Świat się zmienia, jeśli masz marzenia - o spektaklu "Trudne pytania"

Dzięki dziecięcej energii i umiejętnościom małych aktorów, piosenki zbiorowe (np. "Świat należy do ciapków") należą do mocnych punktów musicalu "Trudne pytania".
Dzięki dziecięcej energii i umiejętnościom małych aktorów, piosenki zbiorowe (np. "Świat należy do ciapków") należą do mocnych punktów musicalu "Trudne pytania". fot. Piotr Pędziszewski / trojmiasto.pl

Energia i zaangażowanie dzieci jest nie do podrobienia. Doskonale wie o tym Karol Świtajski, reżyser i producent dziecięcych musicali. 18 września w Operze Bałtyckiej premierę miała druga duża dziecięca produkcja Stowarzyszenia Teatralnego Ingenium - "Trudne pytania".



Spektakl jest popisem jednej bohaterki - przebojowej, pełnej empatii Kichatki (Debora Sobieska, w środku).
Spektakl jest popisem jednej bohaterki - przebojowej, pełnej empatii Kichatki (Debora Sobieska, w środku). fot. Piotr Pędziszewski
Mali bohaterowie, jak w życiu, mierzą się m.in. z koszmarami sennymi, które przypominają postaci z horroru (na uwagę zasługuje ciekawa choreografia "koszmarów").
Mali bohaterowie, jak w życiu, mierzą się m.in. z koszmarami sennymi, które przypominają postaci z horroru (na uwagę zasługuje ciekawa choreografia "koszmarów"). fot. Piotr Pędziszewski
Ze spektaklami, w których w głównych rolach obsadzone są dzieci, przeważnie jest problem. Nie są to w pełni profesjonalne produkcje, zawsze wydarzyć się może coś niespodziewanego, a kilkuletnich, stawiających pierwsze kroki na scenie aktorów nie sposób przecież rozliczać z drobnych wpadek, które z powodu tremy mogą przydarzyć się każdemu. Nie znaczy to, że Karol Świtajski (autor scenariusza i muzyki oraz reżyser przedstawienia) idzie na łatwiznę. Produkcje Stowarzyszenia Ingenium to zaskakująco dojrzałe scenicznie widowiska, w których mali aktorzy mogą błysnąć wokalnie czy tanecznie.

W stosunku do "Okruchów życia" (pierwszego pełnoobsadowego musicalu Świtajskiego z udziałem dzieci), spektakl "Trudne pytania" jest bardziej dopracowany wokalnie i choreograficznie (układy tworzy Sylwia Martys). Podobnie jak pierwsza produkcja obliczony jest na grę przedstawienia w różnych lokalizacjach, stąd stosunkowo niewielka, praktyczna scenografia Anny Markowskiej, ograniczona do dwóch domków - mieszkań głównych bohaterów w pierwszym domku oraz skały w drugim akcie, uzupełnionych kilkoma kolorowymi poduszkami i niewielkim podświetlonym podestem. Efektu dopełniają kolorowe, podczas niektórych piosenek oślepiające, dyskotekowe światła.

Jak reagujesz na spektakle z udziałem dzieci?

Zobacz wyniki (77)
Spektakl przenosi widzów do krainy bajek - Ciapkolandii, gdzie wszystkie dzieci są uroczymi ciapkami, otoczonymi miłością rodziców. W gronie prawdziwych przyjaciół ciapki radośnie uczą się magii (bajkowa kraina wyraźnie wzorowana jest na Hogwardzie z książek Joanne Kathleen Rowling o Harrym Poterze). Jednak Ciapkolandia stopniowo traci barwy, a ciapki stają się coraz smutniejsze. By temu zaradzić pocieszny ciapek - Przewrotek - wraz z wyjątkowo często kichającą Kichatką, na polecenie ekscentrycznego nauczyciela czarów Sibidiąga, wyruszają do świata ludzi. Mają w nim odnaleźć jednego dobrego człowieka, który potrafi marzyć. U ludzi wszystko jest inne - króluje agresja, złość, frustracja, lęk czy osamotnienie. W odróżnieniu od mieszkańców Ciapkolandii, ludzie są nieszczęśliwi, źli. Na szczęście nie wszyscy...

