Wiadomości

Muzyka klasyczna nie dla młodych ludzi?

felieton w trojmiasto.pl

Materiał archiwalny

Młodzi słuchacze podczas koncertów muzyki klasycznej stanowią zdecydowaną mniejszość. A szkoda, bo atmosfera wcale nie musi być tak sztywna, jak im się wydaje, co potwierdzają Bale gdańskie. Zobacz naszą relację sprzed 3 lat.

Operze Bałtyckiej marzy się nowa siedziba z pojemną widownią, Filharmonia Bałtycka cieszy się z uruchomienia kładki, bo dzięki temu będzie łatwiej dotrzeć na koncert, ale czy takie działania długofalowe w ogóle mają sens, skoro publiczność jest coraz starsza? Niechęć młodych ludzi do uczestniczenia w koncertach muzyki poważnej widać gołym okiem, co jednak wcale nie musi oznaczać, że takiej muzyki nie lubią. Skąd zatem ich alergia na operę czy filharmonię?



Dlaczego nie chodzisz na koncerty muzyki klasycznej?

nie lubię takiej muzyki 12%
przeszkadza mi sztywna atmosfera 6%
nie umiał(a)bym się odpowiednio zachować 2%
to miejsce dla seniorów 3%
koncerty są za długie 2%
koncerty są za nudne 5%
moi znajomi nie lubią takiej muzyki, a nie chcę iść sam(a) 5%
nie mam co zrobić z dziećmi 3%
bilety są za drogie 19%
nie mogę znaleźć informacji na ich temat 5%
z innego powodu 4%
chodzę na takie koncerty 34%
zakończona Łącznie głosów: 648
Na koncertach muzyki poważnej brylują seniorzy. W filharmonicznym czy operowym foyer czują się jak ryby w wodzie, a na koncerty plenerowe przychodzą z wyposażeniem, którego nie powstydziłby się serialowy MacGyver. Dla nich nie ma nieodpowiedniej pory, pogody czy muzyki - przygotowani i zadowoleni są zawsze.

Zobacz też: Babciu, zabierz mnie na koncert!

To bzdura, że młodzi nie lubią klasyki

W to, że młodzi ludzie nie chodzą na koncerty do opery czy filharmonii, bo muzyki poważnej nie lubią, nie uwierzę. Wystarczy zresztą spojrzeć na frekwencję podczas koncertów np. muzyki filmowej organizowanych w  Ergo Arenie, Gdynia Arenie czy innych dużych obiektach. Trudno mi uwierzyć również w to, że ktoś muzyki poważnej może nie znać (zakładając, że nie ma problemów ze słuchem), bo choćby się zapierał, to prawda jest taka, że ma z nią styczność nieustannie i zapewne od urodzenia.

Zobacz też: Mozart w toalecie, czyli klasyka w reklamie

Muzyka symfoniczna, dla przykładu, od lat wykorzystywana jest jako podkład do bajek (ścieżka dźwiękowa ze "Smerfów" czy "Krecika" to kompilacja największych hitów muzyki klasycznej, a podkład do każdego z odcinków bajki "Tom i Jerry" to małe symfoniczne arcydzieło). Najpopularniejsze klasyczne motywy służą nam za dzwonki do telefonów, wybrzmiewają z dziecięcych zabawek interaktywnych czy przewijają się w reklamach. Dlaczego zatem muzyka w takiej formie nie tylko nam nie przeszkadza, ale niejednokrotnie bardzo się podoba, ale na filharmonię czy operę mamy alergię? Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

Zobacz najbliższe koncerty muzyki poważnej w Trójmieście

Z muzyką klasyczną mamy styczność nieustannie i niemal od urodzenia. Podkład muzyczny do bajki Tom & Jerry to, dla przykładu, małe arcydzieła.

Miejsce dla seniorów i napuszona atmosfera

O powody niechodzenia na koncerty muzyki klasycznej zapytałam znajomych. Wielu z nich przyznało, że nie chodzą do opery bądź filharmonii, bo boją się, że nie umieliby się zachować. Koleżanka, rocznik 1991, pójdzie z chęcią na taki koncert do Ergo Areny, ale do filharmonii już nie, bo miejsce to kojarzy jej się z nadęciem, seniorami i koniecznością założenia eleganckich ubrań, których nie lubi i nie ma.

Inna przyznała, że po licznych spotkaniach biznesowych na to, aby ubrać się elegancko i zachowywać "oficjalnie" nie ma już ani siły, ani ochoty. Zdaniem mojego kolegi Artura, w Ergo Arenie łatwiej o "lans", bo na koncercie są tysiące ludzi, więc zawsze ktoś nas zobaczy. Do tego atmosfera jest zdecydowanie luźniejsza. W filharmonii publiczność lubi oceniać, więc trzeba się znać, żeby nie wyjść na ignoranta.

Za długie i nudne koncerty

Jedna z koleżanek wyznała, że boi się pójść na koncert, bo nie wie, czy tak długo wytrzyma. Czuje się uskrzydlona dobrym koncertem symfonicznym, lubi, kiedy orkiestrze towarzyszą soliści i uwielbia chór, nie znosi natomiast recitali pianistycznych i muzyki kameralnej. Nie ma wykształconego obyczaju sprawdzania repertuaru filharmonii, a nawet jeśli to zrobi, to nie potrafi odszyfrować opisu. Niby jest napisane, że ktoś zagra z jakąś orkiestrą, ale to jej niewiele mówi. Może się przecież okazać, że partię wiodącą będzie miał instrument, którego ona nie znosi. Tej informacji w opisie nie znajdzie.

Na to, że koncerty są zbyt długie, narzeka też mój kolega Daniel. Jego zdaniem muzyka poważna za bardzo nudzi, żeby pójść na pełen, czasem 3-godzinny koncert. A że dodatkowo trzeba się elegancko ubrać, co też zabiera dużo czasu, zdaniem Daniela poświęcamy go zbyt dużo, a otrzymujemy w zamian zbyt mało rozrywki.

Publiczność nam się starzeje. Jeśli młode pokolenie nie przekona się do opery czy filharmonii, może się za kilkadziesiąt lat okazać, że instytucje te nie są nikomu potrzebne.
Publiczność nam się starzeje. Jeśli młode pokolenie nie przekona się do opery czy filharmonii, może się za kilkadziesiąt lat okazać, że instytucje te nie są nikomu potrzebne. fot. Łukasz Unterschuetz/Trójmiasto.pl
To niemodne, niepopularne i nie można pić podczas koncertu

Młodzi ludzie czesto działają pod presją otoczenia, więc jeśli koledzy mówią, że filharmonia jest passé, to nie wypada się wyłamać. Koleżanka wyznała mi, że nie chodzi na koncerty filharmoniczne, bo członkowie rodziny są nastawieni na bardziej rozrywkowe bodźce. A kto chciałby pójść na koncert sam? Imprezy masowe mają nad filharmonicznymi również tę przewagę, że nie trzeba na nich sztywno siedzieć, można wyjść do toalety i popijać alkohol w trakcie.

Za słaba promocja i za drogie bilety

Wiele osób, z którymi rozmawiałam powiedziało, że nie chodzą na koncerty do filharmonii czy na spektakle do opery, ponieważ nic na ich temat nie wiedzą. Nie mają w zwyczaju śledzić repertuaru, nie wiedzą często, gdzie go szukać, ale gdyby ktoś to fajnie zareklamował, chętnie by się przeszli. Jaka reklama najlepiej by do nich trafiła? Tutaj byli niemal zgodni, że najlepszą zachętą byłaby próbka muzyki na żywo, prezentowana np. w galeriach handlowych czy na ulicach, a więc w miejscach tłumnie uczęszczanych.

Życzyliby sobie również, żeby opisy imprez były tworzone nie tylko dla znających się melomanów, ale także z myślą o laikach. Oni nie myślą o orkiestrach, solistach i repertuarze. Chcą klarownych informacji pisanych prostym językiem na temat tego, czy muzyka będzie przyjemna w odbiorze, czy może nowatorska (szokująca, innowacyjna, odkrywcza), czy zagra duża, czy mała orkiestra, jak długi będzie koncert i czy będą przerwy.

Jeśli nie stać nas na bilet, nie mamy z kim zostawić dzieci, uwiera nas sztywna atmosfera i chcemy się czuć swobodnie, ukojenie przyniosą koncerty plenerowe. W najbliższym czasie odbędzie się ich niemało - wszelkie informacje znajdują się w naszym kalendarzu imprez.
Jeśli nie stać nas na bilet, nie mamy z kim zostawić dzieci, uwiera nas sztywna atmosfera i chcemy się czuć swobodnie, ukojenie przyniosą koncerty plenerowe. W najbliższym czasie odbędzie się ich niemało - wszelkie informacje znajdują się w naszym kalendarzu imprez. fot. Łukasz Unterschuetz/Trójmiasto.pl
Nie mamy co zrobić z dziećmi

Czy to nie byłoby cudowne, gdyby koncerty odbywały się w sobotę, o wcześniejszej godzinie, a filharmonia i opera na ten czas zapewniłyby dzieciom opiekę? Gdyby zorganizowano tam mały, artystyczny klub malucha, frekwencja bez wątpienia by się podniosła. Obecnie rodzicom z małymi dziećmi pozostaje uczęszczanie na koncerty familijne, gdzie obecność dziecka nie jest przeszkodą. Tylko ile wytrzyma dorosły meloman na piosenkach Fasolek albo Disneya?

Za wysokie ceny biletów

Ten argument pojawiał się w moich rozmowach bardzo często. Moi rozmówcy byli zszokowani, że... są w błędzie. Nie mają świadomości, że w Trójmieście odbywa się sporo darmowych koncertów, czasem w plenerze, gdzie nie dość, że nie zapłacą za wstęp, to jeszcze nie będą musieli się czuć skrępowani napuszoną atmosferą, a wszystkie informacje na ten temat znajdą w naszym kalendarzu imprez. Powiedzieli, że skorzystają. Ciekawe, czy mówili prawdę.

Opinie (99) 3 zablokowane

  • (31)

    Najlepsze, że na koncerty nie chodzą też studenci Akademii Muzycznej. Czyli nie lubią muzyki?

    • 18 7

    • Chodzą na koncerty muzyki rozrywkowej (11)

      Jazz, Soul, muzyka alternatywna, Rock, również metal. Mają dość na co dzień grania etiud, sonat i ogólnie muzyki klasycznej, wystarczy im że na studiach muszą się tego uczyć, więc nie chcą jeszcze tym żyć w wolnym czasie i wybierają muzykę rozrywkową. Może jak skończą studia, to trochę bardziej będą chcieli posłuchać czegoś "poważniejszego".

      • 8 3

      • (10)

        Jazz, soul? Na większości koncertów jazzowych znam prawie całą publiczność :) Nie są oni studentami AM. Nie chodzi mi też o koncerty organizowane na Łąkowej w AM bo tam na pewno bywają. Na koncerty jazzowe chodzi wąskie grono osób z AM, w porywach 10 osób. Przy takich koncertach, jakie się odbywają sala powinna pękać w szwach. Co ciekawe można za to liczyć na studentów i absolwentów ASP.

        Na klasykę nie chodzą, na jazz nie chodzą, na elektronikę nie chodzą (mówię o małych koncertach, na dużych nie znam całej publiczności więc może rzeczywiście chociaż tam chodzą)

        • 4 1

        • Nigdzie nie chodzą co? (9)

          W ogóle się nie ruszają. Ostatnie badania wskazują, że w ogóle nie istnieją!

          • 7 2

          • (8)

            Istnieją. Ile jest osób na roku?
            Po prostu, o zgrozo, nie interesują się muzyką. Zresztą ich wychowawcy też nie chodzą. W klubie się pojawiają jak jest jakiś job. A mogliby się wiele nauczyć.

            • 1 4

            • (7)

              Chodzą, bo ich znam. Może po prostu nie lubią miejsca, gdzie ty się stołujesz.

              • 5 0

              • (6)

                Wychowawcy chodzą od wielkiego dzwonu i wychodzą z koncertów bo jest wyżerka w sąsiedniej sali. Jak profesor gitarzysta wychodzi z koncertu Marca Ribot to jest to śmieszne.
                Oni powinni brylować i namawiać studentów do uczestnictwa.
                Mogliby się czegoś nauczyć, na przykład kompozycji bo to jest ich wielką piętą achillesową. Zresztą mogliby się po prostu nauczyć czegoś więcej poza odgrywaniem jobów.

                • 1 3

              • (5)

                Powinieneś zostać dyrektorem AM, marnujesz się chłopie. Jakbyś trochę pozarządzał, to by było, nie?

                • 1 0

              • (4)

                LOL, czym zarządzał? Miłością do muzyki? Chęcią rozwoju i uczestnictwa w koncertach? Wyczuwam w powyższym wpisie profesorskie podejscie :D. Nic dziwnego, ze najlepsi studenci uczą się zagranicą. Czemu najlepszy polski kierunek jazzowy jest w Kopenhadze?

                • 1 3

              • (3)

                przyznaj, po prostu boli cię, że koledzy nie przychodzą cię słuchac

                • 0 0

              • (2)

                Pudlo. Nie zajmuje sie sztuka. Jestem za to częstym widzem. Chociaż moze jest wytłumaczenie na ta sytuacje. Jest taka historyjka ze muzycy nie chodzą na koncerty innych bo jak jest slaby koncert to sie nudza a jak jest dobry to zazdroszczą

                • 2 2

              • (1)

                nie zajmujesz się sztuką, ale znasz z widzenia wszystkich studentów i profesorów. nieźle cie fantazja ponosi.
                plis, zajmij się dziedziną, o której jednak COŚ wiesz...

                • 0 2

              • Polecam czytanie ze zrozumieniem moich wypowiedzi. Bedzie latwiej rozmawiac. Wyczuwam reakcje obronną i zadowolenie z tego co jest. Jest przeciętnie i to nam wystarczy. Np. trojmiejska scena jazzowa była przez dobrych 15 lat w letargu. Dopiero od paru chwil cos sie rusza. Ale to jest nadal kilka osób które pra do przodu. I chwala im.

                • 2 1

    • (2)

      Ja uwielbiam taką muzykę, ale zarabiając 3100zł i pracując po 200+h nie mam czasu ani pieniędzy aby się odchamić.
      Zostaje mi słuchanie na youtube na słuchawkach za 150zł na które odkładałem 2 miesiace ...

      • 20 1

      • prawda moze to w koncu do kogos trafi ze pracujac zbyt duzo i zarabiajac zbyt malo nie ma juz czasu na nic innego poza praca i snem zeby odpoczac przed nastepnym dniem pracy

        • 8 1

      • Doceniam twoja wypowiedz.

        Ja jestem w podobnej sytuacji ale wcale nie narzekam. Powiem nawet ze sluchanie muzyki w warunkach domowego zacisza albo lepiej bo z komputera bibliotek publicznych bardziej przemawia do mojego spirytu niz pojscie do Filharmonii. Na koncert na zywo to raczej wpierw ZOBACZYC a potem uslyszec jakas slawna orkiestre czy soliste. W ten sposob widzialem na zywo Filharmonikow Nowojorskich, Orkiestre Bostonska, Filharmonie Berlinska i Royal Philharmonic z Londynu. Tak z ciekawosci poniewaz bilety sa bardzo drogie. Ale nadal twierdze ze sluchanie jej w domowym zaciszu potrafi wzbudzic najwieksze przezycie duchowe. Aparatura jest niezla a z Youtube na komputerze dzwiek jest znakomity. Nikt nie kaszle ani po cichu nie gada lub gapi sie w smartphona....

        • 0 1

    • (8)

      no nie wiem, może z racji tego, że skoro sami grają i koncertują to po prostu nie mają takiej potrzeby? studiując korzystałam na przykład z możliwości pójścia do opery za free, ale szczerze mówiąc pieniędzy na ten poziom to by mi było szkoda.

      • 6 0

      • (7)

        Mogą nie mieć potrzeby, rzeczywiście ale mi, fanowi muzyki wydaje się to strasznie smutne. Opera Bałtycka to pewnie szczególny przypadek ale w Trójmieście odbywają również koncerty mistrzowskie. Czy jeżeli się nie chodzi na dobre rzeczy a skupia tylko na własnym działaniu można czerpać z muzyki radość?

