Wiadomości

stat

Muzyczny miszmasz na Wielkiej Gali J. Strauss i Przyjaciele w Gdynia Arenie

Zobacz naszą relację z "Wielkiej Gali - J. Strauss i Przyjaciele"

Zgodnie z zapewnieniami organizatorów podczas Wielkiej Gali - J. Strauss i Przyjaciele mogliśmy cieszyć ucho dobrą muzyką w bardzo dobrym wykonaniu. Różnorodność repertuarowa była jednak tak duża, że te rozbieżności stylistyczne trudno było ogarnąć, tym bardziej, że program układano raczej bez żadnego klucza. W rezultacie otrzymaliśmy przegląd piosenki popularnej, musicalowej, a nawet kabaretowej, przeplatany kompozycjami Straussów, które najmniej do tego całego zestawu pasowały.



Trudno wyobrazić sobie wielką galę karnawałową bez muzyki Straussów. Filharmonicy Wiedeńscy, podczas najsłynniejszych na świecie koncertów noworocznych w Złotej Sali Musikverein przypominają zresztą, kto jest królem walca i czyje kompozycje powinny królować na karnawałowych parkietach. Dziś są to jedynie parkiety sal koncertowych, bo na balach bawimy się raczej przy współczesnej muzyce. Karnawałowe gale stanowią zatem idealną okazję, aby przypomnieć sobie najsłynniejsze na świecie walce, polki czy marsze.

Duet Zofii Nowakowskiej i Janusza Krucińskiego był najbarwniejszym punktem wieczoru.
Duet Zofii Nowakowskiej i Janusza Krucińskiego był najbarwniejszym punktem wieczoru. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Tego rodzaju gal w Trójmieście nie brakuje - regularnie odwiedzają nas artyści z Ukrainy czy Białorusi, prezentując projekty oparte na muzyce Straussów. Koncert, który odbył się w niedzielny wieczór w Gdynia Arenie miał być jednak zupełnie inny. Po pierwsze dlatego, że przygotowany został przez naszych rodzimych artystów. Co więcej, postanowiono zestawić muzykę Straussów z muzyką rozrywkową. W sumie dlaczego nie - muzyka Straussów też w ich czasach służyła rozrywce i zabawie. Nie bardzo jednak byłam sobie w stanie wyobrazić, jak współczesną i romantyczną rozrywkę zgrabnie ze sobą zestawić. Twórcy programu "Wielkiej Gali - J. Strauss i Przyjaciele" też chyba ciężko było nadać temu wszystkiemu wspólny mianownik, ponieważ klucza wiążącego kolejne, tak różnorodne kompozycje, zabrakło.

Orkiestra Collegium F pod dyr. Marcina Sompolińskiego przywitała się z publicznością słynnym walcem "Nad pięknym, modrym Dunajem" Johanna Straussa syna. Klimat podkręcało znakomite oświetlenie sceny, idealnie korespondujące z wykonywaną muzyką. Wykonanie było znakomite i jedyne, co początkowo przeszkadzało, to fakt, że brzmienie orkiestry zostało przepuszczone przez system nagłośnieniowy. W tak dużym obiekcie jak Gdynia Arena było to niestety koniecznością, a że specjaliści od nagłośnienia spisali się znakomicie, można było bez przeszkód delektować się muzyką.

Gwiazdą wieczoru była Krystyna Prońko, która zaprezentowała zarówno swoje największe przeboje, jak i piosenkę z najnowszej płyty.
Gwiazdą wieczoru była Krystyna Prońko, która zaprezentowała zarówno swoje największe przeboje, jak i piosenkę z najnowszej płyty. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Na widowni zasiadło ok. tysiąca słuchaczy. Wiele osób przyznawało, że to właśnie urozmaicony program, do którego włączono muzykę popularną, stanowił dla nich największą motywację do przyjścia na koncert. I na tę rozrywkową muzykę nie musieli długo czekać, bo po kilku kompozycjach Straussów oraz Czardaszu V. Montiego, genialnie wykonanym przez Mariusza Patyrę, na scenie pojawił się Marek Sośnicki, wyśpiewując m. in. "True colors" z repertuaru Cyndi Lauper czy "Angel" rozsławione przez Sarah McLachlan. Wokalnie wypadł nie najlepiej, ale aranżacje były tak znakomite, że z przyjemnością słuchało się akompaniamentu.

Po kolejnym secie z kompozycjami Straussów, swoje umiejętności wokalno-kabaretowe zaprezentował Zbigniew Zamachowski, wykonując przezabawną piosenkę "Kobiety jak te kwiaty" i " Temat tabu" - dzieło Tomasza Jachimka. Śmiechu było co niemiara, bo i talentu komediowego aktorowi odmówić nie można. A jednak, choć publiczność wydawała się zachwycona i nagrodziła artystę gromkimi brawami, melomani zadawali sobie pytanie "co tu jest grane?".

Kolejny set z utworami Straussów i kolejni artyści muzyki rozrywkowej. Tym razem Zosia Nowakowska i Janusz Kruciński. Przyznam, że na te prezentacje czekałam najbardziej, bo oboje wokalistów niezwykle cenię. Zosię uwielbiam za charakterystyczną, dziewczęcą barwę głosu i nieziemskie umiejętności aktorskie. Dlaczego zatem, zamiast wybrać coś bardziej współgrającego z jej emploi, wykonała "Chandelier" z repertuaru Sia? Perfekcyjnie zaprezentował się solo również Janusz Kruciński, a jednak w pełni usatysfakcjonowały mnie dopiero zaśpiewany przez nich w duecie numer z musicalu "Piękna i Bestia" oraz "Z tobą chcę oglądać świat".

Subtelne solówki Mariusza Patyry dodawały uroku prezentacjom wokalistów.
Subtelne solówki Mariusza Patyry dodawały uroku prezentacjom wokalistów. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Po kolejnym straussowskim przerywniku na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru Krystyna Prońko, kradnąc serca słuchaczy wykonaniem m. in. swoich największych hitów, jak "Małe tęsknoty" czy "Jesteś lekiem na całe zło", ale także prezentując swoją najnowszą piosenkę zatytułowaną "Dążenie". Wieczór zakończył, jak na galę Johanna Straussa przystało, "Marsz Radeckiego", jednak zanim to nastąpiło, mogliśmy posłuchać wspólnych wokalnych popisów Zbigniewa Zamachowskiego oraz Wojciecha Malajkata.

Publiczność była zachwycona i gromkimi brawami oraz owacją na stojąco doprosiła się bisu. Ja jednak po tym wieczorze mam bardzo mieszane uczucia. Do poziomu artystycznego zastrzeżeń nie mam, bo był bardzo wysoki. Największe wrażenie robiły wspaniała gra orkiestry, znakomicie prowadzonej przez Marcina Sompolińskiego, oraz aranżacje prezentowanych piosenek rozrywkowych. Znakomicie spisali się również wokaliści (może poza Markiem Sośnickim, który najlepszego wrażenia na mnie nie zrobił).

Na widowni Gdynia Areny zasiadło ok. tysiąca słuchaczy.
Na widowni Gdynia Areny zasiadło ok. tysiąca słuchaczy. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Klasę i nieziemskie umiejętności zaprezentował również Mariusz Patyra, bo choć Czardasz Montiego to nie muzyczny Mount Everest, to zagranego tak pięknym dźwiękiem i z tak wirtuozerską precyzją nieczęsto możemy go słuchać. Choć artysta ten występuje na najbardziej prestiżowych scenach koncertowych świata, nie miał najmniejszego problemu, żeby swoimi subtelnymi solówkami dopełnić prezentacje wokalistów, nie kradnąc im przy tym całego show. Na pochwałę zasługują również specjaliści od nagłośnienia i oświetlenia.

Choć muzyka była znakomita i publiczności taka forma odpowiadała, dla mnie był to po prostu muzyczny miszmasz pozbawiony myśli przewodniej. Najmniej pasowała mi do tego wszystkiego muzyka Straussów, a to przecież Strauss miał być wizytówką tego koncertu. Wiele do życzenia pozostawiała również konferansjerka w wykonaniu Zamachowskiego i Malajkata, ograniczająca się wyłącznie do czytania z kartki kolejnych wykonawców. A przecież to artyści o niemałym dorobku scenicznym, których stać na zdecydowanie więcej.

Zobacz fragment występu Krystyny Prońko.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (17)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26

kwietnia

Rozproszenie. Emigracja Mar... Gdynia, Muzeum Emigracji

26

kwietnia

Inne Pejzaże. Józef Czernia... Sopot, Państwowa Galeria Sztuki

10

maja

Rozrywka

Mniej niż 40 zł za bilet do oceanarium w Gdańsku
Bilet do nowego oceanarium tańszy niż 40 zł
Nietypowy hołd gdańszczanki dla zmarłego Aviciego
Hołd gdańszczanki dla zmarłego Aviciego

Kulinaria

Magda Gessler otwiera rybną restaurację w Gdyni
Magda Gessler otwiera restaurację w Gdyni
Okiem dietetyka: wszystko, co musisz wiedzieć o witaminie D
Okiem dietetyka: wszystko o witaminie D

Planuj z nami tydzień