Wiadomości

Repatrianci mają głos. O "Ruskich" w Starej Aptece Teatru Wybrzeże

Spektakl "Ruscy" zbudowany jest wokół postaci Wiery (Magdalena Gorzelańczyk) - kilkunastoletniej dziewczyny, która postanawia spełnić marzenia rodziny i udać się na studia do kraju przodków.
Spektakl "Ruscy" zbudowany jest wokół postaci Wiery (Magdalena Gorzelańczyk) - kilkunastoletniej dziewczyny, która postanawia spełnić marzenia rodziny i udać się na studia do kraju przodków. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl

W dniu Święta Niepodległości o patriotyzmie i polskości wypowiedzieli się również artyści Teatru Wybrzeże. Zorganizowana 11 listopada premiera "Ruskich"Starej Aptece zobacz na mapie Gdańska to zwrot w stronę marginalizowanych, a przecież stanowiących jedną z tkanek naszego narodu, grupę Polaków, którzy nie z własnej winy znaleźli się poza granicami naszego kraju. Jednak spektakl Adama Orzechowskiego nie dorównuje poziomem poruszanej w nim tematyce.



Zobacz terminy spektaklu "Ruscy" w najbliższym czasie.


Raz na jakiś czas Teatr Wybrzeże porusza tematy ważne, przeważnie w publicznym dyskursie pomijane jako niewygodne oraz świadomie lub podświadomie spychane na margines. Tak było choćby w przypadku "Śmierci białej pończochy", w której przy pomocy tekstu Mariana Pankowskiego dokonano rewizji polskiej pamięci historycznej, oddając głos kobietom wykorzystywanym dla uzyskania określonych korzyści, traktowanych jak towar o określonej wartości, a rzecz dotyczyła m.in. Jadwigi Andegaweńskiej "przehandlowanej" Władysławowi Jagielle.

Jednak dziewczyna zdaje sobie sprawę, że stała się zakładnikiem wyidealizowanego wizerunku ojczyzny, bo została wychowana w kulcie polskości przez Dziadka (Krzysztof Matuszewski) i Mamę (Sylwia Góra-Weber, po lewej).
Jednak dziewczyna zdaje sobie sprawę, że stała się zakładnikiem wyidealizowanego wizerunku ojczyzny, bo została wychowana w kulcie polskości przez Dziadka (Krzysztof Matuszewski) i Mamę (Sylwia Góra-Weber, po lewej). fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
Tym razem Adam Orzechowski ponownie poświęca spektakl tym, którzy z różnych przyczyn znajdują się na marginesie albo wręcz nawet poza nim. Bo - jak pada ze sceny - "nawet prawosławny Murzyn albo protestancki Hindus, jak powie, że czuje się w głębi serca Polakiem, to powinno się znaleźć dla niego miejsce w Polsce, tylko dlaczego od razu w mojej gminie?!". Repatrianci z perspektywy "Polaków z Polski" to folklor, dziwadła i odszczepieńcy, którzy nawet po przyjeździe do kraju przodków nie mogą stać się pełnoprawnymi rodakami i pozostają w najlepszym razie Polakami drugiej kategorii, bo mówią ze wschodnim akcentem lub łamaną polszczyzną. Tacy zawsze będą tutaj "ruscy".

Przeczytaj także: Radosław Paczocha: Mamy problem z tym, że repatrianci mówią nam, że tu jest ich dom

Sztuka "Ruscy" Radosława Paczochy powstała z inspiracji prawdziwą historią Polki z Kazachstanu, która przeżyła szok, gdy po przyjeździe do Polski dowiedziała się, że dla miejscowych jest "Ruska". Autor sztuki oddaje napięcia między patriotyzmem, kultywowaniem polskiej tradycji, gloryfikowaniem ojczyzny przez deportowanych i mieszkających od pokoleń w Kazachstanie Polaków, a ich postrzeganiem przez Polaków, z którym zderzają się, gdy zdołają pokonać trudności formalne, udowodniając swoje przywiązanie do Polski rozwiązaniem test wiedzy o kraju. To konieczne, by "zasłużyć na polskość" i otrzymać obywatelstwo swojej ojczyzny.

Dla Polaków z Kazachstanu każdy przejaw zainteresowania ze strony Polaków witany jest euforycznie. Przyjazd do wsi polskich antropologów to prawdziwe święto.
Dla Polaków z Kazachstanu każdy przejaw zainteresowania ze strony Polaków witany jest euforycznie. Przyjazd do wsi polskich antropologów to prawdziwe święto. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
Paczocha unika taniego moralizowania, jednak nie ustrzegł się patosu, gdy opisywał warunki, w jakich podróżowali do Kazachstanu wygnani przez wojnę Polacy. W poruszających, oszczędnych, naturalistycznych i pełnych w większych lub mniejszych traum rodzinnych opisach nie ma przecież przesady. Wciąż żyją świadkowie i potomkowie ludzi, którzy przeżyli gehennę, kurczowo trzymając się pamięci o Polsce, jako swojej ojczyźnie.

Przeczytaj także: Zobacz, jak wygląda nowa scena Teatru Wybrzeże - Stara Apteka

Niestety, spektakl wyreżyserowany przez Adama Orzechowskiego osłabia wydźwięk wielu momentów sztuki Paczochy. W pierwszej części spektaklu aktorzy właściwie relacjonują treść sztuki stojąc lub siedząc naprzeciwko widzów. Suchą relację co jakiś czas urozmaica pojedynczy gest czy działania zbiorowe. Głównym atutem pozostaje jednak scenografia Magdaleny Gajewskiej, zbudowana wokół rozbitego na dwie części wraku wagonu bydlęcego (jakimi Polacy byli wywożeni do Kazachstanu) i wysypanego wokół niego tłucznia. Otwierane z hukiem drzwi wagonu świetnie sprawdzają się choćby podczas symbolicznej, przejmującej sceny aresztowania przez NKWD. Kolorytu niektórym scenom dodaje mocno wyeksponowana tym razem muzyka Marcina Nenko.

Rzecz dzieje się w nowej scenie Teatru Wybrzeże - Stara Apteka, dla której to teatralny debiut.
Rzecz dzieje się w nowej scenie Teatru Wybrzeże - Stara Apteka, dla której to teatralny debiut. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
Takich momentów, w których pomysł reżyserski wzmacnia przekaz sztuki, znajdziemy niewiele. Jednak w kulminacyjnej scenie spotkania głównej bohaterki Wiery i Polaka w kraju, znów prostota sceny spotkania stojącego wśród publiczności sceptycznego krajana z "Ruską" okazuje się metodą skuteczną. Na drugim biegunie umieścić można bieganinę Wiery z jednego do drugiego końca scenografii podczas jej przygotowań do wyjazdu do Polski (to bodaj najbardziej absurdalne zadanie, jakie stoi przez grającą tę postać Magdaleną Gorzelańczyk).

Właśnie na jej postaci zbudowana jest sztuka. To ją śledzimy od początku do końca i na niej, jak w soczewce, skupiają się problemy wszystkich repatriantów. Jednak co chwila wpadająca w emfazę, przerysowana, przekrzyczana i manieryczna gra Gorzelańczyk mocno utrudnia odbiór tej bohaterki. Lepiej wypada swego rodzaju alter ego Wiery - Natasza grana przez Agatę Woźnicką, dysponującą tu głosem rozsądku.

Najciekawszą rolę spektaklu kreuje Krzysztof Matuszewski jako Dziadek Wiery.
Najciekawszą rolę spektaklu kreuje Krzysztof Matuszewski jako Dziadek Wiery. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl
Jednak najlepsze wrażenie pozostawia Dziadek Wiery grany przez Krzysztofa Matuszewskiego oraz jej Mama w wykonaniu Sylwii Góry-Weber. Matuszewski podkreśla niepokorny i niezłomny charakter pyskatego Dziadka stając się głównym gawędziarzem spektaklu. Z kolei Góra-Weber odmalowuje pełną trosk i niepokojów matkę, tonując ten obraz i utrzymując przez cały czas na wodzy zarówno emocje, jak i temperament. Pozostali grając role epizodyczne nie mają większych szans, by zaistnieć na dłużej, z wyjątkiem Rosyjskiego Nauczyciela (Marek Tynda) oraz wspomnianego Polaka z Polski (bardzo dobry epizod Piotra Chysa).

Ponawianie tych samych pomysłów lub efektowne, ale niezbyt fortunne inne (jak powtykanie w tłuczeń i między deski wagonu chorągiewek z biało-czerwoną flagą, które zdarza się później aktorom w ferworze akcji podeptać) obniża ich wartość. Wąski repertuar środków, jakie mają do dyspozycji aktorzy na wpół grając, na wpół recytując tekst Paczochy, nie pozwala im rozwinąć skrzydeł. Szkoda, bo temat repatriantów zasługuje nie tylko na dostrzeżenie, ale i na spektakl o dużo większej sile wyrazu niż "Ruscy".

Otwarcie sceny Stara Apteka.

Opinie (20) 2 zablokowane

  • Warto zobaczyć bo daje dużo do myślenia.

    Spektakl bardzo dobry,historia wciągnęła mnie jak dobry film,Losy postaci pozwalają głębiej poznać życie codzienne,tęsknoty i pielęgnowanie pamięci ojczyzny przez Polaków przesiedlonych na tereny byłego ZSRR.Obraz ojczyzny jest wyidealizowany stąd tak wielki zgrzyt z zastaną rzeczywistością.To daje do myślenia jak ułatwić życie naszym rodakom ze wschodu aby poczuli ,że są u siebie.Gra aktorska wspaniała szczególnie Wiera i jej dziadek - bardzo emocjonalne kreacje.

    • 2 0

  • Polecam. (1)

    Teatr Wybrzeże odwiedzam regularnie. Są spektakle, z których wychodziłam ze sporym niesmakiem, na których dotrwałam do końca tylko z uwagi na szacunek dla aktorów.
    "Ruscy", moim skromnym zdaniem, są spektaklem godnym polecenia. Poruszający obraz, dotykający problematyki repatriantów, na wielu polach.
    Współczesnym, szczególnie młodzieży, może pomóc zrozumieć , zobrazować a nawet nauczyć poczucia polskości. Tęsknota za ojczyzną, zakorzenienie kultury narodowej, pielęgnowanie tradycji, przekazywanie z pokolenia na pokolenie ideałów noszonych w sercu, w zderzeniu ze współczesną rzeczywistością, mogą okazać się wartościami żadnymi... Bo Polak to ten który potrafi, wymienić dopływy Warty? To ten, który wypowiada się bez obcego akcentu? I ten, która potrafi wymienić wszystkich prezydentów?
    Tolerancja inności... inności, która pozostaje w szacunku z naszymi ideałami... inności, która tak naprawdę może okazać się szkołą o nas dla nas, to klucz do zrozumienia "Ruskich".
    Wybierzcie się na spektakl. Warto.

    • 11 1

    • Zapytanir

      Czy 13latek Może to obejrzeć?

      • 1 0

  • Ruscy?

    Spektakl, na którym byłam, (08. 12) dobry, ale nie wybitny. Za minus uważam stronę językową. A to właśnie język, którym posługują się repatrianci sprawia, że określamy ich Ruskimi. W spektaklu tego nie słychać. Aktorzy nie mówią ani z zaśpiewem, ani ze składnią typowa dla ludzi ze Wschodu. Kwestie typowych Rosjan nie brzmią też w wielu wypadkach poprawnie. Zdaję sobie sprawę z tego, że tych, którzy znają język rosyjski, jest nie tak wielu, ale rzetelość nakazywałaby ... Mimo wszystko polecam ten spektakl, choćby po to, żeby przekonać się, że demony przeszłości wciąż się budzą ...

    • 0 0

  • Magdalena Gorzelańczyk grająca Wierę zasługuje na nagrodę za grę aktorską.
    Sztuka wzruszająca, przekazująca ból i tęsknotę za Polską.
    Wielu moich znajomych miało łzy w oczach, a to oznacza jak dobrze aktorzy przekazali
    emocje i losy Polaków na obczyźnie.

    • 3 1

  • Bóg tak chciał ... (2)

    Często słyszymy takie słowa ... Bóg tak chciał ... w tym przypadku bogiem był Stalin który ,, grubym paluchem ,, przesunął nie tylko po mapie tysiące ludzi o tysiące kilometrów. I stało się tak, że niegłupi ludzie znaleźli się w głupiej sytuacji. Mieszkają w kraju kraju którego nie wybrali do mieszkania, mówią w języku kraju który ich nie akceptuje, tam skąd pochodzą ich korzenie teraz jest inny kraj. \Bóg tak chciał /
    Spektakl chwilami się dłużył, ale temat ważny i bardzo przystępnie przekazany , warto aby zobaczyli ten spektakl uczniowie gimnazjów i liceów... świetny materiał do dyskusji.

    • 15 2

    • nie rozumiem po co maja go ogladac licealisci (1)

      nie ma tam nic co mozna wstawic na insta

      • 3 4

      • po to...

        bo to historia prawdziwa z krwi i kości!

        • 0 0

  • spotkałem niedawno Ukraińca - ex-heroinista (1)

    walił szirkę 15 lat. Ogólnie interesujący i wrażliwy człowiek, ale zupełnie desperado. Po raz kolejny stwierdziłem, że dla większości Ukraińców, Białorusinów czy Rosjan kraj to trochę abstrakcja. Oni dalej, nawet ci młodzi, żyją na zgliszczach Związku Radzieckiego, karmią się jego mentalnością i traumą. Z zachodnimi jest trochę lepiej, ale opowiadanie, że to są jacyś nasi bracia, to bzdura totalna, im braćmi jest dawny Sojuz, wspólnota języka, losu i dawnych granic, które przez dłuuuugi czas były tylko iluzoryczne. Dużo jest rodzin mieszanych, porozrzucanych po innych krajach, trochę jak w Jugosławii, ale zupełnie bez tego nacjonalizmu, chyba że to brunatny nacjonalizm Banderowców czy przygłupa Rogozina, ale to jednak wszędzie margines. Jeżeli Putin chce odzyskać Ukrainę, to odzyska, wystarczy że z Łukaszenką ponownie, szeroko otworzą granicę na tą potworną biedę

    • 3 4

    • Trochę szacunku

      Czytam ten odzew i myślę, co miał.airor na myśli?? Jak można porównywać Ukraina do Rosjanina czy Białorusina.... Każdy z nich jest inny, różni się pochodzeniem mentalnościa.
      Historii jakby się chciało to by się czytało.
      Ukrainiec to Ukrainiec, a Repatriant z Kazachstanu to Polak, który się urodził ponad 5000km od ojczyzny swoich przodków.
      Super sztuka piękny i prawdziwy przekaz!

      • 2 0

  • Cudne przedstawienie i imponujące nowe wnętrze tetru - Stara Apteka. Gratulacje dla reżysera, aktorów przedstawienia ... dla osób projektujących i wykonujących wnętrze Starej Apteki również gratulacje - efekt miły dla oka.

    • 4 0

  • rewelacja !!!!

    Niesamowite wrażenia !!!! Widać, że reżyser włożył całe serce w ten spektakl. Gra wszystkich aktorów rewelacyjna, a odtwórczyni Wiery w szczególności. Łzy popłynęły mi ze wzruszenia wielokrotnie. Polecam wszystkim tym dojrzałym i młodym również.

    • 5 0

  • Niezwykle poruszający spektakl!

    Cudowna, sugestywna gra aktorska, odpowiednia scenografia, dobre tempo, mnóstwo emocji! Bardzo dziękuję!

    • 9 0

  • Ruscy współcześnie.

    Spektakl bardzo porządnie zrobiony. Gra aktorów bez zastrzeżeń. Byłam na spektaklu w dniu 14 listopada o godz 11. Była tam grupa licealistów ok 50 osób. Siedzieli cicho i na swój sposób wchłaniali ten spektakl. Przedstawienie na czasie. Polecam.

    • 8 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Ostry Cień Mgły i Forfiter. Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Odjechane nazwy dań z trójmiejskich lokali
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki

Sprawdź się

Jakim tytułem zainaugurował swoją działalność Teatr Miejski w Gdyni?

 

Najczęściej czytane