        • 1 1

        • (6)

          tak. nawet o wiele większą, niż ze słuchania.

          • 2 0

          • (5)

            A z czego płynie inspiracja jeśli nie ogląda się mistrzów?
            No i pytanie czy słuchacze też czerpią przyjemność ze słuchania takich osób? Trójmiejskie instytucje muzyczne nie słyną z bardzo wysokiego poziomu. Czy nie chodząc na koncerty lepszych od siebie muzyk jednak nie buduje solidnej przeciętności?

            • 1 1

            • (4)

              ale ty wiesz, że jakiś czas temu wymyślono przyrządy służące nagrywaniu dźwięku i obrazu i dzięki temu w dobrej jakości studenci mogą posłuchać i obejrzeć prawdziwie światowy poziom w internetach?

              • 1 1

              • (3)

                płyta czy dvd to tylko namiastka słuchania na żywo

                • 1 1

              • (2)

                jeśli mogę posłuchać czegoś fantastycznego za free w domu, a mam bulić ciężką kasę za standardowy, trojmiejski repertuar to nie widzę tutaj prawdziwego wyboru.

                • 1 0

              • (1)

                Zgoda co do standardowego trójmiejskiego repertuaru, jednak jest wiele rzeczy ponadstandardowych, czyli po prostu dobrych albo rewelacyjnych a sala w połowie pusta. Młodych ludzi rzeczywiście jak na lekarstwo. Bilety po 30 zł. Czy to za drogo? Nie wiem czy to miejsce odstrasza czy co? Repertuar? Na Maseckim w filharmonii średnia wieku mniej więcej 40 lat, z kolei na Maseckim w Kurhausie sami młodzi. Ale nadal raczej po ASP i kulturoznastwie a nie AM :D

                • 1 0

              • nie, serio, znasz wszystkich studentów amuz, rozpoznajesz po ubraniach? don't think so.

                btw. studiując na IV wydziale miałam zajęcia od rana do wieczora z licznymi okienkami . dodaj do tego prace domowe (zadawane z zajęć na zajęcia, a nie tylko przed sesją), ćwiczenia i od cholery prób chóru (takich dodatkowych, nie planowych). i bywałam na koncertach, głównie, gdy grali znajomi, albo jakichś bardziej spektakularnych a tanich. o słuchaniu mp3 już nawet nie wspominam.

                jednak nie jestem chora psychicznie, jak miałam wolne, wolałam iść do kina, spotkać się z jakimikolwiek ludźmi spoza akademii, pójść do lasu. być może z racji tego, że nie robisz w sztuce (a raczej na pewno dlatego) trudno Ci to sobie wyobrazić, ale spróbuj chociaż wyobrazić sobie, że Twój wykonywany zawód zajmuje Ci czas pracy, plus nadgodziny, plus cały czas wolny. to już nie jest zdrowe.

                • 0 1

    • (6)

      Bo albo mają sami w tym czasie koncerty, albo ćwiczą do koncertu/sesji. Wieczorem łatwiej dostać cwiczeniowke. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, nasza filharmonia czy opera nie oferuję koncertow z ktorych mogliby sie czegos nauczyc, czerpac inspiracje. Takie koncerty zdarzają sie rzadko, ale gdy juz są to uwierzcie ze studenci tez :)

      • 2 0

      • (5)

        Ponowię pytanie, ilu jest studentów na jednym roku AM?
        Wydaje mi się, że na takim Miszy Majskim czy jakimś jazzowym mistrzu sala powinna pękać w szwach od studentów AM a tak nie jest. Zdecydowana większość to starsi ludzie w moim wieku ;)
        No chyba że po prostu bilety są za drogie...

        • 1 3

        • (3)

          Albo nie lubią towarzystwa starych marud

          • 2 0

          • (2)

            LOL, zauważ, że marudzę że nie chodzą więc jak pójdą to nie będzie marudzenia :)

            • 0 2

            • (1)

              a jak pójdą, to będziesz marudził, że niedostateczny zachwyt maluje się na ich twarzach. tacy jak ty już tak mają.

