kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

wiadomości kulturalne

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Siła spokoju, siła muzyki. Po koncercie Garricka Ohlssona w Filharmonii Bałtyckiej.

Garrick Ohlsson, artysta który w swoim repertuarze ma wszystkie dzieła Chopina,    siedząc na scenie jest władcą emocji publiczności

mat. prasowe

Garrick Ohlsson, artysta który w swoim repertuarze ma wszystkie dzieła Chopina, siedząc na scenie jest władcą emocji publiczności

Za nami główna część obchodów 200. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina. Chociaż to wciąż dopiero początek roku jubileuszowego i czeka nas jeszcze wiele znakomitych koncertów, to nie da się nie zauważyć, że ostatnie dwa tygodnie były czasem wyjątkowym - ze względu zarówno na poziom wydarzeń, jak i ich liczbę.



Wśród koncertów skupionych na jednym instrumencie - fortepianie - ciężko mówić o zróżnicowaniu, a jednak program obchodów został tak skonstruowany, żeby nikt nie poczuł się znużony. Były koncerty zarówno artystów młodych (Georgy Voylochnikov), jak i doświadczonych (Kevin Kenner), był znakomity koncert Chopina na instrumentach z epoki, były wystawy i czytanie poezji. Twórczemu kolorytowi przysłużyły się nawet różnice w klasie poszczególnych wykonań - rozpoczęło się od niespecjalnie udanego recitalu Dmitrija Gordina, wspaniałym zakończeniem urodzin Chopina był zaś koncert Garricka Ohlssona.

Pierwszą, pozamuzyczną jeszcze radość, przyniosła decyzja organizatorów, by przenieść recital z Sali Kameralnej do Sali Koncertowej i fakt, że publiczność po raz kolejny wypełniła prawie całe audytorium. Jeśli ilość słuchaczy zaczyna decydować o zmianie miejsca występu na większy, to znak, że zaczynają zachodzić przełomowe dla trójmiejskiego życia muzycznego zmiany, dodatkowo zaś słuchacze ci, przychodząc tłumnie na solowy recital (i to w środku tygodnia) udowodniają, że znają się na rzeczy.

Garrick Ohlsson bowiem, choć jego występ anonsowany był tak jak każdy inny, jest artystą z najwyższej światowej półki i o ile w przypadku innych występujących tu (również znakomitych!) solistów, koncerty w prestiżowych salach czy ze znanymi orkiestrami są pojedynczymi i bardzo eksponowanymi wyróżnieniami, o tyle dla Amerykanina przez przeszło 40 lat kariery były chlebem powszednim.

Artysta ma w swoim repertuarze wszystkie (!) dzieła Chopina, na gdańskim koncercie zaprezentował zaś Impromptu Fis-dur op. 36, Balladę As-dur op. 47, Fantazję f-moll op. 49, Nokturny z op. 27 i 9, Scherzo cis-moll op. 39 oraz Sonatę b-moll op. 35.

Jego interpretacje były zniewalające - pełne liryzmu, ale dalekie od egzaltacji; często ekstrawaganckie, ale nigdy nie pretensjonalne. Ohlsson należy do zanikającego już powoli gatunku starych mistrzów, w których grze odczuwa się pogardę dla emocjonalnego ekshibicjonizmu - to nie on ma się wzruszać, śmiać się, czy bać. On siedząc na scenie jest władcą emocji publiczności, to publiczność właśnie ma najsilniej przeżywać jego interpretacje i tak też było na Ołowiance.

Każdy zabieg stylistyczny zrealizowany przez niemal nieporuszonego przy fortepianie Amerykanina, każda fraza, każde rubato, każda pauza, a nawet przestrzenie pomiędzy utworami, były kreacjami, które, wraz z upływem recitalu, coraz silniej pochłaniały słuchaczy. Koncert zakończył się oczywiście owacją na stojąco i czterema bisami, a publiczność wyraźnie posłuchałaby ich jeszcze wiele, ale Ohlsson zamknął swój recital spokojnym Preludium A-dur op. 28, dając do zrozumienia, że pora wracać do domu. Publiczność to uszanowała i myślę, że podobnie jak ja, wszyscy wyszli z Filharmonii z miłym uczuciem słodkiego niedosytu.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 3)

zgłoś do moderacji opinię 4229725 2010-03-06 09:23 Dzięki za recenzję , gdyż trzeba je pisać

Jeden z krytyków muzycznych ( nieżyjący już ) napisał kiedyś recenzję w "Życiu Warszawy" z koncertu w Filharmonii Narodowej , który się nie odbył. Ale do rzeczy.
Myślę że Garrick Olhsson nie należy do zanikającego gatunku starych mistrzów , który czymkolwiek gardzi. Po prostu jest świetnym pianistą i gra muzykę którą kocha . Recitale fortepianowe często poprzez odpowiedni dobór i ułożenie utworów dają publiczności to "coś" co pozostawia niezapomniane wrażenia. Świetna oczywiście była sonata ,ale i nokturny pięknie poprowadzone w górę i lekko opadające.
Publiczność świetna , gdyż Trójmiasto ma świetną i wrażliwą publiczność i jak jest coś dobrego to publiczność dopisuje. Dziwi mnie tylko , że w planach FB była początkowo Sala Kameralna i brak odpowiedniej reklamy ( może dlatego, że recital był sponsorowany przez Ministra Kultury ) a po Romanie Peruckim Niezwyciężonym nic się nie spodziewam .
Teraz czekam na recenzję z premiery "Czarodziejskiego Fletu ". Łączę pozdrowienia.

skm

popieram opinię 2 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4229726 2010-03-06 12:28 :)

to był przepiękny koncert. cieszę się, że mogłam tam być i na ten czas zapomnieć o całym świecie. dużo było w tej muzyce liryzmu, harmonii, niezwykłej wrażliwości i spokoju. balsam w tonacji lata i słońca na udręczoną duszę w środku tej przedłużającej się zimy :)

motyla noga

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4229727 2010-03-08 15:09

Dziękuję za koncert , który dostarczył tyle wspaniałych emocji , wzruszeń,który pieścił ucho i duszę.To była najprawdziwsza uczta. Sam mistrz doskonale bawił się wrażliwością publiczności z którą robił co tylko chciał a która była Mu poddana jak Jego instrument.

Anna M

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

dodaj swoją opinię