Wydarzenie

  • podziel się na Facebooku
  • dodaj kanał RSS
  • prześlij artykuł
  • drukuj artykuł
  • podziel się na Facebooku

Leszek Żegalski 'Notatki z gazety'

wystawa

Uwaga!

Impreza już się odbyła.
data:
8 maja - 8 czerwca 2009
miejsce:

Filharmonia Bałtycka  mapa

adres:
Gdańsk, Ołowianka 1
bilety:
- szczegóły w opisie
Leszek Żegalski - "Notatki z gazety"

Zanim się zacznie eksperymentować, trzeba najpierw zdobyć porządny warsztat - uważa Leszek Żegalski

Gdy w połowie lat 80. w galerii Stara Kordegarda swoje prace malarskie wystawiła Grupa Trzech, zwana też Tercetem Nadętym, uznano ich za nowych barbarzyńców. Leszek Michał Żegalski, Piotr Naliwajko i Janusz Szypt zaprezentowali świetny warsztat i kompletny brak czołobitności wobec patriotycznej polskiej sztuki XIX wieku. Leszek Żegalski, lider grupy przedstawiający się jako Maestro, nie tylko swobodnie traktował polskie malarstwo historyczne, ale też kpił z całego nurtu abstrakcji. Grupa przestała istnieć w 1990 r., a Żegalski stał się jednym z najbardziej wziętych portrecistów na świecie. Malował dla holenderskiej królowej Beatrix, szwajcarskich bankierów, niemieckich przemysłowców, sportretował słynnego tenisistę Borisa Beckera i gwiazdę pop Tinę Turner. Spod jego pędzla wyszły również portrety Romana Polańskiego, Michaela Jacksona i Aleksandra Kwaśniewskiego. Ceny jego obrazów dochodzą do 50 tys. euro.
Jedna z prezentowanych prac - "Czarny anioł" Leszka Żegalskiego.

Jedna z prezentowanych prac - "Czarny anioł" Leszka Żegalskiego.


Jego kariera rozpoczęła się w sierpniu 1988 r., gdy przesłał swój obraz "Wartki Jontek" (znany potem jako "Wypadek motocyklisty") na Ogólnopolską Wystawę Młodej Plastyki Arsenał '88. Obraz zachwycił Franciszka Starowieyskiego. O tym, że praca jest godna uwagi, przekonał on innego jurora - Romana Opałkę, słynnego polskiego malarza mieszkającego we Francji. Żegalski zdobył Grand Prix. Poparcie Opałki dla Żegalskiego miało swoję pikanterię, bo laureat nie ukrywał, iż nie cierpi sztuki, jaką uprawia Opałka. Żegalski nie zauważa niczego, co się wydarzyło w latach 60. czy 70. Świadomie pomijając to wszystko, jest dla mnie fascynującym barbarzyńcą - stwierdził Opałka.

Trup sztuki
Za swych mistrzów 44-letni Żegalski uważa Velázqueza, van Dycka, Tintoretta i Tiepola. Bliska jest mu też twórczość polskich pejzażystów z przełomu XIX i XX wieku - Jana Stanisławskiego, Józefa Chełmońskiego, Juliana Fałata i Maksymiliana Gierymskiego. Studiował najpierw w ASP w Katowicach (u Jerzego Dudy-Gracza), a potem w Krakowie. W jednym z manifestów napisał, że szkoła krakowska jest "trupem Sztuki, skamieliną, nie dającą żadnych podstaw studiującym w niej artystom". Żegalski nie cierpi też krytyków, którzy lekceważą sztukę realistyczną, stawiając na piedestale abstrakcję. Przypomina anegdotę o znanych krytykach, którym pokazano dzieła autorstwa małpy i słonia, a oni ocenili je jako rewelacyjne. - Może więc zwierzęta z ZOO będą zarabiały na swoją karmę malowaniem obrazów? A krytycy niech przeniosą się do klatek. Uważam to za dobry pomysł. Dwadzieścia lat temu nazwałbym tych krytyków półgłówkami, teraz stałem się łagodniejszy - mówi "Wprost" Żegalski. Artysta uważa, że historia przyznała mu rację, bo malarstwo realistyczne, czerpiące z dorobku dawnych mistrzów, jest coraz bardziej cenione.

Maestro Żegalski od kilkunastu lat mieszka i tworzy za granicą (najpierw w Niemczech, obecnie w Belgii). Zanim wyjechał z kraju, był scenografem w Krikotece Tadeusza Kantora. Kilkanaście lat temu podczas Kunstmesse w Kolonii bez zgody powiesił swoje pejzaże obok obrazów kubisty Georges'a Braque'a. Dopiero po kilku dniach organizatorzy zorientowali się, że mają superatę na sali - prace Żegalskiego usunięto w asyście policji.

Płótna nie oprawione, nie naciągnięte na blejtram, wyglądają jak ręcznie malowane farbą olejną tkaniny, którymi zresztą są. Uderza też dynamika przedstawień i żywe, by nie rzec pstrokate barwy.
Od abstrakcji Żegalski się odżegnuje. Przyznaje, że próbował zostać abstrakcjonistą, "ale to było dla mnie za łatwe, zbyt szybko osiągałem dobre efekty". Nie aż tak prosty musiał był dla Maestra realizm, być może nie tak szybko osiągał też w nim dobre efekty, bo w tym właśnie nurcie osadził swoje obrazy.
Są to wielkoformatowe kompozycje, na których aż się roi od nagromadzonych postaci. Cwałują na koniu, kiedy indziej towarzyszy im wielka krowa, a wszystko to osadzone jest w surrealistyczno-symboliczno-westernowej konwencji. Żegalski maluje też portrety. Całopostaciowe, naturalnej wielkości. Spogląda na nas postać podobna do Hitlera, mężczyźni w kapeluszach i prochowcach "żywcem" wyjęci z lat 30 i 40, nagie kobiety w maskach z długimi nosami.
Maestro maluje dużo, zapewnia, że wszystko sprawia mu przyjemność. Wierzy w sens dobrego warsztatu malarskiego, co widać w jego rysunku. Twierdzi, że to właśnie odróżnia go od twórców malarstwa, które nazywa "abstrakcyjno-koncepcyjno-nieumiejętnościowym".

Leszek Żegalski. Urodzony 12.09.1959 roku jako nieświadomy abstrakcjonista. W latach 1979-1982 krakowska ASP, Wydział Grafiki w Katowicach, 1982-1984 ASP w Krakowie, Wydział Malarstwa. Nauczyciele: J.D. Gracz, J. Matejko, M. Duchamp. Pierwsze dadaistyczno-realistyczne impulsy - 1983 - Współzałożyciel z J. Szpytem i P. Naliwajko "Tercetu Nadętego". Pierwsza wystawa w Ustroniu - maj 1985. Pierwsze udane ogłoszenie Artystycznego Manifestu - Kraków, "Salon Sztuki" - 1987. Wydanie pierwszego egzemplarza niezależnego czasopisma o sztuce pt. "Bengal" - 1988. Laureat Grand Prix Arsenału"88. Stypendium Ministra Kultury i Sztuki. Emigracja do RFN - 1991. Członek tzw. "Kunstlersonderbund" w Berlinie - 1998. Zamieszkały w Belgii. Udział w 170 wystawach indywidualnych i zbiorowych.
Informacja o biletach:
Wystawa udostępniona nieodpłatnie podczas wydarzeń artystycznych Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Kalendarz kulturalny

kalendarz

Najczęściej czytane

Najczęściej czytane