              • 0 0

              • Psychologiem nie zostaniesz :)

                • 0 0

        • A ile razy mozna sluchac Mischy, grajacego ten sam oklepany repertuar? Sorry, moze to gratka dla amatorow ktorzy lubia te melodie ktore znaja ale nie dla profesjonalisty. Odtwarzac w kolko moge plyte. Od koncertu oczekuje sie czegos wiecej.

          • 0 0

  • Brak edukacji muzycznej (10)

    Nie chodzą, bo brak jest podstawowej edukacji muzycznej w szkołach i domach. I tyle w temacie.
    Jak ktoś się interesuje to chodzi. Jestem rocznik 80, mam 2 dzieci w szkole podstawowej. Gdybym sama nie dbała o ich wychowanie kulturalne - muzyka, teatr itp. to wyrosłyby z nich też takie, co to nie pójdą "bo ich nudzi" lub "nie wiedzą jak się zachować".
    No ludzie ogarnijcie się! Wystarczy minimum zainteresowania, resztę można sobie "wyguglać" i posprawdzać.

    • 73 4

    • (4)

      Wszystkie argumenty przytoczone przez rozmówców Pani Ewy, to znak czasów, problemy pierwszego świata. Ludzie najwyraźniej są omotani łatwą rozrywką, pozbawieni zdolności do refleksji a co za tym idzie, samodzielnego działania i kształcenia.
      Oczywiście masz rację, że wina leży po stronie edukacji i niestety nieprędko się to zmieni, bo któremu rządzącemu zależy, żeby ludzie w naszym kraju byli wyedukowani?

      • 22 0

      • Jasne (3)

        To szkoła powinna wychowywać, a nie rodzice xD Wcale wina nie leży po stronie tych dwóch najbliższych osób, przecież młodzież jest głupia bo "takie czasy", a nie bo rodzicie nie mają dla nich czasu i traktują ich jak jakieś maszynki do programowania.

        To jest znak czasów.

        • 5 4

        • na rodzicach nie można polegać (2)

          bo ilu rodziców prezentuje sobą coś więcej?
          no ilu?

          20% społeczeńśtwa?
          a dzieci będą kopiuj-wklej,
          dzieci głupich pozostaną głupie i tak w koło macieju

          dlatego edukacja publiczna może to naprawić
          odrywając dzieci od swoich zdebilałych korzeni

          • 8 0

          • (1)

            No i co z tego? Edukacja publiczna powinna być ograniczona do wpojenia podstawowych praw i zachowań w społeczeństwie, nic więcej.
            Reszta może być jako dodatkowe zajęcia dla zainteresowanych.

            • 2 4

            • czuję swąd bolszewika od ciebie

              • 0 0

    • Napisałaś "minimum zainteresowania" (1)

      I tu właśnie problem. Większość współczesnych rodziców woli zapewnić dziecku rozrywkę smartfonem, tabletem albo innym gadżetem, który małpka potrafiłaby obsłużyć.

      • 17 0

      • większośc społeczeństwa jest głupsza niż orangutan

        koniec wywodu

        • 1 0

    • Nie tylko muzycznej, ale jakiej kolwiek edukacji brak.Wychowanie bezstresowa sie klania (1)

      • 6 8

      • Zwłaszcza nauczanie języka polskiego kuleje ;)

        • 5 1

    • Brak edukacji muzycznej?

      Ja jade z dziećmi na Sunrise Festival. Niech od małego wiedza kto to Armin van Buuren

      • 3 0

  • Filharmonia ma duży problem (4)

    Nazywa się prof. Perucki, świetny organista, ale słaby dyrektor filharmonii. Zatrudnia kolegów i braci i podporządkowuje repertuar tylko organom. Wszędzie organy, organy, organy, to nie jest Organownia lecz Filharmonia i tu powinny być koncerty skrzypcowe, na wiolonczelę, na gitarę klasyczną, na instrumenty dętę. Repertuar mieszany i przyciąganie znanych nazwisk do występów, a z tym też z roku na rok coraz słabiej. FIlharmonia kisi się we własnym sosie, potrzebuje odświeżenia, na początek odejścia Peruckiego.

    • 38 11

    • Racja

      facet zrobił sobie prywatny folwark do zarabiania pieniędzy dla siebie, rodziny i znajomych. Smutne. Mam nadzieje ze kiedyś prokuratura zainteresuje sie tym typem. Aha, organista jest fatalnym...

      • 12 3

    • Perucki?

      To ten jegomość który w filharmonii urządzał toalety za bajońskie sumy. Pamiętam tego gagatka.

      • 3 0

    • nie rozumiem

      za dużo organów? gdzie? moim zdaniem za mało koncertów organowych odbywa się w filharmonii bałtyckiej

      • 0 1

    • proponuję wymianę słaby dyrektor Perucki na mistrza Polski w semi stage Kunca

      no dobra oddamy Kunca nawet z dopłatą będziecie mieć dom kultury przez cały sezon

      • 1 0

  • Sądząc po tym, co pani redaktor napisała,

    młodziezy chodzi o to, by było na luzie, bardziej rozrywkowo, z żarciem i piciem, jak w kinie.

    Ja tymczasem wskazuję, że to jest muzyka klasyczna, a nie koncert ryjany.

    Niestety, kultura (wysoka, osobista tez) pada na twarz i winni sa temu zapracowani rodzice. Niektórzy dopilnują odpowiedniej edukacji (np. muzycznej) a inni oleją.

    • 35 4

  • Mlodzi (2)

    Młodzi kochają techniawke i hip hop. Nawet muzyka rozrywkowa z dawnych lat to dla nich syf

    • 8 5

    • Możliwe. Ja nie chodzę bo repertuar jest paskudnie nudny.

      Ja wiem, że gra się "pewniaki", bo z czegoś trzeba żyć, ale ileż można słuchać tego samego?

      • 2 0

    • Odp: Mlodzi

      Po pierwsze: to spore uproszczenie, znam sporo młodych osób, które fascynują się muzyką poważną (choć nie należą do grona fanów Mozarta - zresztą moim zdaniem bardzo trudnego w odbiorze dla współczesnego człowieka).

      Po drugie: Czy w okresie np. klasycyzmu wszyscy byli zafascynowani twórczością Haydna? Sądzę, że prości chłopi raczej nie byli... Klasa wyższa zawsze była i będzie, a przejawia się ona m.in. poprzez rozumienie kultury wysokiej.

      Po trzecie: Jeśli chcemy, żeby młodzi ludzie przychodzili do filharmonii, to trzeba pójść dalej niż tylko poprzestać na stwierdzeniu: "Oni są beznadziejni, do niczego ich nie przekonamy". Bycie biernym obserwatorem niewiele tu pomoże, zresztą wydaje mi się, że każde pokolenie ma swoją tożsamość, może Szymanowski, Debussy, Kilar, Penderecki byliby dla młodych bardziej przekonujący niż klasycy wiedeńscy, czy Bach.

      Pozdrawiam

      • 0 0

  • Kto do tego doprowadził przez ostatnie 8 lat widac było pogłebiajacy sie upadek moralny i kulturowy! (4)

    Pamietam artykuły ze do teatru mozna przyjsc w czym kolwiek. mozna powody sypac tysiacami.I jak widac oto własnie chodzi by nic nie zmieniac bo ma byc jak jest albo jeszcze gorzej bo to szkodzi demokracji :)

    • 4 21

    • (3)

      Przez osiem ostatnich lat Polki i Polacy byli ignorowani przez rząd Platformy, który nie wsłuchiwał się...

      • 10 9

      • i nie grał im Szopena w wiadomościach, ale PiS to pewnie naprawi ... jak tylko skończy z sądownictwem ... ;)

        • 13 1

      • (1)

        Osiem lat temu teatry i opery pękały w szwach, młodzi ludzie tłoczyli się przed wejściem, byle tylko zaznać wyższej kultury.

        • 5 1

        • Kiedyś to były czasy, dlatego w prezencie dla Jarka PiS rekonstruuje mu Polskę z czasów jego młodości.

          • 6 0

  • Proponuje popatrzec jak organizuje sie koncerty muzyki klasycznej za granica (6)

    Czesto w centrum miasta, w sporym parku. Koncert jest otwarty. Z reguly graja niezle orkiestry, ludzie siadaja na trawie i sluchaja. Caly przekroj wiekowy.
    Kiedys na Mezzo byly transmisje, tysiace ludzi publiki. Koncert byl w jakims miescu w naturalny sposob uksztaltowany jak amfiteatr. Tylko scene postawic i grac.
    Ale do tego trzeba miec park, zielen a nie zabetonowany budynioland i szczuroland, ktory laduje w sylwester z czymstam, albo lozy kase zeby odcinek marnego serialiku nakrecili.

    • 30 1

    • (1)

      no i ile takich koncertów zorganizujesz, jak pogoda zawsze jest zagadką? a zimą jakie "naturalnie ukształtowane miejsce" zaproponujesz?

      • 2 1

      • Opera leśna, teatr leśny, gdzieś mi mignęła na trojmiescie muszla koncertowa w Gdyni, polanka redłowska może (?). Wiadomo, że nie od razu Kraków zbudowano, ale od czegoś trzeba zacząć.

        • 1 0

    • Trafnie i na temat!

      • 1 1

    • Nie trzeba szukać za granicą

      W Warszawie przez cały letni sezon w Parku Łazienkowskim pod pomnikiem Chopina obywają się Koncerty Chopinowskie. Byłam dwa razy - za każdym razem plac wypełniony po brzegi, masa ludzi w każdym wieku. Polecam :)

      • 4 0

    • W Polsce wyglada to dokladnie tak samo. Jest ogromna ilosc darmowych wydarzen. Tylko jak sie jest negatywnie nastawionym a wiedze czerpie z tv to sie nie wie. To naturalnie uksztaltowane miejsce to Waldbuhne i koncerty nie są tam darmowe

      • 4 0

    • Jeszcze jeden problem to poziom choćby w Filharmonii Bałtyckiej. Ja akurat lubię muzykę klasyczną, ale już tyle razy zawiodłem się na tej orkiestrze (a może raczej na kierującym orkiestrą), że najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty chodzić na koncerty na "Ołowiankę". Nie mówiąc już o beznadziejnej sali koncertowej.
      Miejsce na koncerty plenerowe by się znalazło, ale tu też trzeba wykonawców i repertuaru, który przyciągnie ludzi.
      A co do organizacji i promowania - parę lat temu byłem w Budapeszcie - i przy wejściu do katedry św. Stefana było stoisko, na którym zachęcano turystów, aby przyszli na wieczorny koncert. Da się? Tak - tylko trzeba chcieć.

      • 2 0

  • Moim zdaniem problemem jest nędzny repertuar, większość koncertów to takie połączenie muzyki klasycznej z popularną, nie ma ambitnego repertuaru, albo chociaż solidnego wykonania klasyki. Chętnie bym poszedł na Góreckiego, a nie na arie z operetek czy wieczór włoski z osolemijo.

    • 27 4

  • Problemem jest tylko i wyłącznie kultura masowa, połączona z nieudolną edukacją. Mam 22 lata i lubie muzykę klasyczną, ale zanim udalo mi się do tego dojrzeć musialem przelamać wiele wewnętrznych oporów. Pierwszy był taki że muzyka klasyczna kojarzyła sie wyłącznie ze szkołą, nudnymi wyjściami, lekcjami itd. I to jest główny powód dlaczego muzyka klasyczna jest synonimem nudy i rodzajem przymusu. W połączeniu z kulturowym zacofaniem mediów masowych (umc umc, kręć tyłkiem) powoduje to że muzyka klasyczna jest postrzegana jako coś z minionej epoki.

    • 25 1

  • Rozmówcy byli zszokowani, bo jednak są ignorantami

    Przyjdą na koncert, ale tylko, jak im się zapłaci, będą mogli żreć popcorn i wyjść po kwadransie. Inną sprawą jest gdański repertuar, albo jego mizerota.

    • 6 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

października

10 Tenorów Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Rozrywka

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku
Zdjęcia do filmu "Gierek" w Gdańsku

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Okiem dietetyka: jak wybrać dobry chleb?
Okiem dietetyka: jak wybrać dobry chleb?

Sprawdź się

W którym roku ukończono i oddano do użytku budynek Teatru Muzycznego w Gdyni (przy Placu Teatralnym 1), któremu patronuje Danuta Baduszkowa?