Wiadomości

Teatr polityczny - na ulicy i w dyskusji

Deszczowa pogoda nie odstraszyła widzów, którzy skupili się pod Teatrem Wybrzeże by obejrzeć i wysłuchać projektu "Stany Złożone".
Deszczowa pogoda nie odstraszyła widzów, którzy skupili się pod Teatrem Wybrzeże by obejrzeć i wysłuchać projektu "Stany Złożone". fot. Dominik Staniszewski

Teatr polityczny, zaangażowany społecznie, interwencyjny? Łatwiej można się było o tym przekonać w niedzielę na ulicach Gdańska, niż przysłuchując się dyskusji fachowców.



Debata w Teatrze Wybrzeże.
Debata w Teatrze Wybrzeże. fot. Dominik Staniszewski
Czy teatr polityczny to wyłącznie taki, który porusza kwestie związane z polityką? Czy można o nim mówić szerzej, jako dziedzinie sztuki, która po prostu angażuje się w publiczny dyskurs, będąc wykorzystywana jako narzędzie do zabrania głosu w społecznej debacie? Dyskutowali o tym uczestnicy panelu, odbywającego się w ramach Festiwalu Wybrzeże Sztuki. Rozmowę prowadziła dr Joanna Puzyna-Chojka z Zakładu Dramatu, Teatru i Filmu Uniwersytetu Gdańskiego, a uczestniczyli w niej Paweł Mościcki, Jakub Roszkowski, reżyser spektaklu "Oni" Jarosław Tumidajski oraz twórcy spektakli warsztatowych Jacek Jabrzyk, Szymon Kaczmarek i Radosław Rychcik.

Nie mogli dojść w tej sprawie do porozumienia. Adam Orzechowski, dyrektor Teatru Wybrzeże, słusznie pytał o sens wydzielania teatru politycznego z teatru jako całości - wszakże medium to z założenia ma wpisaną w siebie polityczność. Podobną uwagę poczyniła kiedyś belgijska filozofka Chantal Mouffe, która pisała, że w tym co polityczne istnieje wymiar estetyczny, a w sztuce wymiar polityczny - według niej praktyki artystyczne mają stały wpływ na społeczeństwo, wchodząc przez to na obszar polityki.

Uczestnicy biorący udział w dyskusji zdawali się o tym wiedzieć, ale nie poszli krok dalej, aby zastanowić się w jaki sposób współczesny teatr może zabrać głos w publicznej debacie. Po pierwsze dlatego, że pojęcie "teatru politycznego" było omawiane zbyt wąsko (często dość błędnie był on określany jako ten, który ma osiągać jedynie cele polityczne), a po drugie dlatego, że zdali się nie zauważyć doskonałych przykładów oddziaływania tego medium na społeczność, jakie miały miejsce choćby kilka godzin wcześniej na ulicach Gdańska.

Najlepiej poświadczył o tym "Dyktator" Radosława Rychcika odegrany przy wejściu do Ratusza na ulicy Długiej. Michał Kowalski, który wcielił się w rolę Hitlera gestykulował, jakby żywcem przeniesiono go z zebrań nazistowskiej partii w latach 30. Komicznie wyglądało poprawianie grzywki oraz wąsów, a wszystko to odbywało się za pomocą nerwowych gestów i wrzaskliwego głosu imitującego führera. W połowie, kiedy przeobraził się w rolę żydowskiego fryzjera, z filmu Charliego Chaplina, wszystko się odmieniło - zaczął mówić spokojniej, przyjaźniej, a przede wszystkim z pokojowym nastawieniem, zupełnie innym niż przywódca III Rzeszy.

Jednak najważniejsza w tym wszystkim była reakcja publiczności, spacerującej ulicą Długą. Część z niej spokojnie przysłuchiwała się mowie dyktatora, ale pojawiły się osoby, które krzyczały w jego stronę, sprzeciwiały się, a nawet starały zagłuszyć to co mówił ich zdaniem "pseudo-przywódca". Dla części zgromadzonych był aktorem, jednak wiele osób utożsamiało go po prostu z kolejnym politykiem chcącym przejąć władzę w kraju. I właśnie w tym momencie najlepiej zobrazowany został termin "teatru politycznego" czyli takiego, który zabiera głos we współczesnym dyskursie, przede wszystkim dzięki interakcji z publiką, czasem przypadkowo zgromadzoną. W pewien sposób dało to odpowiedź na pytanie, które padało podczas debaty - doskonałą formą na prezentację teatru zaangażowanego społecznie jest przestrzeń publiczna, gdzie jest on w stałym kontakcie z większą grupą ludzi niż tylko w sali teatralnej, będącą pod stałym wpływem twórców spektaklu i jego przekazu. Zdawałoby się że jest to forma prostsza, ale o wiele skuteczniejsza.

Wieczorem, po panelu dyskusyjnym, sztuka w przestrzeni miejskiej pojawiła się jeszcze raz, w trakcie koncertu "Stany Złożone" prowadzonego przez Michała Jacaszka i Stefana Wesołowskiego. Ich łączące współczesną elektronikę z muzyką klasyczną kompozycje brzmiały na Targu Węglowym doskonale. Towarzyszyły im kolorowe wizualizacje wyświetlane na fasadzie teatru oraz przeplatające się z muzyką głosy aktorów Teatru Wybrzeże, wyrażające przeżywane emocje i uczucia - tytułowe Stany Złożone.

Opinie (5) 1 zablokowana

  • Znakomity artykuł!

    Jestem pod dużym wrażeniem. Bardzo dobry artykuł dotyczący sztuki ... Znakomity jak na ten portal...

    • 0 0

  • Kogo obchodza takie pierdoly?

    Chyba garstke z towarzystwa wzajemnej adoracji?!

    • 0 0

  • Brawo

    Nareszcie Trojmiasto dorobiło się myślącego krytyka.

    • 0 0

  • Brawo Jakubie, artykuł na poziomie godnym tej imprezy. Podałeś najwazniejsze informacje nie nadużywając komentarza. Gratuluję.

    • 0 0

  • Brawo

    Wreszcie krytyk a nie krytykant. Brawo panie Jakubie ! Sztukę trzeba kochać a nie tylko kochać krytykować !

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali

Sprawdź się

Która spośród oper, prezentowanych w ostatnich latach w Gdańsku, pokazana została premierowo w 1950 roku i jest uważana za początek działalności Opery Bałtyckiej?

 

Najczęściej czytane