Trójmiejska ulica sztuką stoi

Stocznia często staje się tłem dla działań trójmiejskich street artowców. Na zdjęciu prace Kirk Konga.
Stocznia często staje się tłem dla działań trójmiejskich street artowców. Na zdjęciu prace Kirk Konga. fot. Daga Ochendowska

Sztuka uliczna zwraca uwagę nie tylko mediów, mieszkańców miast czy samych twórców, ale także władz miast, które - co ciekawe - coraz chętniej i przychylniej podchodzą do tego rodzaju działań także w Trójmieście.



Kontrowersje związane ze sztuką współczesną budzą dziś w wielu środowiskach skrajne emocje, lawirując gdzieś pomiędzy zachwytem, niezrozumieniem i ogólnym zwątpieniem. Wydawać by się mogło, że w momencie, kiedy działania artystyczne zaczęły wychodzić na ulicę, balansując na granicy prawa, emocje sięgnąć powinny zenitu oraz wywołać społeczny sprzeciw. Stało się jednak inaczej, niż można byłoby przypuszczać jeszcze kilkadziesiąt lat temu, na kiedy szacowane są początki street artu.

Sztuka uliczna pojmowana jako szeroko rozumiana działalność artystyczna w przestrzeni publicznej zwraca szczególną uwagę nie tylko mediów, mieszkańców miast czy samych twórców, ale także władz miast, które - co ciekawe - coraz chętniej i bardziej przychylnie podchodzą do tego rodzaju działań także w Trójmieście.

Gdynia i Gdańsk promuje street art

Najlepszym na to przykładem może być wręczony w ubiegłym tygodniu Galion Gdyński dla stowarzyszenia Traffic Design w kategorii "animacja kultury" za działalność w przestrzeni miejskiej, która w znaczący sposób wpływa na jej estetyzację. To oni są odpowiedzialni za metamorfozę redłowskiej stacji SKM, na nowo zaprojektowali szyldy miejskich przedsiębiorstw, a przede wszystkim zorganizowali w 2014 roku czwartą edycję Festiwalu Traffic Design, podczas którego powstały kolejne murale doskonale wtapiające się w miejski krajobraz Gdyni. Dwa lata wcześniej w kategorii "działalność artystyczna" tę samą nagrodę otrzymał Mariusz "M-city" Waras za mural "Transatlantyki" zrealizowany w ramach tego samego festiwalu.

Mariusz "M-City" Waras tworzy swój mural na ścianie jednej z kamienic w Gdyni.
Mariusz "M-City" Waras tworzy swój mural na ścianie jednej z kamienic w Gdyni. fot. Joanna Kurkowska/Trojmiasto.pl

Z kolei w Gdańsku na początku ubiegłego miesiąca, w odpowiedzi na głosy mieszkańców, Zarząd Dróg i Zieleni rozpoczął wstępne dyskusje nad projektem zagospodarowania tunelu pod gdańskim Błędnikiem, który choć znajduje się w centrum, w skuteczny sposób odstrasza nie tylko przechodniów, ale także negatywnie wpływa na wizerunek miasta. Urzędnicy planują udostępnić ściany profesjonalnym trójmiejskim artystom związanym ze street artem. Co potwierdza tezę, że władze otwarte są na tego typu działania. Jednak czy zagospodarowana w ten sposób przestrzeń przetrwa próbę czasu i po pewnym czasie nie zatoczy błędnego koła, ponownie przeobrażając to miejsce w zamazany przez wandali brudny tunel?

Hip-hopowe korzenie

Poruszając temat street artu nie sposób nie wspomnieć o jednym z głównych jego źródeł, czyli hip hopie, a ten - jak każdy ruch niezależny - powstał wskutek splotu rozmaitych impulsów. To underground poruszający problemy własnego podwórka, który poprzez swój niepohamowany charakter otworzył możliwość buntowania się i uszlachetniania tego buntu, a zatem stanu, który niewątpliwie charakteryzuje street art. Nie należy ich łączyć w stosunku jeden do jednego, gdyż za jedyny, lecz bardzo ważny wkład hip hopu w street art powszechnie uznaje się tylko graffiti. Na całość nurtu składają się natomiast także między innymi murale, plakaty czy naklejki zwane wlepami.

To nie sztuka uliczna, to wandalizm.
To nie sztuka uliczna, to wandalizm. fot. Daga Ochendowska

W Trójmieście twórców tego nurtu i ogólnie artystów działających w przestrzeni miejskiej nie brakuje, co zaobserwować można praktycznie w każdej części aglomeracji - od obwodnicy po ścisłe centrum miast. Spore grono wypracowało charakterystyczny, indywidualny styl, rozpoznawalny nie tylko lokalnie czy w Polsce, ale także na całym świecie.

Artystyczne kolaboracje

Wspomniany Mariusz Waras studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, gdzie obecnie pracuje jako asystent prof. Jerzego Ostrogórskiego. M-city jest autorem przede wszystkim wielkoformatowych murali, które tworzy za pomocą powielania szablonów, utrzymanych najczęściej w czarno-białej tonacji. Układają się w one wielowymiarową, gęstą tkankę futurystycznych budynków miejskich czy skomplikowany zespół mechanizmów obrotowych tworzących jeden organizm. Oprócz naściennych realizacji wykonywał swoje projekty na dziobie statku, bolidzie Formuły 1 czy wieży kontroli lotów, a jego prace można zobaczyć praktycznie na całym świecie, poczynając od większości państw Europy, przez Los Angeles i Meksyk aż po Indonezję. W Trójmieście jego realizację znajdziemy między innymi na tyłach kina Neptun w Gdańsku, którą wykonał razem z włoskim artystą Gionatta Gessi, znanym jako OZMO, którego z kolei solowa praca powstała w 2009 roku podczas pierwszej edycji Festiwalu Monumental Art na Zaspie przy ulicy Pilotów 6a.

Charakterystyczna kreska Krik Konga. Jego prace znajdziemy między innymi przy torach SKM.
Charakterystyczna kreska Krik Konga. Jego prace znajdziemy między innymi przy torach SKM. fot. Daga Ochendowska

Takie kolaboracje pomiędzy street artowcami zdarzają się dość często, w wyniku czego powstają ciekawe i niepowtarzalne kompozycje, zwłaszcza kiedy wykorzystywane w tym celu są odmienne techniki pracy, tak jak odbite szablony Warasa zestawione z graffiti Krik Konga. Jego prace z kolei rozpoznać można po charakterystycznych wielkogłowych, prześmiewczo-groteskowo postaciach. Od wielobarwnych i sporych rozmiarów po naprawdę ledwo zauważalne, monochromatyczne, ukryte gdzieś w zaułkach i trudno dostępnych miejscach przestrzeni miejskiej - najczęściej w okolicach murów oplatających teren stoczni, czy na trasie SKM, lecz często także jego pracę, która co jakiś czas się zmienia, zobaczyć można na billboardzie obok klubu Żak.

Praca Very King i Kirk Konga w tunelu pod Okopową. Niebawem street art trafi także do zapuszczonego tunelu pod Błędnikiem.
Praca Very King i Kirk Konga w tunelu pod Okopową. Niebawem street art trafi także do zapuszczonego tunelu pod Błędnikiem. fot. Daga Ochendowska

Choć graffiti głównie kojarzone jest z działaniem płci męskiej, to w Trójmieście znaleźć można także prace, które wyszły spod kobiecej ręki. Absolwentka gdańskiej ASP, działająca pod pseudonimem Vera King tworzy prace przypominające kubistyczne obrazy z początku XX wieku. Intensywność kolorów to cecha dominująca, składająca się na nierzeczywiste przedstawienie zniekształconych postaci. Jednak we współpracy z Krik Kongiem jej twórczość przybiera bardziej figuratywną postać, tak jak możemy to zaobserwować w tunelu przy ul. Okopowej, gdzie parę lat temu powstało sporych rozmiarów graffiti według ich wspólnego projektu. Vera King była także jednym z polskich uczestników ostatniej edycji Festiwalu Traffic Design.

Spośród wszystkich Trójmiejskich street artowców zdecydowanie wyróżnia się twórczość malarza Tuse, który wypracował swój oryginalny styl. Jego realizacje to fotorealistyczne portrety okraszone kreskówkowym dymkiem zawierającym wypowiedź namalowanej postaci, najczęściej zaczynającą się od jego ksywki, np. "Tuse Wrzeszcz", "Tuse namaluj". Jego projekty można znaleźć na trasie SKM przebiegającej wzdłuż Trójmiasta, ale także na zrealizowanym jesienią zeszłego roku komercyjnym muralu znajdującym się nad Stacją Delux we Wrzeszczu.