Prym na scenie wiedzie przebojowa, pełna charyzmy Debora Sobieska jako Kichatka (w tej roli obsadzone są jeszcze cztery inne dziewczynki). Dziewczynka nie tylko ładnie śpiewa, ale z łatwością podbija serca widzów swoją bezpretensjonalną, odważną grą. Partneruje jej w roli Przewrotka Maciej Pitucha (mający trzech zmienników), który z wdziękiem i wyczuciem oddaje nieśmiałego, fajtłapowatego chłopca. Niemal lustrzanym odbiciem Przewrotka w świecie ludzi okazuje się Krzyś (Jakub Cendrowski). Warto zauważyć też wyjątkowy talent wokalny Agnieszki Piech (Michalina).

Wszystkie dzieci są bardzo zaangażowane w spektakl, grają z pełnym poświęceniem i oddaniem, a ich trud włożony w przygotowanie produkcji zasługuje na wielkie uznanie. Spektakl jednak przez swoją tematykę zdecydowanie powinien być adresowany do starszych dzieci, w wieku 9-13 lat (organizatorzy zapraszają na niego również dzieci młodsze, od 5 lat). Dużo w nim scen przemocy między bohaterami, jedna z bohaterek umiera, pojawia się wątek kryzysu w związku rodziców Krzysia, którzy nie mieszkają razem. Także agresywne, jaskrawe światło, skierowane na publiczność buduje nastrój zagrożenia. Oczywiście spektakl kończy się happy endem jednak niemal cały drugi akt pełen jest trudnych, momentami brutalnych scen, które najmłodsi widzowie mogą różnie odebrać.

Najważniejsze jednak jest przesłanie, które zawarte jest w piosenkach - "Uśmiechnij się", "Świat należy do ciapków", czy w refrenie jednej z ostatnich piosenek - "świat się zmienia, jeśli masz marzenia". Bo "Trudne pytania" to dawka pozytywnej energii, płynącej z entuzjazmu małych aktorów i scenariusza, w którym zakorzeniona jest wiara w siłę marzeń, mogących odmienić nasz los. Trudno o lepszy przekaz, nie tylko dla młodych widzów.

Opinie (26) 3 zablokowane

  • jak rodzice kasę mają to i dzieciom marzenia spełniają (1)

    • 9 15

    • KTOŚ KTO KOCHA DZIECI ...

      Wie, że jeśli rodzic posiada mnóstwo pieniędzy kupuje dziecku co ono tylko chce i dziecko może mieć wszystko, to zabiera się tym samym kawałeczek marzeń. Każdy myślę pamięta to uczucie, gdy chcieliśmy mieć coś, ale niestety było to niedostępne, poza naszym zasięgiem. Jeśli mam wszystko to nie mam o czym marzyć. Wychowanie dzieci polega na pokazaniu im kierunku, by mogły włożyć trud, by coś mieć. Wielu z nas musi pamiętać uczucie, które towarzyszyło, gdy wymarzona rzecz była w naszych rękach, gdy czegoś dokonaliśmy sami. Uczmy dzieci zdrowego dążenia do celu, bo to naprawdę uczy życia.

      • 13 0

  • Debora - współczuję tej dziewczynce silących się na oryginalność rodziców... (4)

    • 7 20

    • nieładnie (3)

      Dziewczynce mogłoby być przykro czytając podobne wpisy. Jest słodką 9-latką, o sporym jak na jej wiek doświadczeniu scenicznym, więc z pewnością gra na scenie nie jest wynikiem presji rodziców, tylko robi to co lubi.

      • 6 1

      • (2)

        Chodziło o wycudowane imię.
        Do samej dziewczynki nic nie mam :)

        • 1 4

        • Debora

          Imię jak każde inne. Debora,to imię żeńskie pochodzenia biblijnego. Imię to w języku hebrajskim znaczy "pszczoła". Nie sądzę by było "wycudowane". Spodobało się rodzicom i pewnie dlatego nadali je swojej córce. Dziwię się autorowi tego wpisu, że zamiast opinii o spektaklu zamieszcza krytykę dotyczącą imienia jednej z aktorek.

          • 5 0

        • imię Debora

          Przecież imię Debora-to inaczej pszczółka-kobieta pracująca i jest to postać biblijna...widać jak zacofana jest lotti

          • 0 0

  • Rodzice nic nie płacą, tylko dowożą dzieci na próby aby pomóc swym małym artystom , a to i tak wiele, ale co sie nie robi dla swych dzieci aby spełnić ich marzenia..ale jak KTOŚ chce wesprzeć Stowarzyszenie to te dzieciaki wszystko przyjmą, bo dzieci jak i ich nauczyciel dzialaja harytatywnie -spełniaja swe marzenia zamiast bezczynnie siedzieć w domu czy przd klatką .... mam wielkie uznanie dla całości. bo to piękny przekaz jak być dobrym dzieckiem a także dla rodziców jak żyć aby kwitła milość...byłem na premierze Trudnych pytań i wiem, ze wiele od tych dzieciaków można sie nauczyć, a na nauke nie jest nigdy za póżno...z ochotą pójde jeszcze raz ,jeśli będzie ponownie grany...życzę sukcesów calemu zespołowi Ingenium, moze w końcu ktos dostrzeże reżysera i pomoże mu przezwyciężyć wszystkie trudności z jakimi sie boryka przy tak pięknym działaniu...

    • 20 0

  • Warto !!!

    Dzięki Panie Redaktorze, pięknie Pan opisał tę historię. Byłam juz na Okruchach życia,dlatego poszłam aby zobaczyć drugi musical wyrezyserowany przez Pana Karola i chylę mu czoła bo takich spektakli u nas niestety , ale nie ma.
    Piękna,prosta ale zarazem dająca tyle do myślenia a dzieciaki grają świetnie,zwłaszcza ta malutka Kichatka. Dzieci i młodzież musza to obejrzeć,ale gdzie i kiedy?Pozdrawiam cały zespół i róbcie to co robicie bo to przynosi wszystkim radosć ;)

    • 16 0

  • A mi się podobało

    i mojemu synkowi tez. polecam

    • 12 0

  • Dlaczego?

    Ingenium, czyli mali aktorzy sa z Gdańska to dlaczego kazą nam czekać na następny występ nie wiadomo jak długo...Dyrektorzy naszych centrów kulturalnych, wstawiajcie te przedstawienia w swój repertuar bo czegos takiego nie ma w naszych teatrach a dzieci i młodziez powinni oglądać takie przedstawienia , bo to edukacja.Pozdrawiam zespól i życze WAM możliwości bycia na deskach naszych teatrów częściej-czekamy na następny.

    • 12 0

  • moja recenzja

    Sztuka świetna, ale trudna w odbiorze i niespójna. Piosenki dla dorosłych za długie i niepotrzebne. Super gra świateł, choć bałem się, że stroboskopy spowodują atak epilepsji u niepełnosprawnych osób, które widziałem na widowni. Byłem na 11.30 - Kichatka (inna niż na zdjęciach) genialna, zabawna, wyróżniała się na tle innych aktorów. Wspaniała zwłaszcza w scenie duszenia. Rewelacyjny taniec łakomczuchów. Polecam dla rodziców z dziećmi!!!!

    • 11 0

  • Trudne pytania

    Spektakl piękny i nawet wzruszający. Choć sceny miłosne zbyt długie i mimo wszystko nudne.
    Genialny taniec sennych potworów (niby amatorzy, ale scena z gatunku "teatry świata").
    Lektura obowiązkowa dla małych i dużych.

    • 16 0

  • SUPER !!! (1)

    Fantastyczny spektakl! Przenosi dużych i małych we wspaniały świat. Mądre słowa wyśpiewane przez Przewrotka dają dużo optymizmu. Aktor grający o 11.30 Przewrotka , zaśpiewał fantastycznie piosenkę o "dobrych duszkach" . Wzbudzając wiele pozytywnych emocji i podziw. Siedząc sam na środku sceny profesjonalnie odegrał swoją długą rolę. Również ukłon w stronę aktorów ze sceny z "wykałakami" - pełen profesjonalizm. Brawo dla wszystkich! Kiedy następne spektakle w Trójmieście?

    • 17 0

    • Następne spektakle...

      18.12.2012 - Filharmonia Bałtycka (Ołowianka).
      Zapraszamy!

