Wiadomości

Niecodzienne-codzienne fotografie Livingston

fot. Jacqueline Livingston

Jacqueline Livingston portretuje najzwyklejszą codzienność swoich bliskich, często wkradając się w najbardziej intymne obszary ich życia. Powstaje z tego niezwykła fotograficzna opowieść o zwykłych i powszednich wydarzeniach, która jednak w zaskakujący sposób pokazuje rodzinne relacje i bliskość między ludźmi.



Na fotografie Jacqueline Livingston można patrzeć z kilku perspektyw. Jedna z nich pokazuje rolę, jaką pełni aparat we współczesnej kulturze: jest wszędobylskim okiem, które towarzyszy ludziom nie tylko w ważnych, ale także w najzwyklejszych wydarzeniach ich życia, momentach podniosłych, ale i najbardziej banalnych. Zdjęcia Livingston powstawały ponad trzy dekady temu, jednak ukazując codzienne i zwyczajne zdarzenia, od razu nasuwają skojarzenia z nachalnie wykonywanymi obecnie wszędzie i o każdej porze fotografiami za pomocą aparatów cyfrowych.

Livingston bierze swój aparat i robi zdjęcia kiedy tylko przyjdzie jej na to ochota - w łazience, w pokoju, na balkonie, na pomoście w środku lata. Uwiecznia zwyczajne sytuacje, jednak oglądając wybrane fotografie wiemy, że nie robi tego beznamiętnie. Starannie selekcjonuje miejsca, postacie i ujęte historie. Zwraca uwagę na szczegóły, które tak naprawdę nie powinny intrygować, bo przedstawiają to, czego może doświadczyć każdy. Nie ma w nich nic nadzwyczajnego i równie dobrze mogłyby być wyjątkiem z rodzinnego albumu artystki.

To nasuwa skojarzenie z działami Edwarda Hoppera. Ten amerykański malarz zasłynął z obrazów, w których portretował rzeczywistość z pozoru zwyczajną, ale ukrywającą w sobie mnóstwo znaczeń. Pojedyncze postacie w biurach, na ulicy, w barze - Hopper tworzył dzieła przepełnione pustką i pozornie nie przyciągające uwagi jakimkolwiek detalem. Jego prace nabierały znaczenia dzięki temu, co było niedopowiedziane i czego trzeba było się doszukać samemu. Dystans między twórcą a jego dziełem był w nich wyraźnie dostrzegalny dzięki narracji przedstawiającej w chłodny sposób wybrane przestrzenie czy postacie.

U Livingston jest podobnie, tyle że w jej fotografiach trudno doszukać się dystansu. Nic dziwnego - pokazuje na nich swoich bliskich, uwiecznionych w sytuacjach, w których sama uczestniczy.

Artystka nie boi się robić zdjęć w sytuacjach intymnych, jak choćby podczas karmienia piersią małego dziecka. Swojego męża uwieczniła, gdy nagi ćwiczył jogę na kanapie. Podczas wizyty na plaży nudystów zrobiła rewelacyjne zdjęcie z kostką Rubika.

Fotografka bez skrępowania uwiecznia podobne sceny w kadrze. I to właśnie skrępowanie jest słowem kluczem do czytania tej wystawy. Krępować mogą się bohaterowie zdjęć artystki, ale także widzowie. Nie tylko dlatego, że oglądają m.in. nagość, ale przede wszystkim dlatego, że wchodzą w codzienne życie innych.

Livingston trochę ośmiela społeczeństwo, a trochę ośmiesza. Ośmiela udowadniając, że pewne rzeczy i czynności są czasem warte pokazania i można znaleźć w nich mnóstwo ukrytego piękna. Ośmiesza zwracając uwagę, że wciąż nie potrafimy w nich tego piękna dostrzec i się nim zachwycić. A przecież tak niewiele trzeba - wystarczy, tak jak autorka, wziąć aparat i uwiecznić na zdjęciu to, co nas otacza.

Wystawa fotografii Jacqueline Livingston czynna jest w Pałacu Opatów do końca maja.

Opinie (17)

  • Co w tym takiego szczególnego

    każdy kto ma aparat i robi zdjęcia jest taką Livingston.
    Artykuł o niczym taka zapchaj dziura.

    • 6 14

  • Artykuł informuje o wystawie, bo z samej nazwy wystawy niewiele wynika. A na wystawę idzie kto chce :)

    • 3 3

  • Artystka? (7)

    Teraz to co drugi to artysta :) Wystarczy do swoich wypocin dodać jakąś zmyślną filozofię i już artyzm. Jak zacznę układać sterty skrzynek jedna na drugą aż się zawalą to też będę artysta. Bo to będzie symbolizowało rozkwit, a potem upadek cywizlizacji imperium inków, cesarstwa rzymskiego i współczesnego świata.... litości.

    • 16 8

    • Zazdrośnik/ca (3)

      Ty biadolisz, a inni pracują i pokazują niezwykłość. Przemawia przez Ciebie zazdrość i słabość pokazania się od strony artystycznej.

      • 3 7

      • Schowaj sie do cienia bo ci Słońce za mocno grzeje w kapucynę.

        Dobrze radzę.

        • 4 2

      • A czego konkretnie zazdroszczę?

        Heh, że zazdrośnik jestem? Bo mi się taka "sztuka" nie podoba? A jak skrytykuję kogoś za to, że ukradł babci torebkę to też będę zazdrośnikiem, który po prostu nie zrobiłem czegoś takiego? Co to za polemika i argumenty, że jak krytykuję to zaraz zazdroszczę. Ciekawe psychologiczne zagranie :) Uprzedzając wpisy o wiecznym narzekaniu i krytkanctwie oświadczam, że są artyści, których dokonania mi się podobają, np.Jan Matejko, Wit Stwosz :) Bo sztuka wg mnie to tworzenie czegoś nowego (w największym skrócie), a nie archiwizowanie, za co można być wdzięcznym autorowi owego archiwizowania, ale nie podnośmy go do rangi artysty. I bardzo proszę bez wycieczek osobistych, bo ja sobie też archiwizuję, ale nie czuję się w związku z tym artystą ;)

        • 4 2

      • Foteusz

        głupszy juz nie bedziesz

        • 1 0

    • niby prawda

      ale z drugiej strony nie chce Ci się tego zrobić i tylko zazdrościsz czy coś?

      • 0 5

    • (1)

      racja,teraz "sztuka" to dorabianie ideologi do g***a

      • 0 0

      • hehe, coś w tym jest

        zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ostatnie wybryki polskiej tak zwanej "sztuki krytycznej" :D (która, co tu kryć, była świetna w latach 70.-80.)

        • 0 0

  • (1)

    hmmm a czy ktoś z was był na tej wystawie, że się tak wymądrza? Czy tak sobie trujecie bo lubicie narzekać? Myślę, że najpierw warto coś zobaczyć, zanim się zacznie to oceniać. Artystka zrobiła te zdjęcia w latach 70 kiedy cenzura w Stanach była ogromna i wymagało to od niej wielkiej odwagi, poza tym zdjęcia są porostu zrobione profesjonalnie więc pomijając tematykę to naprawdę świetne fotografie. Zapoznajcie się może z życiorysem Livingston, z tym co przeszła przez te zdjęcia i wtedy oceniajcie...ale dziś ludzie lubią wymądrzać się, mimo że nie mają o czymś zielonego pojęcia...no cóż przykre. Osobiście gorąco polecam wystawę jak i zapoznanie się z życiorysem artystki, zdjęcia były robione w okresie, kiedy kobiety w Stanach miały niewiele do powiedzenia i sądzę, że Livingston, wywarła spory wpływ na walkę kobiet o swoje prawa w latach 70

    • 4 3

    • Przykre to jest to co Ty piszesz o mnie. Fakt, nie byłem na tej wystawie, ale życiorys znam. Wiem też dlaczego te zdjęcia są kontrowersyjne i nie mam zamiaru oglądać jej intymnego życia. Nie jestem zainteresowany nagimi zdjęciami jej samej, jej męża uprawiającego jogę, czy masturbującego się 7letniego syna. To właśnie przez te nagie zdjęcia syna miała najwięcej kłopotów. A tymi kłopotami było obserwowanie jej przez organizację ścigającą pornografię dziecięcą i przez FBI. A konsekwencją wystawienia tych zdjęć było zwolnienie z pracy na uniwersytecie. Wg Jaqueline te zdjęcia "stanowią wyzwanie dla represjonowanej seksualnie kultury i mają otworzyć oczy na piękno dziecka wychowanego w komforcie wobec nagości". Mi to wygląda na ekshibicjonizm nudystów. No ale ja się nie znam bo krytykuję tą "sztukę".
      Mimo wszystko może bym odwiedził tą wystawę, ale potrzebowałbym jakiejś lepszej zachęty niż tylko "gorąco polecam wystawę".

      • 3 0

  • NA NK co drugi to taki artysta...

    Sztuka najwyrażniej też przechodzi kryzys, że kazą nam się zachwycać czymś takim - najwidoczniej dzisiaj wszystko może być sztuką od genitaliów na krzyżu po zdjęcie z imienin babci Kazi - nie taka chyba jest idea....

    • 2 3

  • Gdybyś odwiedził wystawę, wiedziałbyś, że nie było tam kontrowersyjnych zdjęć, wręcz przeciwnie. Łączenie zdjęć nagiego 3latka i pornografii dziecięcej jest po prostu niesmaczne. Livitgston nie chciała być kontrowersyjna, jej praca miały coś do powiedzenia i mają nadal, a proszę, zwróć uwagę, że były to lata 70...nie mam zamiaru zachęcać Cię bardziej niż słowami "gorąco polecam", wydaje mi się jednak, że nie można oceniać czegoś, jeśli się tego nie widziało. A stwierdzenie, że zdjęcia może robić każdy, cóż, owszem, kwestia jakie zdjęcia. pierwszy raz spotykam się z tezą, że fotografia nie jest sztuką.

    • 0 1

  • ostatnio na sile

    tyos przedstawia rodzine jak cud nad wisla przeciez b.czesto to fikcja ta rodzina

    • 0 0

  • odgrzewane kotlety

    Mnóstwo jest na świecie artystów fotografików wykonujących profesjonalne i piękne zdjęcia. Chętnie pójdę na jakąś ciekawą wystawę, choć akurat nie tę, zapomnianej amerykańskiej skandalistki.

    • 0 0

  • gdańska galeria fotografii zmieniła kierownika na kierowniczkę

    za gazetą.pl :

    Kim jest Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka?

    Rocznik '73. Mieszka i pracuje w Gdańsku.
    Absolwentka muzealnictwa na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 2000-2008 pracowała w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, realizując autorski program poświęcony filmowi, sztuce wideo, nowym mediom - Parakino.

    W latach 2001-2003 współpracowała z Fundacją Wyspa Progress. W okresie 2004-2005 prowadziła wykłady dla studentów Wyższej Szkoły Humanistycznej w Gdańsku. Od 2006 roku członkini artystycznego Stowarzyszenie A KuKu Sztuka. Jest kuratorką wystaw towarzyszących Festiwalowi Transvizualia: Mediascream! 2007, 2008, a także programu Festiwalu Europejskiego Centrum Solidarności All About Freedom//Wszystko o Wolności 2007 i 2008. W 2008 roku związana jako koordynator i kurator z
    Międzynarodowym Festiwalem Transfotografia.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Rozrywka

Kontrowersje wokół działalności miejskiego artysty
Kontrowersyjna działalność artysty z Gdyni
Śmiechem w marne czasy. Felietoniści wykpili miniony rok
Felietoniści wykpili miniony rok

Kulinaria

Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Karnawałowe wypieki. Nie tylko pączki
Kubki na kaucję. Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni
Ekorewolucja w gdańskiej kawiarni

Sprawdź się

Jakie zwierzę widnieje w logo Lamborghini?

 

Najczęściej czytane