Praca autorstwa Tuse, najpopularniejszego trójmiejskiego street artowca.
Praca autorstwa Tuse, najpopularniejszego trójmiejskiego street artowca. fot. Daga Ochendowska

Na granicy prawa

Street art to oczywiście nie tylko graffiti, ale o wiele obszerniejsze zagadnienie. Jednym z artystów street artowych wykorzystujących odmienną technikę od wymienionych przeze mnie postaci, jest Peter Fuss. Działając w przestrzeni miejskiej wykorzystuje on najczęściej powierzchnię reklamową billboardów zaklejając ją swoimi czarno-białymi plakatami, z budzącymi kontrowersje hasłami. W doborze jego prac oraz miejsc nie ma przypadkowości. Kieruje się on najczęściej sytuacją polityczną i społeczną, jak np. w przypadku jego prowokacyjnej pracy zatytułowanej "Your god is not my god" ustawionej dokładnie naprzeciwko Rzymskokatolickiej parafii św. Kazimierza Królewicza na Zaspie.

Peter Fuss zakleja swoimi kontrowersyjnymi pracami billboardy. Pracuje anonimowo i na granicy prawa.
Peter Fuss zakleja swoimi kontrowersyjnymi pracami billboardy. Pracuje anonimowo i na granicy prawa. fot. Peter Fuss

Nietrudno spostrzec, że środowisko street artu funkcjonuje na granicy prawa, za co każdy poruszający się w tej sferze artysta musi brać pełną odpowiedzialność. Tak jak to było w przypadku Krik Konga, któremu na początku zeszłego roku policja postawiła zarzuty zniszczenia elewacji kilkudziesięciu budynków. Ostatecznie prokuratura uznała, że nie ma powodów, aby go ukarać.

Sytuacje takie mają miejsce, ponieważ granica pomiędzy graffiti a zwykłym wandalizmem jest bardzo cienka i nie zawsze rozpoznawalna. Dodatkowo ramy działań street artowych nie są ściśle określone, a nurt ten wciąż nie został rozpoznany i zdefiniowany przez współczesną historię sztuki. Tym, co go wyróżnia od bezrefleksyjnego malowania ścian, jest myśl artysty, którą praca powinna zawierać: komentarz, sprzeciw, złość lub zachwyt, będąca jego autorskim manifestem.

Opinie (51) 1 zablokowana

  • Bardzo interesujące (6)

    Teraz dzięki nazwaniu "tego" sztuką wyjdzie w teren banda ze sprajami i będą tworzyć dzieła. Łapy ucinać, a nie chwalić coś takiego.

    • 28 79

    • większość prac to faktycznie wandalizm, ale (1)

      nie zmienia to faktu, że sporo jest tak też prawdziwej sztuki wyrażonej sprayem

      pamiętajmy, że zawsze nowy nurt w sztuce na początku był krytykowany

      • 7 6

      • ale tu chodzi o własność, na której "artyści" bazgrolą...

        • 5 2

    • abc (2)

      każdy od czegoś zaczyna, nikt nie jest od razu mistrzem a żeby docenić niektóra Sztukę nierzadko potrzeba lat. zacofanym ludziom którym w życiu wszystko przeszkadza należy stworzyć specjalne sterylne miejsce i niech tam zarażają swoja nienawiścią siebie nawzajem. miasto, samo w sobie jest wspólną własnością i powinno być miejscem wszelkich rozważań dla wspólnego dobra. jednym dokonania estetyczne się podobają, innym nie i zawsze wszelkie przemyślenia ( mniej lub bardziej czytelne) skłaniają do dyskusji, której tak bardzo brakuje, szczególnie tej na poziomie. pozdrawiam wszystkich myślących ze myślą

      • 1 3

      • (1)

        A słyszałeś o prawie własności?

        • 0 2

        • a kopernik

          A kopernik nie slyszal o dogmatach kosciola? A i tak ogarnal ruch planet. I trzymali go w zamknieciu

          • 0 0

    • Do garów

      jw

      • 0 3

  • Cienka to może być granica między cynizmem a pragmatyzmem w polityce.

    W street arcie sprawa jest prosta: jak malujesz na czyjejś własności, musisz otrzymać zgodę właściciela.

    • 29 1

  • Na mleko... się ma :) i bardzo mnie się to podoba!

    • 1 1

  • Podoba mi się... szczególnie wtedy gdy widać jakąś myśl, ideę. (1)

    • 14 7

    • Mi się podoba Twój nick.

      • 4 1

  • (1)

    Sztuka sztuką ale do tagerów powinno się strzelać. Niczym się nie różnią od psów sikających na drzewa, tylko smród zostaje na dłużej.

    • 22 8

    • Wielu tych "pomazańców" nawet nie zdaje sobie sprawy co robi. W wielu krajach te bohomazy oznaczają strefy mafii młodzieżowych działających na danym terenie. Turyści zachodni wiedzą o tym i boją się zwiedzać takie strefy slamsów miejskich.

      • 9 1

  • Jasne, autorka zaczęła od peanów gdyńskich, a o najważniejszej scenie muralów cisza - Zaspa. (3)

    Od wielu lat konsekwentnie na Zaspie powstają wielkie murale, a w artykule nic na ten temat. Paniusia nie odrobiła lekcji...

    • 29 9

    • na nieszczęcie powstają na Zaspie. Dzięki temu, zamiast wyglądać schludnie, jak np. odnowione ostatnio bloki na Morenie, robi sie slums. Kolorowe jarmarki. Wygląda to, cytując za klasykiem "jak g*wno w lesie".

      • 4 15

    • Co więcej, pisząc o M-City, nie wspomina o najsłynniejszym muralu M-City w ogóle, który powstał na Zaspie w 2009 roku - Sterowiec przy Pilotów 12A

      • 8 1

    • bzdura

      jak mogła zapomnieć, skoro o tym wspomina?! dzięki bogu nie zmieszała tego wszystkiego razem, bo akurat zaspa i historia jej murali to temat na osobny artykuł.

      • 4 0

  • Te bohomazy tyle mają wspólnego ze sztuką, ile ma McDonald z restauracją albo szambo z perfumerią.

    • 21 26

  • Powinno być Mariusz m-city a nie Marcin. (2)

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 11 1

    • KRIK!

      powinno byc Krik a nie Kirk. pzdr

      • 3 1

    • "swojego murala" też Poprawiliście.

      Ale podziękowania nie dostałem, tylko Skasowaliście mój post. Jestem ciekaw dla czego? Czy forma mojego wpisu była obraźliwa?

      • 2 0

  • Peter Fuss (1)

    Właściwie tylko to, co robi Peter Fuss ma jakiś sens estetyczny i społeczny. Ewentualnie NIEKTÓRE prace wzdłuż trasy SKMki, czy na przykład mural na cześć Heweliusza na przeciwko NCK-u. Ten "festiwal" na Zaspie to z gruntu niedobry pomysł, na dużym osiedlu pełnym wizualnego chaosu, malować, bez ładu i składu murale to pomyłka! A m-city, to już czysta komercja, streetartowiec na etacie, no sorry:).

    • 1 15

    • Zaspa Młyniec jest jednym z nielicznych miejsc w Gdańsku o ponadprzeciętnym ładzie wizualnym. Można dyskutować o estetyce termoizolacji, ale nie ma tragedii. Poza tym, przestrzeń jest logiczna i uporządkowana, zadbane zieleńce, place zabaw, infrastruktura społeczna, dobrze zaplanowane ciągi piesze. Praktcznie brak reklamy wielkoformatowej i bieda reklamy na dykcie. Dzięki projektowi urbanistycznemu opartemu na sześciokątach, murale nie są inwazyjne. Ten z gruntu niedobry pomysł obchodzi w tym roku swoje 17. lecie

      • 10 1

  • (1)

    Nie rozumiem jak można pominąć Zaspę w artykule o Street Arcie w trójmieście. Poczynając od Rafała Roskowińskiego, poprzez Piotra Szwabe, węzeł Kliniczna, Festiwal Malarstwa w 1997 roku na Zaspie, Festiwal Monumental Art, Gdańską Szkołę Muralu. Wśród murali na Zaspie jest wiele prac istotnych twórców związanych z trójmiastem - Rafał Roskowiński, Rafał Ewertowski, Piotr Szwabe, Ryszard "Inwazja" Niedzielski, Maciek Salamon, cała Gdańska Szkoła Muralu, w której zresztą zaczynał Jacek Wielebski, twórca Traffic Design.

    • 8 5

    • bo autorka chciała przemycić chyba jak to Gdynia jest stolicą muralu w Trójmieście

      i wyszła kupa... czytelników nie da się tak łatwo oszukać

      • 5 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
Trendbook 2021 w Muzeum Bursztynu
wystawa
gru 7-27.03
Gdańsk, Muzeum Bursztynu
Do DNA
Do DNA
wystawa
lut'21 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki
Pobożni i cnotliwi. Dawni...
wystawa
maj'21 15-31.12
g. 11:00 - 18:00
Gdańsk, Muzeum Narodowe

Sprawdź się

Sprawdź się

Z którymi inicjatywami kulturalnymi jest związana ERGO Hestia?