Wiadomości

Performerzy spotkali się w Sopocie

Twórcy "A House in Asia" nie ukrywali swoich działań na scenie, swobodnie poruszali się również podczas technicznych przejść.
Twórcy "A House in Asia" nie ukrywali swoich działań na scenie, swobodnie poruszali się również podczas technicznych przejść. Fot. Jerzy Bartkowski/Fotobank Sopot

"MiszMasz" był hasłem przewodnim tegorocznej edycji Międzynarodowych Spotkań PerformerówPaństwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Zeszłoroczna została odwołana ze względu na śmierć prezydenta Pawła Adamowicza. Twórcy postanowili więc ponownie zaprosić artystów, których nie mieli okazji zaprezentować. Poszerzono też formułę spotkań o trzeci dzień. Tytułowy "MiszMasz" to emocjonujący rozgardiasz artystyczny.



Nadchodzące spektakle w Trójmieście


Czy lubisz oglądać performanse?

tak, to wyjątkowa dziedzina sztuki 20%
czasem, myślę, że mogą być interesujące 22%
rzadko, nie przepadam za tym 16%
nie, kompletnie tego nie rozumiem 42%
zakończona Łącznie głosów: 76
W tym roku do uczestnictwa zaproszeni zostali artyści z różnych nurtów sztuk performatywnych, który wykorzystują szerokie środki przekazu: od tańca, poprzez "action painting", poezję wizualną, aż po multimedialne środki formalne.

Pierwszego dnia spotkań można było zobaczyć prekursorów nurtu poezji wizualnej: Giovanni FontannaBartolomé Ferrando. To artyści posługujący się rekwizytem i gestem zamiast słowem. Tego samego dnia wystąpił również Oleg Kulik, znany przedstawiciel akcjonizmu rosyjskiego.

Drugiego dnia na scenie pojawili się Dina Khuseyn, Anatoli Vlassov oraz Zora Snake. To twórcy, którzy historie opowiadali poprzez taniec.

Trzeciego dnia zespół Agrupación Señor Serrano z Barcelony przedstawił filmowy spektakl "A House in Asia". Sami twórcy określają go jako western, w którym rzeczywistość i jej nieskończone kopie mieszają się, rysując bezlitosny portret dekady po 11 września.

Efekt "filmu na żywo" twórcy uzyskali przez rejestrowanie działań animacyjnych kamerą.
Efekt "filmu na żywo" twórcy uzyskali przez rejestrowanie działań animacyjnych kamerą. Fot. Jerzy Bartkowski/Fotobank Sopot

Edycja 7 i 1/2



- Ta edycja jest wyjątkowa ze względu na odwołanie zeszłorocznej przez tragiczne wydarzenia i śmierć prezydenta Adamowicza - mówił Artur Grabowski, kurator wydarzenia. - Przyjazd większości artystów w zeszłym roku odwołaliśmy, ale dwóch było już na miejscu. Oni sami zaproponowali przyjazd na następny raz, a my również zaproponowaliśmy pozostałym ponowne wystąpienie. To jednak zmieniło naszą koncepcję, stąd też nietypowy numer edycji czyli 7 i 1/2 oraz "MiszMasz". Pierwszego dnia mieliśmy artystów sztuki sonorycznej, można powiedzieć, że prekursorów. Drugi dzień był zdominowany przez młodych ludzi, którzy są tancerzami, ale pokazali go w zupełnie nowy, inny sposób. Ostatniego dnia to rozbudowana formuła westernu filmowego.

"A House in Asia"



Podczas spektaklu animacje przedmiotów na żywo transmitowane są na dużym ekranie w tle sceny, co umożliwia widzowi dokładne śledzenie wydarzeń. Performance splata historie wojenne, z których wyłania się bezsilność bezimiennej jednostki oraz okrucieństwo terroru. "Nie ma chwały, tylko obowiązek i poświęcenie" - jak słyszymy kilkakrotnie w trakcie spektaklu.

Julia Rzepecka: Jaki jest główny przekaz waszego działania?

Alex Serrano:
Na to nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. W tym performansie mówimy o tym, że rzeczywistość jest złożona, nie możemy więc jej upraszczać i pokazywać tylko z jednego punktu widzenia. Tworzy ją bardzo wiele współgrających ze sobą warstw.

Dlaczego zdecydowaliście się na technikę wykorzystującą kamerę i transmitowanie nią na żywo waszych działań?

Po pierwsze, moim zdaniem teatr jest bardzo nudny. Po drugie, nasz świat jest obecnie bardzo wizualny, wiele treści opiera się na przekazie obrazowym. Jesteśmy wciąż otoczeni technologią i smartfonami, to jest więc język, który jest nam obecnie najbliższy. To dla naszego świata jest więc teraz naturalne.

Skąd pomysł na taki tytuł?

To performance, którego punktami zaczepienia są historie domów w Pakistanie, Północnej Karolinie w Stanach Zjednoczonych oraz w Jordanii. Nawiązujemy też w przewrotny sposób do filmu "House in Africa".

Co was zainspirowało do stworzenia tego spektaklu?

Pewnego dnia znaleźliśmy artykuł opowiadający o ciekawym odkryciu na Google Maps. Okazuje się, że w Północnej Karolinie w USA jest baza wojskowa, w której wybudowano replikę domu Osamy bin Ladena. Myśl o identycznej kopii tego domu i działań tam podejmowanych rozpoczęła nasze rozważania.

Jak długo trwała praca nad projektem?

Całość powstawała dwa lata. Pierwsze dziewięć miesięcy poświęciliśmy na zgłębianie tematu. Czytaliśmy książki, artykuły, rozmawialiśmy. Następnie zamykaliśmy się na kilkanaście dni na próbach. Kiedy mieliśmy pierwszą wersję, pokazywaliśmy ją widowni. Od niej zbieraliśmy uwagi, sugestie i opinie, wracaliśmy do domów na dwa miesiące, by przemyśleć te słowa, i potem znów wracaliśmy do prób. Ten cykl powtarzał się kilka razy, rozbudowywał nasz performance w czasie, aż otrzymaliśmy gotowy, godzinny spektakl.

- To jedno z tych działań, które pozostawia miejsce do budowania indywidualnej interpretacji. Można to określić jako kolaż różnych historii, wątków i fobii. Taka jest również cała Agrupación Señor Serrano, którą trudno określić tylko grupą teatralną. To grupa, która wyspecjalizowała się w tworzeniu filmu na żywo. Ten performens składa się z kilkudziesięciu ujęć i cięć, tak jak w filmie - mówił Artur Grabowski.

Opinie (13) 1 zablokowana

  • sztuka w sam raz dla odbiorców z gmin ościennych

    • 13 4

  • żenada

    za nasze pieniądze

    • 15 4

  • Jak Ci ludzie z tego wyżyją ??

    Da się ??

    • 4 3

  • Pier Formęs

    A Leon gdzie zaginoł ???

    • 7 3

  • No tak. wizualizacje lepsze :)

    Po pierwsze, moim zdaniem teatr jest bardzo nudny.

    • 5 4

  • W Berlinie...

    ..dał nogę z krainy cebuli i czosnku..

    • 3 1

  • takie coś nazywać sztuką ?

    upadek naszej cywilizacji

    • 11 5

  • Upadek inteligencji - Twoj komentarz.

    • 3 3

  • Leon i Moskalowna. To były balety:)

    • 0 0

  • Tak samo mówiono o Van Gogu.

    • 1 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Filmy, które straszyły nas w dzieciństwie
Filmy, które straszyły nas w dzieciństwie
Gdańsk w świątecznej komedii. "Miłość jest wszystkim" w telewizji
Świąteczny film o Gdańsku w telewizji

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

Sprawdź się

Kiedy odbył się pierwszy koncert w Państwowej Operze Bałtyckiej?