• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Studium zła. Reportaż Katarzyny Włodkowskiej "Na oczach wszystkich"

Magdalena Raczek
22 lutego 2023 (artykuł sprzed 1 roku) 
Opinie (42)
Książka reporterska Katarzyny Włodkowskiej powstawała ponad 4 lata. "Na oczach wszystkich" to lektura wyjątkowa i obowiązkowa. Książka reporterska Katarzyny Włodkowskiej powstawała ponad 4 lata. "Na oczach wszystkich" to lektura wyjątkowa i obowiązkowa.

Można by powiedzieć, że tych wydarzeń nie da się opisać słowami, gdyby nie to, że autorka reportażu "Na oczach wszystkich" właśnie tego dokonała. Ale nie jedynie tego. Bo Katarzyna Włodkowska nie tylko opisała tę historię, ale uczyniła znacznie więcej. Przeprowadziła drobiazgowe śledztwo, oddała głos wszystkim tym, którzy mieli ze sprawą do czynienia, ukazała temat wieloaspektowo i wielowymiarowo, a ponadto z wielkim talentem i reporterską klasą nie pozwoliła sobie na ocenę nikogo. Książka została uznana przez nas za jedną z najważniejszych książek 2022 roku. To po prostu lektura obowiązkowa.



Z Katarzyną Włodkowską będzie się można spotkać i porozmawiać w najbliższy czwartek 23 lutego w Sopotoce o godz. 18. Wstęp wolny.

Artykułem tym otwieramy nowy cykl - "Lektury obowiązkowe. Kontrowersyjne i ważne książki z Trójmiasta". Będziemy w nim pisać o książkach mocnych, wzbudzających emocje, ważnych z jakiegoś powodu, i takich, obok których nie da się przejść obojętnie. Polecamy tu książki nowe, ale i te z ostatnich kilku lat, które wywołały polemiki i odbiły się echem w środowisku.

Rekomendacja



- "Na oczach wszystkich" to przejmujący reportaż, efekt dziennikarskiego śledztwa Katarzyny Włodkowskiej, opisujący historię kobiety więzionej przez męża w piwnicy i "udostępnianej" jego kumplom. Gdy sprawa wyszła na jaw, prokuratura nie uwierzyła maltretowanej kobiecie. Włodkowska odtwarza mechanizm przemocy i zadaje niewygodne pytania o to, na ile jesteśmy społecznie wrażliwi na przemoc zza ściany i czy często odwracamy od niej oczy - rekomenduje Dagny Kurdwanowska, zastępczyni kierownik w Sopotece.

Top 5 najważniejszych książek 2022 roku



Brak słów na opisanie zła



"Na oczach wszystkich" Katarzyna Włodkowska "Na oczach wszystkich" Katarzyna Włodkowska
Wstrząsająca, przerażająca, szokująca, niewiarygodna, straszna, nieprawdopodobna, potworna, niepojęta, porażająca, tragiczna, koszmarna, poruszająca, chwytająca za gardło. To tylko kilka określeń, którymi mogłabym opisać historię, którą w swojej książce ukazuje Katarzyna Włodkowska, choć i tak nie oddawałyby jej sedna.

I tak, jak sobie pozwoliłam na te przymiotniki i przysłówki - czego jak ognia unika większość reporterów i reporterek - podobnie mogę pozwolić sobie na ocenę, której również nie uświadczymy u autorki. Ocenę nie tylko samej książki, do czego zobowiązuje mnie recenzja, ale i tego, co w niej zostało opisane. Tak naprawdę po lekturze oskarżenia same cisną się na usta, choć bezpośrednio w książce nie padają. Ale zacznijmy od początku.

Dom zły i sprawa "polskiego Fritzla"



Wszystko zaczęło się od głośnego reportażu prasowego "Dom zły" z 2017 roku, w którym Włodkowska opisała "polskiego Fritzla". Sprawa wstrząsnęła całą Polską. Autorka została wtedy nominowana do wszystkich najważniejszych konkursów i zdobyła nagrodę Grand Press 2017 w kategorii "Reportaż prasowy". Wyróżnienie to nie zakończyło jednak jej pracy nad tą sprawą. W kolejnym reportażu ujawniła, kim byli pozostali gwałciciele Ewy (ponieważ mąż zapraszał do "współudziału" swoich braci i kolegów). Wkrótce po publikacji trafili oni do aresztu, a w 2020 roku zakończył się ich proces i zostali skazani na więzienie.

Wydawnictwa z Trójmiasta


Mówi się, że nie było w ostatnich latach głośniejszej historii. Pytanie, czy w ogóle w naszym kraju była kiedykolwiek sprawa ukazująca tak potworne okrucieństwo? Mariusz, nazwany przez media "polskim Fritzlem", bo podobnie jak austriacki oprawca (zwany też potworem z Amstetten) przez dwa lata więził żonę w piwnicy. Bił i gwałcił. Gwałcił ją również z kolegami i braćmi. Znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Molestował i wykorzystywał seksualnie również córki. Kiedy wyszło to na jaw, nikt kobiecie nie uwierzył. Na czele z prokuraturą, która trzykrotnie oddalała sprawę.

Recenzje książek z Trójmiasta



Katarzyna Włodkowska Katarzyna Włodkowska

Znieczulica instytucji i społeczności



Katarzyna Włodkowska pracowała nad tą książką ponad cztery lata. Jej premiera miała miejsce pod koniec września ubiegłego roku i została wydana nakładem wydawnictwa Wielka Litera. Muszę przyznać, że jest to odczuwalne w lekturze, dlatego warto tu podkreślić rolę wydawcy, który zaufał autorce i dał jej tyle czasu i odpowiednią przestrzeń na stworzenie swojego dzieła. Brak pośpiechu, skrupulatność w zbieraniu materiału, drobiazgowe rozmowy ze "świadkami", dochodzenie do kolejnych tropów, wielotorowe szukanie źródeł motywacji oprawcy, zanurzanie się w historię rodziny i społeczności kaszubskiej, konsultacje ze specjalistami. Odnieść można wrażenie, że Włodkowska zrobiła dosłownie wszystko, co można było zrobić.

Jak sama tłumaczyła, zależało jej na ukazaniu wielu wymiarów przedstawionej historii i poznaniu kontekstów, które pomogłyby zrozumieć, co się wydarzyło i dlaczego. Ale czy w ogóle da się to racjonalnie wyjaśnić? Reportażystka stawia kluczowe pytanie: czy rodzina i sąsiedzi wiedzieli? Tytuł książki jest bardzo wymowny i mówi sam za siebie. "Na oczach wszystkich" to reportaż oparty na dowodach, relacjach i rozmowach z prokuratorami, policjantami, psychologami i osobami z najbliższego otoczenia sprawcy.

To opowieść o tym, jak się rodzi zło i skąd bierze się znieczulica instytucji, które powinny chronić i wspierać (pomoc społeczna, policja, prokuratura), a zawodzą, ale też w nas - lokalnej społeczności i ludzi obok, którzy nie reagują na żadne sygnały. Dlaczego odwracamy głowę? Dla mnie o tym jest ta książka - o tym, że jako społeczeństwo zawiedliśmy. Zawiedliśmy Ewę i jej dwie córki: Alicję i Wiktorię, które spotkało tyle niewymownego zła, że wielu z nas nawet nie umie sobie tego wyobrazić. One to przeżyły.


"Zabiję cię i zakopię za domem"



Tragiczna historia Ewy zaczyna się w 2005 roku, gdy w sylwestra wprowadza się do nieukończonego domu Mariusza na kaszubskiej wsi, gdzie wodę czerpie się ze studni, toaleta stoi na podwórku, a zamiast ogrzewania jest kuchnia na węgiel. Przyszły mąż ma ośmioro rodzeństwa i jest najmłodszym, "ukochanym synkiem mamusi". Razem z matką w starym poniemieckim domu naprzeciwko (na tym samym podwórku) mieszka dorosły bratanek Mirka i trzech braci, w tym jeden z żoną i dziesięciorgiem upośledzonych dzieci. Reszta nie utrzymuje z nimi kontaktu. Żyją z gospodarstwa i pracy dorywczej. Piją.

Niemal wszyscy zgodnie zeznawali, że nie wiedzieli o niczym. Nie wiedzieli, nie widzieli, nie słyszeli. Tego, że Mariusz bił Ewę (nawet wtedy, gdy była w ciąży), oskarżał o zdrady, zmuszał do współżycia (nawet gdy była w połogu), ubezwłasnowolnił ją (zabrał jej telefon, zabraniał jeść). W końcu zamknął Ewę w ciemnej piwnicy bez okien, światła, łóżka i toalety. Jedzenie dawał jej do miski jak psu, przy tym ją gwałcił i bił na oczach dziecka. Starsza córka też zmuszana była do bicia matki. Druga leżała w tym czasie w pokoju z zaklejoną czarną taśmą buzią, żeby nie było słychać jak krzyczy. Gdy Mariusz wypuszczał Ewę, żeby ugotowała dzieciom i posprzątała, straszył: "Piśniesz, głupia kurwo, słówko, zabiję cię i zakopię za domem." Gwałcona była też przez kolegów i braci męża, od których Mariusz brał za to po 20 złotych.

Nie ma świadków, nie ma zbrodni?



Ewa uciekła po niemal dwóch latach spędzonych w piwnicy. Później okazało się, że Mariusz molestował też córki i wykorzystywał je seksualnie. To tylko wycinek tej historii. Katarzyna Włodkowska w książce historię Ewy opowiada w szerszym kontekście. Szuka przyczyn w historiach rodzinnych, w historii Kaszub i Kaszubów oraz tej ziemi. Przede wszystkim jednak robi to tak, że bohaterka odzyskuje swoją godność. Po lekturze już nie będziemy pytać, dlaczego nie uciekła wcześniej? Dlaczego nie poprosiła nikogo o pomoc? Dlaczego nic nie zrobiła?

Będziemy za to pytać o to, dlaczego nikt jej nie pomógł? Tragedia Ewy jest dla autorki swego rodzaju zapalnikiem do tego, by poszukać winnych tego, co się stało. Nawet jeśli ich nie nazwać po imieniu, to wskazać ich palcem. Są nimi oczywiście Mariusz i pozostali gwałciciele. Ale współwinnych jest znacznie więcej. Kto? Długo by wymieniać.

Rodzina Mariusza, zwłaszcza jego matka, sąsiedzi, może nawet cała wieś? Pomoc społeczna, prokuratorzy, kuratorzy, policjanci, bo "interes społeczny nie przemawiał za kontynuowaniem ścigania z urzędu". Prokuratura Rejonowa w Pucku i Sąd Rejonowy w Wejherowie w tej sprawie popełniły kardynalne błędy, które przyczyniły się do skrzywdzenia kolejnych osób. W trakcie śledztwa okazało się, że Mariusz bił i gwałcił także konkubinę, z którą związał się po odejściu Ewy, oraz znęcał się nad jej ośmioletnim synem. Prawdopodobnie molestował także jego.

"Tutaj się nie dzwoni na policję"



Kaszubska wieś, 30 domów, problemy z alkoholem i bezrobocie. Jak powiedziała jedna z mieszkanek: "Tu się nie dzwoni na policję". Panuje patriarchat, a z problemami idzie się co najwyżej do księdza. Zdania ojca i męża się nie podważa. Jak zeznała jedna z kobiet: "Bił mnie i zmuszał mnie do seksu. Jak to w małżeństwie". Potem okaże się jeszcze, że jak powie Mariusz "my się tu dzielimy" - "dzielą się" żonami, a dzieci w jednym małżeństwie są różnych ojców.

Autorka jednak nawet w tych momentach unika ocen i oskarżeń. Podkreśla też, że zdarzyło się to na kaszubskiej wsi, ale mogło gdziekolwiek indziej, mówi: "Takie rzeczy mogą zdarzyć się wszędzie". Wskazuje pewne podobieństwa w życiu zamkniętych małych społeczności, w których panują podobne warunki życiowo-bytowe. Odsyła nas również do historii i kultury Kaszub i Półwyspu Helskiego, które dają szerszą perspektywę i źródło tego, skąd w tych rejonach tyle porażających historii.

Z życia reportera



"Na oczach wszystkich" ma jeszcze jeden niezwykle ważny wymiar. Autorka zdecydowała się również na odsłonięcie siebie i swoich słabości. Pokazuje, jak wygląda życie reportera, jak bardzo jest się nieprzygotowanym na stawianie czoła takim tematom. Jak reporter sam przeżywa traumę, pisząc o traumie. Dziennikarz, który rozmawia ze świadkami lub ofiarami tragicznego zdarzenia, jest narażony na powstanie u niego traumy wtórnej charakteryzującej się takimi samymi objawami jak w przypadku zespołu stresu pourazowego (PTSD z ang. Posttraumatic Stress Disorder). Podobną sprawę opisywała m.in. Grażyna Jagielska - żona słynnego polskiego reportera wojennego, Wojciecha Jagielskiego.

Tak bardzo jak nie chciałam czytać tej książki, tak samo teraz nie chciałabym pisać jej recenzji. Jednak nie można przejść obok tej publikacji obojętnie. Jak już wspomniałam w rankingu Top 5 najważniejszych książek 2022 roku, reportaż Włodkowskiej to według mnie zdecydowanie książka roku - pozycja wyjątkowa, wybitna. Napisana niemal szeptem, bez prowokowania. To mocne uderzenie, które z jednej strony sprawia, że nie można się od lektury oderwać, a z drugiej chciałoby się ją rzucić w kąt i tego nie czytać, nie wiedzieć. Odwracanie głowy w tym przypadku jednak nie wchodzi w grę. Musimy stanąć twarzą w twarz z tym, co się wtedy wydarzyło i nadal wydarza każdego dnia, choć już gdzie indziej i komu innemu... Książka Włodkowskiej to po prostu lektura obowiązkowa.

Książkę można kupić w kameralnej księgarni stacjonarnej Sztuka Wyboru w cenie 44,99 zł oraz w okazyjnej cenie używany egzemplarz w antykwariacie Tezeusz, a znajdziecie ją tutaj.

Katarzyna Włodkowska (ur. 1979) - reporterka "Dużego Formatu", była wieloletnia dziennikarka trójmiejskiej "Gazety Wyborczej". Za reportaż "Dom zły", opowiadający o "polskim Fritzlu", została nominowana do wszystkich najważniejszych nagród dziennikarskich i zdobyła prestiżową Grand Press 2017 w kategorii "Reportaż prasowy". Inny tekst Katarzyny Włodkowskiej - o pierwszej polskiej zakonnicy, która pozwała swoje zgromadzenie - został przedrukowany przez magazyn "Reportagen", ukazujący się na rynku niemieckim, austriackim i szwajcarskim. Wcześniej "Reportagen" opublikował reportaże tylko dwóch polskich autorów.
W kwietniu 2018, podczas Festiwalu Wrażliwego, nagrodzono ją za cykl tekstów o przemocy wobec kobiet. W tym samym czasie zdobyła nominację do Nagrody "Newsweeka" im. Teresy Torańskiej w kategorii ""ajlepszy materiał dziennikarski" za reportaż o nieprawidłowościach w szkołach baletowych. Jest też współautorką materiału (z Katarzyną Surmiak-Domańską), ujawniającego, że Marek Lisiński, założyciel Fundacji "Nie Lękajcie Się", walczącej z kościelną pedofilią, wyłudził od jednej z ofiar pieniądze i sam nigdy nie był molestowany. Tekst ten został wytypowany do Nagrody im. Dariusza Fikusa w kategorii "Dziennikarstwo najwyższej próby". W 2020 roku ponownie znalazła się w finale konkursu Grand Press. Nominowany reportaż opowiadał o zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Wydarzenia

Spotkanie z Katarzyną Włodkowską

spotkanie

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (42)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki (1 opinia)

(1 opinia)
20 zł
spotkanie, wystawa, warsztaty

Kultura ludowa Pomorza Gdańskiego

wystawa

Wystawa "Kajko, Kokosz i inni"

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku odbył się pierwszy pokaz "Pierścienia Nibelunga" w Gdańsku?

 

Najczęściej czytane