Wiadomości

Krwawy Leon, Marilyn Monroe i Holokaust. Trójmiejskie premiery Gdańskiego Festiwalu Tańca

"Hungrige herzen" Krzysztofa Leona Dziemaszkiewicza największą rolę ma tancerka Julia Mach (na zdjęciu). I właśnie ona stanowi najjaśniejszy punkt chaotycznego, skandalizującego przedstawienia.
"Hungrige herzen" Krzysztofa Leona Dziemaszkiewicza największą rolę ma tancerka Julia Mach (na zdjęciu). I właśnie ona stanowi najjaśniejszy punkt chaotycznego, skandalizującego przedstawienia. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Na trwającym od 13 czerwca Gdański Festiwal Tańca miały już miejsce trzy premiery trójmiejskich tancerzy oraz performance z ich udziałem w Galerii Bałtyckiej. Maria Miotk jako Marilyn Monroe, Agnieszka Kamińska poruszająca temat Holokaustu i Leon Dziemaszkiewicz w roli kanibala - każde z tych wydarzeń to zupełnie inne spojrzenie na taniec.



Pierwszą z trójmiejskich premier przygotowała Maria Miotk wraz z Aliną Jurczyszyn, Barbarą Pędzich i Dorotą Zielińską. Spektakl "Tajemnicza śmierć Normy Baker" miał stanowić artystyczną wizję symbolicznego "zgonu" Normy, zwyczajnej dziewczyny z Los Angeles, która w wieku 20 lat trafiła do świata wielkiego showbiznesu stając się jednym z jego największych symboli już jako Marilyn Monroe. Spektakl otwiera bardzo długi i zupełnie niepotrzebny prolog przed wejściem do sali teatralnej, w którym obserwujemy Marię Miotk jako dumną Marilyn Monroe rozdającą autografy i zazdrosną o zainteresowanie okazywane innej.
"Ocaleni. Na skraju nieba" Agnieszki Kamińskiej to jeden z najlepszych spektakli Gdańskiego Festiwalu Tańca.
"Ocaleni. Na skraju nieba" Agnieszki Kamińskiej to jeden z najlepszych spektakli Gdańskiego Festiwalu Tańca. fot. Paweł Wyszomirski / mat. prasowe

Historia Monroe sprowadzona zostaje do kilku banalnych chwytów - dziewczyny usiłują wspiąć się na siebie, co ma symbolizować wzajemną rywalizację, albo uciekają przed światłem reflektora, czemu towarzyszy okrzyk "Norma!". Zwraca uwagę przede wszystkim Alina Jurczyszyn, która wyróżnia się szczególnie głosem - świetne wykonanie pieśni do shruti boxu (medytacyjnego instrumentu) i interesująca interpretacja "I wanna be loved by you" Marilyn Monroe. Jurczyszyn skutecznie odwraca uwagę od rozgrywanych za nią figur tanecznych, w których prym wiedzie z kolei Dorota Zielińska (tancerka Opery Bałtyckiej). Spektaklowi brakuje myśli przewodniej, dlatego rozpada się na ciąg raczej mniej niż bardziej udanych etiud.

Zupełnie inne podejście do tańca i teatru zaprezentowała Agnieszka Kamińska z Teatru Amareya, której spektakl "Ocaleni. Na skraju nieba" stanowi jedną z najlepszych dotychczas propozycji całego Gdańskiego Festiwalu Tańca. Kamińska w ciągu 30 minut przedstawia świat po Holokauście - widzimy wstrząsaną nerwowymi tikami i drgawkami dziewczynkę, stąpającą powoli i niepewnie, jak płochliwe zwierzę, przez kolejne pola wyznaczane światłem.

Postać odgrywana przez Kamińską składa się właściwie z dwóch bohaterek - dziewczynki i matki, chociaż granica między nimi jest bardzo subtelna. Gdy Kamińska w nienaturalnej pozie przemierza całą sceną, by po chwili wrócić z nawleczonymi na sznurek ośmioma identycznymi lalkami, jawi się już jako naznaczona traumą wojenną matka, która utraciła dzieci. Gdy bez emocji "bawi się" lalkami znów przypomina dziecko. Efekt wojennej traumy potęguje fragment książki Mieczysława Abramowicza "Każdy przyniósł, co miał najlepszego" opisujący bestialstwa popełniane przez nazistów.
W spektaklu Krzysztofa Leona Dziemaszkiewicza nie brakuje ciekawych wizualnie scen. Szwankuje jednak zamysł całości.
W spektaklu Krzysztofa Leona Dziemaszkiewicza nie brakuje ciekawych wizualnie scen. Szwankuje jednak zamysł całości. fot, Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Agnieszka Kamińska do końca spektaklu jest konsekwentna. W spektaklu nie ma ani jednego fałszywego tonu. Ruch tancerki, wyraźnie inspirowany techniką tańca butoh, utrzymuje tempo przedstawienia w paraliżującej, upiornej wręcz monotonii. Obraz powojennej traumy, szoku wywołanego końcem dotychczas zrozumiałego i oswojonego świata, wywołuje wstrząsające wrażenie. Łzy cieknące po policzkach Kamińskiej, gdy zbliża się do widzów w ostatniej scenie spektaklu, by utonąć w mroku tuż przed widownią, na długo pozostają w pamięci.

Swój najnowszy spektakl zaprezentował także Krzysztof Leon Dziemaszkiewicz, który do projektu "Hungrige herzen" zaprosił m.in. tancerki Julię Mach i Annę Steller. Efektem jest przedziwne widowisko epatujące obrazami, przypominającymi mniej drastyczne wideoarty formacji Suka Off - na projekcjach jest więc krew i wykrojone z ciała i zjedzone przez Leona serce.

Szereg często absurdalnych i nieprzystających do siebie scenek otwiera wizyta pędzącego czarnego worka (Iwona Baranek). Potem pojawiają się motywy znane z dotychczasowych spektakli Leona - pływacy (trio Dziemaszkiewicz, Julia Mach, Anna Steller), etiuda z pluszowym pieskiem - świetnie wykonana przez centralną postać spektaklu - Julię Mach. Sympatycy twórczości Leona Dziemaszkiewicza odnajdą tu charakterystyczne motywy alienacji, skrępowania, przemocy, czy agresji.

Każdy z uczestników spektaklu-performace'u ma tu swoje pięć minut - malutka Iwona Baranek mówi, że kocha taniec, ale nikt jej nie chce. Naśladuje ruchy Julii Mach w jednej z ciekawszych scen spektaklu. W pewnym momencie Leon ją uprowadza - najpierw zaczyna z nią tańczyć, potem wiąże, wkłada do dużej torby i wynosi ze sceny. Prezentowany wideoart nie pozostawia złudzeń - dziewczyna zostaje przez niego pokrojona, a jej serce Dziemaszkiewicz zjada na surowo. Z kolei Kuba Bielawski przez niemal cały spektakl okleja taśmą krzesło, aby wykrzyczeć proekologiczne hasła całkowicie rozbijając przedstawienie.

Klasą samą w sobie pozostaje Julia Mach. Jej drapieżne, zwierzęce ruchy, gdy jak samica niesie w zębach małego ruszającego się pieska, stanowi ozdobę spektaklu. I chociaż ciekawych wizualnie etiud znajdziemy tu znacznie więcej, spektakl Leona pozostaje jednym z najbardziej dziwacznych eksperymentów tego znanego performera.

Nowości festiwalu dopełnia performance "Uloi", czyli Off Żak Project przygotowany przez Kayę Kołodziejczak i Gdańską Korporację Tańca w Galerii Bałtyckiej. Tancerze występowali przy jednym z wejść do galerii na wszystkich poziomach. Wchodzący w różne interakcje taneczne tancerze, budzili zaskoczenie, bawili, albo rozśmieszali publiczność, którą często stanowili przypadkowi przechodnie, przekonując, że takie inicjatywy są potrzebne. Kolejny taneczny performance za rok.

Festiwal potrwa do niedzieli 27 czerwca.

Opinie (10) 7 zablokowanych

  • o bosze...

    ...tylko nie znowu Leon :P

    • 5 6

  • brawo

    Agnieszka bardzo się rozwija. Teatr Amareya powoli staje się jedną z głównych tanecznych sił Trójmiasta. "Ocaleni" to świetny spektakl.

    A Marysia musi gruntownie przemyśleć swój pomysł na taniec, bo na razie wygląda on raczej na brak pomysłu...

    • 5 4

  • Leona

    to można by pokazywać jako atrakcje turystyczną sopotu. dobry wykręt.

    • 2 1

  • (2)

    nazywanie czegoś takiego sztuką to jakaś pomyłka
    bez rozbierania się i jakichś psychodelicznych czy zwyczjnie chorych kwestii to dziś u niektórych się już nic nie da?
    cóż talentu nie da się "zrobić"
    Szekspira czy antycznych klasyków zawsze będziemy pamiętać a po tym czymś zapewne nawet ślad nie pozostanie w historii sztuki - i całe szczęście
    ciekawy jest też chyba jakiś polityczny kontekst - o zbrodniach nazistów (ciekawe co znaczy to słowo, wszak niby każdy wie że to NIEMCY mordowali z zapałem ludność europy, ale nikt tego nie może wymówić) mówi się niemal codzień, faszyta tu, nazista tam, ale o mordach i skrytobójstwach komunistów to panuje jakaś interesująca CISZA... ciekawe...

    • 5 1

    • (1)

      wez skoncz ten bełkot. idz sobie na balecik a nie do zaka, tam bedziesz mial ksiezniczke, ksiecia i wieczna milosc az po grob. bedzie ladnie, bez rozbierania a i umysl odpocznie od wysilku;p

      • 2 4

      • to się nazywa kultura "młodych i wykształconych" wprost z wieca wyborczego

        • 3 1

  • To naprawdę nie mamy ciekawszych artystów od zboczonego Leona ??

    • 4 3

  • Cos tak ochydnego i wzbudza zachwyt o widzow?

    • 1 0

  • Hungrige Herzen

    Spektakl ten był bardzo ciężki dla widza, mnie osobiście strasznie zmęczył i prawie z niego wyszedłem, ale zostałem mając nadzieję na jakąś poprawę.
    Zdolne tancerki wykorzystane w spektaklu zasługują na wystepowanie w lepszych produkcjach. czego im zyczę.
    W kazdym razie moje serce kwiliło... z rozpaczy podczas tego spektaklu

    • 2 0

  • Leon jest słaby jak barszcz, ale nie o to tu chodzi. On jest potrzebny, bo bez takiego freaka nam w Trójmieście potrzeba, bo gdyby nie on, to nasza alternatywa byłaby tak nudna, że strach.

    • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kuligi dozwolone, choć z ograniczeniami. Ile kosztują, gdzie i jak są organizowane?
Kuligi dozwolone, choć z ograniczeniami
Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych
Śnieg pomógł odkryć dzieci w dorosłych

Kulinaria

Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Dokąd na pizzę neapolitańską w Trójmieście?
Pizza neapolitańska w Trójmieście

Sprawdź się

Największe zbiory muzealne w dziedzinie archeologii morskiej posiada: