Agata Grenda: Wprowadzę wiele zmian w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim

Agata Grenda od 1 września br. jest nową dyrektorką Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Funkcję tę sprawować będzie przez trzy najbliższe sezony artystyczne.
Agata Grenda od 1 września br. jest nową dyrektorką Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Funkcję tę sprawować będzie przez trzy najbliższe sezony artystyczne. fot. M. Wróblewski /WerBrand /mat. prasowe GTS

Gdański Teatr Szekspirowski od 1 września br. ma nową dyrektorkę, która funkcję tę sprawować będzie przez trzy najbliższe sezony artystyczne. Decyzję podjęli organizatorzy instytucji - Województwo Pomorskie i Gmina Miasta Gdańska w uzgodnieniu ze współtworzącą teatr Fundacją Theatrum Gedanense. O programie, planach artystycznych i organizacyjnych, mariażu kultury z biznesem, kontynuacji dzieła profesora Jerzego Limona, a także propozycjach zmian rozmawiamy z Agatą Grendą - nową dyrektorką Teatru.



Sprawdź, co się dzieje w Teatrze Szekspirowskim


Magdalena Raczek: Pani dyrektor, przejmuje pani stery nad instytucją, która od początku swej działalności związana była z jednym człowiekiem - profesorem Jerzym Limonem. On ją wymyślił, stworzył i przez wiele lat był jej dyrektorem. Jak się pani odnajduje w tej sytuacji?

Agata Grenda: To nietypowa sytuacja, nie tylko w skali naszego kraju. Niewiele jest na świecie takich instytucji - chciałoby się powiedzieć "autorskich", które powstały z pasji i są czyimś dziełem życia. Dodatkowo Teatr Szekspirowski jest instytucją prowadzoną przez trzy podmioty. To w Polsce wciąż nietypowe rozwiązanie. Jego organizatorami są Województwo Pomorskie i Gmina Miasta Gdańska. Ponadto wspólnie z organizatorami instytucję tworzy Fundacja Theatrum Gedanense. Przez 4 lata byłam dyrektorką Departamentu Kultury w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego. Wiem więc doskonale, jakie są oczekiwania względem dyrektorów instytucji kultury. GTS jest zrealizowanym marzeniem wizjonera - którego na początku niektórzy nazywali wręcz szaleńcem. To instytucja z niesamowitą wizją, którą udało się wcielić w życie. Teatr założony przez jednego z najwybitniejszych szekspirologów na świecie. Jestem gotowa przyjąć wyzwania, które mnie czekają, i kontynuować dzieło profesora Limona.

Przeczytaj także: Agata Grenda nową dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Agata Grenda - nowa dyrektorka GTS.
Agata Grenda - nowa dyrektorka GTS. D. Linkowski/ mat. prasowe GTS
Jak zaczęła się państwa współpraca?

Profesor Limon już od kilku lat szukał swojego następcy, chciał oddać się pracy naukowej i literackiej. Miałam ten zaszczyt, że zaprosił mnie do rozmów. Śmierć profesora sprawiła, że znaleźliśmy się wszyscy w sytuacji, w której nie wszystko mogło odbyć się w trybie, jaki planował - zatrudnienia mnie najpierw na stanowisku swojego zastępcy. Z odpowiedzialnością przyjmuję rolę, w jakiej obsadził mnie los. Wiem, czego dla tej instytucji i dla jej miejsca w świecie chciałby jej pomysłodawca i założyciel. Przez półtora roku rozmawialiśmy o wizji teatru, marzeniach profesora, moich umiejętnościach i o miejscu Teatru Szekspirowskiego na kulturalnej mapie Polski. I wtedy przyszedł COVID i dosłownie zabrał Jerzego Limona, z dnia na dzień. Do mnie do teraz nie całkiem ta strata dociera... Organizatorzy teatru zaprosili mnie na spotkanie, wiedząc, że profesor był ze mną w rozmowach, oraz że wskazał mnie jako potencjalną kandydatkę na swoją następczynię w oficjalnej korespondencji z urzędem. To było kilka długich merytorycznych rozmów kwalifikacyjnych. Wiem, że prowadzono je nie tylko ze mną, co uważam za słuszne. Cieszę się, że udało mi się przekonać decydentów do uwierzenia we mnie. Jasnym jest jednak, że wprowadzę także wiele zmian. Jestem kobietą i reprezentuję inne pokolenie niż profesor.

Jesień w trójmiejskich teatrach. Plany repertuarowe scen w Trójmieście



Pomówmy o tych zmianach i pani programie, który opiera się - jak sama to pani nazwała - na ewolucji, a nie rewolucji. Znalazło się w nim miejsce na kontynuowanie programu zapoczątkowanego przez profesora. Zostaną też stałe punkty repertuarowe, jak Festiwal Szekspirowski czy Teatry Europy i Świata. A jakie innowacje pani planuje?

Chciałabym przede wszystkim wzmocnić markę teatru jako atrakcyjnej "miejscówki" dla gdańszczan, mówiąc językiem młodzieżowym. Zanim opowiem o planach merytorycznych, zdradzę, że marzę o stworzeniu w teatrze restauracji. Mam na nią bardzo konkretny pomysł, jedyne, czego teraz trzeba, to fundusze na jego realizację (śmiech). My, ludzie, zwłaszcza teraz, po doświadczeniu izolacji z powodu pandemii, uwielbiamy się gromadzić. Zupełnie inaczej odbieramy świat, kiedy siedzimy wspólnie, jemy, pijemy, rozmawiamy. Chciałabym, aby po zwiedzaniu teatru wycieczki - polskie i zagraniczne, a mamy je codziennie, mogły usiąść przy herbacie, ciastku i pobyć sobie w tych pięknych murach, poczuć magię teatru. Aby przedstawiciele branży mogli spotkać się u nas, a festiwalowi goście i artyści mieli przestrzeń do całodziennych celebracji, dyskusji, wymiany myśli. Bo gdy gdańszczanie widzą jedynie te niedostępne, czarne - lub raczej antracytowe, jak mówił profesor - mury i nie wiedzą, co się w nich dzieje, to trochę się ich boją. To jest przecież budynek, który onieśmiela. Moim celem będzie pomóc zwykłemu przechodniowi te mury oswoić, zaciekawić nimi i zaprosić do środka. Nieraz widziałam, jak wielu ludzi, początkowo nieprzekonanych do koncepcji architektonicznej tego teatru, po wejściu na dziedzińce czy do holu wejściowego nie przestawało się nim zachwycać.

Przeczytaj także: Poznaj kulturę Niemiec. Przed nami Tydzień Niemiecki w GTS

Jak chciałaby pani zatrzymać tych przechodniów i jak przyciągnąć nowych widzów do GTS poza stworzeniem tu restauracji?

To możemy robić różnymi metodami. Odpowiednio nagłaśniając wydarzenia, ale też proponując nowe, odpowiadające na potrzeby naszych widzów. Mamy fantastyczny dział edukacji i, poza organizowaniem naszych stałych projektów, chcielibyśmy wrócić do warsztatów rodzinnych. Chcemy je realizować również w języku angielskim - w Trójmieście jest wiele rodzin z całego świata, które szukają takich atrakcji. Chcemy zaproponować również warsztaty dla młodzieży i jej językiem opowiedzieć, jak to było za czasów Szekspira. Moim celem nie jest konkurowanie programem z innymi instytucjami w Trójmieście, bo tak naprawdę wszyscy konkurujemy z HBO, Netflixem i grami komputerowymi. Ważna jest synergia branży i wspólne zastanowienie się nad tym, jak wyciągnąć młodych ludzi sprzed ekranów. Jestem teraz na etapie rozmów, badania rynku, układania pracy zespołu, słuchania. Zależy mi, by poznać naszą publiczność i jej potrzeby. Mamy to szczęście, że jesteśmy teatrem impresaryjnym, i nie musimy teraz planować 4-5 produkcji własnych na cały nadchodzący sezon. Pragnę raczej, by Teatr Szekspirowski był prężnym centrum prezentacji najważniejszych zjawisk w kulturze. Dzięki temu możemy również na bieżąco reagować na sytuację społeczną, polityczną oraz dialogować z całym Trójmiastem.

Agata Grenda witana w GTS przez organizatorów instytucji: marszałka województwa pomorskiego, prezydent miasta Gdańska oraz przedstawicieli współtworzącej teatr Fundacji Theatrum Gedanense.
Agata Grenda witana w GTS przez organizatorów instytucji: marszałka województwa pomorskiego, prezydent miasta Gdańska oraz przedstawicieli współtworzącej teatr Fundacji Theatrum Gedanense. D. Linkowski/ mat. prasowe GTS
Może nam pani opowiedzieć, w czym się pani nie zgadzała w rozmowach z profesorem i co chciałaby pani zrobić inaczej?

Uważam, że niektóre rzeczy trzeba zrobić inaczej, że potencjał instytucji nie jest w pełni wykorzystany, a działalność Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego w ciągu roku jest za mało widoczna w Polsce. A przecież robimy tak wiele. Planuję zmienić organizację pracy, bo mam w tym zakresie inne potrzeby, wzmocnić promocję i potencjał biznesowy tego teatru. Chciałabym, żeby GTS stał na takich dwóch stabilnych nogach - biznesu i kultury, z których ta pierwsza jest wsparciem drugiej. Bardzo zależy mi, żebyśmy zbudowali taki wizerunek i taką markę teatru, że hasło "Teatr Szekspirowski" wywoła w odbiorcy konkretne skojarzenia. Nie tylko z osobą profesora Jerzego Limona, z niesamowitym architektonicznie budynkiem oraz Festiwalem Szekspirowskim, ale również z całorocznym programem instytucji. Chciałabym nadal zapraszać do nas najlepsze teatry z całego świata i całej Polski. Co nie oznacza, że odżegnujemy się od najlepszej jakości rozrywki. Szekspir był przecież w swoim czasie nie dla znawców, tylko dla zwykłego człowieka, nie zawsze wykształconego. Chcę, żeby ludzie tu przychodzili, żeby się śmiali, żeby się dobrze bawili na komediach, ale też by mieli możliwość zobaczenia ambitnych propozycji z całego świata. Wierzę w to, że wszyscy mamy w sobie dużą potrzebę uczestnictwa w kulturze, i chciałabym wyjść tym potrzebom naprzeciw. Widzę, jak wielką popularnością cieszą się "Wesołe kumoszki z Windsoru", współprodukowane z Teatrem Wybrzeże, we wspaniałej aktorskiej obsadzie. To spektakl z jednej strony pełen gagów, niewybrednych żartów, ciągłego mrugania okiem do widza, z drugiej - ważnych, mądrych treści.

Planuje pani również własne produkcje GTS, we współpracy z Maciejem Stuhrem czy Maliną Prześlugą.

Tak, są chęci po obu stronach. Wszystko w tej chwili rozbija się jednak o dwie sprawy - czy znajdziemy fundusze i czy czeka nas czwarta fala pandemii. Jeśli nie będziemy mogli działać w tradycyjnej formie, nie będziemy mogli wynajmować naszych przestrzeni i tym samym zarabiać, więc nawet najbardziej ambitne i najwspanialsze plany nie zostaną zrealizowane.

W planach jest jeszcze stworzenie biblioteki i czytelni prof. Jerzego Limona?

To prawda, profesor Limon pozostawił po sobie wspaniałą bibliotekę: białe kruki wydawnicze, dzieła Szekspira, książki dotyczące epoki, ale też - korespondencję z brytyjską rodziną królewską - oraz nagrody, dyplomy i inne artefakty. To rzeczy bardzo cenne. Z inicjatywy rodziny profesora oraz przy wsparciu finansowym Fundacji Theatrum Gedanense już wkrótce udostępnimy je w przestrzeniach teatru, by każdy mógł mieć do nich dostęp.

Agata Grenda: Jestem zdania, że współczesny teatr - podobnie jak teatry publiczne w czasach elżbietańskich - powinien być otwarty dla wszystkich, a nie tylko dla "wybranych".
Agata Grenda: Jestem zdania, że współczesny teatr - podobnie jak teatry publiczne w czasach elżbietańskich - powinien być otwarty dla wszystkich, a nie tylko dla "wybranych". D. Linkowski/ mat. prasowe GTS
Wspomniała pani o zarabianiu. Jak zatem pani widzi pozyskiwanie finansów na działalność instytucji?

Mamy niesamowicie piękną przestrzeń, którą możemy wynajmować. Wierzę w mariaż kultury z biznesem. Chciałabym spróbować wdrożyć amerykańskie modele współpracy z patronami, z biznesem, który musi dostać od nas ciekawą ofertę. Mamy to szczęście, że Fundacja skupia wokół siebie wspaniałych profesorów i naukowców, ale też ludzi gotowych wspierać nas finansowo. A reszta to już będzie moja ciężka praca - budowania sieci relacji, pokazanie biznesowi, że kultura to nie są jakieś niezrozumiałe działania. Chciałabym, żeby biznes zrozumiał, co robimy, i dlaczego. Przecież przetrwaliśmy tę pandemię tylko dzięki kulturze. Bez muzyki, filmów, teatru, dobrej książki i bez namysłu, dokąd teraz zmierzamy, bez tych wszystkich pytań, które zadaje nam kultura i na które odpowiadają artyści, nie przetrwalibyśmy w zdrowiu psychicznym. Dlatego chcę, żeby biznes też wiedział, że to jest miejsce, z którego wychodzi się lepszym, w którym można spędzić superwieczór. I że warto je wspierać. Bliskie jest mi myślenie profesora Jerzego Hausnera o kulturze i o tym, że to gospodarkę należy uczynić jej częścią, nie odwrotnie. Nie chcę stworzyć "grupy sponsorów" teatru, lecz grupę przyjaciół, którzy wierzą w nasz projekt i są jego ambasadorami.

Przeczytaj także: Kulturalna podróż do Chorwacji. Przed nami Tydzień Chorwacki w GTS

A jaki jest pani stosunek do wynajmów komercyjnych, np. tego typu, jaki wzbudził tu wiele kontrowersji - mam na myśli galę KSW 61, która miała odbyć się na początku czerwca w Teatrze Szekspirowskim?

W czasach elżbietańskich były organizowane o wiele bardziej brutalne pojedynki, jak choćby walki zwierząt - niedźwiedzi i byków z psami. Miały one status rozrywki królewskiej. Z czasem, na potrzeby tych walk, zaczęto budować areny, które dały początek drewnianym teatrom publicznym. Między innymi teatr The Hope z początku XVII wieku został skonstruowany w taki sposób, by można było w nim pokazywać zarówno spektakle, jak i walki zwierząt. Nasz teatr również jest tego świadectwem - jest częściową rekonstrukcją gdańskiej Szkoły Fechtunku, która pełniła zarówno funkcje teatralne, jak i sportowe. Dlatego rozumiem Profesora Limona, który nie miał nic przeciwko organizacji w tym teatrze wydarzeń, jak gala KSW. Wiem też jednak, że w XXI wieku wiele osób chce widzieć przestrzeń teatralną wyłącznie jako swoistą świątynię sztuki, która gości jedynie tak zwaną kulturę wysoką. Jestem zdania, że współczesny teatr - podobnie jak teatry publiczne w czasach elżbietańskich - powinien być otwarty dla wszystkich, a nie tylko dla "wybranych". Nie oznacza to jednak schodzenia z pewnego poziomu, również jeśli chodzi o kulturę masową. Z szacunkiem do różnych gustów, jednak koncertów disco polo, nawet za duże pieniądze, w GTS nie zorganizujemy.

Agata Grenda - absolwentka Liceum Ogólnokształcącego św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Ukończyła studia magisterskie na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej (kierunek filologia polska, specjalizacja dziennikarska) oraz studia podyplomowe na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, na kierunku psychologia w marketingu i zarządzaniu. Wykładała na studiach podyplomowych "Menedżer Kultury" w Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych w Poznaniu. W latach 2004-2006 kierowała Impresariatem w Teatrze Nowym im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu. W latach 2006-2011 pracowała jako zastępczyni dyrektora oraz kuratorka sztuk performatywnych w Instytucie Kultury Polskiej w Nowym Jorku, a w latach 2015-2017 objęła funkcję dyrektora, w randze konsula tegoż Instytutu. W latach 2011-2015 była dyrektorką Departamentu Kultury w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego. Pełniła również funkcję wiceprzewodniczącej Wielkopolskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. W latach 2017-2021 prowadziła firmę Grenda. Produkcja Kultury, oferującą usługi szkoleniowe, mentorskie i producenckie z zakresu kultury oraz komunikacji w biznesie i kulturze. W 2021 roku współpracowała przy prezentacji 31. Edycji Festiwalu Malta jako zastępczyni dyrektora Festiwalu. Na przestrzeni lat realizowała międzynarodowe i krajowe projekty kulturalne, współpracowała z festiwalami i instytucjami kultury w kraju i za granicą.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (92)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
Warsztaty polskiej muzyki tradycyjnej
warsztaty
lis 24-5.12
Warsztaty - GAK Plama ul.
Zaopatrzenie - kiermasz sztuki
Zaopatrzenie - kiermasz sztuki
kiermasz, imprezy i akcje charytatywne
gru 1-5
środa - niedziela, g. 14:00
Gdańsk
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie

Sprawdź się

Sprawdź się

ERGO Hestia jest sponsorem tytularnym największej hali sportowo-widowiskowej na Pomorzu - ERGO ARENY. Od kiedy?