Wiadomości

Lalka w Muzycznym: spełnione marzenie

Świetne kreacje Izabeli Łęckiej (Renia Gosławska) i Stanisława Wokulskiego (Rafał Ostrowski) to największe ozdoby musicalowej "Lalki". Bardzo dobra gra cechuje niemal wszystkich z kilkudziesięcioosobowej obsady aktorskiej.
Świetne kreacje Izabeli Łęckiej (Renia Gosławska) i Stanisława Wokulskiego (Rafał Ostrowski) to największe ozdoby musicalowej "Lalki". Bardzo dobra gra cechuje niemal wszystkich z kilkudziesięcioosobowej obsady aktorskiej. fot. Marcin Rakowski / mat. prasowe

Teatr Muzyczny ma szczęście do Wojciecha Kościelniaka, a Wojciech Kościelniak ma szczęście do Teatru Muzycznego. "Lalka" - najnowsza premiera Muzycznego - to jeden z najlepszych spektakli tej sceny w ostatnich latach.



Nazwisko Wojciecha Kościelniaka znane jest każdemu miłośnikowi Teatru Muzycznego w Gdyni. To on wyreżyserował tutaj kultowy "Hair", pamiętną trans-operę "Sen nocy letniej", czy uroczy, autorski musical "Francesco". Teraz kojarzyć się będzie również z błyskotliwą, świetną inscenizacyjnie i muzycznie "Lalką" na motywach powieści Bolesława Prusa.

"Lalka" zaskakuje wiernością wobec powieściowego oryginału, ale nie jest to sceniczna kopia książki Prusa. Ogromnym skrótom podlegają wywody Rzeckiego z "Pamiętnika starego subiekta", znika silnie antysemicka wymowa przemian w sklepie Wokulskiego, w ogóle nie ma postaci Heleny Stawskiej, a kamienica Łęckich zostaje sprowadzona tylko do przedmiotu licytacji między Wokulskim i baronową Krzeszowską.

Reżyser, wspólnie z autorem piosenek Rafałem Dziwiszem, najważniejsze fakty z powieści Prusa prezentuje w postaci wypowiadanego przez aktorów tekstu albo niezwykle skondensowanych (i rewelacyjnie napisanych) piosenek. Dzięki temu fabuła musicalu jest spójna, łatwa do zrozumienia dla osób znających powieść Prusa i dla tych, którym losy Wokulskiego i Łęckiej były dotychczas zupełnie obce.

Wokulski wjeżdża na scenę w skrzyni, z której po chwili wyłania się niezdarnie i niczym marionetka udaje się w kierunku drabiny, na której spostrzega Izabelę Łęcką. Po chwili wspina się za nią na górę. Ten wiele mówiący prolog spektaklu określa dwa podstawowe zabiegi formalne przedstawienia - każda z postaci w swoim sposobie poruszania się ma coś nienaturalnego (najbardziej karykaturalne rozmiary przybiera "chód" Tomasza Łęckiego, Barona Krzeszowskiego i Subiekta Mraczewskiego), w czym przypominają one bardziej tytułową lalkę niż człowieka.

Drugim bardzo istotnym chwytem jest narzucony już w tej scenie porządek wertykalny (góra - dół), jaki od początku do końca spektaklu staje się udziałem Stanisława Wokulskiego. Wokulski w każdej kolejnej scenie wyłania się z piwnicy (w powieści w ten sposób Rzecki przedstawia swoje pierwsze spotkanie z młodym Stasiem, charakteryzując jego charakter - Wokulski bez niczyjej pomocy, samodzielnie wydostaje się z piwnicy, w której został zamknięty), by zakończyć scenę wspinając się w górę po symbolicznej drabinie społecznej i szczeblach kariery.

fot. Piotr Manasterski / mat. prasowe
fot. Piotr Manasterski / mat. prasowe
fot. Piotr Manasterski / mat. prasowe
fot. Marcin Rakowski / mat. prasowe
fot. Anna Szczodrowska
fot. Anna Szczodrowska
fot. Anna Szczodrowska
fot. Anna Szczodrowska


Spektakl błyskawicznie nabiera tempa dzięki świetnej, pulsacyjnej, dixielandowej (rodzaj jazzu) muzyce Piotra Dziubka i żywiołowym piosenkom. Rozmach inscenizacyjny (w rewelacyjnej scenie obiadu u Łęckich działają jednocześnie dwie sceny obrotowe obracające się w przeciwnych kierunkach) idzie w parze z detaliczną pracą nad każdym szczegółem spektaklu. Znamienne, że niemal każda postać jest wyrazista, a aktorzy świetnie czują się w groteskowej, przerysowanej konwencji. Dzięki temu mamy festiwal aktorstwa rzadko oglądanego na scenach musicalowych.

Wielką kreację tworzy Rafał Ostrowski jako tytułowy Wokulski - jego postać to faktyczny kręgosłup spektaklu, a finałowy numer "Trzy kwadranse" stanowi wspaniałą sumę wszelkich emocji mieszczonych w postaci poczciwego Stasia. Tak wyczekiwany powrót do najwyższej formy zanotowała Renia Gosławska - jako Izabela Łęcka jest zimna i niedostępna, ale pod posągową twarzą-maską skrywa wulkan emocji wydobywanych na powierzchnię podczas kolejnych utworów (z pierwszym, mistrzowskim "Snem" na czele). Znacznie słabiej prezentuje się druga Łęcka, Darina Gapicz. Jej chichocząca bohaterka z przyklejonym na twarzy uśmiechem wydaje się zwykłą pustą kokietką, "lalką" właśnie, zaskakującą tylko nietypowym, zupełnie nie-musicalowym i pełnym ozdobników głosem, stanowiącym intrygujący dysonans w stosunku do wokali pozostałych solistów.

Nowy musical Muzycznego to również szereg wyśmienitych epizodów i celnych zabiegów inscenizacyjnych (dwie identyczne, stepujące panie Meliton - Aleksandra Meller, Magdalena Smuk; zdziwaczały Łęcki Andrzeja Śledzia; występ Rossiego Krzysztofa Żabki, czy wyścigi konne i późniejszy pojedynek Wokulskiego z Baronem Krzeszowskim Tomasza Gregora). Niemal każdy z solistów Teatru ma swoje pięć minut. Nie można zapominać o nazwanych "lalkami", świetnie przygotowanych choreograficznie aktorach Muzycznego i studentach Studium Wokalno-Aktorskiego, którzy tańczą w tle niemal każdej sceny.

Spektakl Muzycznego niewiele ma słabych punktów. Nazbyt dosłownie reżyser chce wydobyć sztuczność swoich postaci, co zwłaszcza w przypadku posągowej Łęckiej i Wokulskiego wygląda niekiedy na nieskoordynowane drgawki. Najsłabsza inscenizacyjnie jest wizyta Wokulskiego u Profesora Geista, gdy spada poziom i jakość widowiska, a scenografia (laboratorium w kapeluszach) jedyny raz ociera się o banał.

Bez wątpienia jednak powstał w Gdyni wysmakowany plastycznie, inteligentny musical, będący przedsięwzięciem wysokiej próby artystycznej. Gratulacje dla realizatorów i wykonawców.

Opinie (39) 1 zablokowana

  • SUPER!!! (3)

    taki teatr można sponsorować w 100% z podatków bo warto!

    • 35 9

    • no właśnie nie: takiego teatru nie trzeba sponsorować, bo sam się utrzyma ;-)

      • 8 2

    • teatro el lechijka

      i tak wole mecze lechii gdańsk

      • 2 8

    • ja p .....

      super teatr - i co tu wpisać ? ze miekkie faje nsame na portalu

      • 0 1

  • Doskonałe!!! (1)

    Coś pięknego, wspaniały musical! Ogląda się go z ogromną przyjemnością. Chylę czoła reżyserowi za stworzenie czegoś tak wyjątkowego jak również ukłony w kierunku zespołu baletowego, który bierze udział prawie w każdej scenie przez co spektakl nabiera smaku, kunsztu i precyzji. Widać klasę tancerek!

    • 18 11

    • biedny człowieku

      twe życie smutne jak ten teatr - dawno chyba nie doznawałeś rozkoszy życia - prawdziwych , a nie sztucznych widowisk na marnym poziomie

      • 3 7

  • Niedzielna lalka była fatalna (4)

    słyszałem, że w sobotę było faktycznie fenomenalnie i nie mam porównania ale w niedzielę było z lalką fatalnie. FATALNIE!

    • 8 11

    • (1)

      wg mnie była fantastyzna, no może oprócz Łęckiej Dariny Gapicz. Co jak co ale Renia Gosławska w tej roli jest niesamowita!!!

      • 2 8

      • mówiąc o osobie piszesz "co"... gratuluje, widac, ze sie znasz. ha, ha, ha!

        • 2 0

    • (1)

      W sobotę było dno wklęsłe!
      Dziwią nie te entuzjastyczne komentarze. Kolegów namówili?

      • 7 1

      • Kto to pisze?

        Nie chcę ranić osoby, które wyraziły opinię, ale moim względem to Darina była super.
        A to zwolennicy Reni napisały ten komentarz:)))? Nie bardzo to pomogło, bo wyglądała jak stara baba z wioski i tak samo grała i śpiewała. Sorry

        • 5 4

  • lee

    Na reszcie coś oryginalnego, bo już mi niedobrze od tych brodwayowskiej tandety, na pewno sie wybiorę :)

    • 8 4

  • Nie-oryginalne, bo: Koscielniakowe (3)

    "Lalka" bedzie oryginalna dla kogos, kto nie zna Koscielniakowej "Opery za trzy grosze". Natomiast dla tych, ktorzy "Opere" widzieli, "Lalka" nie jest zaskakujaca; jest jakby kalka "Opery" - podobne makijaze, podobne ruchy postaci, podobny pomysl. Szkoda, bo znajac "Opere" i ogladajac "Lalke" czuje sie, jakby sie to juz znalo, nie ma w tym nic nowego.

    • 5 8

    • No ja jakoś widzialem opere i nie sadze żeby to było kalowane. to jest poprostu ta sama stylistyka, ale bez przesady myzyka inna, zespół inny i nie można porównywac tych dwóch spektakli tylko dlatego, że oba sa robione formą.

      • 2 1

    • (1)

      Główna różnica jest taka, że "Opera za trzy grosze" - przynajmniej w obsadzie którą zaprezentowano w Gdyni, była lepszym musicalem. Ale gdyński Muzyczny długo (za długo) takiego spektaklu własnej produkcji nie miał.

      A Kościelniak robi praktycznie same oryginalne produkcje. Pobielenie twarzy i ostra forma nie ma tu nic do rzeczy - te spektakle są z dwóch różnych światów (także literackich).

      • 8 1

      • Ja nie wiem. Widziałem opere i mi szczerze mówiąc to nie odebrało mowy tak po operze jak po Lalce. Czyli jak widac jest to pojęcie względne co było lepszym musicalem...

        • 3 0

  • Może konkurować z Brodway'em

    Byłam w kilku teatrach na Brodway'u i mogę powiedzieć, że Lala moze smialo z nimi konkurowac. Rewelacja sezonu !

    • 15 7

  • Czegoś jednak tu brak (4)

    Trudno nie docenić urody tego spektaklu, wysmakowanej gry aktorskiej (poza rolą Łęckiej - od początku głupiej i pustej, aż dziw, że Stach mógłby ją tak szaleńczo pokochać), świetnej choreografii i wartych uwagi pomysłów scenicznych. Zasadniczo dostrzegam jeden brak, jakże jednak istotny dla całości - muzycznie jest to wszystko po prostu nieciekawe. Dla mnie niestety wieje przez to nudą...

    • 4 16

    • no co ty... a mi właśnie od soboty wszystkie utwory przemykają w głowie co chwile. :)

      • 6 1

    • Nudą powiadasz?

      Jeśli dla Ciebie wieje muzycznie nudą to nie mam pojęcia jakiej muzyki trzeba Tobie dostarczyć abyś był usatysfakcjonowany? Mnie BARDZO się podobało. Szacunek dla kompozytroa i dla wykonania. W kilka osób można pięknie wykonać dzieło!

      • 5 2

    • (1)

      można gdzieś te utwory odsłuchać,

      czy jedyną możliwością ponownego usłyszenia jest pójście do teatru?

      muzyka fantastyczna!
      najbardziej podobała mi się piosenka prostytutki Marianny C-U-D-O!

      • 2 0

      • Jest płytka.

        Do kupienia m. in. w sklepiku w teatrze. 30zł.

        • 2 0

  • Nie, nieprawda

    Wlasnie w niedzelie bylo super. Po co pisac 2 razy "Fatalnie", jezeli tylko o tym slyszales:))? To jak by sasiad zaspiewal Ci Karuza, a ty mowisz "Ten Karuzo spiewa FATALNIE!!!":)))

    • 6 2

  • Nazbyt dosłownie reżyser chce wydobyć sztuczność swoich postaci, co zwłaszcza w przypadku posągowej Łęckiej i Wokulskiego wygląda niekiedy na nieskoordynowane drgawki.
    To wlasnie o spektaklu w sobotę!!!!! :)))

    • 6 0

  • Wspaniale!

    Gratuluję odwagi, ponieważ wystawienie tak wilekiego tytułu jak LALKA w formie musicalu jestnie lada zadaniem. Wszyscy poradzili sobie naprawdę dobrze, a z każdym spektaklem rozwiną się jeszcze lepiej;)
    Gratuluję kolejnej perełki w Naszym muzycznym, bo kolejny raz jest czym się przed światem pochwalić :)

    • 14 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

września

23. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

18

września

III Międzynarodowy Festiwa... Gdańsk, Pałac Opatów

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Gdańszczanin nakręcił film o Moleście Ewenement. "Skandal" wkrótce w kinach
Gdańszczanin nakręcił film o Moleście
Planuj Tydzień: Festiwal Jazz Jantar i odsłonięcie punktu Macieja Kosycarza
Planuj Tydzień na najbliższe dni

Kulinaria

Okiem dietetyka: wegańskie odpowiedniki mięsa. Czy sojowe kiełbaski są zdrowe?
Czy sojowe "mięso" jest zdrowe?
Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja

Sprawdź się

Co to są Baby Pruskie?