Wiadomości

stat

Sztuka współczesna ma się świetnie w Trójmieście

Wystawa "Nić. Sploty wolności". ECS w Gdańsku.
Wystawa "Nić. Sploty wolności". ECS w Gdańsku. fot. Grzegorz Mehring / Archiwum ECS

Z nadejściem nowego roku często obiecujemy sobie realizować noworoczne postanowienia. Zwykle niewiele z tego wychodzi, ale warto wykorzystać świeżą myśl, przypływ energii i zapał do pozytywnych zmian w życiu. Na przykład warto więcej korzystać z trójmiejskich dokonań kulturalnych i częściej zaglądać do przybytków kultury: teatrów, kin, bibliotek, muzeów i galerii. Te ostatnie mają dla nas na początku roku wyjątkowo ciekawą ofertę - przekonajcie się sami.



Rzadko zdarza się tak, że po obejrzeniu wystaw wszystkie chciałabym polecić. Tym razem zdecydowanie proponuję wybrać się na każdą, o której będzie poniżej mowa. O każdej z nich notabene można by napisać osobny artykuł. Tak się dodatkowo złożyło, że większość prezentuje dokonania sztuki współczesnej, co tym bardziej skłania mnie do pozytywnych opinii - bowiem rzadko w Trójmieście mamy możliwość obcowania ze sztuką współczesną na tak wysokim poziomie. Dlatego też zachęcam do zapoznania się z tymi pracami i ich twórcami nawet laików i osoby, które nie są pasjonatami sztuki najnowszej, bo mają szansę zmienić zdanie na jej temat.

Wystawy w Trójmieście




W teatrze społecznych absurdów



Warto być w Sopocie, gdzie w Państwowej Galerii Sztuki obejrzymy ekspozycję, o której od dłuższego czasu jest głośno (wcześniej prezentowana była w łódzkim Atlasie Sztuki), podobnie zresztą jak o jej twórcy, czyli Rafał Milach - Odmowa. Wystawa potrwa do 10 lutego 2019 r.

Rafał Milach to gliwicki artysta wizualny, laureat World Press Photo i pierwszy polski fotograf zaproszony do słynnej agencji fotograficznej Magnum. Jest także autorem książek, laureatem prestiżowych konkursów fotograficznych oraz współzałożycielem kolektywu Sputnik Photos. Jego prace mogliśmy oglądać podczas trzeciej edycji festiwalu W Ramach Sopotu w 2017 r.

Fotograf często podejmuje zagadnienia transformacji i propagandy w krajach byłego bloku wschodniego, zwłaszcza w Gruzji, Białorusi, Azerbejdżanie i Ukrainie, a także w Czechosłowacji. Tytuł sopockiej ekspozycji odnosi się do incydentu w białoruskim kołchozie w Krejwańcy, gdzie oracz Walerij, miejscowy przodownik pracy, mimo polecenia przełożonych, odmówił współpracy z fotografem. Było to tak niezwykłe wydarzenie, że fotograf postanowił z niego uczynić klucz do odczytania całości. Zdjęcie (na wystawie nr 42) zamiast przodownika pracy ukazuje więc puste, obskurne biuro z przerośniętą paprotką.

Takich fotografii mamy tu więcej - wszystkie jakby wystylizowane, podkreślające niedorzeczności tamtej rzeczywistości, rodem z teatru absurdu, kicz i przaśność wnętrz, teatralne pozy ludzi (wszystkie zdjęcia są pozowane). Przodowników pracy nie zobaczymy więc w pracy, a laureatów konkursów przy swoich zajęciach (poza gruzińskimi policjantami pilnującymi Wieży Alfabetu zdj. nr 10), np. Olga - matka wielodzietnej rodziny (18 dzieci) nie jest pokazana w ich otoczeniu tylko sama, stojąca na tapczanie (na nim pstrokaty koc we wzór z kotkami), trzymająca na ręku... pawia (zdj. nr 32). Absurd goni absurd. Trochę to przypomina nasze zgrzebne, choć kolorowe lata 80. i 90., jednak gdzieś spod tej wygładzonej i upozowanej rzeczywistości wydziera smutek, ból, samotność i strach.

Ekspozycja składa się nie tylko z fotografii, ale też z innych obiektów: mamy także m.in. slajdy, filmy wideo ("Obie białe", "Formowanie"), teledysk ("Jestem liderką"), obiekty (figury/rzeźby "Obie białe" czy rekonstrukcję gablot wojskowych "Pole widzenia") i wiele innych. Ich nagromadzenie, zderzenie ze sobą i język wizualny, jakiego używa Milach powodują, że wymowa tej wystawy staje się bardzo gorzka i dojmująca.


