Opera "pod chmurką" zadebiutowała w parku Oruńskim

"Rigoletto" w Parku Oruńskim oglądano w znakomitej pogodzie, ale nowa przestrzeń nie przyciągnęła tylu widzów, co poprzednie edycje imprezy na Targu Węglowym.
"Rigoletto" w Parku Oruńskim oglądano w znakomitej pogodzie, ale nowa przestrzeń nie przyciągnęła tylu widzów, co poprzednie edycje imprezy na Targu Węglowym. fot. Jacek Klejment/ trojmiasto.pl

Z uwagi na prace na Targu Węglowym, Instytut Kultury Miejskiej poszukał nowej lokalizacji do prezentowanej co roku w połowie lipca rejestracji opery. W tym roku pod szyldem "Opera w mieście" w głosowaniu czytelników trojmiasto.pl wybór padł na monumentalną inscenizację "Rigoletta" Giuseppe Verdiego na Jeziorze Bodeńskim. Ta imponująca, fantastycznie wyreżyserowana inscenizacja nieszczęsnych losów królewskiego błazna, sprawdziła w Amfiteatrze OranaMapka w parku Oruńskim, choć śledziło ją mniej widzów niż dotąd.



Reżyserem opery jest Philipp Stölzl, który rozgłos zyskał reżyserując teledyski grupy Rammstein. Już to sugerowało, że w warunkach, jakie umożliwia realizacja opery na jeziorze Bodeńskim, nie będziemy świadkami grzecznej, konwencjonalnej inscenizacji. Stölzl nie zawiódł i stworzył spektakl zbudowany na postaci Rigoletta - którego podziwiamy jako głównego bohatera opery oraz gigantyczną, zmechanizowaną kukłę - cała scenografia spektaklu składa się z ogromnej głowy clowna i jego dwóch rąk (w jednej z nich clown trzyma balonik). Dokładnie tak samo wygląda Rigoletto - książęcy błazen. To szyderczy, złośliwy, służalczy, bezwzględny i znienawidzony przez dworzan Księcia Mantui prześmiewca, z charakterystycznym garbem na plecach.

Inscenizacja Festiwalu w Bregencji z 2019 roku imponuje rozmachem. W tym roku ponownie będzie można oglądać ją na żywo na jeziorze Bodeńskim od 22 lipca przez najbliższy miesiąc.

W pierwszej, niezwykle sugestywnej scenie widzimy błazna podwieszonego na linie, w metaforycznym biegu. Potężna dłoń clowna wciska go powoli w toń jeziora. To zapowiedź fatum, które ciąży nad Rigolettem. Gigantyczna konstrukcja clowna z czasem ulega dekonstrukcji, oczy, zęby i nos wypadają lub zostają usunięte. Tak też stacza się i rozpada na części cierpiący Rigoletto wskutek okrutnego żartu dworzan, którego ofiarą pada córka Rigoletta - Gilda. Punkowy styl Stölzla podkreśla też "pozdrowienie" publiczności środkowym palcem, nawiązanie do bliźniaczek z "Lśnienia" czy zmultiplikowane sztuczne piersi tłumu kobiet osaczających "biednego" Księcia Mantui - cynicznego uwodziciela, kochanka, zmieniającego obiekty westchnień jak rękawiczki.

Reżyser znakomicie bawi się materią dzieła Giuseppe Verdiego, co udaje się nie tylko dzięki kilku ruchomym platformom i głowie clowna, stanowiącej miejsce wielu znaczących scen. Część dworzan nosi maski małp, wykonuje akrobatyczne sztuczki lub wskakuje do wody. Woda zresztą stanowi też miejsce spławiania trupów w workach. Świat oglądany w produkcji Festiwalu Bregeneckiego na jeziorze Bodeńskim z 2019 roku jest zimny, wyrachowany, cyniczny i zepsuty. Sam Rigoletto jest postacią złożoną, w której cynizm idzie w parze z miłością do córki - to jedyna "dobra" postać, w której nie sposób nie dostrzec jednak porażającej naiwności i głupoty. Gilda decyduje się bowiem poświęcić życie dla Księcia Mantui, chociaż jest świadoma jego zdrady i fałszu.

W inscenizacji "Rigoletta", wyreżyserowanej przez Philippa Stölzla, wraz z czasem trwania spektaklu coraz częściej odkrywamy klimat teledysków Rammsteina, które Stölzl reżyserował.
W inscenizacji "Rigoletta", wyreżyserowanej przez Philippa Stölzla, wraz z czasem trwania spektaklu coraz częściej odkrywamy klimat teledysków Rammsteina, które Stölzl reżyserował. fot. Jacek Klejment/ trojmiasto.pl
Rozmach inscenizacyjny idzie w parze ze znakomitymi możliwościami wokalnymi solistów. Klasą sam dla siebie jest wykonujący partię Rigoletta Vladimir Stojanov - fenomenalny baryton i świetny aktor. Także Stephen Costello jako Książę Mantui zachwyca czystym, głębokim tenorem, znakomicie brzmiącym podczas słynnej arii "La donna e mobile". Wspaniałymi, lirycznymi możliwościami i niezwykłą emocjonalnością swojego sopranu może się szczycić ozdoba spektaklu - Mélissa Petit jako Gilda. Także drugoplanowe postaci wypadają bardzo dobrze i jedyną, która rozczarowuje, jest Maddalena w wykonaniu Katrin Wundsam.

Warto dodać, że z uwagi na scenografię spektaklu każda z tych ról wymaga umiejętności poruszania się w trudnych warunkach, niekiedy ekwilibrystyki kilkadziesiąt metrów nad ziemią (np. walka Gildy z porywaczami w koszu balonu). Twórcy znakomicie ograli całą przestrzeń spektaklu, a muzycznie starania solistów dopełnili Symfonicy Wiedeńscy we współpracy z Vorarlberger Landeskonservatorium pod batutą Enrique Mazzoli oraz Chór Filharmonii Praskiej i Chór Festiwalu w Bregencji. Dzięki temu bardzo dobrze wypadają nie tylko słynne duety (tzw. "duet zemsty" czy "duet w worku") oraz kwartet "Bella figlia dell'amore", ale cała opera, świetnie przy tym nagłośniona i bardzo dobrze sfilmowana.

Jak zawsze wieczór poprowadził miłośnik i znawca opery Jerzy Snakowski, któremu partnerowała śpiewaczka Joanta Wagner. Artystka przed projekcją "Rigoletta" wykonała w parku Oruńskim recital arii operowych "Opera uwolniona".
Jak zawsze wieczór poprowadził miłośnik i znawca opery Jerzy Snakowski, któremu partnerowała śpiewaczka Joanta Wagner. Artystka przed projekcją "Rigoletta" wykonała w parku Oruńskim recital arii operowych "Opera uwolniona". fot. Jacek Klejment/ trojmiasto.pl

Plusy i minusy nowej lokalizacji



Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie czy nowa lokalizacja jest odpowiednim miejscem dla opery w mieście. Z jednej strony zadaszony amfiteatr w otoczeniu zieleni przypomina warunkami Operę Leśną w bardziej kameralnym wydaniu. Z pewnością odbiór opery w takich warunkach jest dużo przyjemniejszy, gdy brakuje śmiechu rozochoconych trunkami turystów z okolicznych ogródków gastronomicznych, co było zmorą lokalizacji na Targu Węglowym. Z drugiej strony - impreza w parku Oruńskim nie trafia do przypadkowych turystów. Nie wchłania zaskoczonych jej obecnością przechodniów i 17 lipca nie cieszyła się taką frekwencją, jaką miały edycje w centrum Gdańska.

Publiczność omijała stałe miejsca na wprost sceny, wybierając kilkadziesiąt leżaków i kilkaset miejsc na ławkach z oparciem przywiezionych przez organizatora. W sumie widzów było jednak zauważalnie mniej niż choćby dwa lata temu. Jednak urok parku Oruńskiego przy znakomitej pogodzie, jaka towarzyszyła projekcji "Rigoletta", zachęca do kolejnych prób przeniesienia opery w tak malownicze lokalizacje.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (32)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Teatr Leśny w Gdańsku zlokalizowany jest