Wiadomości

Brawurowy finał Actus Humanus Resurrectio

W niedzielę wielkanocną, na zakończenie Actus Humanus Resurrectio, wysłuchaliśmy włoskiego oratorium La Resurrezione Jerzego Fryderyka Haendla w interpretacji Ottavia Dantonego.
W niedzielę wielkanocną, na zakończenie Actus Humanus Resurrectio, wysłuchaliśmy włoskiego oratorium La Resurrezione Jerzego Fryderyka Haendla w interpretacji Ottavia Dantonego. fot. Paweł Stelmach

Dziesięć znakomitych koncertów, programy współgrające z okresem liturgicznym, brawurowe interpretacje w wykonaniu gwiazd światowego formatu i polskich artystów oraz wysoka frekwencja to niewątpliwe atuty pierwszej, wielkanocnej odsłony Actus Humanus Resurrectio. W niedzielę, na zakończenie festiwalu, Accademia Bizantina pod dyr. Ottavia Dantonego wykonała (nomen omen) La resurrezione - włoskie oratorium Jerzego Fryderyka Haendla.



Haendlowskie La resurrezzione to jedno z najwybitniejszych arcydzieł, odwołujących się bezpośrednio do zmartwychwstania - istoty chrześcijaństwa. A że bez zmartwychwstania religia chrześcijańska pozbawiona byłaby sensu, Haendel nadał swojemu dziełu spektakularną oprawę.

Akcja, którą librecista Carlo Sigismondo Capeco osadził w wydarzeniach przekazanych głównie przez Ewangelię Mateusza i Jana, toczy się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza ukazuje wydarzenia dziejące się na Ziemi od Wielkiego Piątku do Zmartwychwstania Pańskiego i dotyczy Marii Magdaleny, Marii Kleofasowej i Jana. Druga natomiast rozgrywa się w piekle i ukazuje walkę Anioła i Lucyfera.

Dzięki temu, że na ekranie znajdującym się za sceną wyświetlano polskie tłumaczenie, publiczność miała sposobność nie tylko delektować się walorami artystycznymi, ale i śledzić fabułę (podobnie było w przypadku Pasji, o której wspomnę za chwilę).

Już pierwsze dźwięki w wykonaniu Anioła (Roberta Mameli - sopran) pokazały, że w tej potyczce Lucyfer (Christian Senn - baryton) nie ma najmniejszych szans - włoska śpiewaczka zachwycała zarówno warunkami wokalnymi, temperamentem jak i niesamowitą ekspresją. Ziemia była od płaszczyzny piekielnej znacznie spokojniejsza - Maria Magdalena (Berit Solset - sopran) była urzekająco liryczna i nostalgiczna, Maria Kleofasowa (Delphine Galou - alt) wokalnie pozostawała nieco w tyle za scenicznymi partnerkami, ale nadrabiała to ekspresją, a Jan Ewangelista (Martin Vanberg - tenor) był tak subtelny i delikatny, jak został opisany w Biblii.

Brawurowa interpretacja Ottavia Dantonego, pełna mocnych akcentów, z jednej strony czarowała ekspresją i dynamizmem, z drugiej prezentowała całe piękno melodyczne lirycznych arii. Słuchaczom najwyraźniej przypadła do gustu, ponieważ wykonawcy zostali nagrodzeni gromkimi brawami zarówno po zakończeniu pierwszej, jak i drugiej części koncertu.

Wieczorne koncerty gwiazd zagranicznych poprzedzały recitale polskich artystów. Agnieszka Budzińska-Benett (na zdj.) w sobotnie popołudnie zaprezentowała średniowieczne lamenty, pieśni pasyjne i hymny.
Wieczorne koncerty gwiazd zagranicznych poprzedzały recitale polskich artystów. Agnieszka Budzińska-Benett (na zdj.) w sobotnie popołudnie zaprezentowała średniowieczne lamenty, pieśni pasyjne i hymny. fot. Paweł Stelmach
Publiczność, podobnie jak finał, wysoko oceniała każdy z festiwalowych koncertów. Choć w tym samym okresie odbywało się wiele innych imprez o charakterze pasyjnym, frekwencja dopisała - może nie zawsze była stuprocentowa, ale jednak wysoka. Cieszy również, że w programie festiwalu znalazły się prezentacje polskich artystów. Jeszcze kilka lat temu Filip Berkowicz, dyrektor Actus Humanus, twierdził, że w pierwszej lidze wykonawstwa historycznego reprezentację mamy bardzo skromną. Nurt ten jednak dynamicznie się rozwija i jak pokazały festiwalowe, popołudniowe recitale, polska ekipa rośnie w siłę.

Skoro była mowa o finale, warto wspomnieć również emocjonującą inaugurację, podczas której wysłuchaliśmy Pasji wg św. Mateusza Jana Sebastiana Bacha w interpretacji Rene Jacobsa.

- Bachowska Pasja nie jest operą, w której brylują soliści - to muzyka pisana ku chwale Boga - mówił Jacobs podczas spotkania z dziennikarzami, poprzedzającego koncert.
Słowa te stanowiły klucz do jego interpretacji, w której granica pomiędzy chórzystami a solistami została zatarta.

Maestro Jacobs podzielił RIAS Kammerchor i Akademie Für Alte Musik Berlin na dwa asymetryczne pod względem liczby członków zespoły. W ten sposób nawiązał do praktyki samego Bacha, który w lipskim kościele św. Tomasza wykonywał Pasję z udziałem dużych i małych organów, wokół których skupione były dwa różnej wielkości zespoły. Dyrygent zdecydował się również umieścić chóry przed orkiestrami, co przełożyło się na unikatową kolorystykę. RIAS Kammerchor był samowystarczalny - to z niego wywodzili się soliści, soliści włączali się również do wykonywania numerów chóralnych. Nawet partię przypisaną chórowi chłopięcemu z powodzeniem wykonało z balkonu czworo śpiewaków.

Podczas inauguracji Actus Humanus Resurrectio wysłuchaliśmy Pasji wg św. Mateusza Jana Sebastiana Bacha, w porywającej interpretacji Rene Jacobsa.
Podczas inauguracji Actus Humanus Resurrectio wysłuchaliśmy Pasji wg św. Mateusza Jana Sebastiana Bacha, w porywającej interpretacji Rene Jacobsa. Paweł Stelmach
W interpretacji Rene Jacobsa kontemplacyjna Pasja wg św. Mateusza czarowała nie mniejszym dramatyzmem, niż Pasja wg św. Jana. Porywające tempa, kontrasty dynamiczne, zabawa barwą sprawiły, że bachowskiego arcydzieła słuchało się z wypiekami na twarzy od pierwszej do ostatniej nuty. Warto również nadmienić, że śpiewacy (w szczególności ewangelista Julian Prégardien) oprócz niebywałych umiejętności wokalnych, wykazali się niesamowitą kondycją. Pasje Bacha to dzieła wymagające, a jak zostało wspomniane, każdy z solistów włączał się również w wykonywanie partii chóralnych.

Nie ma cienia wątpliwości, że pierwszą wielkanocną edycję Actus Humanus Resurrectio można zaliczyć do udanych. Choć organizowanie takiej imprezy w okresie, kiedy w kalendarzu nie brakuje wydarzeń o charakterze pasyjnym, budziło moje obawy, to jednak frekwencja pokazała, że "zmieści się" jeszcze jeden festiwal. Moich obaw nie podzielali gdańscy włodarze, włączając się w organizację i udzielając hojnego wsparcia finansowego. A skoro miasto przeznacza przeszło milion złotych na imprezę elitarną i adresowaną głównie do turystów kulturalnych, to miejmy nadzieję, że równie hojnie będzie wspierało wydarzenia adresowane do mieszkańców i przez nich uwielbiane, jak np. festiwal Mozartiana i wiele innych.

Opinie (13)

  • Fajnie

    Szkoda ze wacha podrozala.

    • 2 6

  • Kogo nie słychać (2)

    Szkoda, że tym razem nie prowadził transmisji w radiowej dwójce Marcin Majchrowski, który zna się na rzeczy wyjątkowo dobrze. Dobra zmiana dopadła go dokładnie rok temu, gdy wrócił do Warszawy z Gdańska, w którym prowadził na antenie radiowej dwójki Actus Humanus. Warto pamiętać zatem o obsłudze małostkowych polityków, którzy przyczynili się do decyzji zwolnienia go z radia tylko za to, że stanął w obronie wszystkich radiowców.

    • 15 8

    • Dokładnie rok temu? (1)

      Jak to możliwe skoro w poprzednich latach Actus Humanus był organizowany tylko w grudniu?

      • 0 0

      • Tak, masz oczywiście rację, to było w grudniu 2016.
        Nie zmienia to jednak faktu, że układy polityczne pozbyły się świetnego fachowca, który stoi za demokracją oraz mediami wolnymi i niezależnymi.

        • 9 3

  • Pasja mateuszowa została wykonana z wrażliwością metronomu. Niby nie opera, a aranżacja typowo operowa. Finałowy chorał - skandal agogiczny.
    To źle, jeśli zadufany w sobie celebryta bawi się dziełem które go przerasta.

    • 10 12

  • Miasto przeznacza milion złotych .

    I bardzo dobrze . Czymś przecież trzeba wypełnić te wspaniałe gdańskie zabytki . Muzyka dawna znajduje tam odpowiedni klimat i "zrozumienie". Wszystkie koncerty kwietniowe, jak zapowiadano zarejestrowała radiowa Dwójka i myślę, że będzie do nich wracać . Tak więc ciesz się Gdańsku , że masz festiwal na prawdziwie europejskim poziomie .

    • 20 3

  • Szkoda tylko, że przeciętnych zjadaczy chleba przerasta cena biletu. (4)

    • 8 6

    • (2)

      Przeciętnym zjadaczom chleba to by się nie podobało. Błoto jest tanie. Złoto jest drogie.

      • 3 11

      • (1)

        Ty egoistyczna mendo. Moja mama uwielbia takie wydarzenia ale pracuje w kiosku za 1200 i ja nie stac.

        • 9 1

        • I jej nie stać. Na słownik ..

          • 3 3

    • Bilet na recital Marcina Świątkiewicza kosztował 20 zł

      A był to wspaniały program z preludiami J.S.Bacha. Bilet można było kupić przed samym wejściem do ratusza . Nie jest to cena ,która odstrasza ale raczej cena która zachęca.

      • 9 0

  • Nie ważne jak się zaczyna ale jak się kończy

    • 2 0

  • Stać tylko zależy co się wybiera albo chce się palić kulki albo pic wodę życia i mieć z tego przyjemność. Ty bardziej ze daty były wcześniej znane i pieniążki można sobie odłożyć i trochę po pościć - mniej chleba, i mleka. Koncery szły także przez radio. Trzeba umieć sobie radzić a nie wyzywać i mścić się na klawiaturze.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Rozrywka

Iluminacje, choinki  i szlak kulinarny. Gdańsk odpala święta inaczej niż zwykle
Święta w mieście inaczej niż zwykle
Tinder w czasach pandemii. Czy się zmienił?
Tinder w czasach pandemii. Czy się zmienił?

Kulinaria

Iluminacje, choinki  i szlak kulinarny. Gdańsk odpala święta inaczej niż zwykle
Święta w mieście inaczej niż zwykle
Kuchnia azjatycka w Trójmieście godna polecenia
Kuchnia azjatycka w Trójmieście

Sprawdź się

Jedna z najbardziej unikalnych w Polsce kolekcji zbiorów archeologicznych, pochodząca z Afryki, zawiera...?