• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Czy można dojrzeć do dzieciństwa? O najnowszej premierze Teatru Gdynia Główna

Łukasz Rudziński
22 maja 2022, godz. 16:00 
Opinie (5)
Spektakl "Dojrzeć do dzieciństwa" czerpie z energii i umiejętności trójki aktorów, od lewej: Filip Wójcik, Ida Bocian, Jacek Panek. Spektakl "Dojrzeć do dzieciństwa" czerpie z energii i umiejętności trójki aktorów, od lewej: Filip Wójcik, Ida Bocian, Jacek Panek.

Teatr Gdynia Główna kontynuuje swoją literacką odyseję. Po "Odysei Lemowskiej" przyszedł czas na "Odyseję Schulzowską", więc po robotyce, automatyce i kosmosie tematem staje się człowiek, jego kondycja i podróże w głąb siebie. Pierwsza w tym roku premiera tego teatru inspirowana jest prozą Brunona Schulza. "Dojrzeć do dzieciństwa" w reżyserii Ewy Ignaczak cierpi jednak na przeładowanie tekstem, za którym nie zawsze podążają działania teatralne.



Na co iść do teatru w najbliższych dniach?


"Dojrzeć do dzieciństwa" w zamyśle, jak sygnalizują organizatorzy, poświęcony jest podróży, która fascynowała Brunona Schulza, czyli podróży idealnej, ku dzieciństwu. To świat wyobrażeń, fantazji, gdzieś na pograniczu jawy i snu. Na spektakl wyreżyserowany przez Ewę Ignaczak składają się trzy opowiadania z tomu "Sanatorium pod klepsydrą": "Genialna epoka", "Księga" oraz "Wiosna", ale wyraźnie obecne tu obsesje Schulza, jak dojrzałość, kobiecość, relacja z ojcem, nie kierują nas w stronę dzieciństwa, a raczej dojrzałości naznaczonej próbą zrozumienia samego siebie i stanu, w jakim znajduje się główny bohater.

Józef N. (Jacek Panek) jest rozdarty między fascynacją ojcem i jego Księgą a matką (Ida Bocian) i jej ciepłem. Józef N. (Jacek Panek) jest rozdarty między fascynacją ojcem i jego Księgą a matką (Ida Bocian) i jej ciepłem.
Podążamy za Józefem N., który konfrontuje się z wieloma nietypowymi zdarzeniami, z których trudno oddzielić te rzeczywiste od wyobrażeń. Zdarzenia porządkuje nam pociąg, do którego wsiadają bohaterowie (to oczywiście miejsce wywiedzione z "Genialnej epoki" i nawiązujące do lokalizacji teatru - piwnic gdyńskiego dworca kolejowego). Zatrzymujemy się na kolejnych stacjach - punktach obserwacji życia, konfrontacji ze światem i odkrywania swoich możliwości, pragnień i potrzeb przez Józefa, który usiłuje rozeznać się w sile słowa, przedrzeć przez nadopiekuńcze ramiona matki, rozwinąć relację z ojcem czy oswoić z przerażającą go kobiecością.

Pomaga nam w tym trójka aktorów - Jacek Panek grający Józefa, Filip Wójcik oraz Ida Bocian, którzy grają szereg postaci drugiego planu, w tym rodziców lub charakterystyczne postaci Szlomy i Bianki. Ewa Ignaczak daje aktorom wiele przestrzeni, redukując scenografię do absolutnego minimum. W centralnej części sceny stoi dwuczęściowy podest służący za stół lub miniscenę. Ponadto pomysłowo wykorzystano kilka rekwizytów, do których oprócz skrywającej niespodziankę Księgi i markownika (klasera ze znaczkami) zaliczyć można np. palto czy efektowną lalkę (nawiązanie do twórczości Stanisława Lema).

W spektaklu Ewy Ignaczak poznajemy trzy pierwszy opowiadania "Sanatorium Pod Klepsydrą" Brunona Schulza. W spektaklu Ewy Ignaczak poznajemy trzy pierwszy opowiadania "Sanatorium Pod Klepsydrą" Brunona Schulza.
Cała trójka aktorów ma mnóstwo roboty, ponieważ scenariusz półtoragodzinnego przedstawienia to tysiące słów, którym nie zawsze dano wsparcie w formie zadań aktorskich. Wszyscy mają do wypowiedzenia bardzo obszerne fragmenty niełatwej prozy Schulza, pomysłowo rozdzielonej na trzy głosy. I wszyscy robią, co mogą, aby przyciągnąć uwagę widza, budując rolę niekiedy z trudnego w odbiorze tekstu. Najlepiej udaje się to Filipowi Wójcikowi, który swoim pseudolamentem ojca od razu przyciąga uwagę i budzi życzliwość.

Z kolei Ida Bocian rozkręca się wraz z czasem trwania spektaklu, by w roli podporządkowanej ugładzonej formie, niesfornej Bianki, dać już prawdziwy popis. W tym epizodzie z opowiadania "Wiosna" bohater poznaje i zakochuje się bez pamięci w dziewczynie z cukierni, ale też doprowadza do powstania dla idei manekiny w panoptikum. I tutaj właśnie ponosi największą klęskę, co Ewa Ignaczak podkreśla bardzo mocnym zakończeniem, podając w wątpliwość książkowe idee, które w dzisiejszej brutalnej rzeczywistości być może nie mają już racji bytu.

Józef popada w rozmaite obsesje i fascynacje, co w spektaklu Teatru Gdynia Główna przerasta i momentami przeraża jego rodziców. Józef popada w rozmaite obsesje i fascynacje, co w spektaklu Teatru Gdynia Główna przerasta i momentami przeraża jego rodziców.
Gdzieś pomiędzy tym wszystkim jest Józef N. kreowany przez Jacka Panka. To obserwator, który wielokrotnie przyjmuje rolę narratora prozy Schulza. Jednak skala trudności jest bardzo duża i aktorowi nie zawsze przekonująco udaje się oddać skomplikowany świat przeczuć i przeżyć bohatera, czyniąc z niego czasami nieszkodliwego, nieobliczalnego wariata.

Ewa Ignaczak bardzo wnikliwie czyta tekst, potrafiąc ozdobić go małymi inscenizacyjnymi perełkami, takimi jak scena spotkania Józefa ze Szlomą (Filip Wójcik) czy rozwinięcie wątku Bianki. Pomysłowo zobrazowano opowieść o dotkniętej słabym porostem Annie Csillag czy wątek arcyksięcia Maksymiliana. Jednak mnogość tropów, jakie podjął w swojej prozie Bruno Schulz, oddano niemal w stosunku jeden do jednego, rezygnując jedynie z bardzo długich literackich opisów (np. młodości i wiosny).

Cała trójka aktorów bardzo dobrze ze sobą współpracuje. Jednak na spektaklu "Dojrzeć do dzieciństwa" ciąży nadmiar tekstu wypowiadany niemal bez przerw przez bohaterów z prozy Schulza. Cała trójka aktorów bardzo dobrze ze sobą współpracuje. Jednak na spektaklu "Dojrzeć do dzieciństwa" ciąży nadmiar tekstu wypowiadany niemal bez przerw przez bohaterów z prozy Schulza.
Dzięki temu dużą frajdę ze spektaklu Teatru Gdynia Główna czerpać będą sympatycy prozy Schulza i humaniści, odnajdujący w spektaklu Ewy Ignaczak całe morze intertekstualnych odniesień. Jednak pozostali z czasem poczują się przytłoczeni potokami słów wypowiadanych w tempie karabinu maszynowego. Wiele wątków (tak jak w prozie Schulza) pojawia się nagle i bez jakiegokolwiek wprowadzenia, co w konwencji tekstu się broni, na scenie powoduje jednak przede wszystkim potężny chaos znaczeniowy. Dlatego łatwo się zagubić w gąszczu odniesień, nowych miejsc akcji i postaci, nie zawsze wyraźnie zróżnicowanych choćby drobiazgiem garderoby.

Spektakl jak zagadka detektywistyczna. Nowy projekt w Teatrze Miejskim



Godna pochwały jest dyspozycja aktorów, którzy wykonują na scenie ogromną pracę i od początku do końca radzą sobie naprawdę dobrze. Jednak "Dojrzeć do dzieciństwa" jest spektaklem bardzo trudnym w odbiorze, prowadzonym niechronologicznie, momentami przez to niejasnym i wyraźnie przegadanym, w którym przyjemna dla ucha muzyka opracowana przez Marzenę Chojnowską stanowi jedynie element dekoracyjny. Warto jednak zapamiętać finałową scenę i zastanowić się, czy na pewno chcemy pozwolić na unieważnienie dorobku kultury i czy idee Józefa faktycznie muszą zbankrutować w obliczu czasów, w jakich od kilku miesięcy żyjemy.

Spektakl

7.0 2 oceny

Dojrzeć do dzieciństwa

spektakl dramatyczny

Miejsca

Opinie (5)

Wszystkie opinie

  • Opinia wyróżniona

    (3)

    Schulz mnie od zawsze, od kiedy o nim po raz pierwszy usłyszałem, fascynowal. Jego niesamowita, oniryczna proza. Jego niesamowite sadomaso rysunki (fetyszem były stopy). Wielkie wrażenie zrobiła też na mnie apokryficzna biografia Agaty Tuszynskiej o miłości Schulza mieszkającej potem w Gdańsku. Witkacy, Schulz i Gombrowicz - trzej muszkieterowie polskiej literatury. Co do "Mesjasza" Schulza - to co zaginęło, odtworzyła Olga Tokarczuk w historii Franka.

    • 3 1

    • (2)

      "Wiesz - powiedziała mi rano matka - Przyszedł Mesjasz. Jest już w Samborze". Czy Mesjaszem może być każdy człowiek? Ecce homo. Wszyscy jesteśmy Chrystusami? Kto wie, może rękopis jest gdzieś w jakimś archiwum byłego KGB? Temat Mesjasza można podejmować ciągle i na nowo.

      • 1 0

      • (1)

        Tak. Mesjasz był np. w Edycie Stein, która symbolicznie łączyła światy.

        • 1 0

        • Ponieważ teatr podjął się ambitnej literatury a moi przedmówcy umieścili bardzo mądre komentarze, to ja podsune temat na kolejną sztukę o żydowskich uchodźcach z MS ST. Louis z 1939 r. i ich tulaczce od portu do portu. Co za temat na sztukę! I jaki aktualny!

          • 2 0

  • Ambitne niedopasowanie do miejsca i odbiorców:

    Na festiwal schulzowski dla zawodowców i ludzi teatru całkiem możliwe. Cała reszta nie ma szans zbyt wiele z tego zrozumieć i może poczuć się skrępowana działaniami aktorów. Dzika nierzadko ekspresja niezbyt pasuje do Schulza, ale to detal, bo awangardowy styl i zagadkowy dla niehumanisty tekst nie dają właściwie szans publiczności typu ulicznego a to przecież spektakl uliczny.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Do DNA

wystawa

Pobożni i cnotliwi. Dawni gdańszczanie w zwierciadle sztuki

wystawa

Kolekcja w działaniu

wystawa

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak nazywa się zamiejscowy oddział Muzeum Narodowego w Będominie?