Wiadomości

Marek Weiss: czuję niechęć do destruktorów i brutalistów

- "Ojcobójcy" teatralni, tak hołubieni przez krytykę, są przeze mnie traktowani jak wrogi obóz. To są niszczyciele wartości - mówi dyrektor POB Marek Weiss w rozmowie z Łukaszem Rudzińskim poświęconej nadchodzącemu sezonowi artystycznemu w Państwowej Operze Bałtyckiej.



Pięć nowych premier i przesunięty z poprzedniego sezonu spektakl "Kopciuszek" ujrzymy na najbliższym sezonie artystycznym na deskach Opery Bałtyckiej kierowanej przez Marka Weissa (na zdjęciu).
Pięć nowych premier i przesunięty z poprzedniego sezonu spektakl "Kopciuszek" ujrzymy na najbliższym sezonie artystycznym na deskach Opery Bałtyckiej kierowanej przez Marka Weissa (na zdjęciu). mat. prasowe
Mezzosopranistka Ariana Chris (z prawej) zabłysła świetną partią Kompozytora w "Ariadnie na Naxos". Teraz zostanie Carmen w nowym spektaklu Opery Bałtyckiej, który na afisz trafi pod koniec marca 2012 roku.
Mezzosopranistka Ariana Chris (z prawej) zabłysła świetną partią Kompozytora w "Ariadnie na Naxos". Teraz zostanie Carmen w nowym spektaklu Opery Bałtyckiej, który na afisz trafi pod koniec marca 2012 roku. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Pierwsza diva Opery Bałtyckiej, Katarzyna Hołysz (z prawej) zaśpiewa główną partię w "Czarnej Masce", którą wyreżyseruje Janusz Wiśniewski. Premiera w kwietniu.
Pierwsza diva Opery Bałtyckiej, Katarzyna Hołysz (z prawej) zaśpiewa główną partię w "Czarnej Masce", którą wyreżyseruje Janusz Wiśniewski. Premiera w kwietniu. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Łukasz Rudziński: Po rozstaniu z Jose Maria Florencio zapewniał Pan, że do końca sezonu poznamy nazwisko następcy. Sezon się skończył, a następcy nie ma...

Marek Weiss: To nasza świadoma decyzja. Przesłuchaliśmy wielu dyrygentów, jednak nie spieszymy się z wyborem nowego kierownika. W Polsce tak zwany "pełniący obowiązki" świetnie się sprawdza, a my mamy Dariusza Tabisza. Oczywiście, gdy pojawi się ktoś naprawdę znakomity, kto się zakocha w tym miejscu i będzie chciał spędzić tu większość sezonu, a dla pracy w Operze Bałtyckiej będzie gotowy zrezygnować z wielu innych rzeczy, to wrócimy do rozmów. Umówiłem się z orkiestrą, że muzycy będą mieli wpływ na moją decyzję i ewentualną kandydaturę na pewno z nią skonsultuję. Nie chcę, aby przyszedł tu ktoś, kto zawłaszczy sobie tych ludzi i będzie nimi rządził bez ich zgody. Zresztą każdy dyrygent przyjeżdżający dyrygować naszymi blokami przez tydzień prób jest szefem i to on wtedy podejmuje decyzje muzyczne. Florencio miał tu monopol na dyrygowanie. Dobrze się zastanowimy, zanim taki monopol powierzymy komuś nowemu.

Pierwszą premierą sezonu będzie opera napisana na zamówienie Opery Bałtyckiej.

"Madame Curie" to pierwsze dzieło otwierające cykl Opera Gedanensis. Miasto wyłożyło pieniądze na jej produkcję, projekt wsparło MKiDN. Został on zaliczony do najważniejszej dziesiątki projektów artystycznych firmujących naszą prezydencję w Unii Europejskiej. Premierę światową spektakl ma w Paryżu, tydzień później w Gdańsku. Dzieło jest ukończone. Próby ruszają we wrześniu. Partię Marii śpiewa Anna Mikołajczyk, która idealnie pasuje mi do wizerunku Skłodowskiej-Curie. Towarzyszyć jej będą Leszek Skrla, Paweł SkałubaTomasz Rak. Tych ról jest nie dużo - odpowiedzialną, dużą i trudną rolę ma chór. Bardzo trudna jest partia orkiestry, ale tu wszystko będzie w rękach Wojciecha Michniewskiego.

Jaki fragment życiorysu polskiej noblistki zostanie wykorzystany w operze?

Agata Miklaszewska napisała libretto na moją prośbę i uwzględniając moje pomysły, ale napisała je po swojemu, Elżbieta Sikora zaadaptowała libretto też po swojemu, jeszcze inaczej. Jednak to ja mam kartę atutową, bo i tak ostateczny kształt opowieści będzie wynikał z mojej inscenizacji. Opera rozgrywa się w nocy, przed odbiorem przez Skłodowską-Curie drugiej nagrody Nobla. Maria nie może spać i przeżywa coś w rodzaju "Kartoteki" Różewicza - do jej łóżka przychodzą różni ludzie, całe życie przewija jej się przed oczami i musi zdecydować, czy tę nagrodę przyjmie czy nie. Przychodzi do niej m.in. stary Einstein, który namawia ją, żeby nie przyjmowała nagrody i żeby przerwała badania, bo przyczyni się do zagłady ludzkości. A ona wierzy w postęp. To tak naprawdę wielki monodram Marii, która ma na głowie cały świat i musi sobie z tym poradzić.

W grudniu doczekamy się wreszcie premiery "Kopciuszka". Po "Dziadku do orzechów" ponownie zapraszacie do opery małych widzów.

Uważam, że w jedynej operze województwa musi być jakaś pozycja, która pozwoli pójść do teatru całymi rodzinami, by oswajać dzieci ze sztuką wysoką. To nie będzie tak rozrywkowe, jak "Dziadek do orzechów" bo ma trudniejszą muzykę, ale wierzymy, że dzieciom też przypadnie do gustu. Zrealizuje tę pozycję Eugenio Scigliano, włoski choreograf, z którym od długiego czasu chcemy współpracować. Pierwotnie spektakl miał powstać wiosną, a opóźnienie związane jest z kłopotami włoskich scenografów. To będzie "Kopciuszek" Siergieja Prokofiewa grany z orkiestrą, więc produkcja jest dość kosztowna. Powstanie jednak balet współczesny, daleki od klasycznego pierwowzoru. Scigliano preferuje bardzo osobiste widzenie tańca, bliskie temu co sami robimy w BTT.

Jakich nowych produkcji można się spodziewać w 2012 roku?

W lutym Emil Wesołowski zrealizuje drugą część baletu z muzyką Chopina, którą zastąpimy jednoaktówkę Ho Sin Hanga. Nie zdradzimy szczegółów co to będzie, bo Emil jeszcze sam się nad tym zastanawia. Powstanie kolejny wieczór jednego choreografa - w ten sposób pokazywać będziemy również "Święto wiosny" i "Czekając na..." podczas wieczoru Izadory Weiss oraz "Tamashii" i "Sen" na wieczorze Wojciecha Misiuro.
Pod koniec marca wystawimy "Carmen" - pierwotnie spektakl miał zrealizować Wojciech Kościelniak, ale ostatecznie zrezygnował. Zawsze w takich wypadkach, gdy ktoś zrezygnuje w dość krótkim czasie przed terminem realizacji, muszę spektakl wziąć na siebie. Tym bardziej, że "Carmen" to moje ulubione dzieło i spróbuję stworzyć popularne, widowiskowe przedstawienie na bazie tego, co kiedyś zrealizowałem w Poznaniu. Rzecz będzie się działa w innym świecie niż falbany, czerwony kwiat we włosach, kastaniety i cała reszta "cepeliady" hiszpańskiej. Bardziej ciekawi mnie fakt, że to opera i muzyka francuska i że to bardzo zjadliwy, pełen przekory utwór. Jednak warunkiem tego, że zrobimy "Carmen", jest wykonanie tytułowej partii przez Arianę Chris, wspaniałego Kompozytora z "Ariadny na Naxos".

Oprócz "Madame Curie" na deskach Opery Bałtyckiej zobaczymy jeszcze jedną polską operę.

Pod koniec kwietnia zobaczymy naszą największą sensację - "Czarną Maskę" Krzysztofa Pendereckiego w autorskim spektaklu Janusza Wiśniewskiego. Będzie to połączenie teatru Wiśniewskiego z bardzo zdyscyplinowaną i trudną formą muzyczną, jaką jest "Czarna Maska". Główną partię wykona Katarzyna Hołysz. Powierzyłem ten tytuł Januszowi z dwóch powodów - po pierwsze jest jednym z najwybitniejszych artystów polskiego teatru, a po drugie jego niezwykła formuła może ukazać wiele nowych znaczeń dzieła Mistrza Krzysztofa i pokazać je publiczności w świetle bardziej atrakcyjnym od znakomitej realizacji Ryszarda Peryta w Poznaniu, Alberta Lheureux w Warszawie czy Krzysztofa Nazara w Krakowie. Poetycka plastyka Wiśniewskiego i jego apokaliptyczne widzenie współczesności nada "Czarnej Masce" niesamowitą profetyczną siłę. Bardzo wierzę w sukces tego przedsięwzięcia.

Z kolei w BTT na koniec maja planujemy jak co roku premierę spektaklu Izadory Weiss. Początkowo miała zrobić choreografię do muzyki Mozarta, ale prace trwają i wersja końcowa może być dużo ciekawsza od tej pierwotnej, Jednak roboczo spektakl wciąż nazywa się "Mozart". Będzie więc 5 premier w sezonie, co uważam za niezbędne minimum, aby opera się rozwijała i utrzymała swoją pozycję. Taką ilość realizujemy co roku od początku mojej dyrekcji. Spadnie nieznacznie liczba spektakli, zamiast 12 w miesiącu, będziemy grać ich 10. Tego wymaga od nas rachunek ekonomiczny i surowe zalecenia, żeby nie wydawać więcej pieniędzy, niż dostajemy w dotacji. To i tak jest bardzo dużo, jeśli się weźmie pod uwagę, że to wszystko są pełne spektakle na dużej scenie, a nie jakieś kameralne półprodukty, którymi teatry często zapychają repertuar, żeby ilość się zgadzała z planami.

Państwowa Opera Bałtycka kolejny raz zagości na Festiwalu Operowym Mezzo w Szeged?

Zostaliśmy zaproszenie na ten prestiżowy festiwal jako jedyny teatr po raz trzeci. Jesienią 2012 przygotujemy dla telewizji Mezzo wieczór Dymitra Szostakowicza. Będą to dwie jednoaktówki: "Skrzypce Rotszylda" na podstawie opowiadania Antona Czechowa, opera napisana przez ucznia Szostakowicza Fleischmanna i zinstrumentowana przez mistrza po tragicznej śmierci ucznia, oraz "Gracze", których po śmierci kompozytora dokończył jego inny uczeń, Polak Krzysztof Meyer. Wyreżyseruję "Skrzypce Rotszylda", bo myślę o tym od lat. Natomiast "Graczy" musi zrobić ktoś inny - marzy mi się, aby reżyserii podjął się wybitny aktor, który ze statycznej sytuacji - faceci siedzą przy stole i grają - stworzy coś ciekawego. Spróbuję znaleźć takiego aktora.

Na "rynku operowym" pojawiło się kilka nazwisk kojarzonych wcześniej z teatrem dramatycznym: Maja Kleczewska, Barbara Wysocka, Michał Zadara. Od lat za granicą opery przygotowują Krzysztof Warlikowski i Grzegorz Jarzyna. Jest szansa, aby któryś z tych artystów pracował w Gdańsku?

Na trzy premiery co najmniej raz w sezonie musi się pojawić nowy reżyser. Akurat nie jestem fanem Kleczewskiej, ale Wysocka miała od nas propozycję, którą przyjęła. Niestety później się wycofała z tajemniczych powodów. Nie ryzykuję więc powtórzenia tej sytuacji z Zadarą. "Ojcobójcy" teatralni, tak hołubieni przez krytykę, są przeze mnie traktowani trochę jak wrogi obóz. To są niszczyciele wartości, które ja wyznaję. Trudno byłoby mi wytrzymać współpracę z kimś, kto będzie burzył wszystko, w co wierzę - w związek muzyki z teatrem, w sens opowieści, w humanistyczne przesłanie, w wiarę w to, że świat jest piękny, a nie ohydny. Nie mam odruchu buntu wobec tych wartości, dlatego czuję niechęć do destruktorów i brutalistów - zarówno w kinie, jak i w teatrze.

Z Krzysztofem Warlikowskim rozmawialiśmy na temat "Głosu ludzkiego" Francisa Poulenca, bo był tym zainteresowany, ale honorarium Warlikowskiego przekracza nasze najśmielsze wyobrażenia, a jego wolne terminy są do wykorzystania dopiero przez moich następców. Bardzo zależy mi na tym, aby w Gdańsku pracował Grzegorz Jarzyna - w moim odczuciu największy talent z nich wszystkich, ale on chce rozmawiać o terminie za trzy lata... Dopóki budżet mam określany pod koniec grudnia na najbliższy rok, nie mogę na takie odległe terminy podpisywać umów. Ale te marzenia, by pracowali tu ludzie modni w kraju i za granicą próbujemy przekuć na fakt, że to nasza Opera Bałtycka staje się powoli modna tu i tam. Coraz więcej miłośników sztuki to docenia, a jeśli są wciąż tacy, którzy uważają, że to, co mają u siebie, nie może być lepsze od czegoś "z wielkiego świata", to mogę im tylko poradzić, żeby otworzyli oczy i uszy na to, co dzieje się na scenie, a nie na medialne etykietki.

Opinie (27) 4 zablokowane

  • (4)

    niszczyciele wartości - ciekawe...
    J. Wiśniewski w operze - maskara
    Madame Curie, Carmen, Skrzypce Rotszylda, Mozart - małżeństwo Weiss

    • 32 7

    • (3)

      Kiedyś Wojciech Młynarski pięknie napisał w kupletach do Krakowiaków i górali o pięknej polskiej bezinteresownej zawiści. Wielka jest jej siła...Jaki masz problem z małżeństwem Weiss? zazdrościsz im pozycji, talentu? Co to za dziwny kraj ta Polska, że opluwamy się wzajemnie. Smutne. A Bałtyckiej życzę powodzenia i wytrwałości i dobrego sezonu. Trzymam za was kciuki!

      • 6 24

      • wojciech M................Ha...ha...

        • 6 0

      • (1)

        Popracuj w operze Krakowianko, a się przekonasz, jak tam "fajnie". Talent to oni mają, owszem, do mącenia, skłócania i robienia wody w mózgu.

        • 5 0

        • Tak!!!!!

          Jedz do Krakowa bo nie wiesz co gadasz:) Weisowie poniżają pracowników i stosują szantażyk!!!!!!!!!!!!Zle się w naszej operze dzieje i nie bardzo wiemy co z tym zrobić.Nasze władze są bardzo zaprzyjażnione z Marasem:)Trzeba trwać i czekać aż odejdą.....

          • 0 0

  • i tylko w polsce... (4)

    jest tak ze maz zatrudnia swoja zone w PANSTWOWEJ PLACOWCE i mianuje ja glownym choreografem ...!!!

    • 39 5

    • W Miniaturze było podobnie, ale już nie ma dyrektora...

      • 12 1

    • O tym, że placówka jest PAŃSTWOA (czyli utrzymywana za PIENIĄDZE PODATNIKÓW) mówi się w PAŃSTWOWEJ Operze Bałtyckiej jak najmniej... Nawet z logo PAŃSTWOWA wyleciała...

      • 5 0

    • I tylko w Polsce ? (1)

      Z lekkim zażenowaniem czytam te i podobne opinie, które w jednym zdawkowym ,lapidarnym i lakonicznym zdaniu lub też w jednym wiadrze nie do końca krystalicznej wody potrafią trafić tak celnie w samo sedno zagadnienia.Bo i po cóż się odnosić do artystycznych dokonań Weissa, kiedy personalneodniesienia daleko łatwiej przekonują piszącego do wartości tego co przelał iłatwiej ,w swoim mniemaniu, przekona tych co do Opery jakoś nie raczyli, aleswój pogląd też chcieliby mieć - populizm ma sie wciąż nieżle... I tworząc w tej manierze nie warto, rzecz jasna, choćby dostrzec takichpozycji jak Don Giovannii ,przewietrzający lekko zatęchłą atmosferę lat wcześniejszych, Rigoletto ze znakomitą kreacją Zalasińskiego, E.Oniegina, który, odważę sie powiedzieć, przycmiewa wystawienie warszawskie czywreszczie urzekające wystawienir Ariadny na Naxos ze wspaniała partiąKatarzyny Hołysz. I nie wspomnieć slowem o sukcesie Gwałtu na Lukrecji,bo zaciemni niepotrzebnie obraz.Jakie znaczenie, w tym kontekscie, drodzy"ps" ,"m", "maly h" "melomanie" i inni ma fakt czy Weiiss zatrudnia swoją żone . brata czy szwagra? Proponuje:niech broni sie sztuka a nie Rodzina!Po raz pierwszy, od czasów niepamiętnych, dopracowaliśmy sie sceny na poziomie europejskim (niemała w tym zasługa maestro Florencio -wartopamiętać) i smutno byłoby gdybsmy mieli to utopić w tak dobrze nam wszystkim znanej alergii na sukces

      • 3 3

      • BEŁKOT

        Tani populizm -WEISS Niezgrabny PR-WEISS Nepotyzm-WEISS Mobing-WEISS..........i można tak bez końca.Upadek moralnosci doskwiera gościowi.

        • 0 0

  • znam ludzi którzy pracują w operze...

    Powiem szczerze - co się tam dzięje to jest jakaś masakra. Wydawałoby się pełna kulturka, artyści itd, a na próbach chamstwo ze strony kierownictwa. Do tego pensje słabe - najniższa krajowa?! tak jak kiedyś nawet byłbym skłonny iśc tam na spektakl tak teraz mogę powiedzieć że moja noga tam niepostanie.

    • 24 5

  • (1)

    ach, jaki pan Weiss nieszczęśliwy, że reżyseria spadła na niego :( Czyli akcja Carmen będzie znowu rozgrywać się w klubie nocnym, burdelu albo na planie filmu porno? Skoro pan Weiss już musi 'wziąć na siebie' reżyserię tej pięknej opery, to musi być straszne. Przynajmniej z góry wiadomo, że lepiej zostać w domu. A powyższy wywiad w ogóle nie zachęca do wizyty w Państwowej Operze Żałosnej. Bardzo lubię współczesne wersje niektórych oper, przynajmniej Wesele Figara na naszej scenie uważam za bardzo ciekawe, jednak warto też pamiętać o widzach, którzy kochają tradycyjne inscenizacje. Pamięta o nich Opera Wrocławska, Nova, Krakowska czy Narodowa - a Bałtycka musi po swojemu i zawsze u*****m do wierzchu :( Czyli w najbliższym sezonie artystycznym znowu trzeba rezerwować bilety w Warszawie, Krakowie albo Wrocławiu

    • 35 4

    • słucham?

      Opera Narodowa pamięta o tradycyjnych inscenizacjach? Jakich konkretnie? Od jakiegoś 2000 roku bywam słuzbowo w Warszawie systematycznie i jestem w Operze Narodowej przynajmniej 4 razy w miesiącu i widać coś przegapiłem. Może kolega/koleżanka "M" mnie oświeci jakie to inscenizacje w Warszawie są takie tradycyjne a nie, że zacytuję autora "usrane do wierzchu".

      • 0 4

  • Pan dyrektror

    jest niekonsekwentny - z jednej strony zapraszał Wysocką (przypomnę Paszport Polityki za „Zagładę domu Usherów" w Operze Narodowej), Warlikowskiego i chce mieć u siebie Jarzynę, a z drugiej:
    " "Ojcobójcy" teatralni, tak hołubieni przez krytykę, są przeze mnie traktowani trochę jak wrogi obóz. To są niszczyciele wartości, które ja wyznaję. Trudno byłoby mi wytrzymać współpracę z kimś, kto będzie burzył wszystko, w co wierzę - w związek muzyki z teatrem, w sens opowieści, w humanistyczne przesłanie, w wiarę w to, że świat jest piękny, a nie ohydny."

    Czyżby schizofrenia?

    • 23 1

  • co za ignorant

    przez chwilę gościa lubiłem, bo wniósł jakiś powiew świeżości ale jak widać stracił szybko klasę. przede wszystkim panie dyrektorze kochany trzeba wiedzieć o czym się mówi - termin "ojcobójcy" zaproponowany przez Piotra Gruszczyńskiego w książce o tym samym tytule dotyczył przede wszystkim Warlikowskiego i Jarzyny oraz paru pomniejszych twórców z ich pokolenia, a nijak się nie ma do Zadary, Kleczewskiej, czy Wysockiej, którzy może w momencie wydania książki już nie raczkowali, ale jednak nie byli jeszcze twórcami znanymi szerszej publiczności! Tak więc jeżeli pan dyrektor kochany narzeka na "ojcobójców" a jednocześnie chwali się, że z Warlikowskim rozmawiał a Jarzynę uwielbia to świadczy tylko o jego ignorancji. Pomijam już fakt, że stawianie w jednym rzędzie Wysockiej, Zadary i Kleczewskiej jest kompletnie bez sensu, bo każdy z tych artystów ma swój indywidualny styl. Rozumiem, że panu redaktorowi R. chodziło i wymienienie jednym tchem głośnych nazwisk - ok. Ale kto widział np. "Oresteię" Zadary w Teatrze Wielkim wie dobrze, że z ojcobójstwem i niszczeniem wartości nie ma to nic wspólnego...ciekawe, nawiasem mówiąc, czy dyrektor Weiss rozmawiał z Wysocką w takim samym, światowym stylu jak dyrektor Orzechowski z Wybrzeża - coś nie mają panowie szczęścia

    • 25 1

  • Szkoda że w Operze Bałtyckiej nie wystawia się baletu klasycznego, nie mam nic przeciwko baletowi współczesnemu, czy w ogóle nowoczesnemu podejściu do sztuki wysokiej, ale mimo wszystko miło byłoby obejrzeć takiego Kopciuszka w tradycyjnej odsłonie, tym bardziej że w Gdańsku znajduje się jedna z niewielu szkół baletowych w Polsce a jej absolwenci z pewnością chociażby częściowo zasilają szeregi tancerzy BTT.

    • 32 0

  • (3)

    Nie rozumiem, dlaczego Pan Dyrektor się tak smuci, że musi wyreżyserować Carmen. przeciez to ekstra grant. zapewne w Carmen nie zabraknie BTT. ciekawe kto zgadnie, kto bedzie robił choreografię ?? :)

    • 22 3

    • no, to w tym teatrze jest zagadka nieodgadniona... Nawet nie podejmę się zgadywać, jeszcze wywróżę i co wtedy? A nadzieja umiera ostatnia... ;)

      • 12 0

    • trudna zagadka

      hmmm czyżby Izadora Weiss, zgadłam???:)

      • 7 0

    • Admin tej strony w zasadzie ma lekkie życie, bo w kółko wpisuje nazwiska tych samych realizatorów: Weiss - Weiss - Szymczak - do zżygania...

      • 5 0

  • Na spektakle dobre tylko do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia. Niestety trzeba przetrzymac ten czas niefortunny dla Opery Baltyckiej.

    • 15 3

  • ... (2)

    miłość w mediach i dla mediów a w rzeczywistości podwórkowe maniery,rodzinny biznes brak poszanowania zespołów -zwyczajne ble ble nic nie mające wspólnego z rzeczywistością za 1800.Kiedy przychodziłmieliśmy nadzieję na rozbicie starej sitwy a skończyło się tylko medialną papką ,regionalnym poziomem spektakli,klapami w podeście i czarnym plastikiem i narzekaniem na kryzys daj szefie trochę tego czerwonego sukna też maluczkim.

    • 13 2

    • (1)

      bo już w uczciwość dzięki "Twoim"rządom nie wierzę jak Cezar napełniasz kasę rodzinną i warszawską daj więc i nam mam już dosyć słów ,biedy i uczciwości chcę należeć do tych uczciwych "inaczej".

      • 4 0

      • ok-wytrzeżwiałem-żartowałem oczywiście w Operze wszystko ok kocham swoje 1800

        • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki

Sprawdź się

Co to jest Monumental Art?

 

Najczęściej czytane