Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy? O "Randce z feministą" Teatru Wybrzeże

Związek Steve`a (Maciej Konopiński) i Kate (Anna Kociarz) w "Randce z feministą", choć zacznie się bardzo romantycznie, wystawiony zostanie na niejedną próbę.
Związek Steve`a (Maciej Konopiński) i Kate (Anna Kociarz) w "Randce z feministą", choć zacznie się bardzo romantycznie, wystawiony zostanie na niejedną próbę. fot. Teatr Wybrzeże

W repertuarze Teatru Wybrzeże obok spektakli poważniejszych jest miejsce na przedstawienia lżejsze, komediowe. "Randka z feministą" należy do tych drugich. To zgrabna, pełna wdzięku, ale też pozbawiona większych ambicji komedia, która dotyka ważnych problemów społecznych, zepchniętych jednak na margines zabawnej historii miłosnej.



Sztuka Samanthy Ellis zakłada podważanie teatralnej iluzji. Sześcioro bohaterów o odmiennych temperamentach zagranych zostanie przez dwoje aktorów. Kate i Steve, których poznajemy podczas oświadczyn, muszą zmierzyć się z niechętnymi małżeństwu rodzicami: despotyczną matką Steve'a - Morag - i władczym ojcem Kate - Joe, którzy nie ułatwią im decyzji o wspólnej przyszłości. Wręcz przeciwnie.

Radykalną feministkę - Morag - bardziej niż szczęście syna interesuje to, czy przeprosił już wybrankę za męski szowinizm, a ojciec Kate pragnie widzieć córkę w starym, nadgryzionym "zębem czasu" ślubnym welonie matki. Fakt, że od dawna jest z nią rozwiedziony, zupełnie mu nie przeszkadza, bo "ona wtedy była w nim szczęśliwa". We wszystko włączą się również byli partnerzy narzeczonych - nie znosząca sprzeciwu, apodyktyczna Carina i obleśny, zblazowany Ross.

Aktorzy grają po trzy różne postaci, których charakter podkreślają ich kostiumy i rekwizyty, np. sukienka w grochy Kate, czy telefon oraz efektowny "słonik" Rossa.
Aktorzy grają po trzy różne postaci, których charakter podkreślają ich kostiumy i rekwizyty, np. sukienka w grochy Kate, czy telefon oraz efektowny "słonik" Rossa. fot. Teatr Wybrzeże
teatralną przebierankę i żonglerkę postaciami reżyser Michał Derlatka uzupełnia głosem z offu, czytającym didaskalia sztuki oraz obecnym na scenie zespołem technicznym wraz z suflerką. Reżyser umiejętnie wkomponowuje ich niekiedy w akcję przedstawienia (scena w toalecie czy w mieszkaniu Steve`a). W nastrój spektaklu wpisują się też fragmenty muzyczno-humorystyczne - jak "Tradycja" ze "Skrzypka na dachu", "Cry Baby" Janis Joplin czy muzyka Rammsteina, przygotowane przez Joannę Sówkę-Sowińską.

Po dwóch stronach sceny widzimy dwie garderoby, przy których co jakiś czas pojawiają się aktorzy, zmieniając kostiumy i zaznaczone jednym, dwoma rekwizytami charaktery bohaterów. Pośrodku sceny zaaranżowanej przez Magdalenę Gajewską na uniwersalny "ring", wyznaczony powierzchnią dywanu, znajduje się kilka skrzyń i szafek na kółkach, stanowiących mobilną scenografię poszczególnych scen, poprzedzonych komentarzem z didaskaliów. Z miejskiego parku, w którym zaręczają się zakochani (świetna parodia komedii romantycznych), wędrujemy do mieszkań obojga, zaglądamy do matki Steve`a, pracowni Cariny czy na bal przebierańców, podczas którego Steve i Kate się poznają.

Rozmowa córki z ojcem na poważny temat może być prawdziwym wyzwaniem, gdy bariera międzypokoleniowa jest nie do przeskoczenia, a ojciec i tak wie lepiej, co dla córki jest dobre.
Rozmowa córki z ojcem na poważny temat może być prawdziwym wyzwaniem, gdy bariera międzypokoleniowa jest nie do przeskoczenia, a ojciec i tak wie lepiej, co dla córki jest dobre. fot. Teatr Wybrzeże
Jak powszechnie wiadomo, przeciwieństwa się przyciągają. Dlatego Kate nie może ułożyć sobie życia z samcami alfa pokroju Rossa, do których ma słabość, zaś Steve nie bardzo miał wybór, bo wszystkie decyzje zamiast niego podejmowały dotąd kobiety - albo matka, albo jego była dziewczyna - Carina. Co więcej, jak na zadeklarowanego feministę przystało, Steve trzy razy zapyta, zanim cokolwiek zrobi, by przypadkiem nie naruszać granic swojej partnerki. W drzwiach też przepuści ją tylko wtedy, gdy ona tego sobie zażyczy...

Spektakl w formule zaproponowanej przez autorkę sztuki musi opierać się na aktorach. Obdarzony dużym talentem komediowym Maciej Konopiński bardzo dobrze radzi sobie zarówno w roli marionetki w rękach kolejnych kobiet i uroczego fajtłapy zarazem, jak i wyuzdanego, pozbawionej wszelkich hamulców maczo oraz karykaturalnie sztywno trzymającego się zasad ojca. Każdego z bohaterów "zakłada" i "zdejmuje" równie łatwo jak elementy kostiumu, które go określają. Wyraźnie jednak foruje Steve`a i Joe, których wizerunki ociepla i niuansuje.

Anna Kociarz udanie mu partneruje. Wprawdzie jej Kate to kwintesencja przeciętności i taka "poczciwa dziewczyna z sąsiedztwa", jednak ostra jak żyleta Carina (najzabawniejsza rola spektaklu) i wyniosła Morag to role, w których aktorka odnajduje się bardzo dobrze. Wspólnie z Konopińskim stanowią zgrany duet, rozgrywający się ze sceny na scenę.

Najzabawniejszą postacią "Randki z feministą" w duecie Anna Kociarz-Maciej Konopiński jest Carina (na zdjęciu), ostra jak żyleta była dziewczyna Steve`a.
Najzabawniejszą postacią "Randki z feministą" w duecie Anna Kociarz-Maciej Konopiński jest Carina (na zdjęciu), ostra jak żyleta była dziewczyna Steve`a. fot. Teatr Wybrzeże
Sukces sztuki "Randka z feministą" na brytyjskim rynku związany jest jednak z tym, co w spektaklu Teatru Wybrzeże wypada dość blado. To pełna ironii (niepozbawiona pewnej dozy życzliwości) krytyka radykalnego feminizmu, który poza słusznymi postulatami równouprawnienia płci czy zrównania płac, w swojej ekstremalnej postaci ociera się o absurd. Tytułowy feminista to chłopak psychicznie wykastrowany przez poglądy matki, emocjonalny kaleka - ofiara ambicji matki. Niestety, w spektaklu Wybrzeża wywody na temat feminizmu pozbawione są mocy, zredukowano je do tła miłosnych perypetii, dystansując się właściwie od głównego problemu sztuki.

Tym niemniej akcja spektaklu poza nielicznymi momentami toczy się wartko. Aktorzy z wyczuciem, niekiedy wręcz brawurowo zmagają się z tą współczesną komedią charakterów. "Randka z feministą" grana będzie jednak naprzemiennie w dwóch obsadach - premiera z duetem Kociarz-Konopiński odbędzie się 15 lipca na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim, zaś premierę z udziałem Joanny Kreft-BakiKrzysztofa Matuszewskiego zaplanowano w tym samym miejscu tydzień później. Bez względu na obsadę, to solidna dawka zabawy materią teatru i humoru, który wywoła uśmiech nawet na twarzach największych malkontentów.

Opinie (32) 2 zablokowane

  • Nie idę na sztukę gdzie mężczyźni nabijają się z lepszych od siebie (3)

    W tym przypadku kobiet feministek!

    • 7 35

    • to nie idź (1)

      • 10 5

      • No przecież napisał(a), że nie idzie, twoj komentarz zbędny.

        • 5 6

    • choroba = Mizoandria

      ale jest na to lekarstwo

      • 3 4

  • Przyjemnie się ogląda, nie powiem. Zaletą spektaklu na pewno jest wartka akcja. Mało poważnie o feminizmie? I cale szczescie - przeciez to komedia. Kto chce, wyciagnie odpowiednie wnioski.
    Jeden zarzut - ale nie do rezysera czy aktorów, a do autorki sztuki - dotycxy nachalnego psychologizowania relacji dzieci-rodzice na wzor freudowskich teorii. Bez polotu i topornie.

    • 9 4

  • Zabrakło jeszcze jednego aktora w tym przedstawieniu, senatora PIS Jerzego Czerwińskiego. (3)

    Zacytuję jego słowa z Senatu: "To, że w Europie mężczyźni przestają być mężczyznami, wiąże się niestety także z tym, że kobiety przestają być kobietami, to się zjeżdża. Efekt jest taki że wchodzi islam z "prawdziwymi"mężczyznami. Chcecie państwo tutaj mieć taką równość?"
    Wszystko to można przeczytać w artykule "Tak wygląda współczesny samiec alfa. Senator PiS Jerzy Czerwiński wysyła ojców do roboty, matki do dzieci"

    • 12 20

    • hmm (1)

      Co jak co, ale akurat w tym miał rację senator. Wystarczy spojrzeć ilu na ulicy mijasz zniewieściałych chłoptasiów w podwiniętych rurkach.

