę Ogni sztucznych" G.F. Handla. Przyznam szczerze, że ten koncert podobał mi się najmniej. Chociaż orkiestra grała poprawnie, zabrakło mi w tym wykonaniu stylowego barokowego charakteru. Publiczność najwyraźniej była innego zdania, ponieważ nagrodziła wykonawców gromkimi brawami i doprosiła się dwóch bisów.

II edycję Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Sopot Classic można uznać za udaną. W repertuarze, z wyjątkiem koncertu finałowego, znalazły się utwory kompozytorów współczesnych. Z góry założyłam, że utwory Kilara przypadną do gustu wszystkim. Byłam w błędzie. Z rozmów, jakie przeprowadziłam z widzami po koncercie inauguracyjnym, wynikało, że najtrudniej słuchało się "Krzesanego" i "I koncertu fortepianowego". Prawdziwą furorę zrobił natomiast repertuar zaprezentowany podczas piątkowego koncertu - "Koncert na Marimbę" i orkiestrę smyczkową Emmanuela Sejourne'a, "Koncert na marimbę, trąbkę i orkiestrę smyczkową" Anny Ignatowicz Glińskiej (z Igorem Cecochą na trąbce) oraz "Carmen Suita" w opracowaniu Rodiona Szczedrina na orkiestrę smyczkową i pięciu perkusistów.

Nie obyło się jednak bez wpadek organizacyjnych. Wszystkie koncerty odbyły się z opóźnieniem, zaś dotarcie na swoje miejsce w Operze Leśnej graniczyło z cudem. Koncert finałowy poprzedziło z kolei półgodzinne moknięcie przed kościołem. Publiczność jednak rozumiała, że na większość tych niedogodności organizatorzy nie mieli wpływu i doceniła świetną muzykę, jaką uraczyła nas Polska Filharmonia Kameralna Sopot pod dyrekcją Wojciecha Rajskiego, wraz z zaproszonymi gośćmi.

Opinie (23) 3 zablokowane

  • Słabe nagłośnienie w OL (1)

    Być może tylko ja mam takie wrażenie, ale wydaje mi się, że w Operze Leśnej było bardzo słabe nagłośnienie. Zresztą wydaje mi się, że to jest częsty powód dość średniego brzmienia wielu ciekawych koncertów. Może dlatego najtrudniej słuchało się Krzesanego i koncertu fortepianowego - pierwszych dwóch utworów.

    A kłopotu na dotarcie na miejsce nie miałam. W sumie to ciężko było nie trafić :)

    • 4 3

    • to prawda

      Fakt, w Krzesanym nie było słychać perkusji, zwłaszcza pod sam koniec. Wielka szkoda....

      • 1 0

  • "Wszystkie koncerty odbyły się z opóźnieniem"

    Wstyd.

    • 1 3

  • A PAN RAJSKI CHWALI SIĘ , ŻE NIEDŁUGO ZOSTANIE DYREKTOREM OPERY BAŁTYCKIEJ!!!! (1)

    Buuuuchaaaaaaa.... Biedak. Zapomina się na stare lata.

    • 2 10

    • zmilczałbyś prostaku

      • 0 0

  • Dziękuję za tę recenzję , ale w jedno nie jestem w stanie uwierzyć

    "warstwę dźwiękową wizualnie zobrazowano po mistrzowsku". Czy muzyka Wojciecha Kilara potrzebuje wizualizacji ? Czy tak wyraziste utwory jak Krzesany lub Orawa zbyt mało poruszają wyobraźnię słuchacza , że trzeba jeszcze dodawać obrazek ? Czy Sopot już zawsze będzie dziwnie podrygiwał i karmił publiczność multimedialnym kisielem ?

    • 4 3

  • "PRZYJEMNE DLA UCHA" (2)

    Wg mnie określenie "PRZYJEMNE DLA UCHA" dyskredytuje muzyka-wykonawcę, kompozytora, piosenkarza. Nie ma tez nic gorszego dla malarza lub grafika niż określenie "przyjemny obraz" lub "przyjemny plakat". Po usłyszeniu czegoś takiego nie pozostaje nic innego jak tylko rzucić się na beton z 30 piętra. Jeśli Pani Palińska zna osobiście jakichś twórców, niech z nimi porozmawia na ten temat :)

    • 3 0

    • (1)

      ja się na muzyce tej "górnolotnej" nie znam, ale utworów w wykonaniu orkiestry lubię sobie posłuchać. I właśnie te "przyjemne dla ucha" podobają mi się najbardziej bo muzyki współczesnej nie rozumiem. Czyli co, amator nie może sobie muzyki tak po prostu posłuchać? Trzeba słuchać na siłę to, co ktoś pisze, chociaż się nie podoba? Dla mnie muzyka to tylko to, co słyszę dlatego cieszę się, że ktoś wreszcie pisze dla takich osłów jak ja w sposób, który jestem w stanie zrozumieć. Chodzę do opery, chodzę do filharmonii, płacę za bilety więc twórcy, którym tak przeszkadza, że ich utwory mi się "podobają bo są ładne" też na tym korzystają. Wychodzi na to, że muzyka poważna jest tylko dla muzycznie wykształconych a nie dla plebsu. Jak kompozytor jest takim cwaniakiem to niech przed wykonaniem swojego dzieła o nim opowie, niech poradzi jak go słuchać, bo ja czasem słyszę po prostu hałas. Może wrócę do podstawówki na lekcje muzyki, bo jak czytam recenzje albo artykuły to jest to napisane językiem, który jest w stanie rozszyfrować tylko ktoś w tym kierunku wykształcony. A po co wykształconemu taka wiedza, skoro on już to wie? A wy, drodzy kompozytorzy, piszcie sobie swoje dzieła do szuflady bo jak będziecie ignorowali słuchaczy i dorabiali ideologię do hałasu to niedługo nawet wy sami nie będziecie chcieli słuchać swoich utworów.

      • 3 1

      • Buraku

        Szkoda mi Ciebie. Zycze Ci wszystkiego dobrego, niech sie Twoje uszy ciesza. P.S. polecam zabieg lobotomii - naprawde pomaga!

        • 0 2

  • Małe sprostowanie od organizatorów (2)

    A propos opóźnień w rozpoczęciu koncertów, chciałabym wyjaśnić, iż koncert w Operze Leśnej rozpoczęliśmy 15 min później, chcąc dać szansę dotrzeć zmotoryzowanym melomanom.
    Udało się nam otworzyć Operę Leśną w nowej pięknej odsłonie, ku uciesze Sopocian i fanów tego unikatowego teatru muzycznego ze zwiększoną widownią. Układ dróg dojazdowych pozostanie bez zmian. Dajmy sobie czas abyśmy nauczyli się przybywać na imprezy w naszej Operze punktualnie i bez stresu. Do Sopocian apel, aby przychodzili na piechotę, do publiczności spoza Sopotu aby wzięła pod uwagę potrzebny czas na punktualną obecność. Obiekt dla publiczności jest dostępny przynajmniej na godzinę przed imprezą, zapraszamy.
    Drugiego dnia koncert rozpoczął się punktualnie.
    A trzeciego dnia festiwalowego, niestety i w tym roku przegraliśmy bój z nieprzychylną aurą. Hmmm, tak się zastanawiam, czy wobec tego tak a priori mamy wyeliminować koncerty plenerowe...
    Nie, Sopot ma tyle czaru i uroku dzięki naszemu molu i pięknej plaży, i to dla Was, Drodzy melomani chcemy aby to zagrało, piękna muzyka, w znakomitym wydaniu i walory naszego miasta i podejmujemy kolejne próby, kiedyś się uda, wierzę w to,... i już dzisiaj zapraszam na kolejne edycje Sopot Classic.

    • 13 0

    • A czy Panu Organizatorowi nie przeszkadzaja czasem

      sinice na pięknej sopockiej plaży? Tak tylko pytam bo jeszcze przedwczoraj Trojmiasto drukowala duzy artykul o tym swinstwie i ze wielu turystow skarzy sie o zmarnowane wakacje bo nie moga kapac sie w morzu w asyscie tego paskudztwa.

