Leszek Możdżer zagrał na zakończenie Gdańskiego Festiwalu Muzycznego

Podczas koncertu finałowego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego Leszek Możdżer wykonał swoje własne kompozycje z towarzyszeniem Orkiestry Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Wojciecha Rajskiego.
Podczas koncertu finałowego Gdańskiego Festiwalu Muzycznego Leszek Możdżer wykonał swoje własne kompozycje z towarzyszeniem Orkiestry Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Wojciecha Rajskiego. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

- Niby finał, a dla mnie jak inauguracja, bo po długiej przerwie wreszcie mogę zagrać dla publiczności - mówił Leszek Możdżer, witając się ze słuchaczami, podczas koncertu wieńczącego tegoroczną edycję Gdańskiego Festiwalu Muzycznego. Artysta, z towarzyszeniem Orkiestry Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Wojciecha Rajskiego, zaprezentował swoje własne kompozycje, przeplatając wykonanie kolejnych utworów niebanalnymi (jak zwykle) zapowiedziami.



Nie przegap kolejnych koncertów! Zajrzyj do naszego KALENDARZA IMPREZ - i bądź na bieżąco


Czy cieszysz się z wcześniejszego otwarcia sal koncertowych i teatrów?

tak, natychmiast ruszyłe(a)m po bilety 45%
tak, choć nie planuję się tam wybrać w najbliższym czasie 32%
jest mi to obojętne 14%
nie cieszę się - to niepotrzebne stwarzanie zagrożenia 9%
zakończona Łącznie głosów: 132
Pandemia pokrzyżowała szyki organizatorom wielu imprez i festiwali. Część całkowicie zrezygnowała bądź przełożyła swoje wydarzenia na późniejsze terminy, część ograniczyła program do realnego minimum. Organizatorzy Gdańskiego Festiwalu Muzycznego już po raz drugi pokazali, że da się zorganizować imprezę mimo surowych restrykcji.

Podczas ubiegłorocznej edycji zdecydowano się na przeniesienie części koncertów na późniejsze terminy, aby umożliwić słuchaczom wzięcie w nich udziału.

W tym roku organizatorzy postanowili pozostać przy pierwotnie ustalonym terminarzu, a wydarzenia - w których z powodu obostrzeń publiczność nie mogła wziąć udziału - transmitować za pośrednictwem internetu. Do sympatyków festiwalu szczęście się jednak uśmiechnęło, bo rząd postanowił "otworzyć" sale koncertowe wcześniej, niż planowano. Dzięki temu dwa ostatnie koncerty Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, w tym niedzielny finał w Filharmonii Bałtyckiej, mogły się odbyć przy zapełnionej w 50 proc. widowni.

Program tegorocznej edycji GFM wypełniła w dużej mierze muzyka fortepianowa, w rozmaitych wariantach. Finał, którego gwiazdą był Leszek Możdżer, był nie tylko idealnym podsumowaniem, ale wręcz wisienką na tym smakowitym torcie. Artysta ucieszył się ze spotkania z publicznością nie mniej niż publiczność na możliwość spotkania z nim.

- Niby finał, a dla mnie jak inauguracja, bo po długiej przerwie wreszcie mogę zagrać dla publiczności - powiedział, rozpoczynając swój występ.
Leszek Możdżer, wspólnie z Orkiestrą polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot pod dyr. Wojciecha Rajskiego, zaprezentował kompozycje, które tworzył podczas swojego pobytu w Indiach i na Sri Lance, gdzie udał się właśnie w poszukiwaniu inspiracji. Po powrocie do Polski dokonał ich orkiestracji, a następnie zarejestrował na płycie "Earth Particles", zapraszając do współpracy zespół Holland Baroque.

Najbliższe koncerty w Trójmieście - kalendarz imprez



 Organizatorzy liczyli się z tym, że niedzielny koncert, podobnie jak wszystkie wcześniejsze odbywające się w ramach GFM, odbędzie się bez udziału publiczności. Rząd jednak przyspieszył "otwarcie" sal koncertowych, dzięki czemu fani Leszka Możdżera mogli na żywo delektować się jego muzyką.
Organizatorzy liczyli się z tym, że niedzielny koncert, podobnie jak wszystkie wcześniejsze odbywające się w ramach GFM, odbędzie się bez udziału publiczności. Rząd jednak przyspieszył "otwarcie" sal koncertowych, dzięki czemu fani Leszka Możdżera mogli na żywo delektować się jego muzyką. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
W kooperacji z sopocką orkiestrą muzyka Możdżera brzmiała równie elektryzująco, a zarazem niesamowicie lekko, choć pianista naszpikował ją wirtuozerskimi popisami. Nie odwracały one jednak uwagi od niesamowitej melodyjności, stapiając się z partią orkiestry w integralną całość. Miałam to szczęście, że przez cały koncert mogłam przyglądać się dłoniom Leszka Możdżera i patrzeć, jak płynnie jego palce prześlizgują się po klawiszach, jakby jedynie je muskały. Ogromne wrażenie robiła nie tylko biegłość techniczna, ale i niesamowita umiejętność operowania barwą. Trudno było uwierzyć, że w filharmonicznym "Steinwayu" drzemie aż taki potencjał.

Nie tylko muzyka Leszka Możdżera była niebanalna, ale też każde słowo, które kierował do publiczności. Trochę opowiedział o swojej muzyce i jej przekazie, trochę pośmiał się z pandemicznej rzeczywistości. Owacji na stojąco, którymi publiczność podziękowała za udany koncert, nie przeciągał, tylko niezwłocznie przystąpił do grania bisu, a po nim zachęcił wszystkich do zdjęcia maseczek i wzięcia oddechu pełną piersią. Już na zewnątrz.

Zobacz fragment koncertu Leszka Możdżera podczas finału GFM w Filharmonii Bałtyckiej

Opinie wybrane


wszystkie opinie (27)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Legenda Radmoru - wystawa
Legenda Radmoru - wystawa
wystawa
lis'20 7-29.08
Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni
Był sobie łowca - opowieść o ludziach epoki lodowcowej
Był sobie łowca - opowieść o ludziach...
wystawa
lut 12-30.06
Sopot, Grodzisko
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

Kto napisał książkę zainspirowaną życiem w falowcu?