      • 0 0

  • Rodzice nic nie płacą ... (5)

    Czytam wpisy i zauważyłem wpis zapewne jednego z rodziców, który poruszył ważną kwestię. Znam Karola, jestem nauczycielem, który z nim współpracuje i zastanawia mnie przez cały czas jedno - dlaczego miasto Gdańsk nie patronuje temu wydarzeniu, dlaczego miasto Gdańsk, mając taką młodzież, taką grupę teatralną nie potrafi dla nich znaleźć własnego miejsca, bo wiem, że Karol z Anią (scenografistka, która zrobiła znacznie wiecej niż scenografie, ale szyła stroje i robiła fotki i zajmowała się biletami itd.) muszą łatać dziury z salami i gonić dzieci po całym trójmieście, gdzie dobrzy ludzie zgodzą się użyczyć sal na próby, gdy akurat nie mają w tym czasie ich zajętych. Wiem, że wiele razy powstawało przez to zamieszanie, godziny nieodpowiednie. Wiem, że Karol zwracał się o pomoc do miasta, ale instytucja, którą jest Ingenium i fakt, że pracują z dziećmi naprawdę za darmo, dokładając z własnej kieszeni jak mi powiedział jest uważana za komercyjną. Tak niestety nie jest i miasto się myli. Dlaczego w naszym mieście traktuje się dziecięcy teatr jako coś niepotrzebnego. Teatr, który pojedzie niedługo reprezentować nas, Trójmiasto w Polsce i będą przychodzić na spektakle ludzie w całej Polsce, bo warto, takich wzruszeń jakich dostarczają ci młodzi aktorzy jest naprawdę mało w nawet profesjonalnych teatrach. Teatr, na którego sztuki przychodzą ludzie w całej Polsce i są naprawdę zadowoleni z tych edukacyjnych przedstawień. Czy ktoś się w końcu znajdzie, kto pomoże Karolowi realizować z dziećmi te wg mnie profesjonalne spektakle i wskaże im ich własny kąt i miejsce, bo naprawdę tego potrzebują. Przepraszam Karol, że napisałem to na forum, ale w końcu ktoś musi o tym powiedzieć o tej sytuacji, że jesteście przez miasto Gdańsk ignorowani i nikt nie chce Wam pomóc, bo wiele razy mówiłeś, że te dzieciaki grałyby jeszcze lepiej, gdyby tylko można było prowadzić próby wtedy, kiedy naprawdę nie goni nas czas, bo trzeba zwolnić obiekt. Jeśli ktoś może pomóc, to kontakt do INGENIUM znajdziecie na pewno na stronach musicalu.

    • 20 0

    • oto odpowiedź (4)

      Władze miasta wspierają zespół Don don, w którym dzieci śmiesznie ruszają ustami śpiewając z playbacku, co bardzo żenująco wygląda. I daleko im do tańca. Może trzeba mieć znajomości?

      • 5 2

      • Jest pan żałosny (3)

        Dzici nie spiewaja z playbacku jak pan moze tak mowic gdayby pan wiedzial ile poswiecili na to czasu energi i pracy proby byly zawsze kiedy bylo mozna plus nauka w domu to oburzajace ze pan tak mowi a taniec moim zdaniem byl rewelacujny widac ze wlozyli w to cale swoje serce

        • 0 4

        • Pan powyżej...

          chyba miał na myśli zespół Don Don a nie ten powyżej opisywany ;)

          Co do samego Don Don nie znam więc się nie wypowiem, ale wspieranie Don-dona to żadna wymówka. Kasy na wieszanie Lenina jakoś im nie brakowało.

          • 3 0

        • (1)

          Zachwycony widzu, czytaj ze zrozumieniem!!! Twój poprzednik pisze o zespole Dondon, który faktycznie jest mierny. A nie o spektaklu.
          A co do playbacku. To w spektaklu byłe chyba dwie piosenki z paybacku?

          • 2 2

          • ...

            z tego co zauwazylem piosenki w spektaklu trudne pytania nie byly z playbecku

            • 4 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Mikołaj Trzaska, muzyk jazzowy pochodzący z Gdańska, od kilku lat komponuje muzykę filmową dla: