Wiadomości

stat

Stradivarius dzisiaj kojarzy się z ciuchami. Wywiad z Adamem Bałdychem

Ludzie tu fajnie ze sobą pracują, mają też więcej czasu niż muzycy w Warszawie. Dzięki temu mogą dać sztuce jakość. Jak wszystko się dzieje zbyt szybko, to jakość umyka - mówi Adam Bałdych.
Ludzie tu fajnie ze sobą pracują, mają też więcej czasu niż muzycy w Warszawie. Dzięki temu mogą dać sztuce jakość. Jak wszystko się dzieje zbyt szybko, to jakość umyka - mówi Adam Bałdych. fot. Gregor Hohenberg

- Mieszkam na Starym Mieście otoczony knajpkami i muzyką jazzową. Odwiedzam jamy w Bruderschafcie i Lawendowej. Jestem pod wrażeniem jak tu chłopaki grają, jaką mają energię i brzmienie - mówi Adam Bałdych, światowej sławy skrzypek jazzowy, który rok temu osiedlił się w Gdańsku. Jego koncert z Helge Lien Trio w Starym Maneżu odbędzie się 21 października.



Borys Kossakowski: Od roku mieszkasz w Gdańsku. Jak ci się tu żyje?

Adam Bałdych: Mieszkam na Starym Mieście otoczony knajpkami i muzyką jazzową. Odwiedzam jamy w Bruderschafcie i Lawendowej. Jestem pod wrażeniem jak tu chłopaki grają, jaką mają energię i brzmienie. Zaczynam też poznawać środowisko. Ale przyznaję, że dużo podróżuję, więc bywam w Gdańsku niezbyt często.

Jak to się stało, że się przeniosłeś do Gdańska?

Zawsze miałem ochotę tu pomieszkać. Moi rodzice studiowali w Gdańsku, moje dwie starsze siostry tu się urodziły. Znam Gdańsk z opowieści rodziców, którzy tu mieszkali. Teram mam okazję to wszystko sprawdzić na własnej skórze, bo moja narzeczona, Karina Srocka, studiuje na Akademii Muzycznej wokal jazzowy.

Z Trójmiasta pochodzi także Leszek Możdżer, który, tak jak ty, wydaje w niemieckiej wytwórni ACT. Będzie jakiś wspólny projekt?

Z Leszkiem grałem na festiwalu Era Nowe Horyzonty w trio z Larsem Danielssonem pięć lat temu. Właśnie po tej współpracy Leszek mnie polecił Siggiemu Lochowi, szefowi ACT-u. Także mam Leszkowi do spłacenia dług wdzięczności. A czy będzie coś jeszcze? Planów jest bardzo dużo i cudownych ludzi na świecie jest mnóstwo. Czasem aż trudno podjąć decyzję, z kim współpracować.

Adam Bałdych zagra z Helge Lien Trio w Starym Maneżu 21 października.
Adam Bałdych zagra z Helge Lien Trio w Starym Maneżu 21 października. fot. Gregor Hohenberg
Jak postrzegasz Gdańsk na tle Polski, jeśli chodzi o muzykę?

Dużo się tu dzieje, a Wrzeszcz wyrasta na bardzo mocne centrum - Żak, Stary Maneż i Stary Browar - to naprawdę robi wrażenie. Mam wrażenie, że mieszkańcy Gdańska mają zakorzenione poczucie wolności. Artyści sięgają po nowe środki wyrazu, po improwizacje. Ludzie tu fajnie ze sobą pracują, mają też więcej czasu niż muzycy w Warszawie. Dzięki temu mogą dać sztuce jakość. Jak wszystko się dzieje zbyt szybko, to jakość umyka.

Masz 29 lat, a już od kilku lat jeździsz po całym świecie koncertując, poznając nowych ludzi. To zupełnie inne życie niż przeciętnego rówieśnika. Masz czas na życie prywatne?

Moje życie poświęciłem muzyce. Robię to od wielu lat i chyba znalazłem na to wszystko sposób. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę to robić - chciałem, żeby to tak wyglądało jak teraz. Biorę życie takie, jakie jest - z pozytywami i trudnościami. Karina sama śpiewa i rozumie taki sposób na życie. Z kumplami trzymam kontakt na odległość. A jak już się spotykamy, to zapominam o muzie i gadamy do rana. Nauczyłem się korzystać z czasu jak się da. Inwestowałem w moją sztukę bardzo dużo czasu. Dzisiaj się dużo dzieje, ale to efekt tych inwestycji właśnie.

Nosisz na piersi medalik z Matką Boską, ale twój image jest daleki od konserwatywno-chrześcijańskiego.

Wiara jest dla mnie niezwykle ważna, ale nie jestem ortodoksyjny. Potrafię ją łączyć z rock'n'rollem. Staram się zachować balans. Brać to, co istotne. Duchowość, w wielu wymiarach, jest dla mnie ważna i daję temu wyraz w muzyce. Zresztą - dotyczy to całego życia.

Skrzypce to wymagający instrument. Dużo ćwiczysz?

Potrzebuję podtrzymywać taką formę, żeby skrzypce nie stawiały mi żadnych ograniczeń. Żebym mógł zagrać wszystko, co chcę. Forma spada, to mam wrażenie, jakbym tracił dostęp do części zasobów słownictwa. To strasznie frustrujące i od razu mnie pcha do ćwiczeń.

Skrzypce to instrument, który się kojarzy z astronomicznymi cenami za egzemplarze Stradivariusa. Też masz taki drogi instrument?

Ludzie teraz kojarzą bardziej Stradivariusa z ciuchami (śmiech). Moje skrzypce nie były aż tak drogie. Ale kiedy wziąłem je do ręki od razu poczułem, że one potrafią zarówno krzyczeć, jak i cicho zapłakać - dokładnie tak jak chcę. Muszę przyznać też, że traktuję instrument w dość bezczelny sposób. Moje skrzypce są obdrapane, wyciskam z nich wszystko, co się da. Szkoda by było tak traktować Stradivariusa.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (11)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

15

grudnia

Actus Humanus Gdańsk,

15

grudnia

Menażki - Studenckie Spotka... Gdańsk, Wydział Nauk Społecznych UG

28

grudnia

Filmowe podsumowanie roku 2018 Gdańsk, Kino Watra

Rozrywka

Alternatywny jarmark gwiazdkowy z rękodziełem i piwem
Alternatywny jarmark gwiazdkowy

Kulinaria

Szef kuchni z gwiazdkami Michelin otworzy lokal w Gdańsku
Szef z gwiazdkami Michelin w Gdańsku
Alternatywny jarmark gwiazdkowy z rękodziełem i piwem
Alternatywny jarmark gwiazdkowy

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów