"Turandot" przyciągnęła tłum widzów na Targ Węglowy

Pokaz opery "Turandot" na Targu Węglowym oglądał nadkomplet publiczności.

Chociaż wydarzeń artystycznych w sobotni wieczór w centrum Gdańska nie brakowało, na Targu Węglowym publiczność szczelnie wypełniła teren projekcji opery "Turandot". Wprawdzie w ubiegłym roku widzów było nieco więcej, ale po raz pierwszy zdecydowana większość publiczności dotrwała do końca projekcji, pomimo wieczornego chłodu. Kolejny raz potwierdza się, że opera w atrakcyjnym wydaniu cieszy się bardzo dużą popularnością.



Impreza od siedmiu lat organizowana przez Instytut Kultury Miejskiej i ma dobry, wielokrotnie już sprawdzony format. To publiczność w głosowaniu na portalu trojmiasto.pl wybiera operę, którą chciałaby zobaczyć na Targu Węglowym w jedną z wakacyjnych sobót. IKM wskazuje konkretny dzień pokazu, kiedy to o godzinie 20 widzowie oglądają projekcję (dwie pierwsze projekcje odbywały się "na żywo" wprost z teatrów operowych, zaś od trzeciego pokazu są to już retransmisje) wybranej przez siebie opery. Jednak nim ją obejrzymy, w szczegóły pokazu wtajemnicza publiczność gospodarz wieczoru i znawca oper Jerzy Snakowski, wraz z zaproszonym gościem, którym co roku jest śpiewaczka operowa (niemal za każdym razem jest nim sopranistka Katarzyna Hołysz).

Duet Snakowski-Hołysz poza wstępem do spektaklu, komentuje go w przerwach pomiędzy aktami, sugerując widzom na co warto zwrócić uwagę w dalszej części spektaklu. Taki "omówieniowy" sposób prezentacji opery jest nie tylko znacznie łatwiejszy w odbiorze, ale też dla wielu osób po prostu ciekawszy niż sama projekcja spektaklu operowego, zamkniętego w konwencji szerokiego gestu, teatralnego skrótu i dużej umowności, niekiedy nie mającej nic wspólnego ze wszelkim prawdopodobieństwem.

Marco Berti (Kalaf) śpiewa słynną arię "Nessun dorma".

Tak też jest z "Turandot", gdzie tytułowa chińska księżniczka zaciekle broni swojego dziewictwa, by pomścić zgwałconą przed laty babcię. Ponieważ zniewalająca uroda Turandot przyciąga do niej licznych adoratorów, przed utratą cnoty chroni ją cesarski dekret, nakazujący śmiałkowi rozwiązać trzy zagadki przygotowane przez piękną księżniczkę. Cena za brak sukcesu jest bardzo wysoka - śmierć, na którą Turandot chętnie wysyła kolejnych śmiałków. To nie zraża licznych chętnych na jej wdzięki, a cesarscy ministrowie Ping, Pang, Pong pomimo wielu argumentów, nie są w stanie odwieźć ich od zgubnej decyzji, by zmierzyć się z Turandot w intelektualnym pojedynku o jej rękę. Dzieje się tak do czasu, aż uczuciem do niej nie zapała tajemniczy cudzoziemiec, który nie bacząc na ostrzeżenia, decyduje się podjąć wyzwanie i ku zaskoczeniu wszystkich rozwiązuje podchwytliwe zagadki księżniczki.

Nieznajomy, widząc opór Turandot, która nie chce wiązać się z obcym człowiekiem i stracić swojego dziewictwa, będącego jej bronią w walce z mężczyznami, postanawia przyjąć zasady gry ukochanej i sam zadaje zagadkę, pytając o własną tożsamość. Księżniczka ma czas do rana, by poznać jego pochodzenie - inaczej zostanie jego żoną. Tuż przed upływem czasu nieznajomy całuje namiętnie swoją wybrankę i decyduje się wyjawić jej swoje imię, dając jej tym samym szansę na odrzucenie jego miłości. Księżniczka jednak, widząc wcześniej bohaterską śmierć służącej Liu, kochającej cudzoziemca beznadziejną miłością, sama zakochuje się w nim. I tak oto Turandot razem z Kalafem padają sobie w objęcia.

Opera nie przyciągnęła aż takich tłumów jak ubiegłoroczny pokaz "Aidy" Giuseppe Verdiego, jednak widzowie "Turandot" szczelnie wypełnili nie tylko wydzielony na Targu Węglowym plac, ale też chętnie (i przez blisko dwie i pół godziny) stali wokół barierek, siedzieli na krawężniku na Targu Węglowym lub zajmowali miejsca w okolicznych ogródkach sąsiadujących z projekcją lokali. Co więcej, pomimo coraz bardziej dokuczliwego chłodu zdecydowana większość publiczności pozostała aż do końca projekcji, co zdarzyło się podczas cyklu "Opera na Targu Węglowym" po raz pierwszy. Widzowie, którzy nie zdążyli zająć miejsc przed projekcją, do końca właściwie nie mieli szansy na wygodniejszą siedzącą miejscówkę.

Spora w tym zasługa twórców opery, a szczególnie reżysera Chena Kaige'a i dyrygenta Zubina Mehty, bo spektakl z Pałacu Sztuk im. Królowej Sofii w Walencji jest bardzo dobrze wyreżyserowany i wykonany zarówno przez śpiewaków, jak i muzyków orkiestry (Orquestra de la Comunitat Valenciana) i chóru (Cor de la Generalitat Valenciana). Praktycznie wszystkie główne partie są doskonale prowadzone muzycznie, a sopran kreującej Turandot Marii Guleginy oraz tenor Kalafa, zagranego przez Marco Bertiego, brzmią doskonale zarówno razem, jak i osobno. Każdy z solistów, nie tylko wymienieni, wnosił do inscenizacji Kaige'a podobną jakość. Całe monumentalne dzieło wystawiono bardzo klasycznie, z dobrą dramaturgią, dzięki której z dużą uwagą można było śledzić spektakl od początku do końca.

"Turandot" na Targu Węglowym jest potwierdzeniem, że w Gdańsku jest duże zapotrzebowanie na tego typu imprezy. Nieprzypadkowo też różne multipleksy organizują coraz liczniejsze seanse światowych oper w swoich salach kinowych. Dobrze byłoby spróbować organizować projekcje oper "pod chmurką" przynajmniej dwa razy w roku, bo letnie wieczory doskonale się do tego nadają. Chętni na większą liczbę spektakli operowych na Targu Węglowym na pewno się znajdą.

Opinie (28)

  • "Opera nie przyciągnęła aż takich tłumów jak ubiegłoroczny pokaz "Aidy" Giuseppe Verdiego (...)"

    gdyby było więcej miejsc siedzących to i byłoby więcej widzów.

    • 39 4

  • I to jest właściwe wykorzystanie tej pięknej przestrzeni, jaką jest Targ Węglowy.
    A nie parking dla puszek.

    • 47 7

  • Opery w Gdansku

    już tylko z nagrań. Szkoda, że nie ma już tej prawdziwej

    • 41 5

  • Było pięknie, komentarze dowcipne, trochę zimno ale i tak DZIĘKUJEMY Organizatorom. Oby więcej takich przedstawień.

    • 30 5

  • (3)

    Mam wrażenie, że pan Snakowski, to jedyny człowiek w Trójmieście który zna się na operze.

    • 22 4

    • Może nie tyle jedyny, który się zna, ale na pewno jedyny, który ma zapał i któremu się chce mówić i do tych, którzy operę kochają, i do tych, którzy jej nie znają, a mogą polubić :).

      • 14 2

    • Jedyny który się na tym lansuje aby kasa się zgadzała.

      Bogusław Kaczyński znał się i nie musiał się lansować.

      • 9 10

    • p. Snakowski to jeden z niewielu zapaleńców, którzy staną na głowie, żeby propagować operę jako ciekawą formę rozrywki dla wszystkich pokoleń! i pewnie, że są narzekania, że to nagranie, a nie na żywo, ale lepiej zacząć od tego, a mówię Wam, że p. Jerzy prędzej czy później zrobi spektakl plenerowy!

      • 7 6

  • Te paniew pierwszym rzędzie to wyszły aby się spotkać. (1)

    Nawet cesarza Pawła A. By słuchały kilka godzin im bez różnicy byle w cieniu i siedząco.
    Oglądanie filmu z opery to porażka życiowa dla przegrywów życiowych.

    • 14 28

    • Spoko, zaraz będziez miał disco-polo na żywo. Jakoś dociągniesz.

      • 10 6

  • opera na filmie

    śmieszne....

    • 13 15

  • OPERA (2)

    Bilet do Opery Bałtyckiej dużo kosztuje.
    A jak za darmo, to fanów opery jest więcej.
    Wniosek: za drogie bilety.

    • 25 7

    • Taki jest los wszystkich teatrow.

      Musza zarobic na siebie.

      • 0 1

    • Co za bzdura bilet w pierwszych rzędach normalny to 20-30zl

      Dla mnie wręcz tak niskie ceny to kpina ludzie je wykupują i nie przychodzą . To samo wybrzeże .

      • 4 1

  • Z chęcią bym poszedł ale mi coś w krzyżu łupło i się ruszać nie mogę :(

    • 10 4

  • żal

    Ten moment gdy już Cię nie stać na bilet do opery

    • 13 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
Chopin & Friends - Koncerty Fortepianowe
muzyka poważna
maj 13-30.12
g. 19:30
Gdańsk, Kościół Św. Katarzyny

Rozrywka

Kulinaria

Sprawdź się

Sprawdź się

Czy gdyński Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@Port to pierwszy w historii taki festiwal w Polsce?