Wiadomości

stat

Kram z piosenkami. O "Czarnych wdowach" Teatru Miejskiego

Teatr Miejski wprowadził do repertuaru nowy spektakl muzyczny "Czarne wdowy", w którym usłyszeć można aż 17 piosenek napisanych do melodii znanych włoskich utworów.
Teatr Miejski wprowadził do repertuaru nowy spektakl muzyczny "Czarne wdowy", w którym usłyszeć można aż 17 piosenek napisanych do melodii znanych włoskich utworów. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Do Teatru Miejskiego wkracza włoska mafia. Wdowy po mężach przejmują interesy w mieście i zamierzają w końcu wykończyć konkurencję. Ten żeński świat intryg, emocji i namiętności twórcy "Czarnych wdów" prowadzą od serialowego grania, przez tani kabaret, po tragedię romantyczną zapożyczoną z twórczości Szekspira. To wszystko jednak i tak ma drugorzędne znacznie na tle wpadających w ucho piosenek.



Spektakl "Czarne wdowy" zrealizował duet: dramatopisarka Anna Burzyńska - reżyser Józef Opalski, który w Gdyni pracował na Scenie Letniej ("W kręgu namiętności - Tango Piazzolla") oraz na Małej Scenie (grana do dziś "Cafè Luna"). Tym razem reżyser dostał do dyspozycji Dużą Scenę, na której przygotował kolejną przeplataną piosenkami opowieść.

Repertuar Teatru Miejskiego do końca roku


Poznajemy dwie rodziny: Fabbri, kierowaną przez charyzmatyczną Brunę Fabbri, oraz Conti, gdzie prym wiedzie dumna Rita Conti. To świat kobiet, wdów po małżonkach, których niespodziewany koniec nie zawsze wydaje się dziełem przypadku. Bruna ma córkę Maruzzellę, pracującą u miejscowego fryzjera, Rita syna fajtłapę i jąkałę - Paola. Obie też posiadają swoje "damy dworu" - w rodzinie Fabbrich to księgowa Pietra, w domu Contich cyngielka Lola i księgowa Titta. Oczywiście mafijne przywódczynie nie znoszą się nawzajem, często sobie grożą i obrzucają się inwektywami (pojedynek wokalny "Pyskówka"), ale nie przeszkadza to im spotykać się u fryzjera.

Cała rzecz to alternatywna historia "Romea i Julii" tym razem w mafijnym wydaniu. Są więc pistolety, którymi bohaterki chętnie wymachują sobie i przerażonemu fryzjerowi przed oczami, są lewe interesy, dostawy broni i wymowne mierzenie się wzrokiem przedstawicielek obu rodzin. Jest też zakochana w sobie para młodych - Maruzzella i Paolo marzą o wyrwaniu się z rodzinnych układów i wspólnej, szczęśliwej przyszłości. Miejski ma już jedną "unowocześnioną" wersję "Romea i Julii", przeniesioną w realia kibolskich porachunków pomiędzy zwolennikami dwóch rywalizujących ze sobą klubów. Tym razem dochodzi spektakl muzyczny, wiernie trzymający się fabularnych losów kochanków ze sztuki Szekspira, zbudowany w oparciu o fantazję na temat sfeminizowanej mafii.

Najciekawszą rolę buduje Elżbieta Mrozińska, która gra twardą, nieustępliwą Brunę Fabbri, ma też najwięcej zadań wokalnych.
Najciekawszą rolę buduje Elżbieta Mrozińska, która gra twardą, nieustępliwą Brunę Fabbri, ma też najwięcej zadań wokalnych. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Jednak losy bohaterów, a szczególnie nierówna i fatalnie prowadzona dramaturgia spektaklu i serialowa, nieprzekonująca gra aktorska części zespołu, zredukowane są do roli udramatyzowanych ozdobników pomiędzy kolejnymi piosenkami. Twórcy "Czarnych wdów" w mrocznej scenerii realizują raczej lekki muzyczny tytuł na Scenę Letnią, z przenośnymi półprzezroczystymi parawanami z pleksi w roli scenografii (autorstwa Marka Brauna) niż spektakl dramatyczny.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie wpadające w ucho (dzięki znanym włoskim melodiom) piosenki są osią przedstawienia. To najlepiej zaaranżowane i wyreżyserowane momenty spektaklu (muzyka i udane aranżacje są zasługą Piotra Salabera). Dobre wrażenie robią zwłaszcza utwory śpiewane przez cały zespół - efektowne dzięki maskom na głowach bohaterek "Jestem wdową" na początku przedstawienia czy angażujące cały zespół "Płacz i płać!" poświęcone haraczowi od fryzjera. Również przejmujący "Lament" pod koniec spektaklu wypada okazale.