      • 1 2

    • organizacja

      Na plakatach i na biletach nie było wydrukowanej informacji o alternatywnym miejscu i godzinie niedzielnego koncertu a przecież deszcz w naszym klimacie nie jest niczym niespotykanym i zaskakującym. Gdyby stosowna informacja została tam umieszczona nie byłoby takiego zamieszania w niedzielę. Może na przyszłość da się to usprawnić porzucając jednocześnie myślenie życzeniowe na korzyść racjonalnego przewidywania?
      Tak samo jak nie było nigdzie informacji o zmianie dyrygenta w piątek i niedzielę (na stronce nadal tej informacji nie ma). Po co robić z tego pilnie strzeżoną tajemnicę? Przecież im więcej wykonawców tym ciekawszy festiwal. A tak wyszło pokrętnie i dziwnie.
      Życzę aby z każdą edycją festiwalu był on coraz ciekawszy a wpadek organizacyjnych coraz mniej.

      • 0 0

  • Koncert z Myćką najlepszy!!! (2)

    Dużo się mówi i pisze, że orkiestra Pana Rajskiego gra coraz słabiej. Ale mówi się też, że nie ma złych orkiestr a jedynie słabi dyrygenci. Na czwartkowym koncercie zarówno Pani Myćka jak i orkiestra oraz gościnny dyrygent Matthias Kuhn zaprezentowali najwyższy, światowy poziom!!! Mam nadzieję, że nie był to pierwszy i ostatni sopocki koncert tej rewelacyjnej solistki oraz zdolnego Szwajcara, który brawurowo poprowadził orkiestrę budząc ją z kilkuletniego letargu.Dawno nie było tak fantastycznego, pełnego emocji koncertu w Sopocie.
    Dziekuję!!!

    • 4 2

    • kilkuletni letarg? (1)

      moim zdaniem nie ma lepszej orkiestry w Trójmieście. PFK prezentuje bardzo wysoki poziom

      • 1 1

      • Ależ oczywiście droga melomanko, nie ma lepszej, ale o poziomie dawno nie było mowy.Dno osiągnęli na koncercie 8 marca w UM Sopot-nigdy wcześniej nie byłem świadkiem czegoś tak żenującego (dodam, że nie dyrygował Pan Rajski). Więc tym bardziej się cieszę, że piątkowy koncert był po prostu znakomity, i że PFK udowodniła i przypomniała na co ją stać.

        • 1 0

  • Byłam na Sopot Classic

    w Operze Leśnej. Po pierwsze zawsze duża część widzów przybyła na ostatnią chwilę. Nie dość, że się spóźnili kilkanaście minut, to jeszcze spacerowali po obiekcie, zamiast szybko zajmować miejsca.
    Po drugie przelatujące obrazy w części pierwszej rozpraszały moją uwagę. To był naprawdę poroniony pomysł. Wielkie kompozycje nie potrzebują takiego "ozdobnika".

    • 5 0

  • Pani Redaktor,

    nie ma takiego okreslenia "Muzyka ogni sztucznych" tylko "Muzyka sztucznych ogni"

    • 2 1

  • Ciekawe co Autorka miała na myśli (1)

    "Chociaż orkiestra grała poprawnie, zabrakło mi w tym wykonaniu stylowego barokowego charakteru"??????????

    • 1 1

    • Autorka ma niezwykle pokrętny tok wypowiedzi (bo chyba nie myśli)

      Trudno dociec także o co chodziło w tym fragmencie relacji: "Artystka wykonała swoją partię perfekcyjnie, choć nie podobało mi się to wykonanie, tak jak nie podoba mi się muzyka wykonywana przez Steczkowską. Nie zmienia to faktu, że uważam ją za jedną z najbardziej utalentowanych polskich wokalistek."
      Czyżby autorce podobało się bardziej wykonanie niedoskonałe, obarczone błędami? Czy może tylko ze względu na osobę wykonawczyni nie było ono satysfakcjonujące?
      Wygląda na to, że Pani Ewa pisze żeby pisać i wypełnić założoną "wierszówkę".
      Może jednak wystarczy mniej ale lepiej?

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Autostopem przez apokalipsę. Recenzja filmu "Greenland"
Recenzja filmu "Greenland"

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Szampańsko i rybnie. Kolacja komentowana w Grand Blue
Kolacja komentowana w Grand Blue

Sprawdź się

Który z czołowych polskich raperów na Fecie w 2009 roku oglądał bajki Teatru Klapa, czyli Koperek i Kminek?