Spektakl o falowcu online. Premiera "Betonu" Teatru Miniatura

"Beton" jest spektaklem o budynku i o ludziach, którzy w nim żyją. Twórcom z Teatru Miniatura udało się to pogodzić z pomysłową techniką realizacyjną i teatrem lalkowym.
"Beton" jest spektaklem o budynku i o ludziach, którzy w nim żyją. Twórcom z Teatru Miniatura udało się to pogodzić z pomysłową techniką realizacyjną i teatrem lalkowym. fot. Piotr Pędziszewski / Teatr Miniatura

Rejestracje spektakli trójmiejskich teatrów mogliśmy już oglądać w sieci dziesiątki razy. Miejski Teatr Miniatura poszedł jednak o krok dalej i jako pierwszy przygotował premierę online swojej najnowszej produkcji "Beton" na podstawie książki "Latawiec z betonu" Moniki Milewskiej. Ciekawy w zamyśle i wykonaniu spektakl trafi do bieżącego repertuaru teatru. Teraz za darmo dostępny jest w internecie.



Kalendarz aktualnych wydarzeń online


Nie sposób o przedsięwzięciu powstałym w ramach Sceny Inicjatyw Aktorskich (niskobudżetowych produkcji zaproponowanych dyrekcji teatru przez artystów Miniatury) powiedzieć, że to monodram lub one man show, chociaż na scenie widzimy tylko jednego aktora Wojciecha Stachurę, który wciela się zarówno w Inżyniera - głównego bohatera spektaklu - jak i we wszystkie postaci epizodyczne.

Adaptacją książki Moniki Milewskiej (za którą otrzymała ona Pomorską Nagrodę Literacką "Wiatr od morza") i reżyserią przedstawienia zajął się dyrektor Miniatury Michał Derlatka. Puszczone z offu głosy rozmaitych bohaterów oprócz Wojciecha Stachury należą do Zofii Bartoś, Edyty Janusz-EhrlichPiotra Srebrowskiego. Jednak to Wojciech Stachura jest sercem całego przedsięwzięcia.

Główny bohater, inżynier falowca, spotyka w kolejnych klatkach bardzo barwnych mieszkańców, wśród nich wiejską babę, która wprowadziła się do falowca wraz z całym gospodarstwem.
Główny bohater, inżynier falowca, spotyka w kolejnych klatkach bardzo barwnych mieszkańców, wśród nich wiejską babę, która wprowadziła się do falowca wraz z całym gospodarstwem. fot. Piotr Pędziszewski / Teatr Miniatura
Wraz z Inżynierem, który zaprojektował falowiec i jest jednym z jego mieszkańców, wędrujemy przez kolejne klatki i segmenty budynku. Inżynier zapuszcza się w coraz odleglejsze obszary budynku nie tylko po to, by połechtać ego, doglądając swojego dzieła. Wycieczki te szybko okazują się brutalną konfrontacją z rzeczywistością, odbywającą się w czasie i przestrzeni.

Filmy, książki, teledyski. Tak falowiec inspiruje artystów



Główny bohater szybko odkrywa, że wraz z kolejnymi klatkami i segmentami przenosi się w przyszłość. Jego segment I, klatka A tkwi w głębokiej komunie w 1975 r. Jednak w kolejnych klatkach czas płynie inaczej - gdzieś już wybrano papieża Polaka, gdzie indziej rozpoczęły się powszechne strajki w zakładach pracy, a na Igrzyskach olimpijskich w Moskwie "nasi pokazali Ruskom wała".

Twórcy spektaklu zadbali o to, by oprócz samej fabuły książki "Latawiec z betonu" było dowcipnie i groteskowo - jak podczas sceny na korytarzu z butelką mleka w roli głównej.
Twórcy spektaklu zadbali o to, by oprócz samej fabuły książki "Latawiec z betonu" było dowcipnie i groteskowo - jak podczas sceny na korytarzu z butelką mleka w roli głównej. fot. Piotr Pędziszewski / Teatr Miniatura
Jeszcze gdzie indziej trwa stan wojenny i na galerii falowca spotkać można milicjantów, którzy najpierw biją, a potem pytają, o co chodzi. Ktoś inny sprzedaje anteny satelitarne i na wyprzedaży garażowej oferuje wszelki sprzęt audiowizualny. Ponadto Inżynier mierzy się z konsekwencjami swoich czynów - rozmawiając z kolegą czy córką, odkrywa, jaki wpływ na ich życie mają jego decyzje.

Falowiec wydaje się być żyjącym własnym życiem samodzielnym organizmem. Z jednej strony fascynującym swoją odmiennością, z drugiej przerażającym, jak odsłonięte galerie, z których skaczą samobójcy. Projektant tego gigantycznego budynku słyszy przede wszystkim lament jego mieszkańców, którym przeszkadza winda zatrzymująca się na co drugiej klatce lub krzywe ściany w jego perle modernizmu lat 70.

Sercem przedsięwzięcia jest aktor Wojciech Stachura, nie tylko jedyny aktor występujący w niemal wszystkich rolach, ale też twórca oryginalnych, ciekawych lalek i laleczek.
Sercem przedsięwzięcia jest aktor Wojciech Stachura, nie tylko jedyny aktor występujący w niemal wszystkich rolach, ale też twórca oryginalnych, ciekawych lalek i laleczek. fot. Piotr Pędziszewski / Teatr Miniatura
Reżyser Michał Derlatka w bardzo inteligentny sposób aranżuje całą przestrzeń oglądaną z perspektywy ciasnego mieszkania Inżyniera, w którym znajduje się zamknięta wielofunkcyjna meblościanka i makieta falowca. Bohater trafiając na kolejne klatki i segmenty, wciąż znajduje się w tej przestrzeni - inaczej oświetlonej i dzięki licznym otwieranym szafkom oraz pomysłowym lalkom (czasem to projekcja na ścianie lub jakimś przedmiocie, np. na poduszkach, czasem miniaturowa laleczka wystrugana w drewnie, animacje na kartonie zakładanym przez Stachurę na głowę albo ubranie na wieszaku). Bywa, że to lalka "gra" Inżyniera, a Stachura wciela się w któregoś z bohaterów.

Świetnie w tę przestrzeń wpisują się animacje Sebastiana Łukaszuka oraz scenografia przygotowana przez Wojciecha Stachurę (autora wszystkich lalek i laleczek w spektaklu) w konsultacjach z Beniaminem Straszewskim. O udźwiękowienie przedstawienia zadbali Sarapata Sound Workers, a piosenki (m.in. o mleku) wykonała Marta Złakowska. Zestaw realizatorów uzupełnia reżyser światła Maciej Iwańczyk.

O teatralną jakość, tempo i dramaturgię zadbał reżyser Michał Derlatka, który chętnie przeskalowuje przestrzeń spektaklu i jego bohaterów.
O teatralną jakość, tempo i dramaturgię zadbał reżyser Michał Derlatka, który chętnie przeskalowuje przestrzeń spektaklu i jego bohaterów. fot. Piotr Pędziszewski / Teatr Miniatura
Dzięki ich zaangażowaniu oraz nietypowej pracy kamery w kwadratowym, wąskim kadrze - obserwujemy bardzo ciekawe zmagania projektanta falowca ze swoim dziełem, które w opinii jego mieszkańców nie jest wcale piękne ani tak funkcjonalne, jakby życzył sobie jego twórca. Wierna adaptacja książki Moniki Milewskiej posłużyła twórcom "Betonu" do pokazania możliwości teatru lalkowego, który w połączeniu z inscenizacyjnym dowcipem, zabarwionym ironią i groteską, daje zaskakująco dobre rezultaty.

Teatr znów przenosi się do sieci



Bardzo naturalnie w niezwykle trudnej roli everymana wypada Wojciech Stachura, który nie tylko bardzo dobrze czuje materię sceny, ale też przestrzeń filmową i od początku do końca wytrzymuje szalone tempo spektaklu. Tym bardziej ciekawi, jak przedstawienie funkcjonować będzie w bezpośrednim kontakcie z publicznością, na której śmiało zasiąść mogą nastolatki i osoby dorosłe.

Opinie (12) 2 zablokowane

  • I bardzo dobrze.

    • 1 0

  • (1)

    Nie wiem czy wiecie, ale w mieszkaniówce zaczyna się powrót do "wielkiej płyty". Koszta i czas zbudowania budynku względem "tradycyjnych metod" to ponoć 1/3 mniej wzgledem użycia pustaków i karton gipsu. Mimo wieści o zdecydowanej poprawie jakości tychże prefabrykatów względem tego czym dysponowano 50 lat temu przy masowej produkcji która miała zaspokoić potrzeby budowy milionów mieszkań i całych dzielnic, to jednak zastanawia mnie prognozowana długość bezpiecznej eksploatacji tego typu konstrukcji, wszak deweloperka jednak to deweloperka....;)

    Jeśli chodzi o sprawe układu przestrzennego to zdecydowanie wygrywa "ten zły komunistyczny". Mimo wciśniecia tysięcy mieszkanców na stosunkowo małym obszarze nie brakowało tam zieleni, nie stłaczano budynków tak jak obecnie- czyli okno w okno, nie brakowało szkół oraz przedszkoli, więc takie Przymorze, mimo średnich walorów estetycznych samych budynków to rzeczywiscie przemyślana i samowystarczalna dzielnica ze wszystkim pod ręka, gdzie zdecydowanie "funkcjonalność" tego typu dzielnic nokautuje w pierwszej rundzie porównania te wszystkie bezwładnie porozrzucane "apartamenty" bez kuchni na szadółkowych wzgórzach i innych dalekich Ujeściskach.

    No i przede wszystkim blisko było do klubów studenckich, zeby chodzic na polowania do Xsa lub Ygreka;)

    Pozdrawiam Makumba z Erazmusa 25cm!

    • 18 3

    • Z czystej ciekawości...

      Kto obecnie buduje z wielkiej płyty?

      • 1 0

  • Bibliofil

    Czytałem książkę , polecam

    • 7 0

  • winda zatrzymująca się na co drugiej klatce :) ?? No super chetnie sie przejade :) A moze to tam jest kolejka linowa ?

    • 2 10

  • Nuda. (3)

    Zero inwencji, gdyby nie fenomenalna powieść tego spektaklu nie dałoby się oglądać. Amatorszczyzna totalna, co tylko rejestracja wideo obnażyła

    • 3 15

    • powieść to totalana amatorszczyzna, na szczeście z tego badziewia dało się coś wyciągnąć. (1)

      • 1 3

      • Literacko powieść

        to rzeczywiście II-III liga. Sama jednak idea, pomysł, aby opowiedzieć o tym niezwykłym budynku, jego mieszkańcach, aspektach socjologicznych falowca jest ciekawa.
        Spektakl przeciętny, ale zastanawiam się, dlaczego teatry tak właśnie nie funkcjonują. Płatny dostęp do spektaklu i nie będzie trzeba prosić wujka Glińskiego o pieniążki.

        • 1 0

    • Fenomenalna powieść...

      To trochę brawurowa opinia. Pomysł, temat utworu - jak najbardziej. Wykonanie - kółko literackie w prowincjonalnym liceum...

      • 2 2

  • Brawo

    Świetnie zagrany spektakl!

    • 8 1

  • Myślałam , że to o BRG.

    • 1 0

  • Ale chłop prawdę mówi w tym spektaklu.

    Jeszcze w latach 80 trzymali tam kury na balkonie . Całe wsie tam przesiedlano .

    • 1 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu

Sprawdź się

Sprawdź się

Patronką którego trójmiejskiego teatru jest Agnieszka Osiecka?