      • 5 6

      • Jeśli wg. ciebie senator ma rację. To kim są obecnie meżczyźni, a kim kobiety? Jeśli przestają być sobą?

        I pytanie drugie: co rurki mówią o mężczyźnie?

        • 1 0

    • Zalajkowałbym tę wypowiedź

      Zalajkowałbym tę wypowiedź, ale mogłoby to być źle zrozumiane, więc komentuję.
      PIS to bardzo zła opcja dla Polski, ale pan Czerwiński ma w tym przypadku rację.

      • 2 8

  • Jak to gdzie? (4)

    rezydencja 250m2, ferrari w garazu, kobieta w kominku z drinkiem w reku, pawie w ogrodzie. Jakies pytania? do spalonego teatru na marne szmiry nie chadzam

    • 7 13

    • (2)

      Ale jak, kobieta w kominku? Grubsza akcja :D

      • 16 0

      • Kolejny etap lansu i wyróżniania się z tłumu szaraków. Nie palisz już kasą w kominku, tylko kobietami. (1)

        Przecież trzeba się czymś wyróżniać od reszty społeczeństwa.

        • 11 0

        • Ale to jakieś suche muszą być...

          • 3 0

    • Jak masz pawie w ogrodzie, to po co meneli wpuszczasz

      • 1 0

  • A gdzie te kobiety? (7)

    Same wariatki i materialistki w przeważającej większości. Normalnych panien to ze świecą szukać...

    • 24 10

    • "Normalnych panien" hohohohohoh. (2)

      Takich niewinnych, dziewic, z białym welonem, co nawet bijącego pijaka pokocha miłością szczerą. Hahahahahha. Kawaler?

      • 11 9

      • Rozpustnica dawajaca na prawo i lewo, czy dorabiajaca sobie od tak? ;) (1)

        • 9 7

        • No chyba ktoś to bierze co ta rozpustnica daje, ale tylko ona rozpustna, on już nie..?

          • 7 4

    • A co jest "normą" według ciebie? Napisz proszę. (3)

      • 5 3

      • (1)

        Lepiej niech nie pisze.

        • 7 2

        • Bo wtedy by wyszło, że jego wizja "normalnej kobiety" odbiega od wizji "normalnej kobiety" ogółu społeczeństwa.

          I chłopak by doszedł do wniosku, że jego normalna kobieta dla ogółu społeczeństwa jest de facto nienormalną kobietą.
          Zderzenie z rzeczywistością, ciężka sprawa.

          • 3 0

      • Co jest normą wzrostu hormon?
        Okradanie społeczeństwa przez władzę pozorną?
        Porno policji kordon?
        Czy ten typ leżący na ulicy z rozje*aną mordą?

        • 1 2

  • Gdzie ? No, oni już mają swoich mężów :D

    • 3 1

  • Polecam (1)

    Przede wszystkim świetnie zagrany spektakl. Maciej Konopiński - rewelacyjny, Anna Kociaż - świetna. Gorąco polecam

    • 13 5

    • Oj, Pan Konopiński to chyba tekstu jeszcze do końca nie opanował, ale przyznaję braki grą nadrobił. Spektakl zabawny na czas kanikuły idealny.

      • 5 0

  • Bardzo dobry spektakl

    Podoba mi się pomysłowe wykorzystanie suflera

    • 6 3

  • (1)

    Spektakl jest prymitywny, schlebiający niskim gustom

    • 9 12

    • Ponurak się odezwał

      Wyluzuj człowieku, nie wszystko musi zamykać się w miesięcznicy

      • 0 2

  • Dorota (1)

    Tak beznadziejnego spektaklu dawno nie widziałam. Szczerze odradzam.

    • 8 11

    • A widziałaś jakikolwiek?

      • 6 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA
Do DNA
wystawa
lut 13-31.12
g. 10:00 - 16:00
Gdańsk, Narodowe Muzeum Morskie
John Faltin - fotograf Sopotu
John Faltin - fotograf Sopotu
wystawa
maj 10-17.10
g. 10:00 - 16:00
Sopot, Muzeum Sopotu
Design Oskara Zięty w zabytkowych wnętrzach Dworu Artusa i Domu Uphagena
Design Oskara Zięty w zabytkowych...
wystawa
maj 12-28.11
Gdańsk, Muzeum Gdańska

Sprawdź się

Sprawdź się

Studium Wokalno-Aktorskie to: