Wiadomości

Podsumowanie festiwalu All About Freedom

"Re-wolt" to spektakl-performance na czwórkę aktorów, którzy deklamując tekst sztuki Anny Wojnarowskiej, wykonują abstrakcyjne, niespodziewane czynności.
"Re-wolt" to spektakl-performance na czwórkę aktorów, którzy deklamując tekst sztuki Anny Wojnarowskiej, wykonują abstrakcyjne, niespodziewane czynności. Grzegorz Mehring / archiwum ECS

Zakończyła się tegoroczna, filmowo-teatralna edycja gdańskiego festiwalu All About Freedom. Zmieniona formuła wymaga jednak dopracowania.



W surowej, pozbawionej scenografii przestrzeni Instytutu Sztuki Wyspa, gdzie odbyła się premiera spektaklu, aktorzy wykonują różne zadania ruchowe (na pierwszym planie aktorka i zarazem autorka tekstu, Anna Wojnarowska).
W surowej, pozbawionej scenografii przestrzeni Instytutu Sztuki Wyspa, gdzie odbyła się premiera spektaklu, aktorzy wykonują różne zadania ruchowe (na pierwszym planie aktorka i zarazem autorka tekstu, Anna Wojnarowska). fot. Grzegorz Mehring / archiwum ECS
Tegoroczny All About Freedom trwał ponad tydzień. W porównaniu do poprzednich , program 6. edycji był znacznie uboższy. Główny nacisk położono na projekcje filmowe, których w gdańskim Multikinie wyświetlono aż piętnaście.

Jak co roku łączyła je tematyka szeroko pojętej wolności. I tak np. najnowszy film Xaviera Dolana "Na zawsze Laurence" w teledyskowej konwencji opowiadał o codziennym życiu transseksualisty, "Raj: Wiara" Ulricha Seidla w dosadny sposób pokazywał ludzkie życie zdeterminowane religią, a "Kumare. Guru dla każdego" był zabawną opowieścią o potrzebie kogoś, kto poprowadziłby nas przez życie za rękę. Większości projekcji towarzyszyły również momentami ciekawe dyskusje.

Organizator, Europejskie Centrum Solidarności, filmy dobrał ciekawie. Na pochwałę zasługuje wyodrębnienie bloku poświęconego wojnie, z poruszającymi filmami: "Wiedźma wojny" Kima Nguyena o wojnie w Afryce widzianej oczami dziecka oraz pokazującym kulisy życia w wojskowej bazie w Afganistanie "Armadillo. Wojna jest w nas" Janusa Metza Pedersena. Atrakcją części filmowej był przedpremierowy pokaz trzymającego w napięciu "Ostatniego piętra" Tadeusz Króla.

6. edycję AAFF uważam za:

udaną 25%
przeciętną 23%
nieudaną 52%
zakończona Łącznie głosów: 65
To jednak za mało, aby AAFF wyróżniał się na tle innych, podobnych imprez filmowych, których w Polsce są dziesiątki. Jeśli ktoś szukał odtrutki na codzienny repertuar kinowy, na AAFF ją znalazł. Nie znalazł jednak ekskluzywnych i premierowych projekcji filmowych, którymi taka impreza mogłaby się chwalić. To należy zmienić.

Zabrakło również - tak lubianej przez festiwalową publiczność - części muzycznej. Organizatorzy zrezygnowali z niej świadomie, ponieważ według nowej koncepcji na festiwal zamawiane będą premierowe projekty muzyczne poświęcone tematyce wolności. W tym roku jednak nie udało się podjąć współpracy z żadnym muzykiem.

Udało się natomiast zrealizować premierę sztuki "Re-Wolt", która okazała się wartościowym dopełnieniem tegorocznego festiwalu. Spektakl Weroniki Szczawińskiej to koprodukcja Europejskiego Centrum Solidarności i Instytutu Teatralnego im. Raszewskiego w Warszawie, kierowanego przez doskonale znanego w Trójmieście Macieja Nowaka.

Przedstawienie przybliża historię niedawno wyburzonych warszawskich Zakładów Wytwórczych Lamp Elektrycznych i Rtęciowych im. Róży Luksemburg. Autorka tekstu i zarazem aktorka spektaklu, Anna Wojnarowska, zrekonstruowała "codzienne życie" wytwórni na podstawie anonimowych wypowiedzi jej byłych pracownic. Dowiadujemy się więc jak wyglądał dzień pracownicy zakładu, kto dostawał do picia w zakładzie mleko, a kto śmietanę i poznajemy anegdotę o robotnicy, która przemycała lampy w pochwie, a gdy chciano ją zatrzymać "z towarem", wyskoczyła przez okno.

Opowiadana historia jest największym atutem przedstawienia, które poza nią oferuje zbiorowe gry i zadania ruchowe, przygotowane aktorom przez reżyserkę Weronikę Szczawińską. Na początku spektaklu każdy z aktorów ma swój własny powtarzany kod ruchów, które powtarza podczas wypowiadania fragmentu tekstu złożonego w strumień myśli, bez podziału na role. Później wszyscy układają ze swoich ciał rozmaite figury, np. imitują taśmę produkcyjną. To zresztą charakterystyczna dla Szczawińskiej metoda pracy nad tekstem, którą - z całym absurdem mniej lub bardziej inspirowanych treścią sztuki działań aktorskich - można przyjąć lub całkowicie odrzucić. Nie ma tu miejsca na indywidualne kreacje czy psychologizm. Jest za to odważna i konsekwentna, choć dyskusyjna próba "ogrania" tekstu za pomocą ciała aktora.

W "Re-Wolcie" na pierwszym planie pozostaje interesująco opisana historia zakładu produkcyjnego, jak wiele innych działającego przez prawie cały XX wiek. Tyle, że ta fabryka - w odróżnieniu np. od stoczni, gdzie zawsze dominowali mężczyźni - była zakładem niemal wyłącznie żeńskim. To ciekawy punkt odniesienia i dobre uzupełnienie całego All About Freedom o kobiecy punkt widzenia PRL-u.

Opinie (19) 1 zablokowana

  • Czyli jedno wielkie sit

    • 17 4

  • Re-wolt bardzo fajny

    naprawde ciekawe przedstawienie!

    • 4 8

  • Festiwal za festiwalem haha

    brak słów..poziom festiwali w tym kraju jest delikatnie mówiąc żenujący

    • 19 4

  • Brak slów (1)

    Byłam na dwóch filmach no i na sztuce Re-wolt także.Naprawdę szkoda czasu i pieniędzy. Kto decyduje o wyborze repertuaru. No, nie da się powiedzieć nic pozytywnego. Jak nic sie nie zmieni to w przyszłym roku będzie jeszcze mniej ludzi na widowni.

    • 12 7

    • a co z ReWolt nie tak?

      z ciekawości pytam. Miałem iść.

      Widziałem Ostatnie Piętro, no i marnie. Plus za Łoźnicę.

      • 0 2

  • Na pierwszy rzut oka fotka sugeruje że coś tu niepoczciwie zapachniało

    ale się pomyliłem chyba...

    • 2 2

  • AAF nie zasługuje na uwagę pod względem repertuarowym i organizacyjnym... Jest wiele lepszych festiwali w Trójmieście. Niestety ślizganie się od lat po nośnym hasełku jakim jest "wolność" daje duże fory i ulgi przy PR.

    • 6 1

  • wolność na śmieciówach

    • 0 1

  • Smutne.

    ECS to klika znajomości nie fachowców, wiem bo sam po takiej się tam dostałem.AAF? pozwalniali ludzi, którzy głównie pracowali efekt widać. Proszę mi wierzyć tam naprawdę źle się dzieje, źle pracuje i źle wydaje pieniądze. Nie małe pieniądze. Czemu nikt się tym nie zainteresuje? Nie rozliczy? nie wiem!. Ja się boje, może Inni też. Jedyne co mogłem zrobić to odejść. Żyć trzeba dalej ale klika która ma takie znajomości zaszkodziła by mi. Gdzie znalazł bym pracę gdybym bruździł na byłego pracodawcę. Gdańsk jest dość mały.

    • 16 3

  • olabałtco? (2)

    To festiwal dla obcokrajowców był?

    • 6 2

    • A co z iraku przyjechali (1)

      • 4 3

      • Kerski zaprosił ziomali na wypełnienie sali

        • 5 1

  • Ciekawe ilu z krytyków/krytykantów w ogóle było na AAF ? (2)

    • 1 11

    • A se minusujcie (1)

      A ja raz jeszcze powtórzę : ilu z was w ogóle było na jakieś imprezie AAF ? Żyjecie w wirtualnej rzeczywistości, w realu świat wygląda inaczej.

      • 2 3

      • Boliałoo?

        • 3 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

07

lutego

Marek Dyjak Gdańsk, Stary Maneż

Rozrywka

Nieudane randki. Komu się przydarzyły?
O randkach, które się nie udały
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Jedzenie do domu: testujemy hot dogi
Jedzenie do domu: testujemy hot dogi
Catering dietetyczny. Prosty sposób na zdrowe odżywianie
Dieta z pudełka: zdrowa, smaczna i kolorowa

Sprawdź się

Jakie wydarzenie artystyczne zainaugurowało działanie Ergo Areny na granicy Gdańska i Sopotu?