Wystawa nićmi szyta



Z Sopotu jedziemy do Gdańska, gdzie zaczynamy zwiedzanie od Europejskiego Centrum Solidarności, w którym do 3 lutego br. potrwa wystawa Nić. Sploty wolności. Ekspozycja ta powstała z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, odstaje więc i tematycznie, i formalnie, i swoim historycznym charakterem od pozostałych, jednak ciekawa jest i godna uwagi głównie ze względu na oryginalny sposób ujęcia tematu. Wstęp na nią jest bezpłatny.

Kluczem do odczytania jest tytułowa "nić", która może być rozumiana wieloznacznie - jak mówią sami organizatorzy to z jednej strony nić, z której utkana jest niełatwa wielka polska historia, zapisana w małych losach pojedynczych ludzi i rodzin, a także nić doświadczeń, szczególnie tych pozytywnych z końca XX wieku wspólna dla Polaków i naszych sąsiadów w ostatnim stuleciu. Jednak na tym nie koniec - nicią jest również "rysowana" ta wystawa - bowiem większość prezentowanych tu obiektów to nie są typowe muzealne obiekty, tj. obrazy, fotografie czy rzeźby, lecz - tekstylia, a dokładnie tkaniny patriotyczne, tj. opaski, ubrania, flagi, makatki, kilimy, szarfy pogrzebowe (Mickiewicza, Wyspiańskiego i Popiełuszki), chustki, a nawet pas do sutanny i piuska należące do papieża Jana Pawła II, itp.

Mamy tu również np. dwie imponujące suknie - czarną, żałobną suknię na krynolinie, typową dla tych, jakie noszone były przez kobiety po powstaniu styczniowym, oraz białą sukienkę ślubną uszytą 120 lat później z tkaniny sitodrukowej, żeby przemycić ją z Berlina dla podziemnej drukarni w Polsce, gdzie następnie drukowane były na tym materiale ulotki.

Ponadto w gablotach zgromadzono inne ubrania: elementy mundurów, czapki, buty (ciekawostką są sandały poety i barda Jacka Kaczmarskiego), kurtki obozowe i robotnicze kufajki, bluzki, koszule, a nawet tałes oraz sporo innych obiektów - przedmiotów patriotycznych, głównie biżuterii, odznak, różańców (różaniec zesłańca syberyjskiego po powstaniu styczniowym i różaniec wykonany z chleba przez więźnia stanu wojennego), przypinek, toreb wojskowych, itd.

Przeczytaj także: Sztuka pod młotkiem w Sztuce Wyboru

Częścią ekspozycji jest także instalacja pt. "Skrzydła" Mirosława Miłogrodzkiego, który jest autorem koncepcji scenograficznej wystawy. Autor podjął w niej motywy znaków patriotycznych (zwłaszcza godła, legendę orła i flagi), wykorzystał także emblematy lotnicze. Powstało wideo, wyświetlane na jednym z "żagli", a na rozciągniętych linach (to kolejna nić łącząca poszczególne elementy) podwieszono flagi niczym żagle. W moim odczuciu jednak zamierzenie, by konstrukcja wystawy tworzyła statek, jest niestety nieczytelne i nie do końca udane.

Ekspozycji towarzyszą bezpłatne warsztaty edukacyjne dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich (ich program dostępny jest TU), a także oprowadzanie kuratorskie - kolejne odbędzie się 27 stycznia br.


Triumf sztuki współczesnej



I wreszcie na koniec - Gdańskie Biennale Sztuki 2018. Pozostajemy więc tym razem na dłużej w Gdańsku. 5. edycja Gdańskiego Biennale Sztuki odbywa się w dwóch przestrzeniach Gdańskiej Galerii Miejskiej: GGM2 przy ul. Powroźniczej 13/15 zobacz na mapie Gdańska oraz przy ul. Szerokiej 37 zobacz na mapie Gdańska. Wystawy można oglądać bezpłatnie do 3 lutego 2019 r., a w trakcie finisażu zostaną przyznane nagrody: Główna, Rektora ASP Gdańsk i Publiczności. Dotychczasowymi laureatami GBS są: Dorota Nieznalska, Elvin Flamingo, Zuza Golińska i Martyna Jastrzębska.

Gdańskie Biennale Sztuki to wydarzenie prezentujące twórczość artystów profesjonalnych, mieszkających i tworzących w naszym województwie - w tym roku zobaczymy tu dokonania ponad trzydziestu twórców. Impreza ma na celu ożywienie i integrację środowiska artystycznego, stworzenie oferty kulturalnej, a także ukazanie najnowszych tendencji i kierunków w sztukach wizualnych uprawianych przez rodzimych artystów. Przyznać trzeba, że realizacja tych celów jest w tym roku niezwykle udana.

Przede wszystkim na obu wystawach zobaczymy różnorodność technik, stylów oraz tematyk, jakie podjęli pomorscy twórcy. Właściwie nie sposób wymienić konkretnych prac i nazwisk, bo poziom reprezentowanych dzieł jest bardzo wyrównany i wysoki. Jednak warto wspomnieć, że wśród artystów znalazła się również Dorota Nieznalska, której obecność nie może dziwić, a wręcz cieszy - jest to wszak nasza rodzima, lokalna artystka, której nazwisko wymienia się jednym tchem obok Kozyry, Żmijewskiego, Althamera czy Wójcik (notabene też gdańszczanki). Dobrze więc, że mamy możliwość oglądać jej prace w Trójmieście.

Przeczytaj także: Trudny los artysty w pracach Julity Wójcik

Tym razem stworzyła ona instalację pt."Złote żniwa", która zdecydowanie się wyróżnia, tak podjętą tematyką, jak i techniką - instalacja została umieszczona w wydzielonym osobno, czarnym zaułku (pokoiku), gdzie w tle horyzontalnie prezentowany jest obraz wideo - niewielkie zdjęcie archiwalne pochodzące ze zbiorów Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, a w centralnym punkcie, na środku salki zwisa z sufitu na linie konopnej metalowe, pomalowane na czarno urządzenie przypominające pług, który jakby "ozdobiono" pękiem ludzkich zębów oprawionych w srebro oksydowane. Obiekt ten odnosi się do pracy "kopaczy" (poszukiwaczy "skarbów") ze zdjęcia. Dodatkowym uzupełnieniem tego jest umieszczony na ścianie anonimowy donos na sąsiadów. Cała instalacja nawiązuje do eseju J. T. Grossa, pt. "Złote żniwa. Rzecz o tym, co działo się na obrzeżach Zagłady Żydów". Nie sposób przejść obok tej pracy obojętnie.

Pozostałe dzieła zachwycają swoją różnorodnością: nie brak tu technik tradycyjnych (jak choćby obrazów malowanych olejem czy akrylem na płótnie, litografii, linorytu, pracy tuszem, fotografii), ale i mnóstwo pomysłowych nowych technik mieszanych, np. tryptyk Ewy Skaper ("tempera jajowa na blasze aluminiowej") czy wklęsłodruki. Przeważa sztuka konceptualna, jak przykładowo praca wideo "Marvelous" Jakuba Danilewicza, instalacja Filipa Ignatowicza przedstawiająca automat vendingowy, zabawna truskawkowa instalacja Sylwii Aniszewskiej pt. "Słoneczkowe truskawkowe całuski", instalacja video "Niewidzialni" Mateusza Pęka, animacja i symulacje cyfrowe Mateusza Kozłowskiego "Mino-taurus", obiekt szklany Kornelii Dzikowskiej, dzieło Aleksandry Kotarskiej (plexi, video, polaroid, olej), "Półka z pamiątkami..." Sylwii Jakubowskiej, prześmieszny baner grupy Dolne Miasto Pany, upcyklingowe i proekologiczne "Tymczasowe zagęszczenie materii" Pawła Błęckiego czy instalacja Piotra Tadeusza Mosura "Zwulgaryzowany przedmiot pożądania". To jedynie przykłady.

Wszystkie one świadczą o kilku rzeczach. Po pierwsze znaczna większość artystów ma poczucie humoru (np. "Tragedia w mojej wannie" Adama Swobody czy "Ładna dobra Mika" Skaper, baner Dolnego Miasta Pany), a to zawsze dobrze wróży, bo świadczy m.in o dystansie do siebie i sztuki, po drugie mają oni wiele do powiedzenia na temat otaczającej nas rzeczywistości i robią to w sposób przemyślany, nietuzinkowy i ciekawy, a po trzecie - nie przestają poszukiwać tak w formie, jak i technikach. Wniosek z tego płynie jednoznaczny - sztuka współczesna w Trójmieście ma się całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć - doskonale.



Gdynia


Ci, którzy czekają na wystawy w Gdyni, już niebawem będą mieli co oglądać: 9 i 10 lutego odbędzie się specjalny weekendMuzeum Miasta Gdyni z okazji 93. urodzin miasta. W programie m.in. otwarcie ekspozycji "Na Styku Morza i Lądu" w Galerii Klif w Orłowie oraz oprowadzanie kuratorskie po wystawie "Gdynia - dzieło otwarte".

Wystawy w Gdyni

Opinie (33) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

kwietnia

Cesky Film - Przegląd Czesk... Gdańsk, Kino Kameralne Cafe

27

kwietnia

Oliwskie Święto Książki Gdańsk, Oliwski Ratusz Kultury

01

maja

Rozrywka

Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż dookoła świata. Wywiad z Katarzyną Kozłowską
Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Kulinaria

Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Nowy wygląd plażowych barów w Gdańsku
Jesteś mieszkańcem? Zjesz taniej w niektórych restauracjach
Zjesz taniej w niektórych restauracjach

Planuj z nami tydzień

Sprawdź się

Ile lat istniała Sopocka Scena Off de BICZ?