Wiadomości

stat

Konstanty Andrzej Kulka: Odniosłem sukces, ale nie czuję się gwiazdą

Konstanty Andrzej Kulka w najbliższą niedzielę o godz. 18 w Filharmonii Bałtyckiej będzie świętował jubileusz 50 - lecia współpracy z gdańską filharmonią.
Konstanty Andrzej Kulka w najbliższą niedzielę o godz. 18 w Filharmonii Bałtyckiej będzie świętował jubileusz 50 - lecia współpracy z gdańską filharmonią. fot. Joanna Kurkowska/ Trojmiasto.pl

- Nie jestem żadną gwiazdą i nigdy się tak nie czułem. Odniosłem sukces i zdaję sobie z tego sprawę, ale nie stawiam tego na pierwszym miejscu w swoich osobistych rozważaniach na temat mojego życia - mówi wybitny skrzypek i pedagog, Konstanty Andrzej Kulka. W niedzielę 18.05 o godz. 18 w Filharmonii Bałtyckiej odbędzie się koncert jubileuszowy, podczas którego artysta będzie świętował 50-lecie współpracy z gdańską filharmonią. Bilety 10 - 35 zł.



Wspólny wytęp Konstantego Andrzeja Kulki z córką Gabą.

Wspólny wytęp Konstantego Andrzeja Kulki z córką Gabą.

Ewa Palińska: Pochodzi pan z rodziny o muzycznych tradycjach, a mimo tego edukację muzyczną zaczął pan dość późno, w wieku 8 lat. Dlaczego?

Konstanty Andrzej Kulka
: Sam się nad tym zastanawiałem (śmiech). Kontakt z muzyką miałem od zawsze. Ojciec śpiewał w Operze Bałtyckiej a mama grała na fortepianie, którego ja, szczerze mówiąc, za bardzo nie lubiłem. Uwielbiałem za to słuchać muzyki skrzypcowej i pod tym względem nic się nie zmieniło aż do dziś. Moim rodzicom też to zapewne nie umknęło, skoro zdecydowali się posłać mnie właśnie na lekcje skrzypiec.

Niektórzy twierdzą, że wczesne rozpoczęcie edukacji muzycznej zabiera dzieciństwo. Gdyby jednak rodzice nie podejmowali takiej decyzji za swoje dzieci, nie mielibyśmy tylu wybitnych skrzypków czy pianistów.

Pójście do samej szkoły muzycznej jeszcze nikomu nie zaszkodziło a wręcz przeciwnie, niesie za sobą same korzyści. Dzieci mają dzięki temu możliwość zapoznania się z muzyką, jej historią i wszystkim, co się z nią wiąże, co ją otacza. Później, w szkole średniej, same mogą zdecydować, czy mają wystarczający talent i chęć do kontynuowania nauki.

Nigdy nie przeszkadzało panu, że córka [Gaba Kulka - przyp. red.] nie poszła w stronę muzyki klasycznej tylko obrała własną drogę?

Wręcz przeciwnie, jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy! Każdy ma prawo robić to co uważa, co go uszczęśliwia i w czym jest najlepszy a ja uważam, że ona robi to bardzo dobrze, więc niech tak zostanie. Życzę jej wielu sukcesów.

W którym momencie odczuł pan, że odniósł sukces, że jest pan gwiazdą?

Ja nie jestem żadną gwiazdą i nigdy się tak nie czułem. Po prostu robiłem swoje i zawsze starałem się, żeby wychodziło mi to jak najlepiej. Oczywiście, że odniosłem sukces i zdaję sobie z tego sprawę, ale nie stawiam tego na pierwszym miejscu w swoich osobistych rozważaniach na temat mojego życia.

Zapytam zatem inaczej. W którym momencie poczuł pan, że spełniają się pańskie marzenia?

Takim momentem była wygrana podczas wspomnianego konkursu w Monachium. Wtedy zaczęło się duże zainteresowanie moją osobą, liczne propozycje koncertowe i właśnie wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że to jest to, co chciałbym robić do końca. Wcześniej wiadomo, marzyło się żeby grać, występować na estradach całego świata, ale po wygranej w Monachium poczułem, że te marzenia mają realną szansę się spełnić.

Zdarzały się panu chwile zwątpienia?

Zawodowy muzyk na a chwile zwątpienia nie ma czasu. Trzeba starać się, grać, szukać okazji, żeby móc swoją sztukę wypromować. Ja akurat miałem to szczęście, że było duże zainteresowanie impresariatów moją osobą a recenzenci wyrażali się o mnie pochlebnie.

Czyli na sukces składa się nie tylko talent, ciężka praca, ale i szczęście?


Oczywiście, to bez wątpienia jeden ze składników sukcesu.

Jak zmieniła się rola artysty na przestrzeni tych 50 lat?

W dzisiejszych czasach niestety za bardzo liczy się komercja. Ważne jest oczywiście to jak ktoś gra, ale równie ważne są koneksje, dodatkowe starania, walory pozamuzyczne. Tego wszystkiego aż w takim stopniu 40 czy 50 lat temu nie było. Ja miałem to szczęście, że wygrałem konkurs w Monachium we wrześniu 1966 roku i od tej pory nastąpiło duże zainteresowanie impresariatów, koncertowanie. Osoby, które zajmowały się promocją muzyki, faktycznie się nią interesowały i ją kochały. Dziś są to głównie biznesmeni, którzy patrzą tylko na zysk, muzyka jest na drugim miejscu.

Odniósł pan kiedyś porażkę? Może niekoniecznie spektakularną, ale czy zdarzyło się coś, co dotknęło pana osobiście?

Osobistych porażek nie miewam (śmiech). Zdarzały się trudne chwile, spowodowane trudną sytuacją polityczną, w jakiej znajdowała się wówczas Polska. Zdarzało się, że z powodów politycznych traciłem szansę na intratne kontrakty, głównie na Zachodzie. Dotknęło mnie również, kiedy instytucja, która mnie prowadziła, zapomniała, a może zignorowała zaproszenie amerykańskie. Nie wiem, czy specjalnie czy przez przypadek, ale utraconą szansę na zdobycie rynku amerykańskiego odczułem bardzo dotkliwie. Zdarzały się również dziwne recenzje, ale ja takimi rzeczami się bardzo krótko przejmuję albo w ogóle.

Jakie są pana plany na przyszłość bo zakładam, że kariery pan nie kończy?

Oczywiście że nie. Grywam ostatnio dużo koncertów z muzyką Karola Lipińskiego. Nagrałem również sześciopłytowy album z jego kompozycjami, co uważam za swoje największe osiągnięcie płytowe. Karol Lipiński był przyjacielem Paganiniego, wspólnie grywali koncerty. Dziś Paganiniego znają wszyscy a Lipińskiego nieliczni, dlatego głównym punktem mojej działalności jest promowanie jego twórczości. A jest to wspaniała muzyka romantyczna, znacznie lepsza od tego, co skomponował Paganini.

Muzykę Karola Lipińskiego usłyszymy również podczas koncertu jubileuszowego, który odbędzie się w niedzielę 18 maja w Filharmonii Bałtyckiej.

Tak, wykonane zostaną jego dwie kompozycje. Będzie to koncert związany z Gdańskiem. Wszyscy artyści, których zaprosiłem do wspólnego udziału, byli lub nadal są moimi studentami w gdańskiej Akademii Muzycznej. Będę świętował 50 lat od pierwszego występu w gdańskiej filharmonii, która wówczas nazywała się Operą i Filharmonią Gdańską.

Krąg zainteresowań ma pan ogromny - jest pan muzykiem, propagatorem kultury, pedagogiem. Co tak naprawdę sprawia panu największą przyjemność?

Lubię przyrodę, spędzać czas w swoim domu na wsi, chodzić do kina i teatru. Nie żyję samą muzyką, choć z uwagi na wykonywany zawód jest mi bardzo bliska. Uważam jednak, że wszystko, co nas otacza jest równie ważne.

Czego można panu życzyć z okazji tego złotego jubileuszu?
Przede wszystkim zdrowia, siły i wytrwałości, żebym mógł jeszcze trochę pograć. Z rzeczy materialnych nic mi nie brakuje, więc w tej kwestii specjalnych życzeń nie mam. Po prostu chciałbym teraz spędzać czas na muzykowaniu i działalności pedagogicznej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

21

października

All About Freedom Festival Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

21

października

19. Ogólnopolski Festiwal S... Gdańsk, Teatr Wybrzeże

21

października

Interference Festival 2017 Teatr Szekspirowski, Galeria Pionova, ASP

Rozrywka

Dwie imprezy dla komputerowców z przeszłości
Dwie imprezy dla komputerowców
Darmowy weekend w Muzeum Motoryzacji w Gdyni
Darmowy weekend w Muzeum Motoryzacji

Kulinaria

Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
Pizzeria Gdynianka kończy 30 lat
GastroTOP: tych szefów kuchni warto śledzić
GastroTOP: tych szefów kuchni warto znać

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: koncerty i moc kulinarnych wrażeń
Planuj tydzień: koncerty i kulinaria