Wiadomości

Ile można znieść dla pracy? Recenzja "Poniżej pasa"

Najnowszy artukuł na ten temat

Teatr Atelier na kolejne 15 lat w Sopocie. Po gali 25. Lata Teatralnego

Kontrola w anonimowym zakładzie może przybrać niecodzienny obrót, podobnie jak z trudem budowane relacje pomiędzy pracownikami. Na zdjęciu od lewej: Adam Machalica, Waldemar Cudzik i Michał Kula.
Kontrola w anonimowym zakładzie może przybrać niecodzienny obrót, podobnie jak z trudem budowane relacje pomiędzy pracownikami. Na zdjęciu od lewej: Adam Machalica, Waldemar Cudzik i Michał Kula. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

W kameralnej, trzyosobowej sztuce Richarda Dressera "Poniżej pasa" znajdziemy skupione w soczewce problemy pracowników korporacji: pełne nieczystych zagrań relacje podwładny - przełożony, rywalizację o względy szefa i pozycję w firmie czy ułudę bycia "po właściwej stronie" konfliktu. Jednak reżyser niepotrzebnie wyolbrzymia zawarte w tekście absurdy, brnąc w grubą groteskę i proponując przerysowaną grę aktorską.



Trafne opisanie tego, co na pozór wydaje się oczywiste i tym samym stanowi łatwy temat do obśmiania i wyszydzenia, wcale nie jest prostym zadaniem. Amerykański dramatopisarz Richard Dresser chętnie podejmuje tematykę społeczną, umiejętnie godząc jedno i drugie. w "Poniżej pasa" przygląda się relacjom pracowniczym typowej korporacji. W tym przypadku poznajemy trójkę bohaterów z działu audytu: doświadczonego pracownika Hanrahana, nowicjusza Dobka oraz ich przełożonego Merkina. Cała trójka znajduje się gdzieś daleko, odizolowana od społeczeństwa, w tajemniczej firmie, produkującej nienazwane produkty. Muszą radzić sobie z oderwaniem od rodzin i bliskich, z którymi mogą utrzymywać jedynie kontakt listowny.

Siłą rzeczy relacje między kolegami z pracy i przełożonym znajdują się w centrum uwagi. Kontakty między nimi podszyte są naturalnymi obawami i lękami pracowników korporacji, kłopoty rosną w ich oczach odwrotnie proporcjonalnie do rzeczywistej skali problemu, a ich odbiór związany jest z pozycją w firmie, walką o szczeble kariery i próbą zrozumienia intencji szefa oraz chęcią zaskarbienia sobie jego sympatii. Znajdziemy tu paranoje wywiedzione niemal wprost z twórczości Franza Kafki, echa gorzkiego dowcipu George`a Orwella i absurd w stylu Eugène`a Ionesco.

Hanrahan (Michał Kula) podejmuje grę z nowym Dobkiem (Adam Machalica), prowokując go na szereg sposobów. Ich niełatwa relacja zostanie wystawiona na próbę.
Hanrahan (Michał Kula) podejmuje grę z nowym Dobkiem (Adam Machalica), prowokując go na szereg sposobów. Ich niełatwa relacja zostanie wystawiona na próbę. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Funkcjonowanie jednostek w systemie ubrano w szereg absurdalnych dialogów, począwszy od przyjścia "nowego", na którego dotychczasowy jedyny specjalista reaguje alergicznie. Panowie nie tylko pracują razem, ale też dzielą pokój, co jest przyczyną licznych spięć i ambicjonalnych potyczek. Najdobitniej ukazuje je scena rywalizacji o dzwonek, którym szef ma wzywać jednego lub drugiego. Hanrahan histeryzuje przeczuwając, że spadł w wewnętrznej hierarchii i nadając wielkie znacznie z pozoru mało istotnemu gestowi, jakim jest przydzielenie pojedynczego dzwonka Dobkowi. Absurdalna awantura zakończy się oczywiście w typowy dla tego typu zdarzeń sposób.

Scenografia przygotowana przez André Ochodlo imponuje rozmachem, jak na niewielką scenę Teatru Atelier. Znalazło się miejsce na biuro pracowników z wnęką mieszkalną, gabinet ich szefa oraz imponujący, długi korytarz, wybudowany częściowo na widowni za pomocą metalowej konstrukcji. Szczególnie ten ostatni - doskonale oddaje dosłownie i w przenośni dystans, jaki muszą pokonać podwładni do swojego szefa, który fizycznie znajduje się tuż obok nich. Bohaterom "Poniżej pasa" towarzyszy niemal przez cały czas industrialno-elektroniczna warstwa brzmieniowa, przygotowana przez Adama Żuchowskiego, która podobnie jak scenografia świetnie współgra z klimatem sztuki (poza nielicznymi momentami, gdy w typowo filmowy sposób staje się zbyt ilustracyjna).

Zaskakuje wyjątkowo rozbudowana, jak na Teatr Atelier, scenografia spektaklu, przygotowana przez André Ochodlo.
Zaskakuje wyjątkowo rozbudowana, jak na Teatr Atelier, scenografia spektaklu, przygotowana przez André Ochodlo. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Ochodlo reżyserując spektakl postanowił podkreślić absurd i komizm wielu sytuacji poprzez groteskę i bardzo przerysowane, niemal komiksowe granie - bohaterowie zachowują się niekonwencjonalnie, czasem ujadają jak psy napotykające intruza, wykonują dziwaczne gesty, a ich emocjonalność wydaje się być z gumy, bo przeżywają skrajnie odmienne stany w kilka chwil. Takie rozbijanie iluzji i dystansowanie się do roli w wielu wypadkach nie ma jednak uzasadnienia, a przy okazji wyraźnie utrudnia aktorom skupienie się na interpretacji tekstu i momentami przypomina po prostu pracę na zadany temat. Z czasem jednak udziwnionych zadań aktorskich jest mniej, przez co lepiej wybrzmiewa tekst dramatu.

Trójka Adam Machalica (Dobek), Michał Kula (Hanrahan) i Waldemar Cudzik (Merkin) ma niełatwe zadanie. Gęsty od znaczeń i emocji tekst muszą podać w olbrzymim tempie, skacząc z emocji w emocję, z afektu w afekt. Nie ma tu za wiele miejsca na niuanse i detale, ale w tej gimnastyce każdy z czasem znajduje sobie miejsce.

Waldemar Cudzik z wprawą gra ekscentrycznego, zdziecinniałego wręcz szefa, potrafiąc uwiarygodnić swojego bohatera.
Waldemar Cudzik z wprawą gra ekscentrycznego, zdziecinniałego wręcz szefa, potrafiąc uwiarygodnić swojego bohatera. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Machalica gra przestraszonego, spolegliwego i niekonfliktowego nowego pracownika, który stara się w nowym środowisku zachować dawne ideały. Kula postać opryskliwego, zazdrosnego i wystraszonego obecnością rywala w zawodowej hierarchii Hanrahana buduje silną, często przerysowaną ekspresją, początkowo nadużywając krzyku, z czasem malując tę postać w coraz to innych odcieniach. Wreszcie ich szefa Merkina Waldemar Cudzik kreuje na zimnego cynika i karierowicza, nie dając sobie jednak taryfy ulgowej i nie bawiąc się stereotypem szefa. To postać wyrachowana, ekscentryczna, na swój sposób bardziej żałosna niż pozostałe, a przy tym przejmująco samotna, celnie oddająca perspektywę, intencje i motywacje przełożonego.

Tekst Dressera pod płaszczykiem zasad korporacyjnych ukazuje oczywiście przede wszystkim zniewolenie, czy też - jak pada w tekście - więzienie, tyle że nie ciała, a duszy. Porusza kwestię współczesnego niewolnictwa, jakim jest wyzysk i całkowita dyspozycyjność, narzucona pracownikowi w zawodowej społeczności. Reżyser uważnie podąża za autorem, serwując widząc ciekawy komediodramat. Szkoda tylko, że narzucona przez niego, sztuczna forma, osłabia nieco jego wymowę. Podobnie jak niepotrzebne głosy "z offu" czy laser zastosowany stanowczo zbyt wiele razy.

Opinie (33) 2 zablokowane

  • mistrzowskie trio

    prawdziwy koncert aktorski

    • 6 1

  • tak się redaktor rozpisał, że teraz nikt nie chce czytać tego artykułu (4)

    ludzie odwykli od czytania, róbcie komiksy albo filmiki

    • 22 4

    • To, że Ty nie czytasz... (1)

      ... to nie znaczy, że inni nie czytają. Trzeba czytać ze zrozumieniem, a widocznie Tobie przychodzi to z trudnością. Nie masz nic interesującego do napisania, to nie pisz przynajmniej głupot i niepotrzebnych bzdur. A może masz kompleksy?

      • 4 6

      • no chyba jednak nie umie Pan czytać :D

        • 1 0

    • Przecież nie ma obowiązku czytania recenzji ani przed spektaklem, ani po. To w czym problem?

      • 5 1

    • wystarczy zeby obok tekstu umiescil gwiazdki w odpowiedniej ilosci

      dla kazdego cos.

      • 0 0

  • Nie którym ludziom takie zniewolenie w korpo odpowiada (7)

    Są tacy ludzie i to najgorzej że i większość z Nich to faceci którzy dla Swojego szefa zrobili by wszystko , ba nawet zaczęli myśleć tak jak on, a w przerwie w pracy chodzą z redbulem w ręku i papierami i używają słów typu: feedback, PM, i inne tego typu pierdoły. A gdyby tak zaczęli pracować na własna rękę z dnia na dzień to by popadli w depresję :)

    • 10 4

    • chodziło o niektórym? (4)

      Niektórym osobom potrzebny słownik ortograficzny

      • 4 4

      • Peweni robisz w Korpo (3)

        I w codziennej pracy jedyną twoją pracą jest poprawianie ludzi. Powiedz kto mi zabroni pisać jak mi się podoba ?

        • 1 7

        • rzetelność i dbałość o wizerunek? (2)

          bo co jeszcze może kulturalnego (tu parę innych przymiotników) człowieka motywować do zachowania staranności?
          nobles oblige...
          a może potrzebujesz bata?

          • 2 1

          • Mam to gdzieś (1)

            Do czego mi jest to potrzebne żeby siedzieć i trolować poprawnie na forach ?

            • 1 3

            • kiepska skuteczność trolingu

              brak dotarcia do targetu, brak możliwości wpływu, itd, itp
              Profesjonalista z ciebie nie będzie...

              • 0 2

    • Praca w korpo różni się od innej miedzy innymi tym, że (1)

      w korpo swojego szefa (prezesa, właściciela firmy) widujesz żadko.

      A w małej firmie widujesz go/ją codziennie.

      Wykorzystanie pracownika (zwłaszcza chetnego do pracy żeby podlizać się szefowi) to standard w każdej pracy. A i tak finalnie szef i jego ulubieńcy są na topie.

      • 0 1

      • chyba rzadko

        • 0 0

  • Absurd goni absurd (1)

    ciągle świeży teatr absurdu uderza swoją prawdziwością w niesamowitym wykonaniu trzech zdolnych aktorów i pod okiem odważnego reżysera

    • 7 0

    • Prawdziwością się zachwycasz?

      Chcesz prawdziwości to zatrudnij się w korpo i popracuj parę lat.

      • 4 1

  • mam to na codzień (1)

    chyba nie mam ochoty oglądać tego na scenie.
    Najgorsze jest jednak to, co wyszło jako doświadczenie z Dilberta.
    Jego fanami jest "manażeria", która kula sobie bekę w pełnej świadomości swojej głupoty i absurdalności, wiedząc że podległi i tak nic nie moga zrobić...
    Czy skład widowni i recenzje są tej samej proweniencji?

    • 8 1

    • Szczyt perwersji

      zaprowadzić taki "porządek" i później jeszcze oglądać go w teatrze

      • 2 0

  • :((((((((

    szkoda, że zostało tak mało biletów....

    • 0 2

  • Czyż to nie jest okrutne (2)

    Wyszydzanie zjawisk, które są chlebem powszednim w naszych firmach?
    To tak jakby wyśmiewać się ze zjawisk występujących w obozach, w latach ich funkcjonowania.
    Przecież nic się od tego nie zmieni. Oglądanie takich przedstawień to chyba forma masochizmu.

    • 5 5

    • (1)

      Zawsze można zmienić pracę

      • 1 2

      • Przecież wszędzie jest podobnie. A jak masz dzieci + kredyt, to będziesz ryzykował? I na tym wszystko się opiera...

        • 3 1

  • Ok

    Można obejrzeć .. faktycznie mało biletów ale jeszcze mniej tlenu w Teatrze Atelier. Szkoda, ze z tego powodu nie mogłam sie cieszyć w pełni tym spektaklem.

    • 4 3

  • Zachwycenie

    Bardzo dobry spektakl, oby więcej takich w Atelier! Szkoda, że tylko kilka spektakli i tak mało biletów, bo chętnie bym zaprosiła znajomych z Polski! Ukłony dla pana Andre! i Brawa dla aktorów!

    • 1 1

  • Kapitalna sztuka! (4)

    Recenzja redaktora jest wyjątkowo niesprawiedliwa, zniechęcająca do wybrania się na spektakl. Nie zgadzam się z nią. Dla ludzi z korporacji, to, być może, wyjątkowa okazja spojrzenia na swoją pracę z tzw. "lotu ptaka" i podjęcia właściwych decyzji w swoim życiu, a nie prezentowania swoich przemyśleń na forum. Dla innych, będzie to okazja do kontaktu z różnymi, czasem przerysowanymi postawami i charakterami ludzkimi, prezentowanymi jak zwykle w teatrze, a nie w kinie.
    Scenografia na najwyższym poziomie. Opinia recenzenta na temat zastosowania laserów lub głosów z "offu" wskazuje na całkowite niezrozumienie idei i przesłania przedstawienia. Teatr Atelier zawsze był i jest w tym zakresie na bardzo wysokim poziomie. Pana opinie traktuję jako niewiarygodną.

    • 5 2

    • Racja, redaktorowi stanowczo zabrakło dystansu do tematu.

      Tylko ze slyszenia, a nie z autopsji.

      • 2 1

    • Czy dlatego, że to Teatr Atelier to ma parytet na "zawsze wysoki poziom"? Każdy ma prawo do własnego zdania, a że opinie będą różne to oczywiste. Różnorodność ocen zachęca, a nie zniechęca do obejrzenia. Proponuję mniej napastliwości w komentarzach. Ja akurat mam podobne odczucia jak redaktor.

      • 0 2

    • Super sztuka!

      Redaktor rzeczywiście trochę "odjechał" z krytyką. Polecam, zobaczcie sami.

      • 1 0

    • Cóż z tego, że jest super?

      Sztuka dla sztuki...

      • 1 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Restauratorzy przeciwni obostrzeniom
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie

Kulinaria

Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie - widok i smak
Jemy na mieście: Vidokówka w Oliwie
Ogródki restauracyjne jesienią. Sposób na wydłużenie sezonu?
Podgrzewacze na tarasach przedłużą sezon

Sprawdź się

Protestanckie przekazy ikonograficzne które można zobaczyć w Dworze Artusa w Gdańsku to...?

 

Najczęściej czytane