Wiadomości

stat

Udany powrót do przeszłości z Akademickim Chórem UG w Operze Leśnej

Uwagę przykuwała piękna aranżacja sceny.
Uwagę przykuwała piękna aranżacja sceny. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Największe przeboje kinowe i estradowe dwudziestolecia międzywojennego w aranżacjach Artura Jurka stanowiły szkielet widowiska, które w niedzielny wieczór na deskach Opery Leśnej zaprezentowali Akademicki Chór Uniwersytetu Gdańskiego, zespół Jantar oraz grupa Zagan Acoustic. Studenci zachwycili publiczność nie tylko umiejętnościami wokalnymi, ale i aktorskimi pokazując przy okazji, że imprezy organizowane dla uczczenia stulecia niepodległości wcale nie muszą mieć patetycznego charakteru. Przeciwnie! Mogą, tak jak ta niedzielna, bawić do łez.



Niedzielne wydarzenie opatrzone tytułem "Z miłości do Niepodległej" było hołdem złożonym artystom, którzy mieli ogromny wpływ na odradzanie się polskiej kultury wśród podzielonych zaborami Polaków, a jednocześnie byli reprezentantami patriotów polskich. Choć okazja była wzniosła, Akademicki Chór Uniwersytetu Gdańskiego nie zamierzał świętować jej patetycznie. Przeciwnie - w programie znalazły się największe przeboje kinowe i estradowe dwudziestolecia międzywojennego, nasycone radością i optymizmem.
O wydarzeniu informowaliśmy w kalendarzu imprez oraz artykułach cyklicznych - Planuj Tydzień oraz Czerwiec Melomana.

W genialnie wyreżyserowanym widowisku znalazła się i rola dla dyrektora Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, Marcina Tomczaka.
W genialnie wyreżyserowanym widowisku znalazła się i rola dla dyrektora Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, Marcina Tomczaka. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Piosenki w aranżacjach Artura Jurka posłużyły chórzystom do stworzenia wielobarwnego widowiska, przenoszącego słuchaczy do Polski okresu międzywojennego. Artyści wystąpili w kostiumach stylizowanych na tamtą epokę, licznych nawiązań mogliśmy doszukać się w aranżacji sceny np. na stylową kawiarenkę czy salę w małym kinie. W perfekcyjnie wyreżyserowanym show wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku - wszelkie zmiany scenografii przebiegały płynnie, niemal niezauważalnie, a czas wnoszenia i ustawiania rekwizytów umilała muzyka w wykonaniu Zagan Acoustic (Paweł Zagańczyk - akordeon, Joachim Łuczak - skrzypce, Jarosław Stokowski - kontrabas, Dawid Głowacki - klarnet) i Bogdana Kułakowskiego.

Wielkim poczuciem humoru i dystansem wykazał się sam Marcin Tomczak - dyrektor Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, który przywitał się z publicznością śpiewając solo "A mnie jest szkoda lata". Zresztą niejednokrotnie zdarzało mu się opuszczać podest dyrygencki i dołączać do chórzystów. Całość dopełniały wizualizacje, w których wykorzystano zarówno materiały nagrane przez chórzystów, jak i fotografie przedstawiające Sopot lat 20- tych minionego stulecia.

Całość uatrakcyjniały pokazy taneczne.
Całość uatrakcyjniały pokazy taneczne. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
"Ach, jak przyjemnie", "Już nie zapomnisz mnie", "W starym kinie", "Mały biały domek", "Ada,to nie wypada" czy rapowana wersja przeboju "Sex apeeal" z repertuaru Eugeniusza Bodo to jedynie skromny zarys tego, czym licznie przybyłą publiczność uraczyli młodzi artyści. Każda z piosenek, za sprawą ciekawej choreografii z elementami tańca, czarowała w inny sposób. Ciekawie wypadały zarówno sceny zbiorowe, jak i popisy solistów, a także widowiskowe tańce w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Uniwersytetu Gdańskiego "Jantar".

A jednak, choć ogromne brawa i słowa uznania należą się choreografkom, zarówno chóru jak i zespołu Jantar (Beata OrylMilena Jurczyk), to muzyka w opracowaniu Artura Jurka była najmocniejszym punktem wieczoru. Dawne przeboje zachowały swój charakter, ale zyskały wiele świeżości. Dobrze rozpisane utwory dobrze się wykonuje, co z pewnością ułatwiło pracę utalentowanym instrumentalistom, a w szczególności chórzystom, którzy mieli przecież jeszcze do wykonania niełatwe zadania aktorskie. Publiczność wystawiła artystom najwyższe noty, nagradzając ich po zakończonym występie gromkimi brawami, owacją na stojąco i dopraszając się bisów.

Licznie przybyła publiczność wystawiła artystom najwyższe noty, nagradzając ich owacją na stojąco i gromkimi brawami.
Licznie przybyła publiczność wystawiła artystom najwyższe noty, nagradzając ich owacją na stojąco i gromkimi brawami. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Zastrzeżenia może budzić jedynie późna pora koncertu. Wielu słuchaczy narzekało, że szczególnie w niedzielę takie imprezy powinny odbywać się w godzinach popołudniowych, a nie wieczornych. Ci, którzy w poniedziałek idą do pracy, musieli dokonać wyboru pomiędzy rezygnacją z udziału w imprezie, a zarwaną nocą.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (47)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

października

Kino Otwarte - El Club Gdynia, Muzeum Miasta Gdyni

20

października

40-lecie Zespołu Pod Budą Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

25

października

Fajans włocławski | koLEKCJE Gdańsk, Instytut Kultury Miejskiej

Rozrywka

Miauczyński idzie do szkoły. Recenzja filmu "7 uczuć"
Recenzja filmu "7 uczuć" Koterskiego
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia

Kulinaria

Lokalna podróż kulinarna z Restaurant Week
Podróż kulinarna z Restaurant Week
Francuskie smaki na talerzu. Gdzie spróbować?
Francuskie smaki. Gdzie spróbować?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia
Planuj tydzień: trochę jesiennego wyciszenia