W utworach solowych lub duetach dużą rolę odgrywają umiejętności wokalne, które w zespole Miejskiego są mocno zróżnicowane. Zdecydowanie najlepiej na scenie w roli Bruny Fabbri i solistki największej liczby piosenek radzi sobie Elżbieta Mrozińska, która gra temperamentną, twardą Włoszkę, brzydzącą się zdradą i słabością. Cały drugi akt daje jej szansę na popisy wokalne, szczególnie efektowne w piosence, gdy Bruna ma wątpliwości odnośnie do swojego postępowania - "Obojętność" oraz w brawurowym, najlepszym w całym spektaklu utworze "Diabeł mi sprzyja!". Na drugim biegunie znajduje się Dorota Lulka w roli Rity Conti, niestety przygaszona, aktorsko i wokalnie wyraźnie w cieniu Mrozińskiej, chociaż jej "Modlitwa" zawiera odpowiedni ładunek emocjonalny.

Spektakl jest nieco mroczny, bohaterki i większość bohaterów ubranych jest przez autorkę kostiumów Jolantę Łagowską-Braun na czarno.
Spektakl jest nieco mroczny, bohaterki i większość bohaterów ubranych jest przez autorkę kostiumów Jolantę Łagowską-Braun na czarno. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl
Dobrze wypada wątek romansowy, bo Maciej Wizner jako Paolo i debiutująca w Teatrze Miejskim gościnnie Martyna Matoliniec w roli Maruzzelli tworzą parę, która budzi sympatię. Szczególnie rola Maruzzelli zagrana jest ciekawie, niemanierycznie i z dużą lekkością, więc dobrze śpiewająca Martyna Matoliniec (grać będzie w tym sezonie nie tylko w tym spektaklu) wydaje się wartościowym nabytkiem do zespołu, w którym nie ma aktorki o takim emploi jak ona. Oboje z Wiznerem są bohaterami najbardziej nastrojowych piosenek - "Wyjechać stąd!!!" oraz przejmującego, bardzo szekspirowskiego "Całuj mnie!". Nawet fakt, że zupełnie niepotrzebnie włożono w rolę Maruzzelli niektóre kwestie Julii z dramatu Szekspira, nie psuje ogólnego dobrego wrażenia tej postaci.

Wśród postaci drugoplanowych warto wspomnieć o fryzjerze Rocco, z wdziękiem granym przez Dariusza Szymaniaka, oraz - przede wszystkim - o nierozgarniętym Giuseppe Gigim Gottim, którego dowcipnie gra Rafał Kowal, śpiewający wywołujący największy ubaw na widowni utwór "Gigi L'amoroso" z repertuaru Dalidy. Tło dla utarczek między dwiema liderkami rodów zapewniają Beata Buczek-Żarnecka, Monika BabickaOlga Barbara Długońska.

Plany Teatru Miejskiego na najbliższy sezon


"Czarne wdowy" mogą być atrakcyjną propozycją dla wielbicieli włoskich kompozycji sprzed lat. Jednak zastanawia i smuci jednocześnie fakt, że aktorzy Miejskiego potrzebują mikroportów do śpiewania w zamkniętej przestrzeni teatru. Spektakl jest z jednej strony niezbyt udaną czarną komedią, zbudowaną wokół "Romea i Julii" Szekspira, z drugiej zestawem lepszych i gorszych piosenek, przeważnie ciepłych, przyjemnych dla ucha i równie łatwych do zapomnienia.

Opinie (19) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

14

listopada

Formy Towarzyskie Gdynia, Zespół pałacowy w Kolibkach / plaża w Orłowie

14

listopada

22. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

16

listopada

Polska Noc Kabaretowa - Hum... Gdynia, Gdynia Arena

Rozrywka

Roboty z odzysku. Recenzja filmu "Terminator: Mroczne przeznaczenie"
Recenzja filmu "Terminator: Mroczne ..."
Świetny koncert Lao Che w Starym Maneżu
Koncert Lao Che w Starym Maneżu

Kulinaria

Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Kolejny browar rzemieślniczy w Trójmieście
Niedzielne obiady i animacje w restauracji hotelu Radisson Blu
Rodzinny obiad w hotelu Radisson Blu

Planuj z nami tydzień

Nie tylko Święto Niepodległości. Planuj tydzień
Nie tylko Święto Niepodległości

Sprawdź się

Co odpędzało wszelkie zło w czasach wpływów rzymskich, czyli pierwszych wiekach naszej ery?